W najbliższy piątek zapraszamy elblążan do udziału w obchodach Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych.

1 marca 2019 r. (piątek), godz. 12:00 – Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych

Miejsce: Pomnik Polskiego Państwa Podziemnego, Żołnierzy Armii Krajowej
(ul. gen. Stefana Grota-Roweckiego / Skwer Rotmistrza Pileckiego)

Program uroczystości:

  • odegranie hymnu państwowego Rzeczpospolitej Polskiej,
  • przemówienia okolicznościowe,
  • Apel pamięci i salwa honorowa,
  • składanie kwiatów.

Zapraszają Witold Wróblewski prezydent Elbląga oraz Antoni Czyżyk przewodniczący Rady Miejskiej

 

DODATKOWO:

  • Bieg Tropem Wilczym

3 marca w elbląskiej Bażantarni, w ramach obchodów Narodowego Dnia Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”, odbędzie się kolejna edycja biegu Tropem Wilczym. Wszyscy chętni będą mogli przebiec symboliczny dystans 1963 metrów (1963, to rok zamordowania przez ostatniego Żołnierza Wyklętego) lub 10000 metrów. Zapraszamy.

Wydarzenie objął honorowym patronatem Witold Wróblewski prezydent Elbląga.

 

 

 

 

Ksiądz Prałat Henryk Jankowski. Kim był i co po nim pozostało, skoro jego pomnik padł ofiarą terroryzmu a-społecznego? Dlaczego akurat on i dlaczego właśnie teraz gdy od jego śmierci minęło prawie 10 lat?

Moment ataku na pamięć księdza prałata nie jest przypadkowy. Za kilka dni Gdańszczanie wybierać będą prezydenta miasta, który obejmie schedę po śp. Pawle Adamowiczu i to jest prawdopodobnie prawdziwa przyczyna eskalacji sprawy prałata. Grzegorz Braun jest kandydatem z importu i stara się o urząd prezydenta Gdańska jak zawsze z hasłem „Szczęść Boże”, a jego wypowiedzi są do bólu pozbawione złudzeń. Osią działania „Drużyny Pierścienia ” popierającej Grzegorza Brauna jest walka z „Układem Gdańskim”, który bez względu na to, jak go zdefiniujemy z całą pewnością wokół Pawła Adamowicza jako polityka powstał. Czy był to układ wyborczy, sieć znajomości i wspólnych działań czy mała, polska „Costra Nostra” – nie ma znaczenia. W tej kwestii zapewne usłyszymy tyle opinii, ilu jest gdańszczan, a jednym z krytyków poprzedniego prezydenta Gdańska był pan Andrzej Kania, zdeklarowany antystystemowiec i uczestnik i animator ruchu Kukiz’15 w okresie gdy była to jeszcze sensowna propozycja polityczna dla Polaków.

Grzegorz Braun podczas wizyty w Elblągu w roku 2014 powiedział, że rolą Pawła Kukiza winno być scementowanie prawicowego planktonu i stworzenie partii dla ludzi niepokornych wobec rzeczywistości. Niestety, Paweł Kukiz z owej roli wypadł i zamiast tworzyć ruch oddolny wybrał grupę „przydupasów”, w czym niestety niechlubną rolę odegrał Dariusz Pitaś – szara eminencja Ruchu, który stał się dla wielu symbolem pojawienia się w tymże ruchu patologii, którą ten miał zwalczać.

W cztery lata po tamtych wydarzeniach Ruch Kukiz’15 prawdopodobnie zmieni nazwę na Ruch Kukiz 2015-2019 i odejdzie w przeszłość zmieciony przez Partię „Wiosna”, której lider praktycznie Robert Biedroń rozkłada Pawła Kukiza pod każdym względem i który ma spore szanse na przejęcie większości elektoratu, który kiedyś popierał Pawła Kukiza. Większość nie znaczy całość i pozostała nieco bardziej konserwatywna część owego niegdyś 30 procentowego poparcia zasili nieuchronnie szeregi wyborców „Drużyny Pierścienia”, która stoi za Grzegorzem Braunem.

Atak na pamięć księdza Jankowskiego jest więc tak naprawdę elementem kampanii wyborczej w Gdańsku i potwierdza to doskonale fakt, że sprawcy owego wydarzenia przyjechali na gościnne występy z Warszawy.

I tu dochodzimy do sedna sprawy – do miejsca czasu i środowiska. Ksiądz Jankowski pochodził ze Starogardu Gdańskiego i całe swoje życie spędził na Pomorzu. Stoczniowcy ze Stoczni Gdańskiej nie zapomnieli o pomocy jaką dostawali od księdza Jankowskiego w ciężkich latach 80-tych, tak jak nie zapomnieli Lechowi Wałęsie, że bezczynnie patrzył na upadek polskiego przemysłu stoczniowego. I to właśnie powód, dla którego oskarżenia księdza prałata nie przekonują ponieważ….

Większość pracowników Stoczni Gdańskiej mieszka w dzielnicach Orunia i Nowy Port. Owe dzielnice nie cieszą się dobrą opinią i są uważane za najniebezpieczniejsze w Polsce. W początku wieku XX pojawiło się określenie „lumpenproletariat” i właśnie o takim środowisku jest „Opera za trzy grosze” Bertolta Brechta i Kurta Weilla. To o takich dzielnicach śpiewał Kazik Staszewski w piosence „Jeszcze Polska” czy Grabaż w piosence „ Durna 6 / Mądra 11” słowami

„ Jesteśmy tu wszyscy z jednej ulicy Wszyscy jesteśmy stąd Z tych samych spodni
Spod jednej spódnicy Genetyczne pomyłki Buty taty pasują na styk Każde z nas tu swoje dziedziczy , Za zdradę płaci się gardłem Widelcem w potylicy”.

Pedofile mają pewne zwyczaje, a jednym z nich jest to, że wybierają ofiary z tych najsłabszych, a najsłabsze dzieci trójmiasta to dzieci Nowego Portu i Oruni. To stamtąd wywodzą się „Gdańskie Dorotki”, które potem za 100 dolarów oddają się marynarzom we wszystkich gdańskich hotelach często zaczynając pracę w wieku 13 lat jako „ galerianki”. I w tym środowisku nikogo to nie dziwi i nikogo to nie bulwersuje bo takie jest życie dziewcząt z nieładnych dzielnic. Ale zupełnie inaczej ma się sytuacja z chłopcami – oni w wieku lat nastu sami zaczynają wymierzać sprawiedliwość i gdyby ksiądz Jankowski faktycznie któregoś z nich skrzywdził to jak amen w pacierzu nie umarłby śmiercią naturalną w hospicjum, ale wykrwawił się na którejś z ulic Gdańska z widelcem w potylicy.

Są zbrodnie, za które płaci się cenę najwyższą i pedofilia homoseksualna jest jedną z nich. O wiele trudniej ma się sprawa z dziewczętami bo te potrafią ponad wiek wyrosnąć, a w Elblągu najmłodsza matka urodziła dziecko w wieku lat 13. Ile 13-sto i 14-latek inicjuje kontakty erotyczne z ciekawości, a ile bawi się w „słoneczko” po kilku „głębszych” dziś?

Kościół ma problem z pedofilią, przykładem tego jest choćby oskarżenie biskupa elbląskiego o nadmierną tolerancję wobec księdza pedofila.

Oświadczenie biskupa elbląskiego:

„Moje nazwisko znalazło się w raporcie o wykorzystywaniu seksualnym małoletnich w Kościele w Polsce [20 lutego 2019]. Autorzy raportu przytoczyli fragment mojej rozmowy z dziennikarzem „Gazety Olsztyńskiej”. Dotyczyła ona sprawy duchownego oskarżonego o pedofilię. W chwili rozmowy toczyło się jeszcze postępowanie, przynajmniej na forum Stolicy Apostolskiej. Dlatego moja wypowiedź nie posiadała charakteru werdyktu. Sprawa, o której mowa zakończyła się wyrokiem skazującym i surowymi sankcjami kościelnymi wobec duchownego. Na żadnym etapie sprawy nie było prób jej tuszowania, czy zacierania śladów.

Pragnę zauważyć, że w ciągu ostatnich kilkunastu lat, tworzyły się coraz doskonalsze procedury i praktyka kościelna w walce z pedofilią.

Pedofila jest poważnym przestępstwem, które dotyka społeczność Kościoła. Jest przede wszystkim krzywdą wyrządzoną małoletnim. Duchowni, którzy dopuścili się pedofilii, popełnili wielkie zło.”napisał w oświadczeniu ksiądz biskup Jacek Jezierski.

Oświadczenie jest lakoniczne i krótkie, ale o wiele dokładniej do sprawy raportu fundacji „Nie lękajcie się ” odniosła się archidiecezja warszawska pokazując, że raport niestety nie jest zbyt precyzyjny i składa się raczej odpowiednio dobranych fragmentów publikacji prasowych niż stanowi studium problemu. Miejmy jednak nadzieję, że mechanizmy Stolicy Piotrowej ruszą i sprawa znajdzie swój finał w odpowiednim komunikacie Watykanu.

O wiele lepszym naszym zdaniem studium problemu jest wywiad z Matthiasem Katschem opublikowany przez Newsweek, w którym czytamy: „ To często popełniany błąd. Kościelni sprawcy molestowania seksualnego dzieci w 95 proc. nie są pedofilami w medycznym tego słowa znaczeniu, tzn. nie odczuwają popędu seksualnego do dzieci. W związku z tym nie ma z czego ich leczyć. Problem polega na tym, że ksiądz, jak każdy człowiek, jest istotą seksualną, ale jako ksiądz ma zakaz realizacji swojej seksualności. Ksiądz modli się do Matki Bożej, aby pomogła mu wytrwać we wstrzemięźliwości i wielu księżom to się udaje, ale część jednak zaczyna realizować swój popęd. A ponieważ ksiądz najczęściej ma ograniczony dostęp do dorosłych, to zaczyna realizować swój popęd wśród tych osób, wśród których przebywa na co dzień – wśród ministrantów, a katecheta wśród dzieci. To dla niego łatwiejsze, niż realizować popęd seksualny wśród dorosłych. Taki jest najczęściej mechanizm prowadzący do molestowania seksualnego dzieci.”

Środowiska lewicowe czyt nawet lewackie zachowują się wobec problemu molestowania dzieci przez księży jak osoba chora na chorobę Alzheimera. Z jednej strony promują zachowania i środowiska homoseksualne i żądają równoprawnego traktowania tych mniejszości, z drugiej zaś strony ostro krytykują księży za to, że ci zaspakajają swoje popędy w sposób podwójnie nienaturalny – po raz pierwszy właśnie z osobami własnej płci po raz drugi z dziećmi. Eliminowanie jednego z tych zachowań bez zwalczanie drugiego jest jak budowanie tamy do połowy rzeki i dziwienie się, że woda się nie piętrzy.

Kościół ma problem, ale wreszcie zaczyna się do tego przyznawać. Sprawy księży pedofili trafiają przed sąd i są rozpoznawane w trybie procesowym. W sprawie księdza Jankowskiego wypowiedział się Zbigniew Lew-Starowicz słowami: „ Zachowanie polegające na całowaniu w usta, klepaniu po pośladkach, przyciąganiu mocno do siebie i jednocześnie przytulaniu do klatki piersiowej oraz głaskaniu po twarzy miały charakter publiczny. Wyżej wymienione zachowania księży wobec chłopców są dość często spotykane i w wielu przypadkach nie mają charakteru seksualnego, bywają formą okazywania bliskości” i tyle. Jeśli ktoś coś przed prokuraturą zataił to w ziemskim wymiarze sprawy nic już nie dokona bo ksiądz stanął przed instancją sądu najwyższej instancji i za swoje grzechy i zasługi otrzymał sprawiedliwą zapłatę.

Gdyby pomnik Ks Jankowskiego obalili stoczniowcy z Oruni to mieli do tego prawo bo to ich miasto i ich kapłan. Ale fakt że mieszkańcy stolicy chcą decydować o tym jak na księdza Jankowskiego mają patrzeć ludzie z jego regionu jest nie do przyjęcia. I dlatego kara jaką sąd powinien wymierzyć sprawcą winna być surowa i pokazywać że swoje opinie w sprawach innych można wyrażać słowem ale nigdy czynem.

Inna sprawa że ks Jankowski często mijał się z prawdą i prowadził życie zdecydowanie ponad stan duchownego i kapłana. Ale to już inny kawałek historii, którą jako kapłan i obywatel Gdańska z pewnością tworzył.

Karawana Opowieści i Paszcza Lwa organizują w Gdańsku Oliwie coś czego warto posłuchać – ustny przekaz od Bogów Asgardu.

Środa, 27 lutego 2019 o 17:30 – 19:00

W przyszłym tygodniu

Paszcza Lwa

Kwietna 39, 80-330 Oliwa, Gdansk, Poland

Image result for loki heroje połnocy

  • Na spotkaniu usłyszycie mity skandynawskie o powstaniu świata, a także kilka z licznych przygód Thora.
    Ponadto pojawią się baśnie skandynawskie związane ze sposobem w jaki Św. Olaf zbudował kościół, dlaczego Juhan nie bał się demonów, a także jak pewna gęsiareczka zdobyła królewicza. Poznacie też opowieść o tym skąd się wzięły elfy….

    Opowiada: Szymon Góralczyk
    używane instrumenty: bęben obręczowy, tank drum, kantele

    Bilety w cenie 20 zł do nabycia na pół godziny przed spotkaniem
    W CENIE BILETU NAPÓJ NA BARZE 🙂 piwo z „kija”, kawa, herbata lub SOK.

  • Bilety · 20 zł  Zapłać przed wejściem na wydarzenie
  • Okładka książki Kłamca

 

Na ile Thor z Asgardu jest podobny do tego z Hollywood ?

Czy Loki był takim kłamczuchem jakim  widzi go Jakub Ćwiek ?

Czy …….

 

 

Homoseksualizm wśród księży i zakonników „mnie niepokoi, bo być może w którymś momencie nie poświęcono problemowi należytej uwagi. Lepiej, by porzucili posługę czy życie konsekrowane niż wiedli podwójne życie”. Papież Franciszek mówi o tym w swym najnowszym wywiadzie „Siła powołania. O życiu konsekrowanym i poprawie relacji w Kościele”. Jego światowa premiera – w dziesięciu językach, w tym po chińsku – odbędzie się 3 grudnia. W Polsce książka ukaże się staraniem poznańskiego wydawnictwa św. Wojciecha.

