O Strefie Kibica nieco inaczej

Portal “Bogaty Elbląg” obchodzi swoje szóste urodziny – z tej okazji z pewnością warto pogratulować Redakcji i Redaktorom wytrwałości i pracowitości na trudnej niwie dziennikarstwa i życzyć im samych sukcesów.

Dziennikarstwo jako zawód powoli upada  i nie jest to kwestia Polski jako kraju ale tendencja europejska. Kończy się etos dziennikarza jako kolekcjonera i selekcjonera informacji, a zawód powoli staje się zawodem para-pijarowskim. Proces ten doskonale widzimy na przykładzie  telewizji publicznej, w której na kanale informacyjnym TVP 3 widzimy już w zasadzie wyłącznie pijar partii rządzącej. Powoli upada dyskusja dziennikarska, a do jej prowadzenia zaprasza się już wyłącznie zwolenników określonej tezy, a jeśli któryś z zaproszonych gości ma argumenty jej przeciwne to zawsze można go zakrzyczeć.

 

Tym cenniejsza jest zatem praca włożona w tekst o Elbląskiej Strefie Kibica. Ale czytając ów elaborat nie sposób dostrzec w nim wielu błędów i stwierdzeń nielogicznych. Postarajmy się zatem kolegom z Bogatego Elbląga odpowiedzieć i podpowiedzieć gdzie popełnili błędy, gubiąc się w otaczającej ich rzeczywistości.

 

“Elbląska Strefa Kibica mogła być wspaniałym wydarzeniem, które mogło przyciągać wokół swojej lokalizacji nie tylko kibiców, ale wielu zwykłych mieszkańców Elbląga i turystów.” Zadziwiające, że w oku kolegów z Bogatego Elbląga kibice nie są już zwykłymi mieszkańcami Elbląga. Dotąd wydawało się, że kibica wyróżnia na tle innych to, że posiada znaki i barwy swoich ulubieńców ale teraz zapewne trzeba będzie sprawdzać czy pod czapkami kibiców nie kryją się czółki lub  przylgi, a dzielni Policjanci z KMP Elbląg powinni już zakupić radary klasy ziemia –powietrze by sprawdzać szybkość Niezidentyfikowanych Obiektów Latających  /UFO/ dowożących owych niezwykłych kibiców na stadiony.     Strefa Kibica, jak zresztą sama nazwa wskazuje, jest przestrzenią dla kibiców i przeznaczona ma być do kibicowania, a więc do tworzenia wspólnoty. Strefa Kibica nie powstała po to by zostawiać w niej dzieci i rowery i biec na zakupy do Kauflanda, ale by dać Elblążanom okazję do wspólnego okazywania wsparcia Drużynie Narodowej.

Zdaniem kolegów dziennikarzy z “Bogatego Elbląga” niedostateczna była promocja Strefy w mediach lokalnych. Jak widać służby prasowe Prezydenta znalazły sposób na poinformowanie mieszkańców o Strefie Kibica bez plakatów czy reklam na przystankach, o czym świadczy tłum wypełniający Strefę podczas meczu Polska – Senegal. Jaki to sposób – pozostawiamy już dociekliwości dziennikarzy…

Minus nr 1 – Promocja medialna Elbląskiej Strefy Kibica

Promocja Elbląga podczas Mistrzostw Świata to już sprawa zupełnie inna i tu niestety dał o sobie znać program “Elblążanin Plus”, który rozpoczął się od potężnych cięć właśnie w wydatkach na promocję Elbląga. Zadziwiająca jest też koncepcja, że szczęśliwi posiadacze biletów na mecze w Kaliningradzie zechcą zrezygnować z pobytu na stadionach i przyjadą kibicować swoim zawodnikom w Elbląskiej Strefie Kibica. Doprawdy karkołomne jest wymyślenie atrakcji, która mogłaby taki trend wywołać, a o kosztach jej wdrożenia chyba nie warto nawet rozmawiać. Natomiast Elbląg mógł się promować jako dobra baza noclegowa, tyle że w elbląskich hotelach w roku 2018 było spore obłożenie gośćmi związane z pracami na drodze S-7  i  hotelarze nie bardzo widzieli interes w zapraszaniu gości których ugościć w swoich obiektach nie mogli.  Inna sprawa, że tu i teraz to zupełnie coś innego niż za rok lub dwa. 

