Wojsko Polskie to marka sama w sobie. Od Wiednia przez Bitwę Warszawską po Monte Casino i Lenino Polacy dokonywali rzeczy niemożliwych dla innych. Dziś niestety Wojsko Polskie spychane jest przez doktryny NATO do roli wojsk wsparcia technicznego czy potencjalnej partyzantki. Polskie siły lotnicze, których piloci byli asami w Bitwie o Anglię, w zasadzie nie istnieją. Marynarka podwodna nie ma okrętów, które mogą dokonać takich cudów jak ORP Orzeł, a wojska lądowe podobnie jak w 1939 r to w zasadzie wyłącznie piechota lekka. Rzeczywisty obraz polskiej armii daleko odbiega od propagandowego obrazu pokazywanego w Telewizji Polskiej, która dostaje środki finansowe na budowanie mitu o polskiej obronności bardziej adekwatne do zadania propagandowego niż samo Wojsko Polskie do wysiłku obronnego. Co o tej sytuacji myśli Władysław Kosiniak Kamysz jeden z kandydatów na urząd Prezydenta — posłuchajcie sami.

 

Politycy Koalicji Obywatelskiej zrobili dziś w Hotelu Elbląg istny maraton programowy.  SPora część dziennikarzy nie  wytrzymała do finału a szkoda bo kilka rodzynków było wartych zapamiętania. Oto kilka fragfmentów owego maratonu programowego

 

 

 

Dzisiejsza konferencja prasowa Prezydenta Elbląga Witolda Wróblewskiego i Dyrektora Muzeum Archeologiczno-Historyczne w Elblągu Lecha Trawickiego nie była radosna. Nie tylko potwierdziły się pogłoski o tragicznej sytuacji jednej z najważniejszych instytucji kultury, ale pokazano, skąd się owe problemy wzięły. Lech Trawiński ma problem – powiedzą jedni, ale problem ma cała nasza wspólnota, bo za błędy w projekcie zapłacimy wszyscy. Obraz muzeum, jaki kreśli się dziś, jest diametralnie inny od tego, jaki jeszcze niedawno prezentowała Pani Maria Kasprzycka. Muzeum w roku 2018 zostało obciążone karą finansową o nałożeniu której, jak wynika z informacji Prezydenta, nawet nie poinformowano organu założycielskiego. Co ciekawsze na spłatę zobowiązań zaciągnięto kredyt w rachunku bieżącym zamiast kredytu długoterminowego.
Najciekawsze jest to, że zdaniem Prezydenta, Statut Muzeum nie przewiduje aby jego Dyrektor mógł zobowiązania zaciągać. Problem jest zatem i prawny i moralny, bo z prawnego punktu widzenia zobowiązanie zaciągnięte bez właściwej delegacji w trybie art.5 Kodeksu Cywilnego nie istnieje, z drugiej zaś strony spłata blisko 1/3 może stanowić uznanie zobowiązania wobec Banku, z trzeciej zaś strony czynność prawna wykonana z naruszeniem prawa i zasad współżycia społecznego nie może korzystać z ochrony prawnej, a jeśli Maria Kasprzycka przekroczyła zakres powierzonych jej uprawnień, to sprawą z urzędu zajmie się Prokuratura. Skutkiem finalnym może być zaś uznanie, że za zobowiązania, jakie w imieniu Muzeum zaciągnęła jako Dyrektorka, odpowiada ona sama jako osoba fizyczna majątkiem osobistym.

W raporcie za rok 2018 jaki dostępny jest na stronie Muzeum, znajduje się 20 stron informacji, ale w dziale dotyczącym monitoringu efektów nie ma tego najważniejszego – przychodów, jaki Muzeum uzyskało w roku 2018 ze sprzedaży biletów.
Jest informacja o wejściach na stronę muzeum. I tu uwaga za rok 2018 odnotowano całe 49 888 odsłon, co daje zawrotną ilości 136 odsłon dziennie. Skoro z danych w raporcie nie można sprawdzić ilu z owych 136 odwiedzających stronę muzeum zainwestowało w zakup biletów, to mamy w tym raporcie zwykłe bałachy zamiast twardych danych z kasy fiskalnej. Postarajmy się te dane oszacować – profil Muzeum na Facebooku polubiło 1741 fanów. Zakładajmy, że każdy z fanów odwiedza muzeum co kwartał, czyli ilość odwiedzających winna oscylować wokół 7 tysięcy sprzedanych biletów, bo nie sami fani muzeum oglądają. Pełny wstęp do muzeum to wydatek od 17 zł w wersji ulgowej do 20 zł w wypadku biletu normalnego co uśrednijmy, przyjmując średnio ważoną cenę biletu na 18 złotych.
Przyjmując owo wyliczenie, można powiedzieć, że wpływy ze sprzedaży biletów winny wynosić za rok 2018 w okolicy 130 tysięcy złotych.

Ile wyniosą wpływy za rok 2019  sprawdzimy bo dane za rok 2018 gdy obiekt remontowano są mało miarodajne.

 

 

Wybranie prezentu to dla wielu panów nie lada wyzwanie. Kwiaty od zawsze doskonale się sprawdzają, jednak tym razem mamy lepszą propozycję. Wielkimi krokami zbliża się Dzień Kobiet w Centrum Tańca „Promyk”. Już 9 marca zapraszamy wszystkie Panie na niezapomniany wieczór.
Impreza w Centrum Tańca Promyk to aktywność w trzech odsłonach oraz możliwość uzyskania informacji z zakresu zdrowia i urody.
– Rozpoczynamy o godzinie 17:00 energicznym i kobiecym lady latino, żeby wprawić Panie w imprezowy nastrój – mówi Joanna Karpiuk z CT Promyk – Następnie, nieco oddechu będzie można złapać na spokojnym pilatesie, podczas którego rozciągniemy ciało, a na koniec odbędą się ćwiczenia na piłkach czyli fit ball.
Podczas Dnia Kobiet na Panie czekają też inne atrakcje. W przerwie między aktywnymi zajęciami zostanie zaprezentowany pokaz makijażu dziennego oraz wieczorowego w wykonaniu Magdaleny Murawskiej z Muravska Makeup & Fashion. Pani Magda zdradzi makijażowe triki oraz podpowiem jak dobrać dla siebie odpowiednie kosmetyki.
Uczestniczki wydarzenia będą mogły również zdobyć wiedzę na temat pielęgnacji stóp, którą podzieli się podolog z firmy Twoje Zdrowe Stopy. A jak zadbać o olśniewający uśmiech podpowie specjalista z Kliniki Proimplant Elbląg.
– Do udziału zapraszamy wszystkie panie bez względu na kondycję, wiek i umiejętności taneczne – zachęcają organizatorzy – Ze względu na ograniczoną ilość miejsc, zapraszamy do wcześniejszych zapisów. Wejściówki dostępne będą w dniu imprezy, przed wydarzeniem.
Podczas imprezy serwowane będą owoce, napoje oraz szampan.
Impreza odbędzie się 9 marca w Centrum Tańca „Promyk” w godz. 17:00-20:00.
Zapisy i informacja o wejściówkach pod nr telefonu 55 611 01 30/40, 609 977 220 /biuro czynne od poniedziałku do piątku od 8:00 do 16:00/, na maila promyk@swiatowid.elblag.pl, facebook/CentrumTańcaPromyk.

 

Rekrutacja do klas pierwszych szkół podstawowych oraz Sportowej Szkoły Podstawowej nr 3 prowadzonych przez Gminę Miasto Elbląg na rok szkolny 2019/2020 odbywa się na zasadach określonych w ustawie z dnia 14 grudnia 2016 r. Prawo oświatowe (Dz. U. z 2018 r. poz. 996 ze zm.).

Zgodnie z ustawą do klasy pierwszej publicznej szkoły podstawowej przyjmuje się:
– na podstawie zgłoszenia rodziców – dzieci zamieszkałe w obwodzie danej szkoły oraz w dalszej kolejności
– na wniosek rodziców – dzieci zamieszkałe poza obwodem danej szkoły, pod warunkiem, że szkoła dysponuje wolnymi miejscami.

Rekrutacja zostanie przeprowadzona z wykorzystaniem elektronicznej platformy edukacyjnej www.eped.pl.

Dzięki wykorzystaniu systemu kandydat posługuje się wyłącznie jednym podaniem, bez względu na liczbę szkół, które wybrał (jest możliwość wyboru 3 szkół) i kontaktuje się wyłącznie z jedną szkołą (szkołą pierwszego wyboru). Wypełnienie wniosku lub deklaracji bez wydrukowania, podpisania i dostarczenia do szkoły nie jest zgłoszeniem – taki kandydat nie bierze udziału w procesie rekrutacji na nowy rok szkolny. Zgłoszenie będzie uznane za terminowe pod warunkiem dostarczenia do wybranej szkoły (w godzinach jej pracy) wydruku wypełnionego elektronicznie wniosku lub deklaracji. Rodzice, którzy nie mogą wypełnić wniosku/deklaracji w systemie elektronicznym np. z powodu braku komputera, dostępu do Internetu mogą złożyć wniosek/deklarację w sposób tradycyjny (pobrać druk w szkole, wypełnić i złożyć do szkoły pierwszego wyboru).
Ustalone zasady przyjmowania dzieci są jednolite we wszystkich szkołach podstawowych prowadzonych przez Gminę Miasto Elbląg.

Poniżej publikujemy zgodnie z art. 154 ust. 3 oraz ust. 1 pkt 1 ustawy z dnia 14 grudnia 2016 r. Prawo Oświatowe (Dz. U. z 2018 r. poz. 996 ze zm.) kryteria brane pod uwagę w postępowaniu rekrutacyjnym wraz z dokumentami niezbędnymi do potwierdzenia ich spełnienia i liczbą punktów możliwą do uzyskania oraz terminy  postępowania rekrutacyjnego i uzupełniającego.

Kryteria naboru

L.p. Kryterium liczba punktów
1. kandydat jest mieszkańcem Gminy Miasta Elbląg 20
2. kandydat nie jest mieszkańcem Gminy Miasta Elbląg 8
3. rodzeństwo kandydata obecnie uczęszcza do szkoły lub będzie uczęszczało w roku szkolnym, na który prowadzona jest rekrutacja 4
4. wielodzietność rodziny kandydata 3
5. miejsce pracy jednego z rodziców/prawnych opiekunów kandydata znajduje się w obwodzie szkoły 2
6. kandydat, którego krewni lub osoby pomagające  w sprawowaniu opieki mieszkają w obwodzie szkoły 2

Dokumentami niezbędnymi do potwierdzenia powyższych kryteriów są oświadczenia dostępne
w formie elektronicznej na stronie www.eped.pl oraz w szkołach.

Terminy postępowania rekrutacyjnego oraz postępowania uzupełniającego, a także terminy składania dokumentów do klas I szkół podstawowych prowadzonych przez Gminę Miasto Elbląg na rok szkolny 2019/2020

Lp. Rodzaj czynności Termin
w postępowaniu rekrutacyjnym
Termin

w postępowaniu uzupełniającym

1. Podanie liczby wolnych miejsc w klasach I
w szkole podstawowej
04.03.2019 r. godz.14:00 6.05.2019 r.
Godz. 14:00
2. Wypełnianie na stronie internetowej zgłoszeń 
(w przypadku dzieci z obwodu szkoły),

wydruk i składanie zgłoszeń wraz z załącznikiem
w siedzibie obwodowej szkoły podstawowej

05.03.2019 r.
(od godz. 8:00) – 15.03.2019 r.
(do godz. 15:00)
07.05.2019 r.
(od godz. 8:00) – 10.05.2019 r.
(do godz. 15:00)
  Wypełnianie na stronie internetowej wniosków

(w przypadku dzieci spoza obwodu szkoły),

wydruk i składanie wniosków wraz z załącznikami w siedzibie szkoły podstawowej I wyboru

05.03.2019 r.
(od godz. 8.00) – 15.03.2019 r.
(do godz. 15.00)
07.05.2019 r.
(od godz. 8:00) – 10.05.2019 r.
(do godz. 15:00)
3. Potwierdzenie złożenia wniosku przez dyrektora szkoły podstawowej I wyboru 5 – 18.03.2019 r. 7 – 13.05.2019 r.
                           SYMULACJA 19-21.03.2019 r. 14-15.05.2019 r.
4. Praca komisji kwalifikacyjnej szkoły podstawowej – weryfikacja zgłoszeń/wniosków i dokumentów potwierdzających spełnianie przez kandydata kryteriów 22 -27.03.2019 r. 16 -17.05.2019 r.
5. Podanie do publicznej wiadomości listy kandydatów zakwalifikowanych i kandydatów niezakwalifikowanych 28.03.2019 r.
o godz. 14.00
20.05.2019 r.
o godz. 14.00
6. Praca komisji kwalifikacyjnej szkoły podstawowej 29 – 03.04.2019 r. 21-22.05.2019 r.
7. Podanie do publicznej wiadomości listy kandydatów przyjętych i kandydatów nieprzyjętych 04.04.2019 r.

o godz. 14.00

23.05.2019 r.

o godz. 14.00

8. Składanie wniosków

o sporządzenie uzasadnienia odmowy przyjęcia

do 7 dni od dnia podania do publicznej wiadomości listy kandydatów przyjętych i kandydatów nieprzyjętych
9. Przygotowanie i wydanie uzasadnienia

odmowy przyjęcia

do 5 dni od daty złożenia wniosku
o sporządzenie uzasadnienia odmowy przyjęcia
10. Złożenie do dyrektora odwołania od rozstrzygnięcia komisji rekrutacyjnej wyrażonego w pisemnym uzasadnieniu odmowy przyjęcia do 7 dni od terminu otrzymania pisemnego uzasadnienia odmowy przyjęcia
11. Rozpatrzenie przez dyrektora odwołania
od rozstrzygnięcia komisji rekrutacyjnej wyrażonego w pisemnym uzasadnieniu odmowy przyjęcia
do 7 dni od dnia złożenia do dyrektora odwołania od rozstrzygnięcia komisji rekrutacyjnej
12. Na rozstrzygnięcie dyrektora szkoły podstawowej służy skarga do Sądu Administracyjnego

 

Rekrutacja odbędzie się elektronicznie z wykorzystaniem systemu elektronicznego www.eped.pl

Rekrutacja do klasy I Sportowej Szkoły Podstawowej nr 3 im. Polskich Olimpijczyków w Elblągu prowadzonej przez Gminę Miasto Elbląg na rok szk. 2019/2020

Zgodnie z ustawą do klasy pierwszej Sportowej Szkoły Podstawowej nr 3 im. polskich Olimpijczyków przyjmuje się kandydatów, którzy:
1) posiadają bardzo dobry stan zdrowia, potwierdzony orzeczeniem lekarskim wydanym przez lekarza podstawowej
opieki zdrowotnej,
2) posiadają pisemną zgodę rodziców na uczęszczanie kandydata do szkoły,
3) uzyskali pozytywne wyniki prób sprawności fizycznej, na warunkach ustalonych przez polski związek sportowy
właściwy dla sportu, w którym jest prowadzone szkolenie sportowe w danej szkole.