 

Franciszek: nie ma miejsca dla homoseksualistów w kapłaństwie


Od Redakcji – jak widać Papierz Franciszek stawia na jasne postawienie sprawy wiara albo ułomności. Trwanie w upadku, w stanie kapłańskim jest nie do przyjęcia i dobrze że ktoś nam o tym przypomina.

 

Dziś w jednym z elbląskich kościołów został odczytany list, jaki żona adresowała do człowieka, którego ciało dziś spoczęło na cmentarzu. To bardzo nietypowy list i jego adresatem był bardzo nietypowy człowiek Jarek Sławek.

Kiedy spotkaliśmy się po raz ostatni kilka tygodni temu, jak zawsze zadałem mu durne pytanie – bardziej Jarek czy bardziej Sławek i jak zawsze owo pytanie budziło jego uśmiech. Twarz Jarka poorana była zmarszczkami ale bynajmniej nie były to zmarszczki od śmiechu bo Jarek był przez sporą część życia czynnym alkoholikiem i każdy, kto zna oblicza ludzi, którzy nie stronili od uciech życia od razu rozpoznaje owe mało, zda się, zauważalne rysy rzeźbione przez los. Ale los Jarka zatoczył koło – zginął pod kołami samochodu prowadzonego przez pijanego kierowcę. Można zatem powiedzieć, że to koło życia Jarka coś symbolizuje bo zginął od tego z czym sam walczył, zrywając się ze smyczy nałogu.

Kiedy kościół opuściła trumna z ciałem Jarka i wyszli niemal wszyscy żałobnicy, przez małe okna wybudowanego na wzór podhalański kościoła Błogosławionej Doroty z Mątów zaczęło się przebijać słońce. Jeden z promieni padał na obraz Jezusa upadającego pod krzyżem i uparcie pokazywał dlaczego droga Jarka była warta szczególnej uwagi. On swój krzyż podniósł bo poszedł dalej krok w krok za zbawicielem. I być może już siedzi po prawicy Ojca patrząc na nas z szelmowskim uśmiechem człowieka przez duże C.

Pożegnanie Jarka to słowa kapłana opisujące kim był Sławek dla wspólnot, w których działał. Ale punkt widzenia zawsze zależy od punktu, z którego się patrzy. A jak wiadomo więcej widać z daleka i kapłańskie wspomnienie o zmarłym tylko otarło się o to kim był Sławek w istocie.

Sławek od kilku lat działał w stowarzyszeniu Arka i moja uwaga padła na niego właśnie podczas jakieś konferencji wpisanej we wsparcie tych, którzy sami sobie w życiu nie radzą. Od tego czasu obserwowałem jego posty od czasu do czasu coś tam dodając lub coś tam podpowiadając. Ale z czasem okazało się, że w postach Jarka zaczęło pojawiać się coraz więcej informacji o tym co robił właśnie w katolickich kręgach wsparcia. Światełko w tunelu dla wielu innych i pątnik, który własnym przykładem pokazał, że droga życia nie zawsze prowadzi do Boga na wprost. Może nie był drogą i latarnią morską ale na pewno była kładką i światełkiem pokazującym, że nie ma tego złego z czym sobie poradzić nie można. A on wiedział i chętnie ową, okupioną latami własnego życia wiedzę rozdawał innym i był w tym autentyczny właśnie dlatego, że wiedział co mówi jak mało kto.

Miarą naszych lat jest lat siedemdziesiąt lub, gdy jesteśmy mocni, osiemdziesiąt” zabrzmiały dziś słowa Psalmu Dziewięćdziesiątego i nie jest przypadkiem że dopiero w połowie tej drogi nachodzi nas refleksja nad życiem własnym i nad światem, w którym żyjemy. Życie zaczyna się po czterdziestce, ale to nie do końca prawda. Są ludzie, którzy w pogoni za tym lub innym zajączkiem współczesnego świata zagonią się na śmierć i jeszcze zanim postawią sobie pytanie po co, są już na mecie rozliczając się przed Bogiem z życia zbyt pośpiesznego, by było rozważne.

Ile narkomanek przedawkowało przed dniem gdy stały się pełnoletnie? Ilu chłopców znalazło śmierć po paru zbyt głębokich kieliszkach? Ile niepotrzebnych tragedii wynikło tylko dlatego, że nikt nie postawił sobie pytania: „za czym gonię i po co mi to za czym gonię jest potrzebne?”

Owa smutna ceremonia odbyła się dokładnie w trzy miesiące po ślubie, jaki zawarł Jarek z Elą po niemal piętnastu latach znajomości. Ironią losu i zrządzeniem Boga jest to, że zabrał Jarka właśnie teraz, gdy droga jego życia się wyprostowała.

List Eli wyciskał łzy z oczu. Sporo wysiłku musiałem włożyć by nie płakać, słuchając słów żony skierowanych do męża. Czy może być lepszy list polecający dla kogoś kto staje w obliczu Pana dla rozliczenia swego życia?

W kilka godzin po śmierci Jarka było spotkanie z Krzysztofem Zanussim. Na krzesłach Seminarium zabrakło Jarka ale wtedy, szukając kity siwych włosów, nie wiedziałem, że to on stracił życie na Alei Jana Pawła II.

Pieniądze są wspaniałym sługą ale kiepskim panem” – usłyszałem od reżysera i zastanawiam się ile z tego o czym mówił reżyser można by było dziś potraktować jako epitafium życia Jarka?

Czemu miał służyć rajd pijanego kierowcy, który zakończył życie Jarka? Szybki podryw na dyskotece i poszpanowanie na Modrzewinie, od lat stanowiącej plac manewrów zdecydowanie zbyt szybko wykonywanych? Testowanie zimowych opon czy powitanie porannego słońca opromieniającego Elbląg?

Ale Zanussi mówił też o świętości i o tym, że świętość nie zawsze oznacza życie w Bogu i święci to nie zawsze ludzie przyjemni w obyciu. Czy śmierć Ojca Maksymiliana Kolbe sprawiła, że ludzie zapomnieli o jego trudnym charakterze? Nie, ale jego wady są niczym wobec ceny świętości jaką opłacił własnym życiem.

Za co zapłacił Jarek swoim życiem też nie wiem. Miara jego dni wypełniła się w dziewięćdziesiąt dni od zaślubin i właśnie na Alei Jana Pawła II, papieża, który psalmem dziewięćdziesiątym poprzedził swój list do ludzi w podeszłym wieku.

Trumna z ciałem Jarka wyjechała z Kościoła na jakimś profesjonalnym podeście przywiezionym przez zakład pogrzebowy.

Są ludzie, którzy całe życie ciułają grosz do grosza po to by ich trumnę ozdobiono złotem i wieziono w karecie do marmurowego grobowca.

Ale są też i tacy, którzy swoim życiem zasłużyli na to by być w ostatnią drogę poniesionym na ramionach przyjaciół.

Moim zdaniem Jarka za to co robił należało z kościoła wynieść, ale czy tak się stało na cmentarzu nie wiem, ponieważ aż tyle odwagi by tam pojechać w sobie nie znalazłem.

Jadąc do domu otarłem łzę ale naprawdę nie wiem czy bardziej z żalu, że Jarek odszedł czy z żalu nad tym, że wielu takich jak ja swoim życiem zawstydzał.

ML

Na pożegnanie ku pamięci nieśmiertelna piosenka zaśpiewana przez Eleni podczas Dni Papieskich.

Komendant Miejski Policji powinien się za swoich podwładnych wstydzić,  a Prokurator Rejonowy z urzędu skierować wniosek o tymczasowe aresztowanie sprawcy śmiertelnego potrącenia Jarosława Sławka. Dlaczego?

Nie dlatego, że okoliczności sprawy są sporne ale dlatego, że sprawcy grozi nawet 12 lat pozbawienia wolności.

„Nie możemy zastosować aresztu wobec sprawcy. To jest w dyspozycji prokuratury i sądu – wyjaśnia kom. Krzysztof Nowacki, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Elblągu. – Wnioskowaliśmy natomiast o ustanowienie dozoru policyjnego. Sprawca tego czynu przyznał się do winy, złożył wyjaśnienia, współpracował z policjantami” – czytamy w publikacji Elblag24.

Opinia kom. Krzysztofa Nowackiego jest do połowy prawdziwa, ale owa półprawda to też całkowite kłamstwo – przynajmniej w myśl obowiązujących przepisów prawa karnego.

Kodeks karny stanowi, że:

Art. 177. § 1. Kto, naruszając, chociażby nieumyślnie, zasady bezpieczeństwa w ruchu lądowym, wodnym lub powietrznym, powoduje nieumyślnie wypadek, w którym inna osoba odniosła obrażenia ciała określone w art. 157 § 1, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
§ 2. Jeżeli następstwem wypadku jest śmierć innej osoby albo ciężki uszczerbek na jej zdrowiu, sprawca podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.
I w zasadzie o ile na tym sprawa by się zakończyła, to przesłanki do stosowania aresztu w sprawie nie ma.

Tylko że to nie koniec, ponieważ Art. 258 Kodeksu Postępowania Karnego określa przesłanki stosowania tymczasowego aresztowania następująco:
§ 1. Tymczasowe aresztowanie i pozostałe środki zapobiegawcze można stosować, jeżeli zachodzi:
1) uzasadniona obawa ucieczki lub ukrycia się oskarżonego, zwłaszcza wtedy, gdy nie można ustalić jego tożsamości albo nie ma on w kraju stałego miejsca pobytu;
2) uzasadniona obawa, że oskarżony będzie nakłaniał do składania fałszywych zeznań lub wyjaśnień albo w inny bezprawny sposób utrudniał postępowanie karne.
§ 2. Jeżeli oskarżonemu zarzuca się popełnienie zbrodni lub występku zagrożonego karą pozbawienia wolności, której górna granica wynosi co najmniej 8 lat, albo gdy sąd pierwszej instancji skazał go na karę pozbawienia wolności nie niższą niż 3 lata, potrzeba zastosowania tymczasowego aresztowania w celu zabezpieczenia prawidłowego toku postępowania może być uzasadniona grożącą oskarżonemu surową karą.

Kwestia zastosowania aresztu w sprawie śmierci Jarka Sławka byłaby więc uznaniowa, gdyby nie okoliczności sprawy, a mianowicie stosując zaostrzenie kary dotyczące nietrzeźwych kierowców, trzeba stwierdzić, że sprawca poniesie karę od 2 do 12 lat. W tej sprawie są dwie podstawy do zaostrzenia kary – pierwszą jest to, że sprawca nie był „wstawiony” – był zupełnie pijany.

Jak alkohol działa na kierowcę? Oto przykładowe dane :

-od 0,3 do 0,5 promila to nieznaczne zaburzenia równowagi oraz euforia i obniżenie krytycyzmu, upośledzenie koordynacji wzrokowo-ruchowej oraz zaburzenia widzenia

-do 0,7 promila to zaburzenia sprawności ruchowej (niezauważalne osłabienie refleksu, nadmierna pobudliwość i gadatliwość, a także obniżenie samokontroli oraz błędna ocena własnych możliwości, które często prowadzą do fałszywej oceny sytuacji

-do 2 promili to zaburzenia równowagi, sprawności i koordynacji ruchowej, obniżenie progu bólu, spadek sprawności intelektualnej (błędy w logicznym rozumowaniu, wadliwe wyciąganie wniosków itp.) pogłębiający się w miarę narastania intoksykacji alkoholowej, opóźnienie czasu reakcji, wyraźna drażliwość, obniżona tolerancja, zachowania agresywne, pobudzenie seksualne, wzrost ciśnienia krwi oraz przyspieszenie akcji serca.

Sprawca śmiertelnego wypadku miał, jak wynika z raportu policji, 0,8 promila zawartości alkoholu we krwi, co oznacza, że przekroczył dopuszczalny limit czterokrotnie. Przeszedł też dwa kolejne etapy upojenia i kierował w stanie, w którym nie mógł nie wiedzieć, w jakim jest stanie i miał pewność, że kierować mu nie było wolno. Gdyby stężenia alkoholu we krwi sprawcy wynosiło 0,25 promila, to stosowanie nadzwyczajnego zaostrzenia kary można by rozważać, ale w tym wypadku wątpliwości nie ma i owo nadzwyczajne zaostrzenie kary będzie konieczne.

Jest to druga niezależna od stanu upojenia alkoholowego podstawa do nadzwyczajnego zaostrzenia kary – rażąca nieostrożność kierowcy i prawdopodobne rażące przekroczenie dopuszczalnej prędkości. W komunikacie prasowym KM Policji nie podano prawdopodobnej szybkości pojazdu sprawcy, ale oglądając rozmiar szkód, jakie widać w samochodzie sprawcy i promień, na jakim rozrzucone zostały części, wydaje się, że była to prędkość znacznie wyższa od dopuszczalnej – naszym zdaniem mogła ona wynosić nawet w okolicy 100 km/h.

Zemsta krwawa to podstawa pierwszego pisanego prawa – Kodeksu Hammurabiego. To z tego kodeksu wyszła Biblijna zasada „oko za oko i ząb za ząb”, ale pomiędzy czasami, gdy wykuwano pismem klinowym prawa Babilonu zaszło coś nadzwyczajnego co dziś nazywamy „Odkupieniem”, a co otworzyło Nowy Testament oparty na żalu za grzechy i odkupieniu win.

Jak odkupić śmierć człowieka? Jak wynagrodzić śmierć poniesioną w wyniku takiej bezmyślności rodzinie? Ile jest warte życia człowieka? Milion? Dwa miliony? Złotych? Euro? Dolarów?

Rekordowe poręczenie majątkowe wyniosło w Polsce ponad 100 milionów złotych. Osoby poszkodowane przez polski wymiar sprawiedliwości walczą o odszkodowania dużo mniejsze.
Marek Kubala współzałożyciel Niepokonanych 2012 za kilkanaście lat gehenny utratę firmy i rozpad rodziny żądał 28 milionów złotych. Czesław Kowalczyk za ponad 12 lat odsiadki jako morderca uzyskał 2,8 miliona złotych. W USA Raymond Towler został oskarżony o gwałt i morderstwo 11-letniej dziewczynki. Za bestialski czyn przesiedział 30 lat… choć go nie popełnił. Po uniewinnieniu wypłacono mu 8 mln. dolarów.