 Pogratulować trzeba Panu Robertowi Turlejowi nowych znajomych i ciekawych wrażeń związanych z jego aktywnością, ale pozwolę sobie opisać pewne wydarzenia z tejże  Strefy Kibica, w których uczestniczyłem. Rozwożąc czerwcowe wydanie naszego miesięcznika nie sposób było pominąć Elbląską Strefę Kibica. Traf chciał, że na obiekcie znajdowała się grupa około trzydziestu biegaczy,  którą po strefie oprowadzał   Andrzej Budzelewski kierownik Referatu Sportu UM.  W godziny południowe Strefa świeciła więc pustkami i sprawiała wrażenie obiektu wymarłego. A ponieważ w rozprowadzanym wydaniu był fotoreportaż z meczu  i sala pełna emocji, za pośrednictwem tłumacza zaprosiłem gości MOSIR-u do obejrzenia fotorelacji z meczu. Ku mojemu zdziwieniu blisko połowa gości zabrała gazetę, w której nie było ani jednego słowa w języku angielskim. Czasami do pokazania pewnych uczuć wystarczy obraz.

Czy zarzuty wobec medialnej obsługi Strefy Kibica są słuszne najlepiej ocenią ci kibice, którzy jak nasz reporter z trudem znajdowali w Strefie Kibica  miejsca stojące.

Minus 2 – Organizacja strefy gastronomicznej

Częściowo, ale niezupełnie podzielamy  ocenę działania Strefy Gastronomicznej – był to najsłabszy punkt Strefy Kibica z wielu powodów. Pierwszy z nich to oczywiści ten, że nie można było dokonywać w niej zakupów za pomocą karty płatniczej. Niesmak wynika z faktu, że Visa była jednym ze sponsorów Mistrzostw Świata i pominięcie jej interesów w Strefie Kibica wprost uderzało w interesy sponsora mistrzostw.

Problemem było też ustawienie ław dla kibiców. Gdyby organizator miał przyjemność uczestniczyć w imprezach targowych organizowanych w Hannowerze, wiedziałby czym jest Oktoberfest na kilka tysięcy osób i co zrobić, by kelnerki musiały nieustannie kursować pomiędzy ławami. Niestety, ustawienie ław w formie lóż nie sprzyjało ani wrażeniu, że jesteśmy na stadionie ani chóralnym śpiewom ani  kibicowskiej fali.  Detal, który mógł zmienić oblicze  tego miejsca, gdyby Polska nie odpadła w przedbiegach.

Co do kolejek to przypominamy, że organizator podczas pierwszych meczów zatrudnił sztab młodych ludzi do obsługi nalewaków. Skoro sprzedaż piwa nie pokryła mu kosztów utrzymania dwóch punktów i licznej grupy pracowników, nie sposób mieć do niego pretensję, że ograniczył się do jednego punktu sprzedaży.

Minus 3 – Organizacja wydarzeń okołosportowych i kulturalno- rozrywkowych

Zupełnie nie rozumiemy, skąd w koncepcyjnej ocenie Strefy Kibica wzięło się założenie, że ma być ona czymś innym niż Strefą Kibica?

Koncert zespołu  folkowego podczas inauguracji jako patent na Strefę Kibica? Młodość ma swoje prawa, a wiek doświadczenie. W roku 1972 gdy Orły Górskiego szybowały po medal na Olimpiadze w Monachium, Polska zamierała. Ulice świeciły pustkami i nikt nie miał pretensji do tramwajarzy, którzy nie ruszali z pętli wsłuchując się w transmisje z boiska.

  3 lipca 1974 roku reprezentacja Polski rozegrała mecz, który przeszedł do historii. We  Frankfurcie nad Menem „spotkanie na wodzie” przegraliśmy 0:1, przez co nie zagraliśmy w finale mundialu. Gdyby podczas tego meczu ktoś zechciał zakłócać transmisję na przykład serenadą na orkiestrę smyczkową G-dur nr 13 KV 525, znaną jako „Eine kleine Nachtmusik” to zapewne bez żadnego szacunku dla dzieła i autora zostałby wyrzucony przez okno razem z własnym gramofonem i czarnym winylowym krążkiem, na którym w tamtych czasach zapisywano muzykę. I zapewne żaden sąd nie skazałby sprawcy tak raptownego wyciszenia ponadczasowego dzieła Wolfganga Amadeusa Mozarta na karę poważniejszą niż nagana.