W przypadku większej liczby kandydatów spełniających wyżej wymienione warunki, niż liczba wolnych miejsc, na pierwszym etapie postępowania rekrutacyjnego są brane pod uwagę wyniki prób sprawności fizycznej.

W przypadku równorzędnych wyników uzyskanych na pierwszym etapie postępowania rekrutacyjnego, na drugim etapie postępowania rekrutacyjnego są brane pod uwagę łącznie dodatkowe kryteria naboru:

  1.  Wielodzietność kandydata;
    2.    Niepełnosprawność kandydata;
    3.    Niepełnosprawność jednego z rodziców kandydata;
    4.    Niepełnosprawność obojga rodziców kandydata;
    5.    Niepełnosprawność rodzeństwa kandydata;
    6.    Samotne wychowywanie kandydata w rodzinie;
    7.    Objęcie kandydata pieczą zastępczą.
    Powyższe kryteria mają jednakową wartość.

WYMAGANE DOKUMENTY:

  1.  wniosek  o przyjęcie do sportowej szkoły podstawowej,
    2.    orzeczenie lekarskie wydane przez lekarza podstawowej opieki zdrowotnej,
    3.    pisemna zgoda rodziców na uczęszczanie kandydata do szkoły sportowej,
    4.    pisemne potwierdzenie spełniania kryteriów niezbędnych do przeprowadzenia drugiego etapu rekrutacji (UWAGA – tylko w przypadku uzyskania równorzędnych wyników na pierwszym etapie postępowania rekrutacyjnego, na wniosek komisji rekrutacyjnej)

Terminy postępowania rekrutacyjnego oraz postępowania uzupełniającego, a także terminy składania dokumentów do klas I Sportowej Szkoły Podstawowej nr 3 im. Polskich Olimpijczyków prowadzonej przez Gminę Miasto Elbląg na rok szkolny 2019/2020

Lp. Rodzaj czynności Termin
w postępowaniu rekrutacyjnym
Termin

w postępowaniu uzupełniającym

1. Podanie liczby wolnych miejsc w klasach I sportowych 4.03.2019r.

godz. 14.00

6.05.2019 r.
Godz. 14:00
2. Złożenie wniosku o przyjęcie do szkoły podstawowej sportowej wraz z dokumentami potwierdzającymi spełnianie przez kandydata warunków lub kryteriów branych pod uwagę w postępowaniu rekrutacyjnym 05.03.2019 r.
(od godz. 8:00) – 11.03.2019 r.
(do godz. 15:00)
07.05.2019 r.
(od godz. 8:00) – 9.05.2019 r.
(do godz. 15:00)
3. Przeprowadzenie prób sprawnościowych fizycznych 12-15.03.2019 r. 10 – 13.05.2019 r.
4. Potwierdzenie z złożenia wniosku przez dyrektora szkoły sportowej jako I wyboru 5- 15.03.2019 r. 7-13.05.2019 r.
5. Podanie do publicznej wiadomości przez komisję rekrutacyjną listy kandydatów, którzy uzyskali pozytywne wyniki prób sprawności fizycznej 18.03.2019 r.
o godz. 14.00
14.05.2019r.

o godz. 14.00

5. SYMULACJA

 

19-21.03.2019 r. 14 – 15.05.2019 r.
5. Weryfikacja przez komisję rekrutacyjną wniosków
o przyjęcie do klasy sportowej i dokumentów potwierdzających spełnianie przez kandydata warunków lub kryteriów branych pod uwagę w postępowaniu rekrutacyjnym
22-27.03.2019 r. 16 – 17.05.2019 r.
6. Podanie do publicznej wiadomości przez komisję rekrutacyjną listy kandydatów zakwalifikowanych i kandydatów niezakwalifikowanych 28.03.2019 r.

o godz. 14.00

20.05.2019 r.

o godz. 14.00

7. Praca komisji kwalifikacyjnej szkoły
Potwierdzenie przez rodzica kandydata woli przyjęcia
29.03.2019 r –
3.04.2019 r.
21-22.05.2019 r.
8. Podanie do publicznej wiadomości listy kandydatów przyjętych i kandydatów nieprzyjętych lub informacji o liczbie wolnych miejsc 4.04.2019 r.

o godz. 14.00

23.05.2019 r.

o godz. 14.00

9. Składanie wniosków

o sporządzenie uzasadnienia odmowy przyjęcia

do 7 dni od dnia podania do publicznej wiadomości listy kandydatów przyjętych i kandydatów nieprzyjętych
10. Przygotowanie i wydanie uzasadnienia

odmowy przyjęcia

do 5 dni od daty złożenia wniosku
o sporządzenie uzasadnienia odmowy przyjęcia
11. Złożenie do dyrektora odwołania od rozstrzygnięcia komisji rekrutacyjnej wyrażonego w pisemnym uzasadnieniu odmowy przyjęcia

Ministerstwa i instytucje rządowe regularnie ogłaszają nabory ofert do programów, których beneficjentem mogą być organizacje pozarządowe. Poniżej prezentujemy zestawienie aktualnych konkursów wraz z terminami, do których organizacje zainteresowane udziałem powinny składać wnioski:

  • 12 marca – Program Rozwoju Orgnizacji Obywatelskich na lata 2018–2030 PROO – Priorytet 1a (Wsparcie działań misyjnych i rozwoju instytucjonalnego) Więcej informacji
  • 18 marca – Przeciwdziałanie przyczynom przestępczości (Program Ministra Sprawiedliwości finansowany ze środków Funduszu Sprawiedliwości) Więcej informacji
  • 21 marca – uzupełniające konkursy w ramach programu MRPiPS „Od wykluczenia do aktywizacji. Program pomocy osobom wykluczonym społecznie i zawodowo – edycja 2019” Więcej informacji
  • 26 marca – Konkurs dotacyjny w ramach Programu „Niepodległa” 2019 Więcej informacji
  • 26 marca – Program Rozwoju Orgnizacji Obywatelskich na lata 2018–2030 PROO – Priorytet 3 i 4 (lokalne organizacje strażnicze, media obywatelskie oraz think tanki obywatelskie) Więcej informacji
  • 29 marca – Programy Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego (Film, Groby i cmentarze wojenne w kraju, Promesa MKiDN oraz Wspieranie działań muzealnych) Więcej informacji

Elbląska Uczelnia Humanistyczno-Ekonomiczna we współpracy z Okręgową Izbą Pielęgniarek i Położnych, Kołem Polskiego Towarzystwa Pielęgniarskiego w Elblągu oraz Kołem Polskiego Towarzystwa Gerontologicznego w Poznaniu ma zaszczyt zaprosić do udziału w konferencji naukowej pt. „Problemy wieku podeszłego w ujęciu interdyscyplinarnym”.

KONFERENCJA NAUKOWO-SZKOLENIOWA PROBLEMY WIEKU PODESZŁEGO W UJĘCIU INTERDYSCYPLINARNYM
Termin konferencji: 15.03.2019 roku w godzinach 10.00 – 15.00.
Miejsce konferencji: Elbląska Uczelnia Humanistyczno – Ekonomiczna.

KARTA ZGŁOSZENIA
PROGRAM KONFERENCJI
KOMUNIKAT

Do udziału w konferencji zachęcamy zarówno naukowców, jak i praktyków mających kontakt z osobami w wieku podeszłym. Ogromnie cenny będzie także udział seniorów, którzy chcieliby wypowiedzieć się na tematy dla nich ważne.

Elbląg – 15.03.2019 r. (piątek godz. 10.00 – 14.30)
Elbląska Uczelnia Humanistyczno-Ekonomiczna w Elblągu, ul. Lotnicza 2

WARUNKI UCZESTNICTWA: UDZIAŁ W KONFERENCJI JEST BEZPŁATNY

Warunkiem uczestnictwa jest przesłanie zgłoszenia na adres poczty elektronicznej: izbaelb@wp.pl
lub pocztą tradycyjną na adres: Okręgowa Izba Pielęgniarek i Położnych w Elblągu ul. Morcinka 10 B, 82-300 Elbląg w terminie do dnia 10 marca 2019 r.

Na pograniczu Gdańska i Sopotu stoi hala Ergo Arena, która od wczoraj jest centrum sprzedaży trójmiejskich deweloperów. Jak zawsze w Trójmieście widzimy targi na najwyższym światowym poziomie, które targom w Poznaniu czy Hanowerze ustępują jedynie kubaturą hal wystawienniczych.

Kolorowy zawrót głowy to stan umysłu, w który łatwo wybierając miejsce, gdzie chcemy żyć. W hali zabrakło jednak firm z Elbląga, co dziwi. Większość inwestycji w naszym mieście przygotowywana jest z myślą o młodych mieszkańcach Gdańska, którzy zarabiają o wiele lepiej niż mieszkańcy naszego miasta a dzięki nowej S-7 dojadą do Elbląga, szybciej, niż przebiją się przez zatłoczone śródmieście, czy główne arterie trójmiasta od lat nieumiejące skanalizować całego ruchu kołowego.

 

 

Poseł Jerzy Wilk o sprawie z którą zwrócili się do niego mieszkańcy. Pięć minut opowieści o wymiarze podatków i opłat lokalnych. Do tematu wrócimy bo jest szalenie interesujący – dotyczy kieszeni wielu Elblążan.

Pięć Dziesięć Piętnaście to program który wielu młodych polaków pamięta z dzieciństwa. Dziś owa stara nazwa w jakiś sposób powraca bo w piątki układa się plan reform Prawa i Sprawiedliwości. Przed wyborami samorządowymi pojawiła się Piątka Morawieckigo dziś czytamy o piątce Kaczyńskiego.

Program 500 + dał PiS-owi władzę czy program 500++ pozwoli na reelekcję ? Na razie oddajemy głos Jerzemu Wilkowi by ową piątkę przybliżył czytelnikom.

Platforma Obywatelska wstaje z kolan.

Dzisiejsza wizyta Krzysztofa Brejzy w Elblągu krzepi opozycję i źle wróży Zjednoczonej Prawicy.
Po pierwsze politycy opozycji wyciągnęli wniosek z polskiego prawa wyborczego i dziś blok prawicowy stoi nie przeciwko szerokiej spierającej się ze sobą opozycji, ale wobec Koalicji Europejskiej, która ma być konstrukcją stałą. Można powiedzieć, że odkrycie polityków opozycji jest na miarę Kolumba – odkryli prawo Dontha i zrozumieli kierunek zmian Ordynacji Wyborczej.
I może się okazać, że politycy Prawa i Sprawiedliwości strzelili sobie w kolano i nad wyraz skutecznie zmotywowali swoich oponentów do tworzenia bloku wyborczego, który od razu zyskał najwyższe notowania sondażowe.
Jacek Protas przedstawił też krótkie sprawozdanie z precedensowej w skali Polskiej sprawy Zenona Procyka, który uzyskał blisko dwa miliony złotych odszkodowania za areszt i dziesięć lat sądowej walki o swoją niewinność.
Starożytni Rzymianie czcili trzy gracje Eufrozyne („Rozumna”), Aglaia („Promienna”), Talia („Kwitnąca”). Ale polski wymiar sprawiedliwości z gracjami nie ma nic wspólnego, bo nie jest ani rozumny, ani promienny a z pewnością nie jest kwitnący.

Krzysztof Brejza bez zająknięcia wskazał na trzy rzeczy, które w polskim systemie prawnym trzeba zmienić. I tu uznanie dla młodego posła, że ma własne zdanie, bo jak dotąd ani Grzegorz Schetyna, ani Borys Budka nie potrafili zdefiniować co jest stopą achillesową sądownictwa. Naszym zdaniem opinia Pana Krzysztofa Brejzy nie jest zbyt trafna – pierwszą z Pięt achillesowych polskiego sądownictwa są ….sędziowie byt zapatrzeni we własne interesy i niechcący ponosić żadnej odpowiedzialności za to, co robią. A nie odpowiadają, ponieważ nikt nie wpisał w ustawę automatycznych sankcji za wydanie orzeczenia łamiącego prawa obywatela.

I tu doskonałym przykładem jest sprawa Zenona Procyka byłego prezesa SM „Pojezierze” w Olsztynie, który stał się ofiarą politycznej zdaniem Jacka Protasa interwencji wykonanej na zlecenia polityków rękami prokuratury. Prokurator i Sędzia, wiedząc, że za niesłuszne skazanie obywatela może stracić urząd i stać się bezrobotnym stanie się zadziwiająco nieczuły na polityczne naciski i dokładnie to rozwiązanie wpisano w ustawę o policji.

Drugą piętą polskiej temidy jest procedura i tu poniekąd się z Posłem zgodzimy – zasada równości stron nie istnieje, ponieważ kontakty towarzyskie sędziego i prokuratura są w pełni dopuszczalne, a w wypadku adwokata już są podejrzenia o korupcję. I gdyby nie fakt, że polscy sędziowie nie są pozbawieni uczyć i sympatii to można by się było z tym mechanizmem zgodzić. Niestety ustawodawca nie zauważył, że sędzia, znając prywatnie jednego z uczestników postępowania, automatycznie się z jego poglądami solidaryzuje i zasada równości stron procesu sypie się jak domek z kart podczas huraganu.
Natomiast skład osobowy Krajowej Rady Sądownictwa naszym zdaniem dla zwykłego obywatela nie ma żadnego znaczenia, a to, kto w niej zasiada ano go ziębi ani go grzeje.

 

Sfera budżetowa podupada. Ponad sześćdziesiąt milionów złotych, które Gmina spłaciła w latach 2014-2018 nie obyło się bez obniżenia płac urzędniczych. Ale nie tylko – na tym samym koniu co urzędnicy Ratusza, jadą pracownicy MOSiR-u, spółek miejskich czy pracownicy administracyjni szkół czy szpitali.