Wszyscy ci ludzie jednak żyją i mogą w swoim życiu coś zrobić. Jarek Sławek leży w kostnicy. Jedyna droga, jaka czeka jego ciało to droga na cmentarz. Jak ma żyć jego żona? Co z jego dziećmi? Co z przyjaciółmi, z którymi prowadził pomoc bezdomnym? Co z krewnymi?

Czy 12 lat więzienia wynagrodzi im stratę, jaką ponieśli? Sprawca szkodę naprawi -powie ktoś naiwny.  Ale to nieprawda. Żaden wyrok i żadna kara nie naprawi wyrwy, jaka w życiu społecznym powstała, a nawet jeśli jakaś firma ubezpieczeniowa wypłaci rodzinie odszkodowanie to będzie to, jak zawsze w Polsce, ochłap rzucony zrozpaczonym krewnym. A przygotowani do prowadzenia takich negocjacji spece z tej lub innej firmy, przekonają samą rodzinę, a nawet mało wykwalifikowanego prawnika, że to odpowiednie zadośćuczynienie za zniszczenie całego świata ofiary i jego rodziny.

Życie w Polsce nie jest łatwe, ale i śmierć się tu nie opłaca. Jeśli policjanci już na wstępnym etapie śledztwa wykazują się nadmiarem pobłażliwości, to jest to działanie karygodne. Pobłażać można komuś, kto coś tam gdzieś komuś okradnie, ale w sytuacji, gdy ludzka pogarda dla prawa oznacza przelanie krwi, pobłażliwość staje się grzechem i woła o pomstę do nieba.

Czy sprawca, mając wizję 12 lat pozbawienia wolności, nie ulotni się jak kamfora i nie zniknie w jakimś kraju na równiku, z którym Polska nie ma umowy ekstradycyjnej? A jeśli nie i tylko „wsiąknie” gdzieś na belgijskiej prowincji, to ile lat i ile pieniędzy kosztować będą jego poszukiwania? A co się stanie, gdy uda się go zatrzymać za lat dwadzieścia lub trzydzieści, gdy karalność czynu ustanie?  I jaki sens ma wykonywanie kary tak odległej w czasie, że sprawca sam związku jednego z drugim nie widzi?

Na te pytania nasi dzielni policjanci nie chcą odpowiadać. Dlaczego? Bo w statystyce policyjnych słupków nie widać cierpienia wdów i dzieci. Bo statystyka policyjna to też tylko statystyczne kłamstwo i plaster, który naprawdę niczego poza samopoczuciem policjantów nie naprawia.

Dwa lata temu do Elbląga przyjechał Zbigniew Stonoga interweniować w sprawie dziecka pobitego przez lekko podpitego chuligana.

Co należy zrobić  w tej sprawie, aby wymiar sprawiedliwości zachował przyzwoitość? Jak „żółte kamizelki” w Paryżu podpalić nasz najwyższy w Polsce sąd czy może jak Holendrzy swego premiera – posiekać, upiec i zjeść któregoś z urzędników?

Przebaczenie ma swoje granice podobnie jak głupota. Kto przekracza tę drugą, niech liczy się z najgorszym.

Ale nie w Elblągu, bo tu sprawiedliwość jest dla wybranych bardzo łaskawa. Jak widać, wystarczy mieć BMW, by waga lokalnej Temidy zacięła się na samym początku skali kar. Szaleństwo w policyjnym mundurze.

Życie jako śmiertelna choroba przenoszona drogą płciową to motto tego tygodnia, w którym zbiegły się dwa wydarzenia Jarek Sławek, 24 listopada w sobotni poranek zginął w wypadku drogowym a wieczorem tego samego dnia spotkanie z Krzysztofem Zanussim.

 


Wszystkich zainteresowanych ostatnim pożegnaniem Jarka, który zginął tragicznie 24 listopada, informujemy, że uroczystości pogrzebowe rozpoczną się w dniu 01 grudnia o godzinie 10:30 różańcem i Mszą Świętą, w Kościele pw. Błogosławionej Doroty w Elblągu, na ulicy Rawskiej 16A. Jarek spocznie na cmentarzu komunalnym Dębica w jego nowej części.

Chcę w imieniu mojej Mamy, Elżbiety Sławek bardzo serdecznie podziękować wszystkim za każdą wiadomość, telefon, myśl, modlitwę, wspomnienie, obecność, pomoc, propozycję pomocy, strach, a także jego brak oraz każdą inną formę wsparcia, która w tej bardzo ciężkiej dla niej chwili jest nieoceniona. NutElka? od mojej Mamy.
Syn Michał.


Kto wie kim, był Jarek Sławek ? Dlaczego Bóg powołał go właśnie teraz ? Dlaczego na Alei Jana Pawła II ? Dlaczego w sobotni poranek ? Dlaczego pod kołami pijanego kierowcy ? Kim był dla swojej żony ? Kim był dla Mężczyzn Boga a kim dla ludzi z Elbląskiej Alphy ?

Zanussi mówił o tajemnicy. Czytając relację, kolegi Gruchalskiego, można by mieć wrażenie, że spotkanie zdominował film „Kler”, ale to nieprawda, bo tematem spotkania była tajemnica świata materialnego skryta między orbitami elektronów i protonów.

Życie mężczyzny jest zawsze zawieszone na włosie jego Anioła Stróża. Chwila nieuwagi, stopa postawiona nie tam, gdzie trzeba, zły człowiek w złym miejscu o niewłaściwej porze i już stajemy, u  bramy  której  strażnikiem jest św. Piotr. Tajemnica okrywa przyczyny, dla których pojawiamy się na świecie i nikt nie wie, dlaczego odchodzimy właśnie tu i właśnie teraz.

Jest jedna rzecz, która pozostaje – pamięć. Ks. Kilianowski mówił, że łatwość korzystania z wszystkich gadżetów powinna nam służyć do zapisywania tego, co jest ważne.

Ale to, co jest ważne, zazwyczaj potrafimy dostrzec, dopiero gdy tego zabraknie. Zupełnie podobnie jest z ludźmi – ich znaczenie widać dopiero po rozmiarach wyrwy, jaka powstaje w naszym życiu po ich odejściu. Dlatego czasami można pokazać tylko to, czego już nie ma.

Dla wielu z nas Zanussi to już tylko producent lodówek. A szkoda, bo to, co chciał pokazać reżyser już z lekka zapomnianych filmów to była próba pokazania tego, czego już nie ma, ale co jednak nadal jest.

Jak zapamiętamy Jarka Sławka ? Kto za rok będzie kojarzył to imię z kitą siwych włosów i szelmowsko uśmiechniętymi oczami za szkłami okularów ?

Tegoroczne XVIII Dni Papieskie zeszły nieco w cień kampanii wyborcze,j a szkoda. Niewiele jest w Elblągu okazji do spotkania „wszystkich ze wszystkimi”. Elbląg jest jednym z tych, miast które Jan Paweł II odwiedził. Czterdziesta rocznica wyboru Papieża Polaka to okazja do podsumowania kierunku, w jakim zmierza świat polska i religia, ale też okazja do zabawy.

Radość, jaką do Hali Centrum Sportowo Biznesowego przyniosła Eleni, rozprzestrzeniała się wraz z nutkami jej piosenek i sprawiła, że troski dnia codziennego odpłynęły. Muzyka greczynki niosła ze sobą promienie słońca znad wysp Morza Śródziemnego. Podczas gali zaprezentowano też laureata nagrody Tuus biskupa elbląskiego Jacka Jezierskiego – ks. Stanisław Gorgol, który był na misjach w Ekwadorze, Kaliningradzie i Wenezueli.

Co pozostało nam z nauk „naszego” Papieża ? Promieniowanie ojcostwa i nagroda dla ludzi niosących krzyż wychowania cudzych chorych dzieci Państwa Agaty i Michała Grędzińskich, którzy od 13 lat są rodziną zastępczą to jedna z tych pamiątek , ale nie jedyna. Jan Paweł II przywrócił Polskę Europie i pokazał, że nasz kraj zawsze był jej ważną częścią, ale i otworzył kościół na pasterzy nie koniecznie urodzonych w Rzymie. Biskup Rzymu z Wadowic pokazał, że w kościele trzeba zmian i że kościół może zmieniać świat – myślą , modlitwą i działaniem.

Nie byłoby dziś Papieża Franciszka, gdyby drogi nie utorował mu Jan Paweł II i bez jego osobistego działanie w Europie pewnie dalej by stał Berliński Mur i pewnie nikt by się nie ekscytował słowem „Solidarność” , a o Lechu Wałęsie słyszałoby paruset jego kolegów z Wydziału K-2 Stoczni Gdańskiej.
Ten kamień rzucony na szale politycznej walki dwóch wielkich systemów wywołał lawinę i obrócił w gruzy Układ Warszawski z cała jego zbrojną potęgą oraz setkami tysięcy stojących na jego straży oficerów i żołnierzy dziesiątek „Bratnich Armii”.

 

Wieczorem 16 października 1978 roku z Watykanu do świata dostała się sensacyjna wiadomość. Po śmierci Jana Pawła I, którego pontyfikat trwał tylko 33 dni, 111 kardynałów na konklawe wybrało arcybiskupa Karola Wojtyłę, który przyjął imię Jan Paweł II. Po 455 latach nowym papieżem nie był Włoch.

W roku 1978 miałem 12 lat. Dla mojego śp. ojca była to najważniejsza wiadomość zasłyszana w Radiu Wolna Europa.

Nie do uwierzenia, ale oficjalne media rządowe nie ogłosiły jej natychmiast po wyborze-konsternacja władz była ogromna .

Dziś po czterech dekadach wiemy, że Jan Paweł II zmienił oblicze ziemi-nie tylko tej Ziemii . Geopolityka to domena szatana i właśnie Papierz z Polski po raz pierwszy pokazał, że i w tej szatańskiej grze potrafi wygrać Bóg .

Solidarność , Lech Wałesa, Stan Wojenny , Mór Berliński i wielobarwne rewolucje europy środkowej przyszły potem.

Operacja Samum, NATO , Unia Europejska , Smoleńsk , polskie F 16 i Donald Tusk w Radzie Europy — to milowe kamienie w budowaniu polski, w jaki żyjemy, ale bez 16 10 1978 po prostu by ich nie było .

Wojciech Penkalski pretenduje do urzędu Burmistrza Braniewa. Można powiedzieć, że cel, jaki wyznaczył sobie były poseł Ruchu Palikota, to swoista droga po trupach. Ile trupów zostawił Pan Penkalski za sobą ?
Pierwszy trup to trup „Ruchu Palikota” przemianowanego potem na „Twój Ruch”. Niestety działacze lewicy nie poznali się w porę na „talencie” pretendenta i poparli jego kandydaturę do sejmu. Ilu z nich uważa, że był to największy z błędów, jaki popełnili i faktyczna przyczyna rozpadu bodaj najsilniejszej ze struktur tej partii w Polsce ?
Referendum, jakie zainicjowało jedenastu mieszkańców Elbląga, w roku 2013 wstrząsnęło polską sceną polityczną, a na jego sukces pracowało całe miasto – od polityków Ruchu Palikowa po Radnych Prawa i Sprawiedliwości. Sytuacja, jaka zapanowała w Elblągu po przejściu Juliusza Dziewałtowskiego-Gintowta do Platformy Obywatelskiej / dziś ów radny startuje z listy Koalicji Obywatelskiej w Okręgu 1 i nie jest to pomimo zbieżności nazwisk były Poseł Senator i Prezydent Elbląga/ okazała się zguba – politycy Platformy uzyskali pełną władzę w mieście i w zasadzie robili, co chcieli. Podwyżki czynszów, nieprzemyślne inwestycje w drogi zamiast w rozwój przemysłu czy usług, podwyżki cen wszystkiego, co mieszkańcom dostarczały spółki miejskie, pokazały, że władza właśnie zaczęła się uwłaszczać na majątku gminy. Ostatnim akordem tragedii Elbląga okazało się zamknięci kąpieliska miejskiego – od tego momentu zaczęła wzbierać fala protestu. Problem z Posłem Penkalskim był jednak ten, że wcale go losy Elbląga nie interesowały. Pierwszym z akordów rozpadu „Twojego Ruchu” był list Kazimierza Falkiewicza do Janusza Palikota, w którym otwarcie napisał, że dalsza współpraca z ” Posłem z Braniewa” jest niemożliwa, bo poseł zupełnie nie czuje potrzeb działaczy z Elbląga, czego przykładem była odmowa użyczenia Biura Poselskiego na utworzenie Biura Porad Obywatelskich. Późniejszy pełnomocnik Grupy Referendalnej złożył legitymację partyjną, by zaprotestować wobec traktowania Elbląga jako odskoczni do kariery politycznej i zachowaniom zupełnie sprzecznym z programem „Twojego Ruchu”. W myśl ideologii Posła Penkalskiego dopuszczalny był tylko taki ruch każdego z członków, który był zgodny z jego ideologią i służył jego partykularnym interesom. Na szczęście w Grupie Referendalnej „Wolny Elbląg” znalazło się zaledwie czterech działaczy „Twojego Ruchu”, a wybór Kazimierza Falkiewicza na jej pełnomocnika, okazał się swoistym „wotum separatum” wobec osoby Posła z Braniewa. Poseł jako „persona non grata” nigdy nie brał udziału w żadnych działaniach referendalnych a jedynym wsparciem, jakie grupa odczuła ze strony ugrupowania, było zorganizowanie w Elblągu konwencji samorządowej „Twojego Ruchu”, przy której okazji, politycy tego ugrupowanie zgłosili wiele postulatów, dziś wprowadzonych do polskiego prawa przez większość parlamentarną Prawa i Sprawiedliwości. Przy okazji referendum poseł dokonał największego chyba politycznego łajdactwa, jakiego można się dopuścić – przypisał sobie pracę innych. Jak do tego doszło ? Oszołomiony sukcesem Referendum polityk rozesłał do Elblążan około 40 tys. podziękowań za udział w akcji referendalnej. Cała grupa referendalna od samego początku akcji wiedziała, że sukces referendum będzie oznaczał nieunikniony polityczny sukces wyborczy PiS-u i jego lidera Jerzego Wilka. Dla nikogo z nas nie było tajemnicą, że ostry społeczny konflikt z politykami Platformy Obywatelskiej dla którejś ze stron musi zakończyć się swoistą kompromitacją, ale nie spodziewaliśmy się w najczarniejszych snach tak podłego gestu, jaki spotkał nas ze strony Wojtka Penkalskiego z Bożej niełaski „polityka”.