Minus 4 – niewykorzystany potencjał Placu Jagiellończyka

Sam pomysł, że ktoś może w czasie Mumdialu organizować koncerty wydaje się być szalony, podobnie jak pomysł tworzenia na Placu Jagiellończyka plaży. Zresztą pomysł taki zrealizowano w Toruniu i pomimo, że miasto to jest swojego rodzaju światową perłą w koronie Miast Kopernikańskich, pomysł okazał się frekwencyjnym fiaskiem w piasku. Zresztą nawet place zabaw i bulwar nad Wisłą tego lata świcił pustkami, no może poza miejscem gdzie można było nabyć lody bo żar lejący się z nieba roztapiał tam asfaltowe chodniki.

Niecka, jaką tworzy Plac Jagiellończyka stała by się „Doliną Śmierci”, a na leżakach tam stojących można by było spędzić góra poł godziny o ile oczywiście przed tym czasem w żyłach  odważnego amatora opalania nie ścięłyby się z wsiekłości patriotyczne nastawione   białe i czerwone ciałka krwi.

Ale co tam plaża i leżaki, idźmy dalej… Skoro nasi kibice są pochodzenia pozaziemskiego to wybudujmy kosmodrom. Można  by też było zdetonować małą bombę termojądrową by powstał tam wulkan, na którego kraterze można by posadzić ziele. Atrakcja literacko-turystyczna klasy kosmicznej…

 Wracając jednak do pomysłu z leżakami to owszem byłby to dochodowy interes gdyby drinki serwowały tam roznegliżowane kelnerki. Ale czy taka forma promocji jest tym czego Elblągowi brakuje jak powietrza?

Minus 5 – Dział Promocji Miasta i kontakt z małymi i średnimi przedsiębiorcami

No i tu mamy już zupełny odjazd autorów tekstu. Po pierwsze, w Urzędzie Miejskim jest co najmniej kilka osób zajmujących się wyłącznie szukaniem sponsorów dla miejskich imprez bo bez wsparcia sponsorskiego dziś zapewne w Elblagu jedyną okazją do posłuchania muzyki na żywo  w plenerze byłyby  pogrzeby.

Organizacja „Dni Elbląga” była tak okrojona z finansowania Miasta, że bez pomocy koncernu „Meble Wójcik”  skończyć by się mogła wystawiem pięciu straganów na Starówce i …  już.

Elbląska Orkiestra Kameralna, Biblioteka Elbląska czy CSE Światowid od lat szukają sponsorów ale jest ich w Elblągu jak na lekarstwo. Zresztą każdy sponsor po przekazniu jakiejkolwiek kwoty zostaje szczodrze obdarowany kolejnymi prośbami o pomoc, co po prostu zniechęca do sponsoringu.

Kranik ze sponsorami wysechł, a to  dlatego że sponsor dla wielu to to samo co szaleniec rozdający własne pieniadze komuś za nic.  Ale jest w owym krytycznym podejściu do administracji trochę racji – Miasto Elbląg nie potrafiło wybudować wspólnoty i solidarnosci przedsiębiorców i ich pracowników we współpracy z Samorządem. Jest co prawda kilka odstępstw od tej reguły jak koncern „Meble Wójcik” , Browar Elbląski czy Toyota Knedler ale są to niestety wyjątki potwierdzające regułę. W Elblągu jest obecnie ponad 10 tysięcy firm i co dziesiąty Elblążanin jest przedsiębiorcą. Gdyby każda z owych firm wsparła Miasto kwotą 10 złotych miesięcznie / równowartość jednej paczki papierosów/ to Gmina miałaby do dyspozycji milion dwieście tysięcy  złotych rocznie – jest to kwota dwa razy wieksza od cięć związnych z programem  ” Elblążanin Plus” i kwota, którą dzięki dobrze napisanym projektom można by było zwiększyć siedem razy. 

 Niestety jest to problem akcjonariatu pracowniczego i aktywności obywatelskiej,  a więc i tego, co Elbląska Strefa Kibica miała budować i wzmacniać.

 Relacja z meczu Polska Senegal. 

The gallery was not found!

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.