Ale są i takie zawody. których płace reguluje ustawa czy rozporządzenia, które prezydent Elbląga ma jedynie wykonywać. I tak oto powstają „ nierówności kapitalizmu wczesnego” polegające na tym, że nauczyciele dostają podwyżki przewidziane na rok 2019 w skali około 5 %, a pracownicy samorządowi muszą się oblizać „tortem” zaledwie 3%. Ów tort to niestety w zasadzie inflacja, jest więc taki paradoks, że pracownicy Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w zasadzie nie dostają żadnych podwyżek, a pracownicy wielu organizacji pozarządowych, fundacji czy stowarzyszeń lekką ręką biorą po kilka tysięcy złotych za pracę dużo gorszej jakości niż urzędnicy.

 

Powód takiego stanu rzeczy jest prosty – płace w sferze budżetowej są określone, a wszelkie premie i dodatki wypłacane tylko wtedy gdy dana jednostka ma sukcesy, a i to niestety nie zawsze. Pracownicy MOSiR-u to spora rzesza ludzi, którzy czasami dokonują cudów. Dni Papieskie w roku 2018 były najlepszą chyba edycją tej imprezy od wizyty papieża Jana Pawła II w Elblągu i pomimo kilku drobnych technicznych usterek wypadły świetnie, budząc u uczestników niezapomniane emocje podgrzane pełnym słońca głosem Eleni.

Ale już mało kto wie, że następnego dnia rano, w miejscu gdzie stały rzędy krzeseł, odbywał się mecz siatkówki – całkiem zresztą emocjonujący. Andrzej Bugajny wie jak ciężko pracują jego ludzie, problem jednak nie w tym jak ich pracę ocenia, ale jak może ją wycenić ponieważ dysponuje określonym budżetem. Nie jest też tajemnicą, że decyzją radnych Prawa i Sprawiedliwości ponad 600 tysięcy zł przekazano z budżetu promocji miasta na program Elblążanin Plus co płacom pracowników MOSiR-u wzrosnąć nie pomogło.

Zdaniem posła Jerzego Wilka szans na wyrównanie przez rząd dotacji oświatowej nie ma. Nie ma więc szans na dziesięć milionów złotych, które zdaniem Michała Missana powinny zostać przeznaczone na podwyżki płac urzędników.

 

Ale o płacach pracowników pomocy społecznej można inaczej – oto pytanie w tej właśnie sprawie do uczestników konferencji na temat ekonomii społecznej…

 

 

 

Pomiędzy 11 a 12 pracownicy Urzędu Miasta mieli przymusowy spacer związany z alarmem terrorystycznym. W południe zarządzono powrót do miejsc pracy, prosząc o dokładne sprawdzenie, czy w pokojach magistratu nie ma jakichś pakunków, czy zawiniątek. O 12 20 Straż Pożarna zakończyła działania i wróciła do jednostek.

 

 

 

 

Tydzień Pomocy Osobom Pokrzywdzonym Przestępstwem

Po raz kolejny, wzorem lat ubiegłych, w całej Polsce organizowany jest „Tydzień Pomocy Osobom Pokrzywdzonym Przestępstwem”. Koordynatorem inicjatywy jest Ministerstwo Sprawiedliwości. Realizacja tegorocznej edycji przedsięwzięcia zaplanowana została na najbliższy tydzień, to jest od 18 do 24 lutego. W Elblągu chcąc skorzystać z porady można kontaktować się z policjantem pod nr tel.: 55 230 17 09 oraz w przypadku przemocy domowej nr tel.: 230 15 30. Tradycyjnie w działania te włączają się także policjanci Komisariatu Policji w Pasłęku oraz Posterunku Policji w Młynarach.

W ramach obchodów „Tygodnia Pomocy Osobom Pokrzywdzonym Przestępstwem” zarówno w Komisariacie Policji w Pasłęku, jak i w Posterunku Policji w Młynarach pełnione będą dyżury, podczas których osoby zainteresowane będą mogły uzyskać pomoc, zasięgnąć porady prawnej czy też podzielić się swoimi spostrzeżeniami w  kwestiach związanych z bezpieczeństwem i porządkiem. Dyżury pełnione będą według załączonego harmonogramu, zarówno przez kierownictwo jednostki, jak i dzielnicowych oraz policjantów pionu kryminalnego. Zachęcamy do odwiedzenia tutejszej jednostki Policji nie tylko w trakcie trwania „Tygodnia Pomocy Osobom Pokrzywdzonym Przestępstwem”, ale też i po jego zakończeniu. Policjanci pełnią dyżur pod nr tel.:  (55) 249 99 10

Zachęcamy też do korzystania z aplikacji Krajowa Mapa Zagrożeń Bezpieczeństwa, która umożliwia dzielenie się swoimi spostrzeżeniami na temat zagrożeń oraz niepokojących nas sytuacji bez konieczności wychodzenia z domu, za pośrednictwem sieci internet. Pamiętać jednak należy, że aplikacja  Krajowa Mapa Zagrożeń Bezpieczeństwa nie może być wykorzystywana do przekazania informacji wymagających pilnej interwencji. W takich sytuacjach należy bezwzględnie korzystać ze znanego wszystkim numeru alarmowego 112 lub 997.

kom. Krzysztof Nowacki oficer prasowy KMP w Elblągu

Od grudnia nasz portal zamilkł. Dziś udało się naszemu informatykowi uruchomić slider, który będzie pokazywał Państwu nasze produkcje Video. Redakcja zmieniła też swój adres – od pewnego czasu instalujemy się na ulicy Łączności 3 obok Urzędu Stanu Cywilnego.

Zmiana miejsca kolejne remonty i adaptacje jeszcze potrwają, ale temat Góry Chrobrego okazał się na tyle ważny, że zdecydowaliśmy się na nieco przyśpieszony powrót do pracy. Ogromne zaległości setki zdjęć i całe godziny nagrań wideo oraz wiele mniej lub bardziej ważnych wydarzeń, które warto pokazać i przypomnieć.

Zostań żołnierzem nowo formowanego 16 pułku logistycznego w Elblagu.

Służba wojskowa to stabilna praca, perspektywy rozwoju jak również możliwość zdobycia specjalistycznych kwalifikacji.

Zgodnie z decyzją przełożonych, na bazie 16 Żuławskiego Batalionu Remontowego w Elblągu rozpoczęto formowanie 16 pułku logistycznego 16 Pomorskiej Dywizji Zmechanizowanej. W nowo formowanej jednostce rozpoczynamy postępowanie kwalifikacyjne kandydatów do zawodowej służby wojskowej. Osoby, które pragną zastać żołnierzami naszej jednostki prosimy o składanie dokumentów potwierdzających posiadane kwalifikacje w tym wojskowe wraz z CV. Dokumenty należy składać w 16 Żuławskim Batalionie Remontowym przy ul. Królewieckiej 130 w Elblagu. Szczegółowe informacje można uzyskać w Sekcji Personalnej naszego batalionu pod numerami telefonów – 261 313 422 lub 261 312 655.

Zapraszamy i zachęcamy – zostań żołnierzem 16 pułku logistycznego w Elblągu.

 

Tekst; ppłk rez. Zbigniew TUSZYŃSKI;

 

 

W roku 2012 podczas akcji referendalnej można było odnieść wrażenie, że mistrzem strzałów we własne kolano jest obecny senator pan Jerzy Wcisła. Trudny okres i silna presja akcji referendalnej dała efekty i nie wszystkie decyzje obecnego senatora wydawały się racjonalne. A i dziś brak poparcia polityków Platformy Obywatelskiej dla kandydatury Marka Kucharczyka na stanowisko wiceprezydenta Elbląga dziwi i smuci – szczególnie, że ostatni rok pokazał talenty organizacyjne młodego polityka tej partii.

Dziś w lokalnej polityce zaszła jednak poważna zmiana – arcymistrzem strzelania we własne kolano został dziś „nieopierzony podlotek”, najmłodszy z radnych Prawa i Sprawiedliwości Rafał Traks. Prezydent Witold Wróblewski znokautował dziś młodego polityka opozycji i jest to nokaut techniczny – nokautującym uderzeniem okazało się rozstrzygnięcie nadzorcze wojewody warmińsko-mazurskiego, uchylające uchwałę podjętą głosami 13 radnych Prawa i Sprawiedliwości w składzie sprzed wyborów samorządowych. Nazwiska owych 13 radnych warto będzie przypomnieć bo jeśli dojdzie do demontażu instalacji wyciągowej na Górze Chrobrego to wszyscy oni powinni zostać nazwani szkodnikami i zapewne mało kto zechce użyć wobec nich słowa nie uważanego za obrazę. Pytanie, jakie nasuwa się od razu to to, czy można obrazić kogoś kto sam z siebie robi pajaca i przy okazji okrywa hańbą partię, która delegowała go na swoje listy wyborcze?

Rafał Traks okazał się parweniuszem i niestety kłamcą. Owo kłamstwo idzie w świat i jak widać, nikt z polityków Prawa i Sprawiedliwości nie zrozumiał, że prawo opierać się może tylko na prawdzie, a sprawiedliwość to też przyznanie się do własnych błędów. Geneza problemów to bezmyślność radnych, którzy aktualizując statut miasta w roku 2017 nie przewidzieli sytuacji gdy rada zajmować się będzie kwestiami związanymi z tajemnicą przedsiębiorcy. Na usprawiedliwienie dodać trzeba, że nie przewidział tego i ustawodawca.

Niemniej jednak gdy czegoś nie precyzuje ustawa winno to być uregulowane przez prawo miejscowe stanowione właśnie przed radnych. Rolą radnych nie jest składanie interpelacji w sprawie dziurawych chodników czy ławeczek, ale stanowienie takiego prawa by służby miejskie dokładnie wiedziały, że za niezałatane chodniki odpowiedzą ich pracownicy dyscyplinarnie i finansowo, tracąc premie i dodatki. Ale gdy rada ma zapoznać się z tymi dokumentami, które są tajemnicą przedsiębiorcy, to nie może działać jawnie i ten ważny interes przedsiębiorcy powinien być podstawą do wyłączenia jawności prac komisji rady, a w razie potrzeby i obrad samej sesji. Ale i tej potrzeby ustawodawca nie przewidział…. W sprawie Góry Chrobrego nie mogła zatem debatować rada – dlatego też prezydent powołał specjalny zespół negocjacyjny, który działał w trybie poufnym. Inną kwestią jest to jak członkowie owego gremium działali. Pewne jest zaś to, że w składzie owej komisji nie było żadnego polityka Prawa i Sprawiedliwości i że swoją absencją przyjęli na siebie całą winę za to, że stok w sezonie 2018/2019 był martwy. Winę tę potwierdza lista polityków tej partii, głosujących za zmianą treści uchwały zgłoszonej przez prezydenta i czyniący jawne bezprawie, potwierdzone opinią wojewody. Nokaut ….. I tylko szkoda, że przez radnych Prawa i Sprawiedliwości straciło całe nasze miasto.

 

Szkolenie nurka w latach 80-tych nie było łatwe. Radzieckie reduktory potrafiły na głębokości kilkunastu metrów zamarzać, skafandry były sprzętem raczej ekskluzywnym ,jacket” to była deska z pasami, a trymowanie wyporności odbywało się za pomocą ołowianych ciężarków zaprojektowanych chyba przez samego Jacka Cousteau.

O tym, co przeżywali nurkowie w mundurach wojsk specjalnych, lepiej nie mówić. I nie mówiono o tym wcale, ponieważ, w przeciwieństwie do słynnych amerykańskich „Fok” nasi nurkowie działali w zupełnym milczeniu i w zupełnej ciszy nie tylko dlatego, że otaczała ich woda, ale i dlatego, że o ową ciszę wokół nic dbali specjaliści z wojskowych służb informacyjnych (jakby się one wtedy nie nazywały ) dość ściśle. Powodów było rzecz jasna kilka, ale najważniejszy był ten, że żołnierzy tych przygotowywano do służby najcięższej i najbardziej wymagającej. Desant z pokładu śmigłowca był i jest jednym z zadań typowych dla jednostek specjalnych, ale taki skok dla osoby w półsuchym skafandrze nurka z płetwami i maską oraz dwudziestokilogramowymi butlami to już akrobatyka.  Jednak prawdziwy problem zaczynał się, jeśli pod wodą okazywało się, że reduktor się zacinał, trym nurka wyliczony był na kilka metrów, a w zasięgu wzroku nie było żadnego z kolegów.

Panika to czasem największy wróg żołnierza i podejrzewam, że to z jej powodów każda armia ponosiła największe straty w każdej wojnie. Problem jednak, że paniki ofiar nie widać, panikę nurka widzą zaś jego koledzy. Dlatego do tej jednostki nie kierowano poborowych z przypadku, a i jej kadra dobierana była niezwykle starannie. Dość dodać, że oficerem tej jednostki był Roman Polko, generał dywizji Wojska Polskiego, oficer dyplomowany wojsk powietrznodesantowych i sił specjalnych, doktor nauk wojskowych. Na pierwsze stanowisko służbowe skierowano go do 1 Batalionu Szturmowego w Dziwnowie, a potem dowodził jednostkami wojskowymi: 6 Batalionem Desantowo-Szturmowym, 18 Bielskim Batalionem Desantowo-Szturmowym oraz Wojskową Formacją Specjalną GROM.

Kompania płetwonurków
Pierwszy pluton płetwonurków w Wojsku Polskim był w składzie 26. batalionu rozpoznawczego. W 1. batalionie przewidywano kompanię tej specjalności. Prócz dowództwa (dowódca, zastępca dowódcy ds. politycznych, pomocnik dowódcy ds. technicznych, lekarz, szef kompanii, pisarz, kierowca) miała składać się z trzech plutonów płetwonurków i plutonu zabezpieczenia technicznego. Każdy z plutonów płetwonurków to dowódca plutonu, dwóch dowódców grup, dwóch pomocników dowódców grup, 4 starszych płetwonurków-zwiadowców i 10 płetwonurków-zwiadowców. Jako środki łączności mieli otrzymać 18 radiostacji R-352. Pluton zabezpieczenia technicznego odpowiadał za wsparcie pododdziałów bojowych. Składał się z dowódcy, pomocnika dowódcy – kierownika magazynu, starszego mechanika komory dekompresyjnej, starszego mechanika kontroli sprzętu płetwonurków, dwóch mechaników sprzętu płetwonurków, dowódcę kutra motorowego, kierowcę-starszego mechanika silnika zaburtowego, czterech kierowców-mechaników silnika zaburtowego, kierowcę-sanitariusza. Działania mogli zabezpieczać dzięki: komorze dekompresyjnej, kutrowi rozpoznawczemu SMK-75, 6 łodziami desantowymi z silnikami zaburtowymi, samochodami ciężarowymi i jedną przyczepą do transportu kutra oraz sanitarką.