Tomasz Filimonow: byłem szaleńcem zakładającym Ruch Poparcia Palikota w Olsztynie

Okazało się, że to nie wszystko – potem spotkała nasz rzecz jeszcze gorsza, oskarżenie o to, że rozliczenie akcji referendalnej było nierzetelne, a grupa rzekomo skorzystała z niezgodnej z prawem pomocy finansowej „Twojego Ruchu” na zawrotną kwotę blisko pięćdziesięciu tysięcy złotych. Na szczęście w tej sprawie pomógł nam obecny senator Platformy Obywatelskiej Jerzy Wcisło, kierując do Prokuratury stosowne zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Wszystkie wydatki „Wolnego Elbląga” finansowane były ze składek ludzi związanych z referendum, a najpoważniejszym wydatkiem, był druk zawiadomień o zamiarze przeprowadzenia referendum i rozwieszenia ich na słupach będących w zarządzie ZBK.
Jak podało Radio Olsztyn „Po złożeniu wyjaśnień spotkał się z dziennikarzami i oskarżył o prowokację czworo byłych działaczy elbląskiej struktury Ruchu Palikota. To jest zorganizowana grupa przestępcza, która miała na celu oczernienie i zdezawuowanie mojej osoby, a także podjęcie prób szantażu – oświadczył Wojciech Penkalski. „

Oszust czy mitoman ? Kim jest człowiek, który nie wie, co mówi, i plecie głupoty, których nikt zdrowo myślący nie może zrozumieć ? Mam wrażenie, że gdyby Burmistrzem Braniewa został Wojciech Penkalski to już po siedmiu miesiącach i tam konieczne by było Referendum, bo odwołany w Elblągu Grzegorz Nowaczyk to przy „Pośle z Braniewa” naprawdę doświadczony samorządowiec i człowiek godny zaufania, bo przynajmniej wiedział, co mówi, i na jaki temat.

Są jednak takie chwile, gdy nasz nad wyraz gadatliwy polityk milknie – gdy padają konkretne pytania o jego dorobek zawodowy, pracę i dochody. No cóż w akcji referendalnej się nasz parlamentarzysta nie napracował to pewnie i w pracy zawodowej woli „patronować” pracy innych, by na jej owocach unosić się na falach błogiego lenistwa i politycznej popularności. Coś Marszałek Piłsudski o politykach jednak wiedział i jak widać, świat zmienia się szybciej, niż ludzka mentalność.

Kilka lat temu podczas ostatniej wizyty Janusza Palikota w Elblągu przez kilka godzin starałem się uzyskać od naszego „Patrona” kilka informacji o tym, jak to rzekomo finansował i kierował akcją referendalną w Elblągu. Jedyne co usłyszałem od Pana Janusza to potwierdzenie faktu, że on nie kierował w żaden sposób grupą referendalną, ale wyjaśnienie co miał nasz „ex poseł”, gdy mówił o finansowaniu akcji referendalnej, nie usłyszałem.

Czy są granice łajdactwa w polityce ? Jeśli jakieś są to Wojciech Penkalski przesuwa je poza granice widoczności. Lewicowy polityk, który swoją bezczelnością rozwalił formację Janusza Palikota znalazł się wśród osób, które aspirowały do startowania z list ruchu „Kukiz 15”.

Gdy tego najgorszego, moim zdaniem, z polityków regionu zobaczyłem podczas konwencji wyborczej Pawła Kukiza w Lubinie, niemal oniemiałem i znając postulaty antyklerykalne, podczas konferencji prasowej, zapytałem o ową osobę lidera ruchu. Być może tylko dzięki temu nie doszło do porozumienia, pomiędzy skazanym za pobicia Wojciechem Penkalskim i skazanym za pobicia i oszustwa ex-dyrektorem Biura Klubu Poselskiego Kukiz ’15 Dariuszem Pitasiem i wystawienia „Posła z Braniewa” do sejmu z List Kukiz 15.

Nowy poseł Andrzej Kobylarz (KUKIZ’15) do braniewian: „Gwarantuję być z Wami”. Poparcie Wojciecha Penkalskiego pomogło w wygranej


Nie mniej dobra komitywa, jaka zadzierzgnęło się pomiędzy obecnym posłem ziemi elbląskiej Andrzejem Kobylarzem a Wojciechem Penkalskim niczego nie gwarantuje. Skoro w sejmie interesy polskich górników, którzy pod wodzą Dominika Kolorza, blokowali tory w Braniewie, protestując wobec importu węgla z Rosji, może reprezentować Andrzej Kobylarz, były prezes spółki „Weko” zajmującej się właśnie takim importem, to nic nie stoi na przeszkodzie by ruch Kukiz 15 stojący na straży hasła „Bóg Honor i Ojczyzna” reprezentował poseł, który wraz z Januszem Palikotem żądał usunięcia Krzyża z sali plenarnej Sejmu Rzeczypospolitej.

 

W końcu chyba dla nikogo już nie jest tajemnicą, że Paweł Kukiz sprzedał za sejmową dietę wszystkie ideały, z jakim szedł „do polityki” poza może jednym – nadal nie korzysta z dotacji budżetowej dla partii politycznych. Skoro w ruchu Kukiz 15 „pretorianów” zastąpiły salonowe lewki, to nie ma powodu, by ludzi o światopoglądzie katolickim nie zastąpili wojujący antyklerykałowie. Nie takie cuda Dariusz Pitaś już robił i nie takie łajdactwa Paweł Kukiz toleruje.

Czy to jedyny „trup” w szafie z nazwiskiem Wojciech Penkalski – i wcale nie chodzi tu o sprawę pobić, za jakie naszego dzielnego kandydata kiedyś skazano.


https://www.se.pl/wiadomosci/polska/burmistrz-braniewa-powiesil-sie-bo-przegral-wybory-aa-DaYf-ePPr-gKXW.html


 

Henryk Mroziński. Gdy w Braniewie gościł z wizytą Stanisław Karczewski, Marszałek Senatu, gościa powitał właśnie Henryk Mroziński. Był to przepiękny gest polityka, dla którego ważniejsze były interesy i wizerunek miasta, niż polityczne animozje pomiędzy PIS-em i PSL-em. Niestety tamto spotkanie to już tylko zapis na jakimś dysku i następnego obdarzonego takim zmysłem gospodarskim polityka zapewne Braniewo długo mieć nie będzie. Jak doszło do śmierci Pana Henryka ? Czy w niemal cztery lata od tamtego tragicznego wydarzenia można już do niego wracać, nie raniąc uczuć bliskich ? Nie wiem, ale mam wrażenie, że to, co Wojciech Penkalski mówił i robił, podczas tamtej kampanii, warto zanalizować i powiedzieć gdzie przechodzi granica pomiędzy wymianą argumentów a zwykłym kłamstwem i politycznym łajdactwem. Bo są granice, które warto wytyczyć na nowo i przypomnieć, że nie można ich przekraczać bezkarnie.

                                                                                                                                                Mariusz Lewandowski

JUŻ TRZY LATA DZIAŁAJĄ W NASZYM MIEŚCIE

Teen Challenge” Chrześcijańska Misja Społeczna Oddział w Elblągu, jest oddziałem terenowym ogólnopolskiej Misji z siedzibą w Broczynie. Stowarzyszenie jest organizacją pożytku publicznego. Skupia się m.in. na pomocy osobom bezdomnym oraz uzależnionym od alkoholu i innych substancji psychoaktywnych oraz niesieniu pomocy ich bliskim.

Elbląski Oddział TC swą działalność zawiązał w mieście w październiku 2015r., choć nieformalnie część jego członków działałała już od 2014r. Jak wspomniano nadrzędnym celem misji jest m.in. zwalczanie i zapobieganie wykluczeniom społecznym oraz wypracowanie skutecznych metod zwalczania i zapobiegania wykluczeniom społecznym, pomoc ludziom uzależnionym, nieprzystosowanym, bezdomnym i potrzebującym. Stowarzyszenie stawia sobie również za cel, otoczenie osób potrzebujących kompleksową opieką, aby ułatwić im powrót do normalnego życia w społeczeństwie.

Praca wolontariuszy polega w szczególności na docieraniu do osób dotkniętych marginalizacją społeczną w środowisku, w jakim żyją (streetworking). Opiera się ona na budowaniu relacji oraz wzbudzaniu motywacji do leczenia poprzez terapię w ośrodku, następnie działania postresocjalizacyjne w hostelu, aż do zapewnienia przyjaznego mikroświata w grupie wsparcia (działalność Coffee House, Punktu Konsultacyjnego, grup samopomocowych, Mini Hostelu i mieszkania treningowego)

Misja realizuje swoje cele poprzez:

– aktywne docieranie do ludzi bezdomnych i uzależnionych w ich własnych środowiskach m.in. na ulicach i dworcach (streetworking). Cotygodniowe spotkania „Coffee House” odbywają się w piątki o godzinie 17:00 na Placu Dworcowym w Elblągu, niezależnie od pogody czy przypadających świąt. Celem działań jest poprawa jakości życia i doprowadzenie do zmiany postawy oraz sposobu myślenia ludzi ulicy oraz pomoc ludziom dotychczas izolowanym, odtrącanym i niezauważanym będącym poza systemem pomocy instytucjonalnej.

prowadzenie Punkt Konsultacyjnego, w którym udzielana jest pomoc osobom będącym w trudnej sytuacji życiowej, uzależnionym od alkoholu lub innych substancji psychoaktywnych, współuzależnionym, członkom ich rodzin jak również bezdomnym. Świadczenie pomocy jest bezpłatne, ma charakter poradnictwa i doradztwa. Rozmowy odbywają się podczas indywidualnych spotkań na które można przyjść w czasie otwarcia punktu tj. od poniedziałku do czwartku w godzinach od 09.00 do 13.00 lub w innych, po uprzednim telefonicznym umówieniu się. Od maja br. PK działa w ramach projektu „Prowadzenie punktu konsultacyjno-informacyjno-doradczego dla osób uzależnionych, współuzależnionych, bezdomnych oraz potrzebujących” i jest ono realizowane przy współudziale finansowym samorządu Miasta Elbląg.

– prowadzenie grup samopomocowych dla osób uzależnionych, współuzależnionych oraz wszystkich chcących skorzystać ze wsparcia

– kierowanie, dowóz lub zapewnienie dojazdu do ośrodków terapii uzależnień na terenie kraju, jak również wyposażenie podopiecznych w podstawowe rzeczy osobiste oraz te, które służą do utrzymania higieny,

– wsparcie, doradztwo oraz pomoc materialna i duchowa osobom przebywającym w ośrodkach, szpitalach, zakładach karnych,

– pomoc w załatwianiu formalności związanych z ubezpieczeniem, znalezieniem pracy, pomocy lekarskiej, spraw urzędowych itp.

– organizowanie akcji pomocowych dla osób, rodzin będących w trudnej sytuacji życiowej,

– zbiórki odzieży/ wydawanie odzieży,

– dożywianie. Raz w tygodniu wydawanie ciepłej zupy i chleba, kawy oraz herbaty. W zależności od dysponujących zasobów, również wydawanie suchego prowiantu w postaci kanapek lub innych artykułów spożywczych,

– kąpiele, strzyżenie oraz przekazywanie czystej odzieży osobom bezdomnym
i potrzebującym,

– wyprowadzanie z izolacji i alienacji społecznej poprzez udział
w konferencjach, grupach wsparcia, spotkaniach np.: „Dni Nowej Szansy”.

– integrowanie osób wyizolowanych ze społeczeństwa, udział
w przedsięwzięciach o charakterze kulturalno-społecznym np.: koncerty, spektakle, mecze,

– prowadzenie Mini Hostelu, który spełnia funkcję tymczasowego mieszkania dla osób: wychodzących z uzależnienia, będących w trakcie terapii odwykowej przyjeżdżających na przepustki oraz tych, którzy zakończyli terapię, do czasu usamodzielnienia się. Mini Hostel stanowi również bezpieczne miejsce dla pacjentów, którzy po detoksykacji oczekują w kolejce na terapię długoterminową w ośrodku,

– utworzenie mieszkania treningowego, które jest zabezpieczeniem sytuacji mieszkaniowej dla osób wychodzących z bezdomności i uzależnienia, do czasu zamieszkania samodzielnym lokalu,

– kierowanie do placówek i służb pomocowych działających w zakresie pomocy socjalnej,

– współpraca z Aresztem Śledczym w Elblągu oraz innymi instytucjami i organizacjami działającymi
w obszarze problemów społecznych,

– aktywizacja zawodowa poprzez wdrażanie do projektów aktywizujących społecznie i zawodowo,

Szeroko rozwinięte działania organizacji mają charakter uzupełniający wobec ustawowego obowiązku samorządu gminy w zakresie przeciwdziałania alkoholizmowi i bezdomności. Są odpowiedzią na potrzeby osób marginalizowanych, wykluczonych społecznie m.in. bezdomnych i uzależnionych. Pozwalają na powrót osób dotychczas izolowanych do normalnego życia w społeczeństwie, aktywności zawodowej oraz rozwoju osobistego. Dają poczucie akceptacji, spełnienia oraz uczą wchodzenia w nowe role na poziomie rodziny lub innych gryp społecznych. Pozwalają odkrywać siebie, wyznaczają cele, pomagając w dążeniu do ich realizacji, a tym samym dają realną szansę na zupełnie nowe życie.

Pragnieniem liderów organizacji jest nieustanne niesienie pomocy i wychodzenie naprzeciw potrzebom innych ludzi, okazując im przy tym chrześcijańską miłość, nawet jeśli wydaje się, że zupełnie na to nie zasłużyli. Bezinteresowna pomoc, zaangażowanie, autentyczność, profesjonalizm oraz konsekwencja w działaniu, budzą zaufanie Samorządu Terytorialnego, lokalnej społeczności, jak i tych, do których skierowane jest wsparcie.

Dzięki realizacji opisanych zadań, do najbardziej potrzebujących dociera pomoc materialna, psychologiczna i terapeutyczna. Przede wszystkim jednak, podopieczni TC otrzymują wsparcie duchowe, zrozumienie i zachętę do podjęcia starań o lepsze życie. Z form pomocy, jaką oferuje organizacja korzystają nie tylko osoby z grupy ryzyka wykluczenia społecznego, dotknięci bezdomnością, uzależnieniem, współuzależnieniem, bezrobociem czy chorobami, ale także osoby samotne, poszukujące chrześcijańskich wartości w swoim życiu.

Dzięki oferowanemu wsparciu mogą oni jeszcze powrócić do życia społecznego jako zdrowi mieszkańcy naszego miasta. Udzielenie pomocy uzależnionym oraz otoczenie wsparciem członków ich rodzin zapobiega również dalszemu wykluczeniu społecznemu.

Poprzez działania jakie realizuje organizacja zwiększona została także dostępności pomocy informacyjno-edukacyjnej, głównie dla osób uzależnionych od alkoholu i innych środków psychoaktywnych oraz zagrożonych uzależnieniem. Dzięki temu mogą oni uzyskać rzetelne informacje o dostępnych formach terapii w placówkach ambulatoryjnych, stacjonarnych oraz samopomocowych oraz otrzymać pomoc w rozpoczęciu leczenia. Można zatem stwierdzić, że opisane działania organizacji wzmacniają sytuację społeczną i pomagają włączyć do życia osoby dotychczas wykluczone. Tak więc, cel Misji niesie za sobą konkretne, pozytywne zmiany postaw życiowych osób wykluczonych społecznie, bezdomnych i uzależnionych.

Działaniami prowadzonymi przez „Teen Challenge” Chrześcijańską Misję Społeczną objęte są nie tylko osoby wykluczone społecznie oraz zagrożone ryzykiem wykluczenia, uzależnione oraz bezdomne kobiety i mężczyźni w różnym wieku, ale także młodzież, zarówno chcąca się uchronić przed uzależnieniem, jak i borykająca się
z problemem uzależnienia.
Oferta jest także dla rodziców i opiekunów, którzy chcą wiedzieć jak zapobiec uzależnieniu swojego dziecka oraz dla tych, którzy chcą pomóc dziecku w związku z jego uzależnieniem lub podejrzeniem uzależnienia. Ze wsparcia organizacji korzystają osoby samotne, starszei niepełnosprawne, również samotne matki z dziećmi i ubogie rodziny. W ramach profilaktyki także młodzież ucząca się w szkołach gimnazjalnych.

Teen Challenge” Chrześcijańska Misja Społeczna Oddział w Elblągu, jest pierwszą i obecnie jedyną organizacją w mieście, która realizuje swoje cele poprzez realizację kluczowego zadania, jakim jest program „Coffee House” – bezpośrednie docieranie do osób wykluczonych społecznie, bezdomnych i uzależnionych w ich własnych środowiskach ( ulica, dworzec). Działania realizowane są przez cały rok. Podczas cotygodniowych spotkań wydawany jest m.in. ciepły posiłek, zaś po posiłku prowadzone są rozmowy z osobami wykluczonymi społecznie oraz ryzyka wykluczenia, by móc je zachęcić i wdrożyć w dalszą pomoc i pracę nad problemami. Regularne spotkania pozwalają na bliższe poznanie osób wykluczonych oraz problemów z jakimi się borykają. Budowanie relacji opartej na zaufaniu jest niezbędne do dalszej pracy z osobą uzależnioną i/lub bezdomną oraz wdrożenie jej w dalszy system pomocowy w ramach działalności organizacji. Dlatego organizacja traktuje „Coffee House” jako priorytetowe narzędzie w swojej pracy. Na prowadzone spotkania, przychodzi od ok. 50 do 70 osób. Przede wszystkim są to osoby bezdomne, odrzucone, pozostające w problemie alkoholowym, a także wykluczeni z życia społecznego kobiety i mężczyźni w różnym przedziale wiekowym. Wszystkie działania prowadzone przez organizację, począwszy od bezpośredniego kontaktu z osobami bezdomnymi i uzależnionymi (streetworking) po kolejne już opisane, pokazują wiele korzyści płynących z tych form pomocy. Wskazały zakres autentycznych potrzeb osób chcących wyjść z bezdomności i uzależnienia (stąd taki kierunek działań), jak również ich skuteczność.

Największym osiągnięciem dla organizacji jest fakt, iż wciąż poszerza ona zakres swojej działalności o nowe rozwiązania niezbędne dla potrzeb osób uzależnionych i bezdomnych, którzy chcą zmienić swoje życie. Osiągnięciem jest również, móc widzieć zmieniające się życie ludzi, którzy nie mieli nadziei na normalne życie i akceptację drugiego człowieka. Dzięki zaoferowanej pomocy oraz chęci współpracy, wiele osób wróciło do życia
w społeczeństwie jako jego pełnowartościowi obywatele, inni zaś są na początku tej drogi. Mimo tego, iż organizacja jest „młoda”, jej starania zostały zauważone i nagrodzone. W 2016r. organizacja otrzymała wyróżnienie w
XIII edycji Konkursu im. dr Aleksandry Gabrysiak na najlepszą inicjatywę elbląskich organizacji pozarządowych. W 2017r. inicjatywa Coffee House prowadzona wśród osób bezdomnych i uzależnionych, została wyróżniona w konkursie „Godni naśladowania” organizowanym przez Radę Organizacji Pozarządowych Województwa Warmińsko – Mazurskiego, zaś w grudniu tego samego roku, organizacja została laureatem nagrody w XIV edycji Konkursu im. dr. Aleksandry Gabrysiak na najlepszą inicjatywę elbląskich organizacji pozarządowych (Mini Hostel).

Jeśli ktoś chciałby skorzystać z oferty pomocowej jaką oferuje elbląski Oddział Teen Challenge kontakt poniżej:

Osobisty

Od poniedziałku do czwartku w godzinach od 09.00 do 13.00

ul. Związku Jaszczurczego 17 (były hotelowiec)

parter pok.27- 28

Telefoniczny pod numerami telefonów:

503-555-022

530-516-972

603-257-997

 

Irlandia kojarzy się nam z… No właśnie, z czym?

Szkocja to bursztynowy płyn z dębowych beczek coraz częściej pijany w Polsce, kadry z pierwszej kultowej części filmu „Nieśmiertelny” z Christopherem Lambertem, Sean Connery w kilcie grający na kobzie i słynna górska waleczność pokazana w „Lwim Sercu”

Irlandia to kraj wyspa przez lata podzielona wojna religijną. Na szczęście krwawy konflikt protestantów i katolików wygasa i zapominamy o atakach bombowych Irlandzkiej Armii Republikańskiej. Po ulicach Dublina nie chodzą już uzbrojone patrole angielskiej armii, a ziemia okazała się dziś fajnym miejscem dla emigrantów z Polski, przyzwyczajonych do morskiego pełnego wilgoci klimatu wyspy.

Po raz pierwszy o Irlandii usłyszeliśmy, gdy płytę „Irlandzki tancerz” nagrał zespół Dwa Plus Jeden z Ewą Dmoch, będącą w końcu lat 70-tych najpopularniejszą polską wokalistką. Owa płyta to płyta koncepcyjna złożona z tekstów oryginalnych średniowiecznych pieśni ludowych przełożonych przez Ernesta Bryla. Dzieło wydane w 1979 jest klasyką, a utwory z płyty zostały pokazane w formie teledysków składających się na program telewizyjny. Była to chyba pierwsza w telewizji polskiej płyta przełożona w całości na program telewizyjny.

Płycie warto poświęcić sporo uwagi, ale dziś postaram się przybliżyć dzieło, które się na tej płycie nie znalazło, a które mówi o samym początku Irlandii i bitwie, która uczyniła z niej kraj wolny od zmory średniowiecznej Europy – Wikingów. A dokładnie przypomnimy pieśń o tym, kim był Brian Bóruma.

W roku 2015 zespół szantowy Ryczące Dwudziestki zrobił teledysk z polskojęzyczną wersją klasyka z Irlandii.

Z Wikipedii:

Brian Śmiały, irl. Brian Bóruma mac Cennétig, ang. Brian Boru (ur. prawdopodobnie 941; zm. 23 kwietnia 1014) – król Munsteru od 978 i Irlandii od 1002 roku. Święty męczennik kościoła katolickiego, wspominany 12 marca.

Syn Cennétiga mac Lorcáin, irlandzkiego króla Tuadmuman, i Bé Binn. W 978 roku pokonał i zabił Máela Muada, króla Munster, i został jego następcą. W 999 w bitwie pod Glen Mama pokonał władcę Normanów Leinstera. Później zdobył Dublin, gdzie spalił największą świętość wikingów – Drzewo Thora. 1002 roku został królem Irlandii jako następca Máela Sechnailla. 23 kwietnia 1014 roku odniósł wielkie zwycięstwo nad wikingami pod Clontarf, jednak poległ w bitwie.

Od śmierci bohatera pieśni minęło lat tysiąc i cztery, a jego imię ciągle brzmi i brzmi, nie tylko w Irlandii.

W roku 1972 w słynnej paryskiej Olimpii nagrano najpiękniejsze jak dotąd nagranie tego szlagieru, wykonane w znacznej części, jak się wydaje, w części w języku wczesnoirlandzkim i francuskim.

Jak widać, imię świętego z dalekiej wyspy trwa nie tylko w Irlandii, a ponad pół miliona odsłon ma wykonanie harfistki Cécile Corbel z roku 2011:

Są nagrania studyjne koncertowe amatorskie i w pełni zawodowe. Jest wykonanie na kilka harf i skrzypce i jest nawet animacją pokazująca ostatnią bitwę Króla Irlandii, który walcząc z Wikingiem, poległ wraz z nim.

Dlaczego rozpisuję się o dawno poległym królu odległej w czasie i przestrzeni wyspy?

Powody są dwa. Pierwszy to ten, że utwór jest ponadczasowy i warto go znać, a po drugie dlatego, że nagranie Ryczących Dwudziestek pokazuje jak obrazem pokazać zespół i jego wodza. Ustawienie zespołu, gesty, ujęcia, kadrowanie czy oświetlenie stanowi dzieło wpisane w przesłanie utworu.


Patrząc na nagranie, wracam myślą do piątkowej konwencji PiS w Elblągu i myślę, co by było, gdyby ekipę elbląskich polityków poprowadził do wyborczej bitwy Brian Boru?

Janusz Gajos to od lat jeden z najlepszych polskich aktorów, ale nie tylko, to człowiek wielkiej życiowej mądrości.

Kler to kasta bardzo zamknięta i tak naprawdę mocno wyizolowana z reszty społeczeństwa. Opinia Ks. Isakowicza Zalewskiego to tylko potwierdzenie tego, że lepsza najgorsza prawda niż najpiękniejsze kłamstwo. Fasada kościoła katolickiego jest niemal statyczna, ale to, co się dzieje za ową fasadą, staje się tematem debaty publicznej.

Ks Boniecki kilka miesięcy temu w Elblągu powiedział, że Kościół, jaki znamy musi się zmienić albo umrze śmiercią naturalną i stanie się eksponatem muzealnym. Problem jednak w tym, kto ma kreować owe zmiany, bo w kwestii kleru podobnie jak w kwestii sądownictwa na samooczyszczanie się środowiska z szumowin raczej liczyć nie należy.

 

 

 

 

 

 

 

 

Jedna z zasad robotyki mówi, że awarię układu centralnego komputera poprawnie może wykryć tylko inny niezależny od tego pierwszego układ o co najmniej równym stopniu komplikacji. Społeczeństwo winno posiadać zatem kilka niezależnych od siebie władz w teorii państwa nowoczesnego wydziela się trzy zasadnicze: ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą. Czwartą władzą są media, ale w Polsce istnieje piąta władza-władza kościelna. Czy po reformie sądownictwa przyjdzie kolej na reformę konkordatu nie wiadomo, wiadomo natomiast że wiele środowisk lewicowych o to zabiega.

Czy film o realiach, wypaczeniach i zboczeniach kapłanów doprowadzi do debaty wewnątrz kościoła zobaczymy, bo kościół to nie tylko kler — kościół to my wszyscy… przepraszam niemal wszyscy.

 

 

Akcja w Krakowie nie spotkała się z wielkim poparciem a szkoda. Powód ? Pierwszy i zasadniczy to to, że akcja jest skierowana na pedofilów w sutannach, a to jest po prostu głupie. Czym różni się pedofil w sutannie od pedofila w mundurze czy pedofila ze szkolnym dziennikiem pod pachą ? Zapewne tylko ilością guzików, jakie musi porozpinać sprawca przed czynem niestosownie lubieżnym, ale to tak naprawdę detal techniczny.

W marszu sprzeciwu wobec pedofilii powinny pójść wszystkie polskie zakonnice i wszyscy Polscy księża, bo z akcji słusznej i moralnie wpisanej w naukę kościoła robi się walka z kościołem i narzędzie do jego szkalowania.

Tak naprawdę najlepszym lekarstwem na pedofila są rodzice krzywdzonych dzieci. Żadna policja nie zatrzyma ojca w odpłacie za krzywdę dziecka i to o tym powinni pamiętać ci, którzy uważają, że dzieci są bezbronne i łatwo można zrobić z nich obiekt zabaw erotycznych.

Szkoda, że dzieje się jak się dzieje i kościół, zamiast wypalać pedofilię żywym ogniem wiary, stara się problem zamiatać po dywan i jak na ironię owa postawa to waśnie obrona przed atakami antyklerykałów. Brak umiaru powoduje brak rozwiązania, a to nie sprzyja walce z problemem, bo kopie granice nie tam, gdzie one faktycznie przebiegają.

 

Feministki w akcji…

Opublikowany przez Młodzi Patrioci Poniedziałek, 29 maja 2017

Od 7 do 20 września Kino Światowid zaprasza na najnowszy film twórców „Obecności” i zarazem najbardziej wyczekiwany horror tego lata – „Zakonnica”. 