Przeskoczyć „Dunaj”

Gdy w 1968 r., w ramach operacji Dunaj, na bazie Śląskiego Okręgu Wojskowego budowano armię interwencyjną, jej dowódca gen. Florian Siwicki dostał do dyspozycji dwie jednostki komandosów: 1 batalion szturmowy (1 bsz) oraz 62 kompanię specjalną (kspec.). Ci żołnierze przygotowywali się do walki na tyłach NATO. W czasie wojny 1 bsz, stacjonujący w Dziwnowie, miał działać na rzecz wystawionego przez LWP frontu polskiego. W odległości powyżej 400 km od własnych wojsk komandosi prowadziliby rozpoznanie, dywersję i niszczyli broń jądrową.

Większość żołnierzy obu specjednostek stacjonowała na lotnisku w Hradec Kralowe. Mieli wykonywać działania specjalne, neutralizować wrogą agenturę i chronić mieszkańców współpracujących z interwentami. Rzeczywistość była bardziej prozaiczna. Brali udział w sianokosach i wykopkach, raz gasili płonącą stodołę. Gdy 7 września na skrzyżowaniu w Jicinie pijany polski żołnierz zabił dwoje Czechów, zranił pięć innych osób, w tym dwóch Polaków, obstawiali pogrzeb ofiar. Dowództwo obawiało się zamieszek, więc w ramach demonstracji siły wysłano pododdział z 1 batalionu.
– „Wśród miejscowych czerwone berety budziły powszechny strach. Dlatego każdy ważniejszy polski dowódca chciał mieć ochronę złożoną z naszych ludzi. Dochodziło do tego, że wyjeżdżający na patrole żołnierze z jednostek regularnych pożyczali od nas berety, bo wtedy miejscowi zachowywali się mniej agresywnie” – śmieje się por. Andrzej Żdan.

W czasie całej operacji Dunaj polscy komandosi nie musieli strzelać. Na skutek nieostrożnego obchodzenia się z bronią zginął młody żołnierz z Dziwnowa. Szeregowy z Bolesławca został zaś postrzelony przez bawiącego się kałasznikowem żołnierza Wojskowej Służby Wewnętrznej. – Po obiedzie nad stawem mył menażkę. Z odległości 200-300 metrów dostał w pachwinę. Wtedy pierwszy raz w życiu widziałem dziurę po kuli, która przeszła na wylot. Chłopak leżał w kałuży krwi. Po trzech tygodniach wyszedł ze szpitala. Komisja lekarska odesłała go do cywila – opowiada sierż. Jandeczko.
Powstanie Formozy poprzedziło utworzenie w etacie Ośrodka Szkolenia Nurków i Płetwonurków WP (OSNiP WP) w Gdyni – Zespołu Badawczego ds. Płetwonurków Morskich. Zespół, którego pierwszym dowódcą został kmdr por. Józef Rembisz, powstał z dniem 01.10.1973 roku na mocy zarządzenia szefa Sztabu MW nr 051/Org. z dnia 17.12.1973 roku i wcześniejszego wykazu zmian wydanego przez pierwszego zastępcę szefa Sztabu Generalnego WP. Zespół ten liczył 9 etatów. Równolegle trwały dalsze prace planistyczne. Zarządzeniem szefa Sztabu Generalnego WP nr 007/Org. z dnia 19.01.1974 roku w sprawie wprowadzenia do realizacji planu zamierzeń organizacyjnych Sił Zbrojnych PRL na lata 1974-1975 – na drugą połowę 1975 roku zaplanowano sformowanie Dywizjonu Specjalnego Płetwonurków w Gdyni. Etatowo dywizjon na czas pokoju miał składać się ze 100 żołnierzy (20 oficerów, 10 chorążych, 30 podoficerów i 40 szeregowych), a na czas wojny powiększać się do 239 żołnierzy (20 oficerów, 47 podoficerów i 172 szeregowych).
Prace koncepcyjne nad powstaniem dywizjonu były już na tyle zaawansowane, iż szef Sztabu Generalnego WP wydał zarządzenie nr 037/Sztab z dnia 06.07.1974 roku w sprawie organizacji i przeprowadzenia kursu działań specjalnych. Kurs ten miał na celu przygotowanie kadr dla organizowanego Dywizjonu Działań Specjalnych Płetwonurków MW oraz doskonalenie oficerów jednostek specjalnych. Planowany był na okres od 15.10.1974 do 30.11.1974 roku na bazie 1. Batalionu Szturmowego w Dziwnowie (praktyczne działanie grup specjalnych) oraz szkoleń w Warszawie i Gdyni. Wybór batalionu w Dziwnowie nie był przypadkowy, ponieważ była to najważniejsza i największa ówczesna jednostka specjalna w WP i w swoim składzie miała kompanię płetwonurków.

https://forum.dobroni.pl/f/1-batalion-szturmowy/48602

Jak działa „Formozawiemy. Dziś nikt nie kryje jej istnienia, a jej oficerowie często biorą udział w pokazach i prezentacjach. Dysponują najnowszym światowym sprzętem. A o ich poprzednikach milczano również dlatego, że szkolono ich na sprzęcie armii NATO i również tym zdobytym w Wietnamie. Walki wręcz uczyli ich też oficerowie z Korei. Ale o szkoleniu wojsk specjalnych w walce wręcz napiszemy innym razem i być może pokażemy słynne 47 metod, jakimi żołnierze „Specnazu” potrafią zabijać saperką, która w przeciwieństwie do „Kałacha” nie zacina się niemal nigdy. W „Specnazie” owo „niemal” czasem stanowi o życiu….

https://formoza.wp.mil.pl/pl/

Regionalna Pracownia Digitalizacji w Elblągu realizuje dwuletni projekt, dzięki któremu zdigitalizowane zostaną średniowieczne eksponaty z ośmiu regionalnych muzeów. Powstanie wirtualna kolekcja z terenu Warmii i Mazur.

Projekt „Średniowieczne kolekcje Warmii i Mazur” uzyskał w tym roku dofinansowanie Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Regionalna Pracownia Digitalizacji, działająca w Centrum Spotkań Europejskich „Światowid” rozpoczęła współpracę z 8 muzeami w województwie – Muzeum Archeologiczno-Historycznym w Elblągu, Muzeum Ziemi Braniewskiej, Muzeum w Ostródzie, Muzeum im. W. Kętrzyńskiego w Kętrzynie, Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie, Muzeum Kultury Ludowej w Węgorzewie, Interaktywnym Muzeum Państwa Krzyżackiego w Działdowie i Muzeum Mikołaja Kopernika we Fromborku.

– Łącznie zdigitalizujemy 100 średniowiecznych eksponatów. Szeroki dobór partnerów gwarantuje, że powstanie kolekcja, w której znajdą się obiekty reprezentatywne dla całego województwa – mówi Hanna Laska-Kleinszmidt, koordynator projektu, kierownik RPD.

W projekcie zaplanowano również digitalizację dwóch średniowiecznych obiektów architektonicznych – jednego pełniącego funkcję sakralną, drugiego obronną oraz regionalnego symbolu związanego z tą epoką – bab pruskich.

Wszystkie one znajdą się na stronie Regionalnej Pracowni Digitalizacji – cyfrowewm.pl, gdzie już dziś można oglądać ponad 450 zabytkowych obiektów. Dzięki projektowi strona zostanie zmodernizowana, pozwalając jeszcze lepiej wykorzystać możliwości prezentacji zabytków. W projekcie uwzględniono również audiodeskrypcję, czyli specjalny opis zdigitalizowanych obiektów dla osób niewidomych lub słabowidzących, a także grę VR, wykorzystującą cyfrowe kopie eksponatów.

– Projekt jest rozszerzeniem wcześniejszych działań Pracowni, na portalu cyfrowewm.pl ukazanych jest ponad 150 eksponatów z Muzeum Bitwy pod Grunwaldem w Stębarku oraz z Muzeum Archeologiczno-Historycznego w Elblągu, dotyczących wikińskiej osady Truso – dodaje Hanna Laska-Kleiszmidt. – W przyszłym roku będziemy się mogli pochwalić bardzo ciekawą, starannie dobraną i bogatą kolekcją średniowiecznych eksponatów z Warmii i Mazur. W połączeniu z walorami edukacyjnymi projektu, pozwoli to na upowszechnianie dziedzictwa kulturowego województwa w sposób szeroki i wielowątkowy.

Realizacja projektu potrwa do końca 2019 r.

Projekt „Średniowieczne kolekcje Warmii i Mazur” dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury oraz z Samorządu Województwa Warmińsko-Mazurskiego.

Od wejścia Polski do zjednoczonej europy za chwilę minie 15 lat. Wielu z nas zastanawia się, gdzie podziały się miliardy euro, jakie zaabsorbowaliśmy z Brukseli. Przed niedawnymi wyborami takie właśnie pytanie postawili radni Prawa i Sprawiedliwości pytając jaki efekt społeczny dało owe 240 milionów złotych, jakie Witold Wróblewski pozyskał z Unii Europejskiej.

Pytanie z pozoru bez sensu – wiadukt na Zatorze, jaki jest, każdy widzi i choć niektórzy odliczają sekundy do katastrofy budowlanej, to większość z nas ma świadomość, że będą po nim podróżować nasze dzieci a może i wnuki. Katedra św. Mikołaja powstała w XIII wieku i ma się całkiem dobrze, a przeżyła kilkadziesiąt wojen i co najmniej dwa poważne pożary. Można…

Owa konstrukcja to też coś, co powstało dzięki zjednoczonej europie – Zakon Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie wprowadził w Prusach nie tylko „odrung”, ale i wypracował unikalną technologię budowlaną opartą na tym, czego było pod dostatkiem w naszym regionie: drewnie słomie i glinie. Mur Pruski jest więc jedną z tych rzeczy, którą powstała w ramach europejskiej wspólnoty myśli technicznej z powodu emigracji rzemieślników z zachodu europy na tereny gdzie rządzili zasobni w złoto i srebro zakonnicy.

Pytanie polityków Prawa i Sprawiedliwości nadal pozostaje bez odpowiedzi – co Elbląg zyskał z owych ogromnych sum no może poza 303-milionowym długiem. Niestety żaden z radnych Prawa i Sprawiedliwości nie potrafił odpowiedzieć na bardzo proste pytanie – ile z owych 303 milionów długu to środki, jakie poszły na wkłady własne do projektów unijnych.

Czy ktoś w Elblągu wie ile Elbląg, w ciągu owych mienionych piętnastu lat, włożył w projekty unijne i ile obecnie wart jest majątek Gminy ? A skoro mówimy o majątku gminy to czy rośnie on osiem razy szybciej, niż mógłby rosnąć, gdyby nie pozyskiwać dofinansowań z przelicznych unijnych projektów ?

I po raz kolejny wracamy do pytania, jakie postawili politycy opozycji – co mamy z owych 240 milionów, jakie pozyskał Witold Wróblewski w latach 2014-2018, ale idźmy tam, gdzie ciekawość naszych radnych nie sięga i zapytajmy o to, co robił Henryk Słonina, Grzegorz Nowaczyk i Jerzy Wilk i jaką schedę każdy z nich zostawił Elblągowi.
Chcemy czy nie chcemy, ale prawda jest taka, że za czasów prezydentury Witolda Gintowt-Dziewałtowskiego Elbląg wyrównał i wyszedł z ogromnych kłopotów, jakie powstały po pierwszym prezydencie naszego miasta w „Wolnej Polsce” śp. Józefie Gburzyńskim. Podczas prezydentury Henryka Słoniny Elbląg zaczął popadać w długi i nie stało się to przez przypadek – po utracie statusu miasta wojewódzkiego staliśmy się „Dzieckiem Gorszego Boga” więc środki finansowe, jakie pozyskiwaliśmy z dochodów bieżących, malały. Czy decyzja o zadłużaniu miasta dla pozyskania dofinansowań była słuszna ? Zapewne tak, bo stare Żydowskie przysłowie mówi, że mądry Żyd, nie stara się mniej wydać, ale więcej zarobić.

Problem jednak w tym, czy na wszystkich inwestycjach, jakie poczynili kolejni włodarze Elbląga, zarabiamy, czy tracimy ? Jak owe 15 lat posumować i jak je ocenić ? Czy Hala Sportowo Biznesowa na Grunwaldzkiej była dobrą, czy złą inwestycją ? Jak to wyliczyć i jak to ocenić? Policzyć koszty i wydatki możemy bez problemów – te dane są, ale jak wyliczyć to, że tysiące młodych ludzi spotkało się na jej boiskach w setkach imprez i zawodów ?

Unia europejska ma swoje szalone oblicze, które pokazała podczas dwudniowego szkolenia w zakresie pisania projektów, jakie przeprowadziła Dagmara Bielawska. Człowiek rozumny ma w swym działaniu cel. Celem działania powinien być efekt a efektem działania poprawa świata, w jakim żyjemy. W zasadzie logika owego wywodu jest prosta, ale nie w świecie środków unijnych.

Gmina ma pewne zadanie. Zadania wpisane są w ustawę o samorządzie i jednym z tych zadań jest zorganizowanie systemu odbioru śmieci. Logicznie rzecz biorąc, system ten, powinien być jak najtańszy i sprawiać, że mieszkańcy Elbląga będą za wywóz śmieci płacić jak najmniej. Projektu mającego na celu stworzenie optymalnego systemu odbioru odpadów w ramach projektów finansowanych przez Unię Europejską się nie da. Przynajmniej zdaniem Pani Bielawskiej i kilkunastu uczestników szkolenia.

Szaleństwo ? Unia Europejska ma pewne zadania i podobnie jak Zakonnicy Zakonu Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie powinna je realizować solidnie i z korzyścią dla wszystkich. Ile karczm, domów i pałacyków powstało dzięki systemowi Muru Pruskiego? O ile cieplejsze były te konstrukcje od klasycznych ceglanych ścian średniowiecznych zamków ? Ile milionów ton drewna miej, spalili europejczycy przez te siedem wieków, dzięki słomie stanowiącej, nawet dziś, całkiem przyzwoity materiał termoizolacyjny ?