 

Kiedy młoda zakonnica odbiera sobie życie w klasztorze w Rumunii, nękany zmorami z przeszłości ksiądz i nowicjuszka, która ma właśnie złożyć śluby zakonne, zostają wysłani przez Watykan, aby zbadać tę sprawę. Wspólnie odkrywają niechlubny sekret zakonu. Ryzykując nie tylko własnym życiem, ale też swą wiarą i duszami, stawiają czoła złowrogiej sile pod postacią tej samej demonicznej zakonnicy, która po raz pierwszy przerażała widzów w Obecności 2. Natomiast opactwo staje się straszliwym polem walki toczącej się między żywymi i potępieńcami.

Reżyseria: Corin Hardy

Obsada: Bonnie Aarons, Demian Bichir, Taissa Farmiga, Jonas Bloquet, Charlotte Hope, Ingrid Bisu

Produkcja: USA 2018

Czas: 96 min.

Bilety na film można nabyć online lub w kasie Centrum Spotkań Europejskich Światowid. Kasa jest czynna od poniedziałku do piątku od godz. 14.30 do 20.30 (lub 15 minut przed pierwszym seansem). W soboty i niedziele od godz. 11:30 do 20:30. Więcej informacji pod numerem: (55) 611 20 56/76 lub pisząc na adres: kino@swiatowid.elblag.pl.

„Zagładę stworzyli ludzie, w dużej mierze – trzeba to powiedzieć z bólem serca i przyznaniem się do winy – ludzie, których Kościoły chrześcijańskie wychowywały też na swoich nabożeństwach” – powiedział podczas obchodów 74. rocznicy likwidacji Litzmannstadt Getto metropolita łódzki abp Grzegorz Ryś.

Czytaj więcej na https://fakty.interia.pl/polska/news-abp-rys-zaglade-stworzyli-ludzie-ktorych-wychowywaly-kosciol,nId,2625024#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox

 

 

https://fakty.interia.pl/polska/news-abp-rys-zaglade-stworzyli-ludzie-ktorych-wychowywaly-kosciol,nId,2625024#utm_source=fb&utm_medium=fb_share&utm_campaign=fb_share&iwa_source=fb_share

 

Rozbicie separatystycznego państwa utworzonego na terytorium dawnej Rzeczypospolitej z inspiracji wrogich wobec odradzającej się Polski Niemiec, pozostającego z własnego wyboru de facto w stanie wojny z Polską i współpracującego militarnie z bolszewikami przeciwko Polsce, nie stanowiłoby problemu z punktu widzenia wojskowego, szczególnie po bitwie warszawskiej 1920 r. Wiązałoby się to zapewne z pewnymi kosztami politycznymi na arenie międzynarodowej, ale na takie koszty nie zważano przecież rozbijając w połowie 1919 r. silniejszą militarnie od Republiki Litewskiej, powstałą przy wsparciu austriackim tzw. Zachodnioukraińską Republikę Ludową, czy wspierając niemal jawnie w 1921 r. powstańców śląskich. W dodatku Republika Litewska została uznana przez państwa Ententy de iure dopiero 18 lipca 1922 r. (akt uznania odebrał w Paryżu litewski poseł Oskar Miłosz, kuzyn Czesława). Klimat polityczny w ówczesnej Polsce również sprzyjał jednoznacznie takiemu rozwiązaniu (prasa pełna była apeli o interwencję i informacji o prześladowaniach ludności Kowieńszczyzny przez Tarybę oraz o zbrodniach popełnionych w pasie neutralnym przez litewskie bojówki; zob. Samorząd Warwiszki)[3].

Konsekwencje polityki w latach 1918–1922

W tej sytuacji niepodjęcie interwencji militarnej można wytłumaczyć jedynie planami federacyjnymi, a przede wszystkim sentymentem Józefa Piłsudskiego (mającego mimo tego złą opinię wśród historyków litewskich), dla którego walka z ówczesną Litwą byłaby bratobójczą wojną domową, nawet jeśli by była – w związku z nikłym potencjałem drugiej strony – symboliczna. Piłsudski wierzył bowiem, że rządzący w Kownie, racjonalnie oceniając fakty uznają Polskę za jedynego sprawdzonego sojusznika i gwaranta bytu, a Rosję (białą jak i bolszewicką) i Niemcy za główne zagrożenie. Ta ocena sytuacji okazała się błędna, a skutkami polskiej polityki z lat 1918–1922 były nie rozwiązane aż do wojny problemy w stosunkach dwustronnych oraz duża wrogość między władzami obu krajów, a w zakresie litewskiej polityki wewnętrznej była lituanizacja Kowieńszczyzny.    https://pl.wikipedia.org/wiki/Konflikt_polsko-litewski

 


Unia Polsko Litewska stworzyła Rzecząpospolitą Obojga Narodów, która stała się mocarstwem europejskim, a pierwszym krokiem ku temu była się Bitwa pod Grunwaldem. Sentyment Marszałka ma dziś niedobre skutki – Litwa nie traktuje Polaków, tak jak powinna i nie jest to tylko sfera społeczna czy religijna. Zdarzenie z 15 sierpnia 2018 jest przykre właśnie, dlatego że jest to swoiste święto przyjaźni i przykład, że w Polsce polityka nie zawsze jest racjonalna, a czasami nasz kraj dotrzymuje dawno wygasłych sojuszy. Dziś nieba nad Litwą strzegą i polskie samoloty włączone do struktur NATO i smuci fakt, że litewscy artyści prowadzą tak niesmaczną akcję promocji swojej premiery. Można a pewnie nie raz i trzeba krytykować hierarchów kościoła za ich decyzje, ale chyba jednak nie przez zakłócanie obrzędów religijnych i to w dniu Matki Boskiej Zielnej.


 

 

SKANDAL! Litwini zakłócili Polakom Mszę Świętą na Wileńszczyźnie

 

http://zw.lt/litwa/litwini-na-marszu-weteranow-waffen-ss-w-rydze/

 

https://www.tvn24.pl/wideo/z-anteny/27-03-polskie-mysliwce-pilnuja-nieba-nad-litwa-lotwa-i-estonia,1406346.html?playlist_id=26749

 

Kryje się coś niedobrego w mężczyznach, którzy unikają wina, gier, towarzystwa pięknych kobiet i ucztowania. Tacy ludzie albo są ciężko chorzy, albo w głębi duszy nienawidzą otoczenia. Michaił Bułhakow ( Mistrz i Małgorzata)

Jacek Andrzej Parol

Akcja ma taką samą wagę jak napisy „Solidarność” na murach w stanie wojennym , czy kotwica w okupowanej Warszawie.
Ludzie którzy je wieszają spotykają się z reakcją służb wiernych przysiędze na wierność PIS.
Władza gwałtownie reaguje na akcję ,chyba podświadome zdając sobie sprawę że napis KONSTYTUCJA na pomniku ma wagę 1000 słów napisanych na fejsbooku i 100000 wypowiedzianych przez polityków.
Ubierajmy pomniki. wspierajmy tych , którzy mają odwagę by to robić.
A włodarzy miast, którzy jeszcze nie oddali władzy Maryi Zawsze Dziewicy, albo Chrystusowi namiawiałbym do …przyłączenia się do akcji. Do ubrania miejskich pomników w koszulki z KONSTYTUCJĄ w ramach obywatelskiego przyłączenia się do tej akcji.   /PIS-ownia  postu bez korekty redakcyjnej  foto  z profilu Białe Róże /


No to mamy w Polsce wojnę religijną. Posejdon zwany przez Rzymian, Neptunem musiał wypić kilka głębszych z Lechem Wałęsą i postanowił zaprotestować w obronie Konstytucji. W Elblągu zaś jak wieść gminna niesie, doszło do innej emanacji mrocznych sił. Jak ustaliła Policja Państwowa niezbyt grzeczne / i fatalnie dobrane kolorystycznie/ napisy na budynku Biura Posła Jerzego Wilka namalowała Baba z Jagą. Za kilka dni zapewne pojawią się oficjalne listy gończe za owymi służebnicami Messera i nie jest wykluczone, że w sprawę zamieszany był Bechemot, ale w tej sprawie na razie Policja milczy. Jak widać nie przez przypadek, na uczelniach wyższych powstają kierunki demonologiczne, bo tam, gdzie nie radzi sobie słynny ze skuteczności Porucznik Borewicz czy Gajowy Marucha, pozostaje tylko wezwać egzorcystę…. Dziś mamy jedno z najpiękniejszych świąt w kalendarzu kościoła-Matki Boskiej Zielnej. Czy Królowa Polski też stanie w obronie Konstytucji, nie wiadomo,rzecznik prasowy Pana Boga milczy jak zaklęty. Krasnoludki donoszą, że w obronie konstytucji wystąpi Piekarczyk i Mikołaj Kopernik. Czy nasz astronom zatrzyma Jarosława Kaczyńskiego jak zatrzymał swego czasu słońce zobaczymy.

Dewastacja Pro Polityczna ?

 
Trudno porównać Jarosława Kaczyńskiego z Królem Słońcem Ludwikiem XIV, choć reformy i centralizacja władzy poniekąd czynią ich do siebie podobnymi i gdyby nie owe dwa wieki demokracji to może droga do rządów autorytarnych byłaby sensowna. Episkopat Polski wreszcie zajął stanowisko w obronie jednego z najważniejszych praw ludzkich, prawa wyborczego, które zgodnie z nauką Matki Naszej Kościoła, ma być równe dla wszystkich. I chwała Bogu, że siły ziemskiej części kościoła zaczynają pokazywać lwi pazur w obronie praw podstawowych wywiedzionych na wprost z dekalogu. Jest jednak z tymi protestującymi pomnikami pewien problem czysto prawny, który wpis Pana Jacka Parola pokazuje, autorów owej zabawnej formy protestu w zasadzie nie da się skutecznie oskarżyć o wykroczenie przeciwko porządkowi publicznemu, bo nie jest nim wywieszenie nazwy jednego z dwóch podstawowych źródeł prawa w Polsce.

Art. 261. Znieważenie pomnika lub innego publicznie urządzonego miejsca  Dz.U.2017.0.2204 t.j. – Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. – Kodeks karny
Kto znieważa pomnik lub inne miejsce publiczne urządzone w celu upamiętnienia zdarzenia historycznego lub uczczenia osoby, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności.

Położenie kwiatów albo przytoczenie aktu nazwy lub fragmentu obowiązującego aktu prawnego nie jest zniewagą i tu żaden Sąd boski ludzki czy PIW-owski wątpliwości mieć nie może. I może szkoda papieru w Policyjnych notatnikach na takie bzdurne oskarżenia ?   Jest jednak z owej akcji jedna poważna korzyść – młodzi policjanci mogą zapisać w swoich notatnikach imie nazwisko adres i telefon co bardziej namiętnych uczestniczek protestu. Bo jak się okazuje, numer telefonu jest zaliczany do  danych osobowych. 

W tej sprawie winna się jednak wypowiedzieć Wenus.

fot. KMP w Elblągu

Często nie mają części rąk lub nóg, są zdeformowane, a oryginalnych kolorów trudno się doszukać, ale są wyjątkowe – stworzone przez amatorów, których wiara bywała większa niż umiejętności. To rzeźby ludowe, kiedyś stawiane w przydrożnych kapliczkach, dziś wiele z nich znajduje się w zbiorach Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie, a teraz, również w wersji cyfrowej, na stronie cyfrowewm.pl.

Regionalna Pracownia Digitalizacji, działająca w Centrum Spotkań Europejskich „Światowid” w Elblągu, rozpoczęła współpracę z Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie nad digitalizacją rzeźb ludowych już w zeszłym roku, w ramach muzealnego projektu „A święci milczą. Badania, dokumentacja i popularyzacja warmińskiej rzeźby ludowej”. Zdigitalizowano wówczas 5 rzeźb, które właśnie publikowane są na stronie cyfrowewm.pl.

– To wizerunki Św. Antoniego, św. Jana Nepomucena, Madonny z Dzieciątkiem, Chrystusa Zmartwychwstałego, a także Pieta – mówi Angelika Rejs z Muzeum Warmii i Mazur. –  Rzeźby te były tworzone w celu eksponowania ich w warmińskich kapliczkach,  to stamtąd trafiły do zbiorów etnograficznych Muzeum Warmii i Mazur.

Po zeszłorocznym projekcie, przyszedł czas na kolejny – „Święci z warmińskich kapliczek dziedzictwem kulturowym regionu. Konserwacja drewnianej rzeźby ludowej”, dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Zakres prac zaplanowanych przy tym projekcie jest dużo szerszy – zakłada digitalizację rzeźb przed i po konserwacji.

– Zeskanowaliśmy już rzeźby, które są przed konserwacją, poczekamy na ich powrót i wtedy będziemy je ponownie cyfryzować, aby pokazać efekt przed i po – mówi Hanna Laska-Kleinszmidt, kierownik Regionalnej Pracowni Digitalizacji. – Udział w tak wyjątkowych przedsięwzięciach i współpraca z kolejnymi muzeami to dla nas ogromne wyróżnienie, cieszymy się, że nasza strona wzbogaca się o ciekawe i różnorodne obiekty.

Na stronie cyfrowewm.pl można już oglądać rzeźby Madonny z Dzieciątkiem, św. Jana Nepomucena oraz Pietę, do końca sierpnia zaprezentowane zostaną kolejne dwie. Cyfrowe wizerunki rzeźb przed i po konserwacji będzie można zobaczyć w przyszłym roku.

 

Autorka Joanna Serafinska dnia 4 sierpnia 2018 na portalu „Legion św Ekspedyta” popełniła dzieło Pan Profesor Bogusław Wolniewicz: O naczelnym celu kary śmierci. Wspomnienie w pierwszą rocznicę śmierci.

O tym, jak się nasza kochana Joanna nad pamięcią bohatera opowieści rozwodził, wspomnę marginalnie, ale podsumowanie pozwolę sobie zacytować ku powszechnej uciesze gawiedzi –
„Publikacje Wolniewicza winny być lekturą obowiązkową dla każdego księdza, filozofa i wykształconego chrześcijanina, by szczepić wątłe umysły przeciw neomarksistowskiej zarazie.”

Pan Profesor Bogusław Wolniewicz: O naczelnym celu kary śmierci. Wspomnienie w pierwszą rocznicę śmierci.

No cóż, widać coś się w świecie zmieniło od czasów, gdy na zajęcia z religii chadzałem, bo o ile pamiętam nauki wygłaszane w podziemiach kapliczki cmentarnej stojącej naprzeciwko ogromnego pomnika XXX lecia PRL-u to katolik rzymski /wierzący czy niedowierzający jak śp. Profesor miał czytać katechizm i to nauka zawarta w tym mało popularnym dziele miała prowadzić go przez życie.