Szaleństwo Unii polega na tym, że zamiast szukać rozwiązań problemów, szuka nomenklatury i posługuje się wybiegami i klasyfikacjami utrudniającymi zrozumienie, jaki jest cel działania projektu. Co ciekawsze już podczas szkolenia pojawia się swego rodzaju porozumienie pomiędzy szkolącą i szkolonymi pokazujące jak dobierać parametry oceny projektu by jego efekt był mierzalny, ale nie za bardzo mierzalny i żeby w żadnym wypadku nie przyjmować zadań sprawdzalnych empirycznie, bo może się okazać, że projekt nie spełni założeń i część kosztów trzeba będzie zwrócić…

Szaleństwo unii polega na tym, że nie stawia jasnych reguł gry i od lat premiuje projekty mierzalne nie efektem wymiernym w liczbach ton czy procentach, ale takie, które podnoszą zadowolenie ich uczestników z faktu, że w owym projekcie brali udział.

Ankieta jak się okazało, jest podstawowym narzędziem mierzalności efektu projektowego. Czym jest ankieta ?

„Celowość badanych zagadnień to jedno z podstawowych wymagań, jakie spełnić powinny badania ankietowe i kwestionariuszowe. Chodzi o to, aby nie nadużywać tego rodzaju badań. Mogą one dotyczyć tylko tych zagadnień, które w obecnej sytuacji metodologicznej nie dają się zbadać bardziej rzetelnymi metodami badań oraz tych, w których sprawie osoby badane są w stanie wypowiedzieć się w sposób rzeczowy i odpowie­dzialny.”

Instytut Pedagogiki 1 Psychologii Wydziału Pedagogiki i Psychologii UMCS Mieczysław Łobucki
Zastosowanie ankiet i kwestionariuszy w poznawaniu uczniów-rok 1975.

No i dochodzimy do sedna – w ankiecie można badać pewne kwestie i oceny, ale było to narzędzie pomiarowe osoby badane, muszą mieć kompetencje do oceny przebiegu procesów, które oceniają.

Oczywiście można zapytać, czy ubiór osoby prowadzącej szkolenia był gustowny albo, czy ciasteczka podawane do kawy były smaczne. Z tego rodzaju pytań można zaś wysnuć wniosek, że kurs podnoszący kompetencje społeczne uczestników był przeprowadzony dobrze, a poziom ich zadowolenia z kursu jest duży, co świadczy o tym, że jego finansowanie ze środków Unii Europejskiej było celowe.

Czy ktoś już zauważa różnicę pomiędzy Zakonnikami Zakonu Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie a polityką projektową Unii Europejskiej ? Jeśli nie to wyjaśniam – „Krzyżacy” stawiali na efekt trwały, rozwiązujący konkretny problem, a urzędnicy Unii Europejskiej stawiają nie na rozwiązywanie problemów, ale na podnoszeniu naszego zadowolenia z działania projektów unijnych. I tak naprawdę nie ma dla nich znaczenia czy projekt, jaki mają finansować, wnosi coś w przyszłość, czy jest tylko kolejną zabaweczką naszej cywilizacji, bo miernikiem skutku jest ulotne wrażenie wyrażane najczęściej, zanim oceniający sprawdzi w praktyce, co z kursu wyniósł, poza dyplomem i długopisem.

Jak ocenić owe piętnaście lat Polski w Unii Europejskiej ? Poziomem zadowolenie dzieci z posiadanych smart fonów czy stopniem, w jakim nastolatkowie są już osobami niepełnosprawnymi ruchowo ? Zadowolenia młodzieży oczywiście możemy zbadać za pomocą ankiety, ale czy to oznacza, że powinniśmy wykreślić z planu zajęć dzieci godziny Wychowania Fizycznego i przeznaczyć ten czas na zbiorową konsumpcję batoników czekoladowych w celu ustalenia, który z nich zdaniem badanych jest najlepszy ?
Jak na ironię właśnie w badaniach receptur wprowadzanych produktów spożywczych stosuje się badania ankietowe z tą jednak różnicą, że wtedy służą one wzrostowi sprzedaży danego produktu i zyskowi producenta. Jaki zysk ma zatem Unia z podnoszenia stopnia naszego zadowolenia z jaj działania ? O tym przekonamy się za kilka miesięcy podczas wyborów do Europarlamentu.

Nie tylko Unia Europejska ma swoje zajączki. Przesławny w całej galaktyce Uniwersytet Warmińsko Mazurski z inicjatywy paru studentów w ramach ćwiczeń z przedsiębiorczości badał poziom zadowolenia klientów Olsztyńskich pabów, kawiarenek i klubów. Życie towarzyskie żaków z pewnością na projekcie zyskało, a przy okazji, z pewnością nauczyło ich, jak łączy przyjmie z przyjemniejszym.

Pytanie, czy ta umiejętność jest kompetencją społeczną, o istotnym znaczeniu pozostaje otwarte. Pewne jest zaś to, że ćwiczenia to przygotowało studentów do pracy za barem, co z pewnością przyda im się w Londynie czy Dablinie, gdy skończą już staż zawodowy na zmywaku.

Związek Socjalistycznych Republik Europejskich

Znany rosyjski dysydent, antykomunista, autor wielu książek Włodzimierz Bukowski na przykładach pokazuje w jakiej Europie żyjemy i jak to się dla nas skończy. Ten krótki filmik dedykujemy miłośnikom Donalda T, Angeli M i całej Unii Europejskiej!!!!

Opublikowany przez Anty Media Wtorek, 6 września 2016

„A po nocy przychodzi dzień, a po burzy spokój…” śpiewał niezrównany Krzysztof Cugowski z niepokonaną „Budką Suflera” w utworze „Jest taki samotny dom ”. Wielu z nas zapewne na samo wspomnienie owego utworu wspomni cała dyskografię zespołu, ale ja zawsze wracam do „Pieśni niepokornej ” i do słów tego dzieła: „Jest pieśń jak żagiel gwiezdny napój Wielkie skrzydła w wielki wiatr, Dla tych co pełzać w mule nie chcą Głowa w górze sztywny kark”.

O czym dziś Państwu napiszę zaczynając od cytowania utworów tego kalibru? O komisjach Rady Miejskiej. Komisje wydają się dla wielu z nas nudnymi dywagacjami paru radnych z kilkoma urzędnikami i mało kogo one obchodzą. A szkoda, bo to właśnie na komisjach toczy się rozmowa o sprawach, które dotykają potem każdego z nas pośrednio lub bezpośrednio.

Po okresie wyborczej burzy nastał spokój. Nikt się już nie ekscytuje wiaduktem na Zatorze, który podobno za chwilę się zawali ani rolowaniem długów Miasta, które przez wyborami stało się ważnym elementem wyborczego sporu. Na te same rzeczy patrzymy spokojniej ale nie zawsze widzimy więcej.

Witold Wróblewski wygrał wybory w cuglach – przeskoczył Jerzego Wilka niemal trzykrotnie. Dlaczego? Bo stały za nim liczby – 60 milionów spłaconych zobowiązań Elbląga i 240 milionów pozyskanych środków unijnych.

A jakie są fakty już po wyborczej bitwie? Fakty są takie, że zobowiązania Miasta są ogromne ale też ogromne zmiany zaszły w Elblągu podczas ostatnich lat.

Nowe drogi w centrum miasta były jednym z powodów odwołania Grzegorza Nowaczyka – kierowcom niemożliwie doskwierały korki, jakie powstały podczas budowy. Ale gdyby nie referendum z roku 2013, to zapewne w roku 2014 Grzegorz Nowaczyk wygrałby w cuglach wybory samorządowe, a dług Elbląga pewnie wzrastałby nadal z powodu wielu inwestycji jakie pan prezydent planował. A to mielibyśmy obiecaną żeglarzom marinę na ośrodku „Fala”, a to „przekop” pod Gęsią Górą i skrót z Zawady na Dębice. Zapewne pojawiłby się i stadion dla Olimpii i dziesiątki innych inwestycji. Szkoda? Może jednak odwołanie Grzegorza Nowaczyka było błędem? Może nie warto było podnosić głowy i dalej pełzać w nieudolnie realizowanych wykopach pod drogi?

Osiedle „Zawada” to największa sypialnia Elbląga. Czynsze w SM „Zakrzewo” uchodzą za najwyższe w Elblągu. Co na nie wpływa? Koszty, w tym koszty ogrzewania. Jedna trzecia kosztów czynszu to właśnie ogrzewanie. Czy można się dziwić, że pani prezes „staje na rzęsach” by jak najszybciej zrobić termomodernizację obiektów Spółdzielni? To samo zresztą robi Zarząd Budynków Komunalnych z niemałymi sukcesami, które w kampanii wyborczej umykały i obozowi prezydenta i politykom PiS-u.

Termomodernizacja jest doskonałym przykładem inwestycji, która zwraca się po paru latach i właściwie jest finansowana zmniejszeniem kosztów ogrzewania. Ale co z wiaduktem na Zatorze, który zmniejszy jedynie koszty paliwa dla kilkunastu tysięcy mieszkańców tej dzielnicy?

A co z dopłatami do systemu edukacji i zmianami cen energii? Rada Miejska staje przed bardzo poważnymi wyzwaniami, a tu dochodzą nowe organizacje pozarządowe, wkłady własne, podwyżki płac… I tak dalej, i tak dalej, i tak dalej….

Przyszłość, jaka nas czeka nie jest pewna, ale z pewnością zależy od decyzji, jakie podejmujemy dziś. Czy wiemy jakie skutki przyniosły decyzje naszych poprzedników? Które z nich były dobre, a które złe? Prawidłowy system decyzyjny opiera się na kliku elementach – pierwszy z nich to dane dotyczące stanu obecnego, drugi to warianty decyzji i skutki, jakie każda z nich przyniesie w przyszłości. Opis rzeczywistości każdy z nas ma zapewni nieco inny i warto się opiniami wymieniać. Jednak do tego, by przewidzieć przyszłość, trzeba mądrości i doświadczenia, a z tym w Elblągu różnie bywało.

Co cieszy w pracach pierwszych komisji Rady Miejskiej? Po pierwsze to, że nie widać na nich politycznych „dowalanek”, a dyskusja, chociaż nie zawsze merytoryczna, nie ulatuje od tematu obrad na całe świetlne lata jak to bywało onegdaj, gdy na przykład Maria Kosecka wzlatywała na wyżyny myśli abstrakcyjnej.

Jest i drugi pozytyw – posiedzenia komisji z mocy prawa są jawne i można w nich uczestniczyć oraz je nagrywać. Walka o taką jawność rozegrała się blisko pięć lat temu z Marią Kosecką właśnie i w zasadzie od tamtego czasu nikt nawet nie usiłuje wyprosić gości z obrad komisji.

Ale właśnie zaczyna się powoli tworzyć dobra atmosfera do drugiego etapu wchodzenia obywateli w debatę z władzami Miasta – przewodniczący komisji udzielają coraz chętniej głosu obserwatorom ich obrad.
Można powiedzieć, że pierwsze jaskółki wiosny nie czynią, ale „buda suflera” ma swoje znaczenie ponieważ ani radni, ani nawet urzędnicy magistratu, nie biorą udziału w wielu ważnych wydarzeniach Miasta. Oczywiście można nad tym ubolewać, ale każdy z nas ma swój ograniczony czas. Cieszy, że podczas obrad komisji jest czas na posłuchanie informacji o tym, o czym radni nie wiedzą, a o czym wiedzieć powinni. I cieszy, że propozycje tematów do prac komisji budzą zainteresowanie nowych radnych.

Rada Miejska to zespół podejmujący decyzje zespołowe. Ale Gmina to o wiele więcej niż Rada i to rolą obywateli jest, by decyzje radnych służyły całej wspólnocie jaką jest Elbląg. A nic tam nie pobudza do działania w interesie wspólnoty, jak obecność jej członków podczas obrad….


Elbląskie organizacje pozarządowe to starannie przemyślana sitwa wzajemnych powiązań -mówią jedni, grupa ludzi aktywnych – argumentują drudzy. Tak czy siak, środowisko to dzieli się, jak każde, na pasjonatów chcących działać dla innych i kunktatorów chcących ze środków publicznych uwić sobie gniazdko i zostać zawodowymi społecznikami.

Przed nami nowa kadencja samorządu – po raz pierwszy będzie to kadencja pięcioletnia i to chyba czas odpowiedni do tego, by oddzielić działania pasjonatów od synekur, w których za wspólne pieniądze rozgrywa się własne interesy i interesiki.

 Na początek zaczniemy od głowy, którą w Elblągu tworzy tak zwana Rada Elbląskich Organizacji Pozarządowych. Rada, jak wynika z jej strony, posiada Statut. Ale czy jest on zgodny z prawem? Otóż niekoniecznie, a to z dwóch powodów. Po pierwsze, jego treść pochodzi z roku 2007, a ile razy się w tym czasie zmieniła ustawa o organizacjach pozarządowych, nie wie pewnie i sama kancelaria Sejmu. Aktualizacja  statutu z roku 2016 była zaś byle jaka.

Drugi to to, że prawdopodobnie nawet w roku 2007 nikt tego Statutu nie sprawdził i w ten oto sposób powstało swego rodzaju koło wzajemnej adoracji, przeznaczone tak naprawdę… do kantowania organizacji pozarządowych złożonych z pasjonatów i nie posiadających zawodowej reprezentacji.

 Jak się owo kantowanie odbywa? Otóż owa Rada składa się właśnie z zawodowych społeczników i jak na zawodowców przystało, dba głównie o to by na opłacenie etatów zawodowców były środki publiczne. A co zrobić żeby wybory do Rady odbyły się w sposób odpowiedni i wybrano jak zawsze tych, których wybrać należy?

Rada od lat stosuje dwa niezawodne patenty – pierwszy z nich to termin, w którym spotkania, narady i wszelkie wybory się odbywają. Nawet posiedzenia samej Rady odbywają się w dni robocze przed południem co oznacza, że nikt, kto zawodowo nie utrzymuje się z pracy społecznej w ich pracach udziału brać nie może. Są oczywiście emeryci czyli ludzie, którzy aktywność zawodową zakończyli i faktycznie to ich głosami w większości owa Rada bywa wybierana. Ale poza spotkaniami, na których jest darmowa kawa i ciasteczka, emerytów za wielu nie ma, jest więc tak, że Rada w zasadzie robi co chce i nikt niczego jej zrobić nie może „bo ponieważ” w jej Statucie nie ma ani drogi odwoławczej od jej decyzji ani drogi sądowej do jej rozwiązania.

 Komunistyczna Partia Towarzysza Kolińskiego żąda od lat rozwiązania Obozu Radykalno-Narodowego, nazywając jej członków faszystami, a ich ideologię faszystowską.

  Na ile spadkobiercy komunistów mogą krytykować faszystów? Na to pytanie każdy odpowie sobie sam, jest natomiast faktem, że delegalizacji ONR nie ma i zapewne nie będzie, ale sąd, który ową organizację zarejestrował, wnioski tego typu rozpoznaje.

 W wypadku Rady Elbląskich Organizacji Pozarządowych nie można zrobić nic, bo o ile wyczytać można ze strony Centrum Organizacji Pozarządowych owa Rada w żadnym sądzie się nie zarejestrowała… Czym się więc owa szanowna Rada zajmuje?  Naszym zdaniem – lobbowaniem – głównie na rzecz zawodowych działaczy społecznych, dbając o to by regulaminy konkursów ogłaszanych przez Prezydenta Elbląga były odpowiednie – to znaczy by wyłączyły z udziału w tych konkursach kogo trzeba i by pieniądze publiczne trafiły do kogo trzeba.

 Ale jest i drugi poziom zabezpieczeń finansowych interesów naszych profesjonalnych działaczy społecznych – powiązania personalne. Jeden prezes jednej organizacji jest wiceprezesem innej organizacji, a prokurent w trzech z nich jest prezesem czwartej. I tak dalej, i tak dalej i tak dalej…

Owi wielofunkcyjni specjaliści od wszystkiego robią wszystko – opiniują projekty uchwał, na podstawie których potem Prezydent ogłasza konkursy; opiniują regulaminy, w oparciu o które środki te się potem rozdziela, a na końcu jako eksperci przydzielają punkty dla poszczególnych ofert poszczególnych organizacji, oczywiście dbając ze szczególną konsekwencją by nie opiniować konkursów własnych organizacji.

Ale, jak wiadomo, ręka rękę myje, więc można powiedzieć, że na długo przed ogłoszeniem konkursu wiadomo kto go wygra i niestety Prezydent jest tu zakładnikiem demokracji bo zgodnie z założeniami ustawy o konsultacjach społecznych większość projektów konsultuje z tymi, których się ma czyli z tymi, z którymi ma je konsultować i którzy ze środków publicznych czerpią pełnymi garściami.

A co z całą resztą? Otóż reszta małych organizacji pozarządowych może co najwyżej robić za tło owych asów bo żadnych środków nie dostanie, bo nie posiada odpowiedniego doświadczenia i odpowiedniego potencjału.

W efekcie małe organizacje pozarządowe złożone z pasjonatów działają w zasadzie za składki i z darów, a na dostęp do środków publicznych liczyć raczej nie mogą.

A skoro na dostęp do środków publicznych liczyć nie mogą, to nie są zainteresowane ani samą Radą, ani jej członkami, ani tym bardziej jej działaniami. I tak owa beztroska bezczynność trwa i trwa, a kadencje głosowania i wybory lecą ku przodowi, a jedyne co się nie zmienia to właśnie mechanizm parawyborczy.

Dlaczego mechanizm jest parawyborczy? Powody są dwa – pierwszy z nich to ten, że do ważności wyborów nie jest wymagane żadne kworum. Co to oznacza w praktyce? Na konferencję plenarną przyjdzie dziewięć osób i wybiorą Radę zgodnie z owym Statutem… Ale i tu, jak przystało na zawodowych społeczników, jest drugie zabezpieczenie – nawet gdyby na konferencję nie przyszedł nikt to i tak głosowanie może się odbyć elektronicznie. Wniosek – wystarczą trzy osoby, które z  wyślą z kilku skrzynek  odpowiednie maile i już wybraliśmy kogo trzeba.

 Powód drugi i zupełna rewelacja to punkt 18 regulaminu głosowania, który stanowi, że: „Istnieje możliwość przeprowadzenia wyborów wyłącznie przy pomocy narzędzi elektronicznych z zachowaniem tajności wyborów. „ Można zatem wysłać dowolną ilość maili z dowolnych skrzynek pocztowych i wszystkie one będą głosami oddanymi w tych wyborach, a co ciekawsze, nikt w myśl zasady tajności głosowania zajrzeć do nich  nie może.  Na kogo zatem dana organizacja oddała głos jest tajemnicą tych, którzy te głosy liczą i dla nich to głosowanie tajne nie jest.

Tajne przez poufne specjalnej troski…

 Polacy śmieją się z wyborów na demokratycznej „Kubie” czy w przysłowiowym już  „San Escobar”, a tu proszę, w naszym kochanym elbląskim środowisku są osoby wybrane nie wiadomo przez kogo głosami tajnymi ze skrzynek pocztowych obsługiwanych przez nie wiadomo przez kogo i jest to swojego rodzaju specjalnej troski demokracja po elbląsku.

Po co organizować wybory, po co losować składy komisji wyborczych i płacić ich członkom diety skoro można zrobić tak jak zrobiła to Rada – ustalać wynik wyborów z „mankieta” komisji skrutacyjnej?

Ale, ale jak czasem mawia pewien znany dziennikarz używający określenia „Złota Pani” – przecież nie można ryzykować, by głosy liczył ktoś nieodpowiedni, bo jak mawiał Stalin – nieważne kto głosuje, ważne, kto liczy głosy. Dla zapewnienia demokratycznego przebiegu głosowania ustalono zatem, że komisja skrutacyjna ma się składać z członków ustępującej Rady i etatowych pracowników Centrum, przy czym ci pierwsi prawdopodobnie  wcale nie muszą z kandydowania do Rady zrezygnować. Zresztą ci drudzy są zazwyczaj podwładnymi tych pierwszych mamy zatem idealnie zaprojektowany  „korpus wyborczy specjalnego  przeznaczenia”.

Ale i to nie wszystko; bo co prawda głosowanie jest tajne, ale komisja skrutacyjna może uznać za nieważny głos złożony przez osobę, która prawa głosu nie posiada. Wystarczy zatem odpowiednią liczbę głosów nieprawomyślnie oddanych opatrzyć adnotacją, że głos został oddany przez osobę nieuprawnioną do głosowania i już.  Hola hola – ale jak ustalić, kto oddał dany głos skoro głosowanie było tajne?

W Technikum Mechanicznym przedmioty zawodowe wykładał  Profesor  Czystaw. Jego ulubioną odpowiedzią na pytanie uczniów jak dobrać jakiś parametr do wzoru na ścinanie sworznia było wskazanie sufitu i powiedzenie, że odpowiedź na to pytanie jest gdzieś tam na nim zapisana.

 Jak widać w Elblągu dokładnie tak ustalić można wynik głosowania do bardzo poważnej Rady, która podejmuje bardzo ważne decyzje i decyduje o tym na co pójdą miliony złotych jakie samorząd przeznacza na działalność organizacji pozarządowych.

 Elbląskie Stowarzyszenie Wspierania Inicjatyw Pozarządowych w roku 2013 otrzymało 320 tysięcy złotych z Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej na realizację programu „Elbląg Konsultuje” .

 Elbląski Klub Karate, który istnieje niemal pół wieku z trudem opłaca ogrzewanie sali gimnastycznej i jest dla niego problemem 50 zł za godzinę jej użytkowania. Młodzieżowe kluby sportowe, nawet te piłkarskie, z trudem wiążą koniec z końcem licząc bardziej na wpłaty od rodziców niż na wsparcie publiczne. „Lazarus” ma coraz większe problemy z pozyskaniem opiekunek dla osób niepełnosprawnych bo płace, jakie oferują, nie wytrzymują konkurencji sektora prywatnych usług opiekuńczych. Ochotnicza Straż Pożarna w Elblągu pilnie potrzebuje sprężarki dla nurków by napełnić ich butle podczas akcji ratunkowych lub podczas poszukiwania ciał ofiar utonięć.

Za owe 320 tysięcy złotych można by było takich sprężarek kupić dziewięć, ale najmądrzejsze ze wszystkich ministerstw uznało, że pomysł pewnego prezesa wszystkich prezesów jest najlepszy tylko dlatego, że partnerem w tym projekcie był Prezydent Elbląga Jerzy Wilk. Czy tak ma wyglądać rozsądne gospodarowanie środkami publicznymi, niech każdy z Państwa odpowie sobie sam i zastanowi się, której organizacji warto przekazać 1% swoich podatków.   Bo warto, ale z pewnością nie każdej…. 

Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa w Elblągu wraz z Aresztem Śledczym w Elblągu zorganizowała konferencję naukową na temat więziennictwa. Niestety okazało się, że zaproszeni na konferencję prelegenci z Czech i Litwy nie pojawili się na konferencji.

https://www.sw.gov.pl/aktualnosc/areszt-sledczy-w-elblagu-o-bezpieczenstwie-publicznym-miedzynarodowa-konferencja-naukowa

Nie było zatem szansy by sprawdzić jak lokuje się polski system penitencjarny na tle innych krajów dotkniętych zmorą komunizmu. Można mieć też sporo uwag do programu samej konferencji i przedstawionych tematów, ale….

 


Wystąpienie przygotowane przez prof. zw. dr hab. Dariusza Szpopera i mgr Oskara Kaneckiego przeniosło nas w czasy sarmatów karanych na gardle i trzymanych w wieży. Wykład był zbyt krótki by pokazać wszystkie niuanse sądownictwa szlacheckiego ale, stosownie do miejsca i czasu, jego autorzy przytoczyli sporo z zapisów i spisów ewidencyjnych. Ów zabieg sprawił, że w zasadzie nudny temat stał się czymś jak lektura „Pana Tadeusza” bo wygłaszający referat Oskar Kanecki wykazał się zdolnościami aktorskimi malując przed słuchaczami ”wierzeje zaszczepki i skoble” dawnych wiezień w sposób nader obrazowy, ze swadą, smakowicie okraszone składnią sarmacką. Żal tylko, że owych słowem malowanych więziennych urządzeń autorzy przed oczy słuchaczy nie mogli podsunąć.

 

 

 

 


Pewnego rodzaju zawodem było zaś wystąpienie prof. nadzw. dr hab. Wojciecha Zalewskiego, który potraktował konferencję jako okazję do puszczenia wodzy fantazji niemal naukowej. Niemal, ponieważ przeplatał w swoim wystąpieniu to, co już w systemach penitencjarnych istnieje, z wizjami tak fantastycznymi jak te, które widzieliśmy w sadze ”Gwiezdne Wojny”. Szkoda, że autor nie podszedł do problemu poważnie i nie pokazał tych rozwiązań, które są w zasięgu „naszego wzroku”, ale tak naprawdę nie o technikę chodzi ale o to, że owa prezentacja  niewiele wniosła do wiedzy praktycznie stosowalnej przez licznie obecnych funkcjonariuszy Służby Więziennej.

Co jeszcze w wykładzie Wojciecha Zalewskiego zawiodło? Zupełna ucieczka od analizy tego, co się w polskim więziennictwie zmieniło w ostatniej dekadzie. Autor z widoczną przyjemnością rozwodził się nad skutkami stosowania kamer w świecie poza murami wiezień, a zupełnie zapomniał o omówieniu ważnej zmiany, jaką jest wprowadzenie kamer do więzień i  nie pokazał jakie skutki owa zmiana sprzed niemal dekady już przyniosła.

Ale w wystąpieniu widać było i drugą, nader znaczącą, by była niezamierzoną, lukę – całkowite pominięcie wykluczenia cyfrowego polskich penitencjariuszy i faktyczne wykluczenie ich ze społeczeństwa informatycznego, które, jak pokazała świetnie studentka PWSZ pani Monika Hasić, staje się elementem naturalnej aktywności społeczeństwa. W tym zakresie referat pana profesora pozostał daleko w tyle za referatem studentki, która dostrzegła i pokazała zmianę systemu komunikacji społecznej, która zupełnie umknęła polskiemu ustawodawcy, polskim teoretykom penitencjarnym, a co najgorsza również samym więziennikom.

Anegdota, która pokazuje jak w praktyce wygląda polski system penitencjarny dotyczy ostatnich wyborów. Praca Obwodowej Komisji Wyborczej w Areszcie Śledczym jest specyficzna z dwóch powodów – pierwszy to oczywiście ten, że łamie zasadę pełnego dozoru funkcjonariuszy Służby Więziennej nad osadzonym, który nawet gdy jest niebezpieczny ma prawo oddać głos w sposób tajny. Ów wyjątek w systemie pełnego dozoru nad osadzonymi w zakładzie karnym typu zamkniętego jest ważny bo pokazuje gradację praw człowieka – prawa wyborcze wstępują w pełni przed rygorami uwiezienia i jest to dla personelu penitencjarnego rzecz oczywista. Niestety, na tym jednym wypadku oczywistość prymatu praw człowieka nad rygorami osadzenia się kończy bo prawa do racjonalnego oddania głosu w wyborach polskie prawo karne wykonawcze już osadzonemu nie gwarantuje.

Co jest doskonałym przykładem na owo bezprawne pozbawienie skazanych części ich praw politycznych? Referendum. Instytucja referendum jest fragmentem polskiego systemu prawa wyborczego ale w roku 2012, gdy zbieraliśmy podpisy pod listami niezbędnymi dla zarządzenia przez Komisarza Wyborczego owego referendum, zbiórki takiej w Areszcie Śledczym zorganizować się nie udało. Referendum w Elblągu się odbyło, można oczywiście przypomnieć i podać drugi argument, że było to jedyne skuteczne referendum, w pełniącym niegdyś rolę ośrodka wojewódzkiego, mieście w Polsce.  Problem jednak w tym, że zgodnie z normami prawa każdy obywatel, który miał prawo w roku 2010 oddać głos w wyborach samorządowych, miał prawo udzielić swego poparcia grupie referendalnej. Poza, rzecz jasna, tymi wyborcami, którzy w murach Aresztu Śledczego przebywali….