Ekspedyt to Święty, który pojawia się w Martyrologium Rzymskim pod dniem 19 kwietnia. Spontanicznie uczyniono zeń patrona od spraw pilnych, niecierpiących zwłoki. Wzywali go też studenci, zwłaszcza przed egzaminami, i strony sądowe. https://www.deon.pl/imieniny/imie,850,ekspedyt.html

Jak widać, powiązanie imienia świętego z portalem nie jest pomysłem chybionym, chybione jest zaś stanowisko śp Profesora Bogusława Wolniewicza w kwestii kary śmierci, którą w oficjalnie wykreślono z katechizmu Kościoła Katolickiego przez usunięcie z niego zapisu dopuszczającego stosowanie kary głównej.

„Społeczeństwo stoi coraz bardziej “bezradne” wobec wznoszącej się fali zła – bandytyzmu, terroryzmu, gangsterstwa i rozwydrzenia – bo brak mu siły moralnej i woli do walki z nim. Nic nie pomogą wołania o więcej policji, bo ta jest częścią tego samego społeczeństwa i tak samo brak jej owej siły i woli. Zechciejmy bowiem dobrze zrozumieć, co ta siła i wola znaczy. Otóż znaczy ona, że jest się gotowym stanąć czynem w obronie porządku prawnego – wszystko jedno kto, policjant czy cywil, sędzia czy nauczyciel, każdy – i to także z narażeniem własnego życia i zdrowia. (…) „ pisał śp profesor i miał tu zupełną rację , ale „KS” jak od czasów wojny polska gwara przestępcza określała karę główną, tego problemu nie rozwiąże.

W końcu roku 2009 z Aresztu Śledczego w Elblągu wychodził „na wolkę „/ w gwarze więziennej – na wolność/ skazany, który odbył karę 25 lat pozbawienia wolności, za  morderstwo  którego dopuścił się jeszcze w czasach gdy polska była socjalistyczna. Po 25 latach nie znał świata, w którym przyszło mu żyć zupełnie. Nie miał w ręku telefonu komórkowego, nie wiedział jak działa komputer, a samochody z elektrycznymi szybami widział tylko w telewizji.
Gdyby nie fakt, że w Polsce nie orzekano wtedy Kary Głównej, to by może właśnie jakaś administracja jakiegoś cmentarza likwidowałaby jego grób.

Kara śmierci jest okrutna i są zbrodnie, za które winna być wymierzana , ale tylko wtedy gdy system, który ją wymierza działa prawidłowo. Waga polskiej temidy nigdy nie podlegała legalizacji, a jej odważniki są sfałszowane – widzimy to wszyscy, nie wyłączając tych, którzy w obronie sądownictwa występują. W takim systemie wymiaru sprawiedliwości kara główna byłaby tym, czym jest brzytwa w ręku dziecka – śmiertelnie niebezpiecznym narzędziem w dłoni profana.

I pomijając wszystkie nauki moralistów filozofów czy księży „dzieciom”, które zasiadają w polskich sądach, tej brzytwy dać nie wolno.

I tak oto, misterny plan Prawa i Sprawiedliwości, dotyczący przywrócenia Kary Śmierci zgasł śmiercią naturalną, w ogniu krytyki Matki Naszej Kośćioła Rzymsko Katolickiego.

Ojcowie redemptoryści

„Redemptoryści cóż zrobiliście Miastu, że was tak smaruje ?” można by sparafrazować wiersz Cypriana Kamila Norwida pod nieco archaicznie niepasującym do XXI wieku tytułem „Coś ty Atenom zrobił, Sokratesie”. Wiersz powstał w 1856 r. a więc o wiek wyprzedził Poznański Czerwiec 1956 i rozruchy w zakładach Cegielskiego. Niemal dwa wieki, a problem ten sam i dotyka dziś ojców redemptorystów z parafii na ulicy Robotniczej nazwanych przez anonimowego jak na razie sprawcę: „pedofilami”.

Naszym zdaniem ów atak trafia w jedną z tych parafii, która zupełnie na takie traktowanie nie zasłużyła, a której kapłani na tle innych plebanii stanowić mogą wzór.

Kilka tygodni temu odbył się w Elblągu pogrzeb. Nic nadzwyczajnego można by rzec, gdyby nie fakt, że jedną z instytucji w proces pożegnania zmarłego zaangażowaną była właśnie ta parafia Ojców Redemptorystów.

Kościół Rzymskokatolicki składa się z dwóch członów – duchowego złożonego z modlitw intencji i pokuty i zupełnie materialnego złożonego z kamieni, świec i kartotek.
Po śmierci każdego, kto został ochrzczony pozostaje taka właśnie kartoteka, a dokładnie kilka kartotek w różnych parafiach, bo jak wiadomo człowiek nie drzewo i miejsce, w którym żyje, zmienia. W jednej w elbląskich parafii pojawił się problem – pewien młody wiekiem i stażem ksiądz w trakcie obsługi kancelarii zachował się w sposób niepasujący do tego, czym ma być Kościół i po analizie jednej z kartotek zmarłego zaczął kierować wobec pamięci zmarłego uwagi co najmniej niestosowne. A ponieważ stres związany z pogrzebem bywa bardzo silny o mały włos na parafii nie doszło do rękoczynu. Na szczęście ową dość nieprzyjemną wymianę zdań przerwał Proboszcz parafii stwierdzając, że ponieważ zmarły kilka lat temu zamieszkał w innej parafii, zatem zgodnie z zasadami kancelaryjnymi właśnie tam winna być wydana zgoda na pogrzeb w parafii przycmentarnej.

Sposób, w jaki sprawę załatwiła kancelaria przy parafii na ulicy Robotniczej był wzorcowy. Ksiądz, widząc notatkę o tym, że zmarły odszedł w stanie łaski zaopatrzony na najdalszą drogę ostatnim sakramentem, w kilku słowach skreślonych odręcznie wyraził stosowną zgodę i pobłogosławił rodzinę zmarłego.

 

 

Zestawienie tego, co spotkało rodzinę w tych dwóch parafiach pokazuje jak niejednorodnym zjawiskiem jest Kościół i jak ta sama wiara i nauka może być wdrażana w życie nawet to pozagrobowe.

 

 

Parafia z ulicy Robotniczej padła ofiarą swojego rodzaju nienawiści, jaką budzi w wielu Polakach ojciec Rydzyk, szef Radia Maryja i TV Trwam. Czy jest to nienawiść uzasadniona trudno ocenić. Pewne jest zaś to, że Redemptoryści z Elbląga nie zasłużyli na określanie ich mianem pedofili.

 

Foto – Natasza Jatczyńska – infoelblag.     https://www.info.elblag.pl/20,54903,Wulgarne-napisy-przed-elblaskim-kosciolem-ojcow-redemptorystow-Jestem-oburzony-To-czytaja-dzieci.html

Niestety , nie oznacza to, że Elbląg czy Diecezja jest od tego problemu wolna. Problem pedofilii jest efektem celibatu. Młodzi klerycy, wchodząc w świat Kościoła, wychodzą ze świata ludzkich uciech i przyjemności, przynajmniej teoretycznie.

Wojna Postu z Karnawałem trwa od wieków i społeczeństwo coraz precyzyjniej sprawdza jak wygląda intymne życie księży. Jest to oczywiście wynik coraz łatwiejszego przepływu informacji i coraz mniej skutecznej cenzury. Ale pomiędzy romansem duchownego, a aktem pedofilii jest zasadnicza różnica, której przeoczyć nie wolno.
Rolą i posłaniem Zakonu Redemptorystów jest niesienie pomocy ubogim. Owa misja nie wpisuje się w opowieści o bogactwie Ojca Dyrektora Toruńskiej rozgłośni i być może w sprawę powinien zdecydowanie wkroczyć Episkopat. Ale nawet owo dość ambiwalentne podejście do Ojca Tadeusza Rydzyka w żadnym stopniu nie usprawiedliwia nazwania księży z Elbląga pedofilami.

Wymiar sprawiedliwości ludzkiej nie zawsze jest szybki, ale czasami zdarza się, że kara dosięga sprawcę nader szybko i bardzo skutecznie – wspomniał o tym kiedyś Abelard Giza.

Problem jednak w tym, że księża niosąc swój krzyż nie mogą odwracać się nawet od sprawców takich zbrodni jak pedofilia. Na szczęście wymiar sprawiedliwości „po celą” radzi sobie bardzo sprawnie z wszelkimi problemami jurystycznymi, a „dintojra” trwa czasami kwadrans i czasami jest to ostatni kwadrans życia zbrodniarza, któremu nie przysługuje okazja do spowiedzi.

Za niektóre zbrodnie nie ma rozgrzeszenia…

 

http://www.gp24.pl/wiadomosci/slupsk/a/lucyfer-kazal-mu-zabic-udusil-wspolwieznia-w-celi-w-czarnem-zdjecia-wideo,13072115/

 

 

Procesja Bożego Ciała za nami. Czy Bóg jest z nami nadal ? Na to pytanie odpowie tylko on sam, a o to, czy chcemy go słuchać odpowiemy tylko my. I o to zapytano w Katedrze tuż po procesji…

Na stronie cyfrowewm.pl można już oglądać drugi ze scyfryzowanych przez Regionalną Pracownię Digitalizacji obiektów w ramach cyklu „STARocie? Skarby z prywatnych kolekcji”. To popiersie warmińskiego biskupa Marcina Kromera ze zbiorów Janusza Moskala. Oryginał obecnie znajduje się w Muzeum Ziemi Braniewskiej.

Cykl zainaugurowany został prezentacją „Porwania Europy” ze zbiorów lokalnego kolekcjonera Edwarda Parzycha, który zebrał największą w Polsce i drugą co do wielkości na świecie kolekcję ceramiki z powstałej w 1905 roku Kadyńskiej Wytwórni Majoliki.

– Zaplanowaliśmy, że kolejne zdigitalizowane obiekty będą pochodzić ze zbiorów regionalnych kolekcjonerów – teraz prezentujemy popiersie biskupa Marcina Kromera, którego właścicielem jest Janusz Moskal z Braniewa, po następne wybieramy się w podróż do Fromborka – mówi Urszula Jatkowska z Regionalnej Pracowni Digitalizacji.

Janusz Moskal, jako aktywny pasjonat historii Braniewa i jego okolic jest członkiem Stowarzyszenia Historyczno – Poszukiwawczego Denar w Elblągu oraz Towarzystwa Miłośników Braniewa, które w roku 2016 utworzyło Muzeum Ziemi Braniewskiej, funkcjonujące obecnie w pomieszczeniach Collegium Hosianum. Część prezentowanych tam eksponatów pochodzi właśnie z bogatej kolekcji Pana Moskala. Jednak zdecydowaną większość odnalezionych przez niego obiektów, w tym pamiątek po przedwojennych mieszkańcach i pozostałości po zbrojnych konfliktach mających miejsce na tych terenach – przedmiotów codziennego użytku i militariów z różnych epok – zobaczyć można w jednej z baszt braniewskiego amfiteatru.

Obiektem zdecydowanie wyróżniającym się na tle tej różnorodnej kolekcji jest wykonane z wapienia gotlandzkiego popiersie. Niewiele wiadomo o jego pierwotnej lokalizacji, jego fundatorze ani twórcy. Datowane na XVI w. przedstawia najprawdopodobniej zasłużonego dla Warmii biskupa Marcina Kromera.

– Chcemy promować nie tylko przedmioty zgromadzone i zarządzane przez instytucje muzealne, ale pokazać, że prywatni kolekcjonerzy mają często naprawdę ciekawe zbiory o charakterze zabytkowym, gromadzą je i opiekują się nimi bo jest to ich pasja. Zapraszamy do Regionalnej Pracowni Digitalizacji tych, którzy posiadają wyjątkowe obiekty, taką pasję warto wspierać oraz promować – dodaje Urszula Jatkowska.

Zdigitalizowane popiersie biskupa Marcina Kromera można oglądać pod linkiem: http://www.cyfrowewm.pl/obiekt/527/popiersie-biskupa-marcina-kromera. Na stronie cyfrowewm.pl znajduje się także ponad 400 innych zabytkowych obiektów z terenu naszego województwa i regionu.

 

Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa w Elblągu
Elbląska Uczelnia Humanistyczno-Ekonomiczna w Elblągu
Wyższe Seminarium Duchowne Diecezji Elbląskiej w Elblągu

zapraszają na

XIII Międzyuczelnianą Konferencję Naukową
INSPIRACJE JANA PAWŁA II DLA WSPÓŁCZESNOŚCI

która odbędzie się
10 maja 2018 r. o godz. 12.00
w Auli PWSZ w Elblągu
Aleja Grunwaldzka 137

CSE „Światowid” i Stowarzyszenie „Jantar” zapraszają do biblioteki w Rychlikach na warsztaty witrochromii. Motywem przewodnim warsztatów będzie namalowanie wizerunku Świętego Wojciecha oraz wybranych scen z  jego życia i śmierci, które na zawsze splotły się historią Świętego  Gaju i pobliskich Rychlik.

Na warsztatach, które odbędą się w środę, 9 maja w godzinach 10.00-14.00, uczestnicy będą rysować piórem i tuszem kontury, a później malować farbami na szkle wizerunek św. Wojciecha techniką witrochromii.

– Technika ta była znana od dawna w kulturze ludowej Warmii i Mazur oraz na terenie Podhala, a namalowane w ten sposób obrazy do dzisiaj ozdabiają wnętrza – mówi Ewa Bednarska Siwilewicz, instruktorka plastyki w CSE „Światowid” oraz jedna z prowadzących warsztaty. – W trakcie warsztatów pokażemy walory artystyczne tego malarstwa, a uczestnikami będą dzieci i młodzież z gminy Rychliki.

Zajęcia są częścią projektu „Przyszłość sztuki przeszłości”, współfinansowanego ze środków Samorządu Województwa Warmińsko-Mazurskiego oraz Starostwa Powiatowego w Elblągu. Odbędą się w Bibliotece w Rychlikach, w której znajduje się przestrzeń do tworzenia prac plastycznych, a poprowadzą je Ewa Bednarska Siwilewicz, Ewa Maciejewska i Katarzyna Hałuszczak.

– Projekt, który realizuje Stowarzyszenie „Jantar” i Centrum Spotkań Europejskich „Światowid” w Elblągu, jest przedsięwzięciem interdyscyplinarnym, skierowanym w szczególności do dzieci i młodzieży ze środowisk wiejskich regionu – mówi Magdalena Czarnocka-Kaptur, zastępca dyrektora CSE „Światowid”. – Ma na celu umożliwienie im  twórczego i aktywnego uczestnictwa w kulturze oraz obniżenie barier dostępu do kultury.

W ramach projektu odbędą się – oprócz warsztatów artystycznych – plener plastyczny i ogólnopolski konkurs plastyczny, których motywem przewodnim będą wydarzenia historyczne i dziedzictwo duchowe mieszkańców Warmii i Mazur.  W działaniach weźmie udział społeczność lokalna wybranych wsi i miejscowości (Rychliki, Przezmark, Oleśno, Tolkmicko, Kadyny, Suchacz i Łęcze), a w szczególności dzieci i młodzież.

Wstęp na zajęcia jest bezpłatny. Informacji udziela Ewa Bednarska-Siwilewicz pod numerem tel. 55 611 20 64.

 

Paweł, to jedna z najbardziej fascynujących postaci Nowego Testamentu. Kino Światowid zaprasza na filmową opowieść o ostatnich dniach życia świętego. „Paweł, apostoł Chrystusa” od 4 do 17 maja.

Paweł, apostoł Chrystusa” to historia dwóch mężczyzn. Łukasz jako przyjaciel i lekarz, ryzykując życiem, przedostaje się do Rzymu, by spotkać się ze skazanym na śmierć przez Nerona Pawłem. Paweł przebywa w najstraszniejszej, zaciemnionej celi słynącego z okrucieństwa Więzienia Mamertyńskiego. Prześladowania chrześcijan są w Rzymie chlebem powszednim, bowiem Neron za wszelką cenę chce pozbyć się ich z miasta, nie wahając się przed najokrutniejszymi torturami i egzekucjami. Zanim wiszący nad Pawłem wyrok śmierci zostanie wykonany, Łukasz postanawia spisać księgę. Księgę, która pokaże początki „Drogi” oraz narodziny tego, co wkrótce zostanie nazwane Kościołem. Tymczasem spętany łańcuchami Paweł mierzy się z samym sobą, swoim życiem i wszystkim tym, co go spotkało. A przeżył niemało – chłosty, katastrofę statku, głód i pragnienie, kamienowanie, chłód. Czekając na spotkanie ze śmiercią, prześladuje go własna haniebna przeszłość. Samotny w ciemnościach zastanawia się, czy zostanie zapomniany i czy znajdzie w sobie siłę, by umrzeć godnie.

Reżyseria i scenariusz: Andrew Hyatt

Obsada: Jim Caviezel, James Faulkner, Olivier Martinez, Joanne Whalley, John Lynch

Produkcja: USA, 2018

Czas: 108 min

https://www.youtube.com/watch?v=Jai56Bp3Us0

Publikujemy fragmenty publikacji Pana Jacka Bokiego .

Polskie miasto Tarnopol

Tarnopol został założony w 1540 roku w województwie ruskim Korony Królestwa Polskiego i do czasu I rozbioru Rzeczypospolitej (1772) pozostawał w granicach Korony Polskiej. W roku 1540 hetman wielki koronny Jan Amor Tarnowski założył miasto i twierdzę, której nadał nazwę…Tarnopol. W 1548 król Zygmunt I Stary nadał Tarnopolowi prawa miejskie, miasta królewskiego. Od 23 grudnia 1920 do 16 sierpnia 1945 roku stolica województwa tarnopolskiego II Rzeczypospolitej i siedziba powiatu.

Po konferencji jałtańskiej (4–11 lutego 1945), wyłoniony w konsekwencji jej ustaleń Tymczasowy Rząd Jedności Narodowej podpisał 16 sierpnia 1945 umowę z ZSRR, uznając zmodyfikowaną linię Curzona za wschodnią granicę Polski, w oparciu o porozumienie o granicy zawarte pomiędzy PKWN i rządem ZSRR 27 lipca 1944 r. W konsekwencji tej całkowicie niekorzystnej dla nas umowy Tarnopol został włączony do Związku Sowieckiego, a dokładnie, do Sowieckiej Republiki Ukrainy jako jej część. W wyniku tego układu, całą polską ludność Tarnopola wysiedlono na podstawie tzw. układów republikańskich podpisanych 9 września 1944 roku pomiędzy PKWN a Ukraińską Sowiecką Republiką Socjalistyczną, głównie na tzw. Ziemie Odzyskane. Po upadku Związku Sowieckiego w 1991 roku, Tarnopol i wszystkie pozostałe ziemie Polskich Kresów okresu Drugiej Rzeczypospolitej, stały się częścią nowo kreowanego bytu państwowego pod nazwą Ukrainy. Tak więc Tarnopol od 24 sierpnia 1991 roku, oraz większość pozostałych Polskich ziem II RP, automatycznie weszło w skład obecnego ukraińskiego beneficjum Paktu Ribbentrop – Mołotow. Datę tę wybrano, nieprzypadkowo, jako dzień niepodległości samostijnej.  

Był to bowiem historyczny moment podpisania przez dwa największe zbrodnicze totalitaryzmy XX wieku porozumienia, które dało impuls do rozpoczęcia Drugiej Wojny Światowej i likwidacji Państwa Polskiego, a zarazem największego upokorzenia, znienawidzonych przez ukraińskich nacjonalistów Lachów. Porozumienie pomiędzy III Rzeszą Niemiecką, a Związkiem Sowieckim parafowano 30 minut po północy czasu moskiewskiego. Był to więc już dzień 24, a nie 23 sierpnia 1939 roku. A to implikuje coś, z czym obecna Ukraina nie chce być kojarzona.

 

Rondo Tarnopol

Jedną z osób otwierających nowo wybudowane rondo w Elblągu, któremu nadano nazwę miasta Tarnopol, był krajowy prowydnyk OUN, nomen (est ) omen Myron Sycz.

Inwitacji dokonał marszałek sejmiku samorządowego województwa warmińsko- mazurskiego Gustaw Marek Brzezin (PSL), a polecił wojewoda warmińsko- mazurski Artur Chojecki (PIS).

https://www.youtube.com/watch?v=UCKt_sk6q5Y

 

„W wyniku nacisków posła Platformy Obywatelskiej, Mirona Sycza, przedstawiciela mniejszości ukraińskiej, wojewoda warmińsko-mazurski Marian Podziewski (PSL) musiał wycofać swój patronat nad uroczystościami związanymi z 65. rocznicą rzezi na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Zakazano także pracownikom Urzędu Wojewódzkiego wzięcia udziału (nawet prywatnie) w konferencji organizowanej przez Towarzystwo Miłośników Wołynia i Polesia, odbywającej się w sali Urzędu. Według naszych informacji Miron Sycz w rozmowach z wojewodą Podziewskim użył wsparcia wicepremiera i ministra spraw wewnętrznych i administracji Grzegorza Schetyny”– informowała wówczas „Gazeta Polska”.

 

A czyje z kolei zarządzenia wypełniał Pan wojewoda Chojecki, polecając obecność na otwarciu nowego ronda w Elblągu Myrona Sycza? Czyżby patriotycznego Prawa i Sprawiedliwości, nieustającego niemal przez 365 dni w roku w odmienianiu tegoż patriotyzmu przez wszystkie przypadki i pouczającego bez ustanku wszystkich wokół, jak winien wyglądać prawdziwy patriotyzm każdego Polaka od kołyski, aż po grób. Sami zaś,    8 listopada po raz trzeci na plenarnym 51 posiedzeniu Sejmu wyrzucili do kosza projekt ustawy o penalizacji w Polsce ideologii oraz symboliki banderowskiej oraz ochronie dobrego imienia Narodu Polskiego! Kilka tygodni temu minister spraw wewnętrznych w rządzie PiS pan Mariusz Błaszczak, po naciskach i żądaniach banderowców z Kijowa oraz nazistowskich szaulisów z Wilna, podjął decyzję o usunięciu wizerunków Cmentarza Orląt Lwowskich i Ostrej Bramy w Wilnie z paszportów, które mają zostać wydane w przyszłym roku na stulecie Naszej niepodległości, na których miały się znaleźć wszystkie najważniejsze miejsca Polskiej Państwowości i bohaterstwa Polaków z czasów ostatniego stulecia niepodległej Polski. Z kolei, zaledwie kilka dni temu, tj. 8 listopada na Grobie nieznanego żołnierza w Warszawie Ministerstwo Obrony Narodowej umieściło tablicę pamięci z najważniejszymi nazwami polskich terenów i miejscowości, które poniosły największą ofiarę krwi i stawiły bohaterski opór w obronie polskiej ludności przed barbarzyńskimi atakami ukraińskich rezunów z OUN – UPA i SS Galizien. Na tablicy tej znalazła się także nazwa miejscowości Bircza w województwie Rzeszowskim, która odparła trzy ogromne ataki sotni UPA, w wyniku których zginęło w jej obronie kilkudziesięciu żołnierzy Wojska Polskiego, milicjantów, członków ochotniczej samoobrony oraz wielu mieszkańców tej miejscowości. Tak przedstawia się w rzeczywistości na dzień dzisiejszy, rzeczywista bez żadnych zbędnych upiększeń, wykładnia polskiego patriotyzmu według PiS.

 

Wojnę z Polakami Ukraińcy przegrali i nie tylko Przemyśl, ale cała Galicja Wschodnia znalazły się w granicach Polski. W stosunku do odrodzonego państwa polskiego bp Kocyłowski zajmował stanowisko nieprzychylne. W 1922 roku przed wyborami parlamentarnymi do Sejmu i Senatu RP opublikował wspólnie z ordynariuszem stanisławowskim i wikariuszem generalnym archidiecezji lwowskiej napisał list protestacyjny przeciwko Polakom i rzekomo polskiej okupacji Galicji Wschodniej pt. „Odezwa do świata cywilizowanego”. Jednakże wobec decyzji Rady Ambasadorów w Paryżu z 1923 roku. przyznającej Polsce Galicję Wschodnią oraz pod wpływem Stolicy Apostolskiej „zmienił” swój stosunek do państwa polskiego, zapewniając o swej lojalności. Jaka to była szczera lojalność Polacy przekonali się we wrześniu 1939 roku, kiedy hitlerowskie Niemcy i Rosja Sowiecka napadły zbrojnie na Polskę. W ich zwycięskim marszu, a później okupacji i gnębieniu Polaków wspierali obu tych okupantów, nie tylko nacjonaliści czy komuniści ukraińscy, ale także duchowni greckokatoliccy z biskupem Kocyłowskim na czele. 

 

Czy radni Elbląga pójdą za przykładem włodarzy Pabianic?

Władze Pabianic wypowiedzą umowę o partnerstwie ukraińskiemu miastu Waraszewsk, za uhonorowanie Bandery i Szuchewycza oraz propagowanie ideologii banderowskiej przez to partnerskie miasto Pabianic, które zbrodniarzom wojennym, mordercom Polaków nadało tytuł swoich honorowych obywateli. A także za otwarte propagowanie w Waraszewsku przez włodarzy tej miejscowości ideologii banderyzmu.
Może czas najwyższy, żeby rada miasta Elbląga podjęła podobne kroki w stosunku do Tarnopola, w którym obaj ci ludobójcy są już od dawna honorowymi obywatelami tego miasta, zaś w centrum Tarnopola stoi ogromny pomnik przywódcy Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów Stepana Bandery, a czerwono – czarne flagi zbrodniczej UPA oficjalnie uznane zostały przez rajców tego miasta za tożsame z flagami państwowymi Ukrainy, nakazując ich obowiązkowe umieszczenie na wszystkich budynkach użyteczności publicznej na równi z flagami narodowymi. Może czas już najwyższy na opamiętanie i wycofanie się z nieprzemyślanych przez siebie decyzji. Popełnić błąd, to żaden dyshonor. Przyznanie się do jego popełnienia i wycofanie się z niego świadczy o wielkości człowieka, ale trwanie w nim, pomimo posiadania pełnej świadomości co do fatalnych, a nawet wręcz tragicznych skutków jakie może on przynieść w przyszłości, do mądrości nie należy i wdzięczności oraz szacunku u potomnych się tym nie uzyska, ale wieczną hańbę i przekleństwo. Zegar tyka. A upływający czas bezlitośnie obnaży każde kłamstwo i każdy fałsz, niszcząc na samym końcu do cna, każdą budowlę wzniesioną na takim fundamencie.

Czy jednak ktoś w ogóle się nad tym dziś zastanawia?

Czas to pokaże.

 

http://kresywekrwi.blogspot.com/2018/04/rondo-tarnopol.html

 

Od Redakcji – publikujemy fragmenty i wycinki publikacji Pana Jacka Boki z dwóch powodów – pierwszy to wielkość publikacji i drugi jej układ. Obawiamy się że ze względu na inne ustawienia strony efekt wizualny byłby niepełny. Ale rozmowa o Wołyniu nas nie minie – to kolejna karta polskiej przeszłości która się „skleiła” z inną Żołnierzami Wyklętymi . Ale i Polacy pochodzenia ukraińskiego rozumieją że o temacie trzeba rozmawiać acz nie konieczne bardzo ostrym językiem Pana Jacka. Ofiara ma jednak swoje prawa i jednym z nich jest właśnie patrzenia na problem przez pryzmat ofiary i nikomu tego prawa odebrać nie można . Głos Pana Jacka jest ważny co czytelnikom sygnalizujemy .

Wiara i Wiatr

 

 

 Elbląg 10 kwietnia 2018  –  ostatnia z miesięcznic i VIII rocznica katastrofy nad Smoleńskiem

Nauka Biskupa elbląskiego Jacka Jezierskiego rozpoczynająca uroczyste obchody tego dnia.

 

Kilka fotografii z tego dnia i pamięć o tym co stanowi jeden z kamieni rzuconych przez Boga na szaniec. I to samo co pokazała nauka Kościoła, tym razem w ustach wiecznego renegata, agnostyka i barda niepokornych a niepokonanych – Kazika Staszewskiego.