16 października br. w Skowronkach doszło do uroczystego wkopania słupka przez trzech polityków Prawa i Sprawiedliwości. Łopata, której w tym dniu użył Prezes Jarosław Kaczyński, została po pierwszej turze wyborów samorządowych przekazana Witoldowi Wróblewskiemu, którego na ową uroczystość nie zaproszono czyniąc afront Elblągowi i jego mieszkańcom. Skutki owego afrontu politycy PiS poczuli dość dotkliwie w trakcie wyborów samorządowych bo fotografie lokalnych polityków więzionych na przyczepie traktora dla zrobienia „tła” ośmieszyły nie tylko Urząd Morski, który imprezę nieudolnie przygotował, ale cała formację polityczną sprawującą w Polsce władzę ustawodawczą i wykonawczą z jej liderem na czele. Ale oprócz owego błędu wizerunkowego doszło tam do innego spotkania, związanego z tematem więziennictwa.

Zygmunt Miernik /po prawej/  to kombatant „Solidarności” i człowiek, który był więziony jako więzień polityczny. Po transformacji pozostał opozycjonistą i ponieważ nie zmienił sposobu swojego działania na rzecz Polski, od czasu do czasu zwiedza polskie zakłady penitencjarne i na bieżąco odświeża swoją wiedzę na ich temat. Podczas spotkania w Skowronkach nie tylko złożył gratulacje politykom PiS ale udzielił nam krótkiego wywiadu, poruszając problem praw politycznych osadzonych . Jak widać, wzrok pana Zygmunta, pomimo wieku, sięga tam gdzie wzrok innych nie sięga i widzi to co dla innych jest niewidoczne.

 

Problem ten widać było podczas konferencji, na której nie znalazł się ani jeden rzecznik skazanych czy członek organizacji pozarządowej zajmującej obroną ich praw. Ale i określenie „konferencja” wydaje się być na wyrost wobec spotkania złożonego w zasadzie z samych prelekcji i prezentacji.


Niestety, z programu wypadł inny ważny temat, a mianowicie problem polityki kadrowej polskiego więziennictwa. Owa luka być może jest wynikiem zawieruchy wokół zmian w systemie sądownictwa i zastrzeżeń Unii Europejskiej bo jak wiadomo problem dekomunizacji aparatu wymiaru sprawiedliwości, a w konsekwencji i więziennictwa ma znaczenie nie tylko historyczne ale i niestety – praktyczne.


Miło słuchało się też referatu Łukasza Kamionka dotyczącego roli Służby Więziennej w systemie bezpieczeństwa wewnętrznego państwa. Co zasługuje na pochwałę – przede wszystkim to to, że funkcjonariusz SW zaakcentował gradację zadań jakie ustanowiła Ustawa o Służbie Więziennej. Niestety, prezentacja autora jest głosem wołającego na puszczy bo polscy więziennicy nadal siedzą mentalnie w systemie stalinowskim i niestety wynika to z faktu, że nikt w Polsce nie wymyślił racjonalnej metody pomiaru efektów pracy wychowawczej prowadzonej wobec skazanych. To, czy osoba osadzona opuściła zakład karny, widać i można to sprawdzić, policzyć, zrobić z tego jakiś raport i przedstawić w jakimś sprawozdaniu. Ale jak ocenić czy skazany jest poddany resocjalizacji? Z opinii jakie są na jego temat sporządzane przez funkcjonariuszy?

Pomysł lekko nieracjonalny bo wiadomo, że więziennik jak każdy inny urzędnik promował będzie tych skazanych którzy mu w pracy nie przeszkadzają, a sekował tych, którzy ją utrudniają. Jest i druga strona medalu – interesy grup zawodowych policjantów, prokuratorów, sędziów, więzienników, a na końcu kuratorów. Wszyscy ci ludzie są w podobnej sytuacji jak pracownicy Urzędów Pracy – jeśli będą wzorowo wykonywać swoją pracę to ją stracą. W Polsce w wiezieniach przebywa nieco ponad 200 osób na 10 000 obywateli. We Francji liczba ta jest cztery razy mniejsza.

Co z tego wynika? Że każde 10 000 francuskich podatników wydaje na wymiar sprawiedliwości mniej więcej cztery razy mniej niż Polak.

Dziś Francja płonie, a jej obywatele żądają zmian cen paliwa. Porównywać sytuacji Polaków i Francuzów tu nie wypada, wpada się jednak zastanowić, czy obecny wymiar sprawiedliwości nie jest synekurą, w której całe grono rodzin, dzieci czy krewnych „królika” znajduje zatrudnienie. A jest oczywiste, że skoro ich zatrudnienie ma być trwałe i pewne, w niczyim interesie nie leży resocjalizacja skazanych bo gdy ich zabraknie, zacznie się nieuchronne redukowanie etatów. Problem jest zatem taki, że cała ta sfera społeczna koncentruje się na łapaniu króliczka, ale w żadnym wypadku nie zależy jej na jego złapaniu.

W polskim więziennictwie jest tylko jedna grupa ludzi, którzy wnikliwie czytają akta skazanych – są to ludzie odpowiadający na ich skargi. I właśnie o skargach opowiadał dr Andrzej Piotrowski z Uniwersytetu Gdańskiego. Prelekcja była ciekawa, jednak wnioski, jakie autor wyciągał z przedstawionych danych, okazały się powierzchowne i słabo skonfrontowane z realiami polskich wiezień. Autor nie pokusił się ani o zbadanie ile skarg złożonych przez skazanych okazało się słusznych w opinii regionalnych zarządów więziennictwa, a ile za zasadne uznał dopiero Centralny Zarząd.

Wcale nie dokonano analizy orzeczeń sądów krajowych i orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Prelekcja stała się zatem raczej okazją do „poklepania” więzienników po ramieniu niż pokazaniem gdzie popełniają błędy i jak te błędy eliminować.


Następna prelekcja wygłoszona przez dr Annę Podolską była próbą konfrontacji idei „jednostki totalnej”, jaką są polskie więzienia, z europejską ideą uwięzienia i z praktyką, która słabo przenika do Polski. Owo słabe przenikanie wynika właśnie z faktu, że społeczeństwo polskie jest sukcesywnie „szczute” przez polityków Prawa i Sprawiedliwości, budujących na tym strachu kapitał polityczny. Spory udział w tym procesie szczucia mają też dziennikarze, którzy słabo orientując się w realiach działania polskiego systemu sądowniczego, szukają sensacji, podsycając żywy ogień pod politycznym kotłem, w którym miesza Zbigniew Ziobro. Na szczęście są i tacy którzy potrafią nie tylko pokazać patologię w polskim sądownictwie ale i wyciągnąć niewinnie skazanych zza krat.

Przykład z Elbląga – w roku bodaj 2008 jeden ze skazanych nie wrócił z pracy. Dyrektor Aresztu Śledczego w Elblągu znalazł się na pierwszych stronach dzienników w całej Polsce, bo takie prozaiczne w gruncie rzeczy wydarzenie,  było medialnym newsem.

W połowie lat 70-tych i na początku lat 80-tych w Elblągu miały miejsce dwa wypadki, w których żołnierze służby zasadniczej wyjechali z koszar na ulicy Grottgera czołgami. Za pierwszym razem był to T34, który stanął w okolicy kina „Syrena”, za drugim T-80. Ale informacji o tej dezercji nie znajdziemy w mediach czy w internecie pomimo, że była o wiele bardziej dla bezpieczeństwa publicznego niebezpieczna. Blokada informacyjna działała i działa nadal i tu są dwie analogie. Pierwsza z nich to fakt, że obaj żołnierze służby zasadniczej nie dostali przepustek na ważne dla nich wydarzenia rodzinne. Druga analogia to ta, że i wojsko i więziennictwo były jednostkami totalnymi.Wojsko zreformowaliśmy i jest to formacja dla zawodowców – więziennictwo zasadniczo się nie zmieniło i nadal opiera się o te sama założenia z lat dawno mienionych, dziedziczone w mentalności i pragmatyce służbowej.


Więziennictwo nie chce zmian i doskonale pokazało to wystąpienie dr Henryka Gawrońskiego. Opracowanie pana doktora postawiło na wprost dwie tezy do funkcjonariuszy Służby Więziennej nie docierające. Pierwsza z nich to ta, że służba więzienna jest usługą publiczną świadczoną… skazanym. Mentalny problem z polskimi więziennikami jest taki, że wcale nie starają się o to by usługa jaką świadczą skazanym i ich rodzinom świadczona była zgodnie z potrzebami i oczekiwaniami ich klientów. Dla większości z nich alibi do stosowania rozwiązań totalitarnych jest właśnie potrzeba izolacji, którą traktują jako pierwszoplanową. Gradacja celów jaką przedstawił pan doktor w ocenie kryteriów oceny więzień prywatnych pokazuje owe spaczenia zawodowe bardzo dobrze. Drugi element pokazany przez pana doktora to to, że w Polsce nie ma ani jednego prywatnego wiezienia, co pokazuje, że owa sfera usług nie jest służbą publiczną ale sposobem na życie tysięcy funkcjonariuszy służby więziennej i żaden z nich nie ma ani chęci ani zamiaru spotkać się z konkurencją.

 


Co jest ważniejsze od więziennictwa? Leczenie i wychowanie. W obydwu tych działach pojawiła się konkurencja. Wybieramy lekarza rodzinnego i jednostki, w których szukamy specjalistów.

Są też prywatne żłobki,szkoły i uczelnie. Ale w więziennictwie takiej konkurencji nie ma „bo ponieważ” połowa działań aparatu penitencjarnego nastawiona jest na przekonanie społeczeństwa, że skargi skazanych to ich fanaberie, a system wykonywania kar w polskich zakładach karnych jest najlepszy nie tylko na tym świecie ale i na wszystkich światach jakie istnieją.

 

 

Pani Monika Hasić dokonała pięknej prezentacji wielu niebezpieczeństw związanych z internetem. Na „szczęście” polscy penitencjariusze w trosce o ich „bezpieczeństwo” pozbawieni są dostępu do internetu, a większość z nich nawet nie ma dostępu do komputera. Pani Monika Hasić w pewien sposób pokazała, że polscy więźniowie są systemowo „wykluczeni cyfrowo” co stawia pytanie: do życia w jakim społeczeństwie chcą przygotować skazanych polscy więziennicy?

 

 

 

 

 

 

Bardzo interesujące było wystąpienie Bartłomieja Wasiaka, który pokazał problem samookaleczeń, a nawet wymienił jakie to ludzkie potrzeby polskie więziennictwo niszczy. Pytanie czy polscy więziennicy wykład studenta zrozumieją? Raczej nie, ponieważ jak się wydaje, stosownie do swojego postrzegania świata w większości wykład ten opuścili uznając, że nawet doskonale przygotowany student nic ciekawego im nie powie.

 

 

 

 

 

 

Rozwinięciem dyskusji o zadowoleniu klienta był wykład Oskara Sęka mówiący o oprogramowaniu i zadowoleniu klienta z posiadanego oprogramowania. Wiele prywatnych firm bada zadowolenie klienta i traktuje te dane jako wrażliwe i kluczowe. W polskim więziennictwie jest dokładnie odwrotnie – im mniej klient z poziomu świadczonej usługi publicznej jest zadowolony, tym lepiej.

 

 

 

 

 

Na koniec wygłoszono wykład przygotowany przez Wiktorię Wojciechowską i Kacpra Kryża. Autorzy wykładu pokazali kilka zmian jakie zaszły w funkcjonowaniu więziennictwa. jednak wyrażona przez autorów  nadzieja, że wprowadzane reformy przyniosą efekt, jest naszym zdaniem  w znacznej mierze  „życzeniowa”.

 

Jakimi metodami zreformować polskie więziennictwo? Pierwszą z metod jest oczywiście włożenie tam granatu i stosownie do opinii Wojciecha Cejrowskiego w sprawie sądownictwa całą kadrę więzienną „wyrzucić na bruk”. Druga to ewolucja i debata publiczna w sprawie reform – ale na tą, jak pokazała konferencja sami więziennicy absolutnie nie są gotowi. Trzecia opcja to nie robić nic i czekać, aż wielomilionowe odszkodowania dla skazanych odniosą skutek. Nadzieja na to jest jednak płonna i na faktyczną reformę więziennictwa poczekamy zapewne do czasu aż Polacy wyjdą na ulice i powiedzą, że na taki system penitencjarny dalej łożyć nie zamierzają.

U nas stawka, w zależności od osoby, a więc m.in. wieku, ewentualnej choroby czy względów religijnych, wynosi od 4 do 5,70 zł na cały dzień – mówi Piotr Melinis, rzecznik Zakładu Karnego w Gorzowie w roku 2017.

Miesięczne wyżywienie skazanego kosztowało zatem średnio około 150 zł miesięcznie. Ale wydatki na jednego skazanego wyniosły ponad 20 razy więcej bo przekraczają 3000 zł miesięcznie.


W cenie benzyny wynoszącej około 5 zł połowę stanowią podatki i jest to zdecydowanie zbyt wiele.

Porównując owa strukturę z więziennictwem można powiedzieć, że obywatele płacą za za 20-litrowy kanister ,z którego beneficjent otrzymuje jeden litr paliwa, zresztą zdaniem większości konsumentów więziennej „usługi”  – paskudnej jakości.

Ochotnicza Straż Pożarna-Ratownictwo Wodne w Elblągu będzie obchodziło XXX lecie swego istnienia. Początek nie był łatwy, ale i dziś Straż Podwodna nie ma lekko. Prezydent Elbląga stara się jak może, a jak nie może, to szuka wsparcia na zewnątrz. Niestety, jak wszyscy pasjonaci, nasi nurkowie słabo się promują a ich pracy nie widać na co dzień, a szkoda.
Organizacja to nie tylko praca ratownicza to szkolenia nurkowe, a to, że szkolenie szkoleniu nierówne wiemy wszyscy. Patent nurka można zdobyć podczas kilkudniowego wyjazdu na wczasy, ale wśród podwodniaków tacy „nurkowie” budzą uśmiech rozbawienia i obawy o to, że za chwilę spanikują”. Szkolenia organizowane przez Straż Pożarną to nie weekendowe zaliczenia na patent, ale poważna praca nad zdobyciem przez kandydata umiejętności zachowania się pod wodą w każdej sytuacji i ten, kto chce spędzać pod powierzchnią wody trochę więcej czasu niż minuta, powinien zainwestować nie tylko w aparat i płetwy, ale i we własne przygotowanie.

Ratownicy z Elbląga mają kilka problemów, pierwszy z nich to samochód, a drugi o wiele poważniejszy, to sprężarka. Kiedy przy zawodowej straży pożarnej powstała sekcja ochotnicza nurkowie dostali sprężarkę, która była wtedy jedynym takim urządzeniem w Elblągu. Mieszanki powietrzne to jedno a skompresowanie zwykłego powietrza atmosferycznego to drugie. Nurek nie zawsze może oddychać powietrzem, jaki nas otacza i dlatego sprzęt do napełniania butli to najważniejszy element zaplecza sprzętowego nurka i na nic zdadzą się łodzie i akwalungi, gdy w butlach zabraknie odpowiedniej mieszanki.

Ratownicy, jadąc na akcję, nie wiedzą ani ile ona potrwa, ani na jakiej głębokości będą musieli pracować. Dzięki skafandrom mogę pracować pod lodem, ale po wyjściu z wody muszą mieć czas i miejsce na odpoczynek i dlatego porządny pojazd jest im niezbędny.

Elbląscy podwodniacy to marka sama w sobie – widzimy ich głównie, gdy Elbląg zaczyna zalewać woda, ale ich praca to nie praca przy ochronie miasta przed powodzią, ale walka z żywiołem i o czym wielu z nas nie pamięta trudny obowiązek poszukiwania ciał tych, których życie zakończyło się w wodzie.

Woda nie zawsze oddaje ciała i nie zawsze łatwo je odszukać. Za kilka miesięcy zacznie się akcja 1%. Postaramy się przypomnieć Elblążanom te organizacje, które warto owymi środkami wesprzeć i już dziś zachęcamy do wsparcia tych ludzi, którzy gotowi są nieść nam pomoc tam, gdzie sami sobie nie radzimy.

Dla elbląskich ratowników podwodnych dedykujemy jedną z najpiękniejszych szant – Monę opowiadająca właśnie o tym, czym jest ratownictwo wodne i skąd się wzięło.

 

 

Facebook wkracza do życia gospodarczego — Duża Akcja protestacyjna przeciwko podwyżką cen paliwa. Poniedziałek 26 Listopada nie tankujemy na żadnej stacji benzynowej, kto musi tankować, niech to zrobi w niedziele 25 Listopada.

Wyślij dalej tę Akcje Protestacyjna do wszystkich swoich kontaktów, zaprotestujmy przeciwko dalszym podwyżką.
Żółte kamizelki” na stacjach benzynowych

Facebook wkracza do życia gospodarczego — Duża Akcja protestacyjna przeciwko podwyżką cen paliwa. Poniedziałek 26 Listopada nie tankujemy na żadnej stacji benzynowej, kto musi tankować, niech to zrobi w niedziele 25 Listopada.

Wyślij dalej tę Akcje Protestacyjna do wszystkich swoich kontaktów, zaprotestujmy przeciwko dalszym podwyżką.

Protesty we Francji pokazały po raz kolejny, jaką siłę mają dziś protesty organizowane nie wiadomo przez kogo, ale w jednym wiadomym celu. Samoorganizacja internautów to fenomen XXI wieku, z którym coraz częściej muszą się mierzyć politycy. Sprzeciw przeciwko polityce prezydenta Emmanuela Macrona to słynne już „Żółte kamizelki” wynik wyborów samorządowych a szczególnie ponad 50 % frekwencja to dowód na to, że i w Polsce obywatele zaczęli rozumieć, że polityka to ważna sprawa, bo to politycy decydują o naszej codziennej egzystencji. Czy protest jako organizują aktywiści pociągnie kierowców zobaczymy zapewne 25 listopada . W Polsce przed laty mówiono że gdyby Polacy zostali Abstynentami, to budżet Polski Ludowej ległby w gruzach. Dziś klasa robotnicza zanika i zastępują ją przedsiębiorcy jak obecnie nazywamy rzemieślników. Czy konsumenci benzyny wymuszą zmianę polityki podatkowej i doprowadzą do tego, że paliwa przestaną być dojną krową dla administracji państwowej ? Życzmy tego organizatorom akcji, ale i nam wszystkim, bo cena paliwa to cena naszego komfortu – im będzie niższa, tym lepsze życia nas czeka, nawet jeśli korzystamy tylko z komunikacji miejskiej.

Samodzielny Publiczny Zakład Opieki Zdrowotnej Centrum Rehabilitacji Elblągu przy ulicy Królewieckiej 15 informuje, że realizuje projekt w ramach Osi Priorytetowej 9  – Dostęp do wysokiej jakości usług publicznych,  Działanie 9.1 – Infrastruktura ochrony zdrowia,  Poddziałanie 9.1.2 – Infrastruktura ochrony zdrowia w miejskim obszarze funkcjonalnym Elbląga, pn. „Doposażenie SPZOZ Centrum Rehabilitacji w Elblągu w specjalistyczny sprzęt medyczny” (RPWM.09.01.02-28-0001/18).

 

Celem projektu jest podniesienie jakości i skuteczności usług zdrowotnych oferowanych przez Centrum Rehabilitacji w szczególności w miejskim obszarze funkcjonalnym Elbląga, poprzez zakup nowoczesnego

 

sprzętu rehabilitacyjnego:

 

*      dwie wielofunkcyjne wanny do hydroterapii

 

*      urządzenie do krioterapii

 

*      stół do trakcji kręgosłupa szyjnego i lędźwiowego

 

*      dynamiczna platforma balansowa

 

*      wielofunkcyjny stół do ćwiczeń manualnych ręki

 

*      zestaw rękawic do ćwiczeń

 

*      wanna do kąpieli wirowych kończyn górnych

 

*      wanna do kąpieli wirowych kończyn dolnych

 

*      bieżnia

 

Jednocześnie informujemy, że planowana kwota wydatków kwalifikowanych w ramach projektu wynosi 268 664,01 zł.

 

Planowana kwota dofinansowania projektu ze środków UE wynosi 228 337,54 zł.

 

 


Od Redakcji : Centrum Rehabilitacji ma nowy sprzęt, ale niestety nie rosną limity jego finansowania z NFZ-u. Prezydent Witold Wróblewski negocjuje dodatkowe kwoty dla starzejącego się miasta, ale nie bardzo da się środki na leczenie zwiększyć. Można jedynie poprawiać im komfort i skuteczność z nadzieją, że rzeczywistość dogoni plany finansowe i składkę zdrowotną. 

6,7 mln zł zebranych w 2018 roku dla warmińsko-mazurskich organizacji pożytku publicznego

Z roku na rok rośnie świadomość i chęć Polaków do przekazywania części swojego podatku potrzebującym. Od 2004 r., kiedy to 1% można było po raz pierwszy przekazać organizacjom pożytku publicznego, nasze zaangażowanie wzrosło z 80 tys. do ponad 14,1 mln osób, a kwotowo z 10,4 mln do 761,3 mln! Które podmioty wspieramy najchętniej wypełniając deklarację PIT i czy pamiętamy o mniejszych organizacjach działających w naszym regionie?

Z końcem września Ministerstwo Finansów opublikowało informację dotyczącą kwot 1% należnego podatku dochodowego od osób fizycznych przekazywanych organizacjom pożytku publicznego (OPP) w roku 2018 z rozliczenia za rok 2017. Wynika z niej, że liczba podatników, którzy wsparli w ostatnim czasie OPP wyniosła 14,1 mln. To ponad 0,5 mln osób więcej niż w roku ubiegłym i prawie 1 mln więcej niż dwa lata temu. Jednocześnie to aż 175 razy więcej niż roku 2004, kiedy to w ogóle pojawiła się możliwość takiej formy pomocy.

Polacy coraz bardziej ofiarni

Najwięcej podatników, którzy przekazali 1% podatku, mieszka w województwie mazowieckim (2,2 mln osób przekazało OPP łącznie prawie 172 mln zł), śląskim (1,8 mln ludzi wpłaciło ponad 93 mln zł) i wielkopolskim (1,4 mln wielkopolan wzbogaciło OPP o ponad 71,5 mln). Łączna kwota przekazana w ten sposób przez Polaków na rzecz OPP wyniosła 761,3 mln zł – prawie 1 mln zł więcej niż w rok temu i 73 razy więcej niż momencie startu inicjatywy rządowej, której celem było zachęcenie obywateli do filantropii. Wraz z ewolucją świadomości zmieniał się też sposób rozliczania 1% podatku, które coraz częściej odbywa się drogą elektroniczną.

Użytkownicy Programu e-pity w roku 2018 stanowili aż 9,3% wszystkich podatników przekazujących 1%. Jeżeli przyjrzeć się bliżej wysokości darowizn, to aplikacja e-pity pośredniczyła we wpływie 58,9 mln zł, co stanowiło ok 7,7% wszystkich wpływów ogółem. W kontekście wzrostu znaczenia rozliczeń on-line istotny wydaje się też fakt, że 90% wszystkich OPP z Polski pozyskało 1% dzięki Programowi e-pity – mówi Artur Kaczmarek, Dyrektor ds. komunikacji, marketingu i PR z firmy e-file – dostawcy aplikacji e-pity do rozliczeń PIT-ów online.

Podmioty, które dzięki 1% podatku zyskały najwięcej

Spośród 8863 funkcjonujących w kraju OPP, 30 wyróżnia się pod względem kwot otrzymanych z rozliczeń 1% podatku, z czego 3 dzięki zbiórkom przekroczyły 30 mln próg wpływów. Mowa o Fundacji Dzieciom „Zdążyć z Pomocą”, która zebrała 166,3 mln zł, Fundacji dla Niepełnosprawnych „Avalon” na której rzecz wpłynęło 37 mln zł, oraz Fundacji Pomocy Osobom Niepełnosprawnym „Słoneczko”, która odnotowała na swoim koncie 36,1 mln zł. Następna w rankingu organizacja niestety nie zbliżyła się nawet do tego progu (z niespełna 14 mln wpływem), a kolejne ze wskazanych przez Ministerstwo Finansów notowały kwoty poniżej 10 mln zł do niespełna 3,5 mln zł zamykających zestawienie wspomnianych 30 podmiotów.

– Najbardziej aktywne w pozyskiwaniu środków z 1% były organizacje z województwa mazowieckiego, które ściągnęły aż 41% przekazów podatników z Polski ogółem, podczas gdy jedynie 23% podatników pochodziło z tego województwa. Przyglądając się konkretnym kwotom, również ich efektywność była największa i wyniosła aż 49% ogółu środków. Podobna sytuacja miała miejsce w województwie wielkopolskim, choć na mniejszą skalę – OPP zgromadziły tam 33% wszystkich przekazów, podczas gdy sami podatnicy z Wielkopolski stanowili jedynie 9,4% tej grupy – analizuje Artur Kaczmarek z e-file. – Jeżeli przyjrzeć się natomiast kwotom przekazanych darowizn za pośrednictwem Programu e-pity, to poza bezspornym liderem – województwem mazowieckim (49%), kolejne na liście plasują się województwa wielkopolskie (11%), dolnośląskie (9%), śląskie (7%) oraz małopolskie (6%) – dodaje Artur Kaczmarek.

Jak widać najprężniej pozyskującymi fundusze są OPP rejestrowane w Warszawie i zazwyczaj są to instytucje o krajowym zasięgu działania. Przez lata funkcjonowania dbały o aktywną promocję, niejednokrotnie korzystając ze wsparcia okresowych kampanii, mediów i wpływowych postaci. Dzięki temu ugruntowały swoją pozycję w świadomości podatników, a tym samym zyskały wiernych ofiarodawców. Często dodatkowym wsparciem dla nich są też wpływy, jakie generują subkonta poszczególnych podopiecznych, czynnie wspierane przez zaprzyjaźnione grono firm i osób. Te wszystkie czynniki wpływają na ostateczną ilość gromadzonych przez nie środków.

W całej grupie OPP większość jednak stanowią niewielkie podmioty rejestrowane poza woj. mazowiecki i nastawione głównie na wspieranie lokalnej społeczności. Czy Polacy wiedzą, jakie organizacje działają u nich w regionie? W jakim stopniu wspierają te z własnego otoczenia?

Jak radzą sobie OPP działające na terenie województwa warmińsko-mazurskiego

Nie każdy Polak przekazuje swój 1% na rzecz innych i chociaż coraz więcej osób się na to decyduje, nie każdy weryfikuje, jak szerokie spectrum możliwości ma na spożytkowanie tych pieniędzy, ani jak bardzo mogą one pomóc np. lokalnej społeczności. Dane jasno pokazują, że ostatecznie prawie połowa ogólnie zgromadzonych przez OPP środków zasila podmioty rejestrowane w województwie mazowieckim, podczas gdy znaczna część z nich mogłaby być wykorzystywana  w regionie podatników, wspierając potrzeby bądź rozwój lokalny.

Zarejestrowane w województwie warmińsko-mazurskim OPP otrzymały łącznie 6,7 mln zł. Liderem na liście pod względem zgromadzonych środków jest Fundacja „Przyszłość dla Dzieci” z kwotą ponad 1 mln zł. W regionie wyróżnia się Stowarzyszenie na Rzecz Osób Niepełnosprawnych Powiatu Iławskiego „Promyk”, którego celem jest aktywizacja osób z niepełnosprawnościami i osób starszych, ich integracja ze środowiskiem lokalnym oraz stworzenie warunków do usamodzielnienia się osób z niepełnosprawnościami, ze szczególnym uwzględnieniem osób z zaburzeniami psychicznymi. Na swoją działalność w tym roku Stowarzyszenie pozyskało 167 tys. zł. Działalność z kolei Stowarzyszenia „Przymierze – Ziemia Piska” z siedzibą w Piszu przyniosła mu 63,5 tys. zł, które będą przeznaczone na działanie na rzecz osób niepełnosprawnych i poszkodowanych w wypadkach drogowych. Wspomogą też działalność społeczną na rzecz rodzin w trudnej sytuacji, ekologię i ochronę zwierząt, a także ochronę dziedzictwa kulturowego. Kolejnym beneficjentem działającym lokalnie jest czwartoligowy Międzyszkolny Ludowy Klub Sportowy „Czarni” z Olecka, na konto którego wpłynęło w tym roku prawie 61 tys. zł. Pieniądze będą wykorzystane na popularyzację sportu i kultury fizycznej. Na końcu listy OPP z regionu, wśród podmiotów z najmniejszą liczbą zgromadzonych środków na rzecz inicjatyw lokalnych, znajduje się Uczniowski Klub Sportowy „Gracja” z Iławy rozpowszechniający taniec towarzyski wśród dzieci, młodzieży i dorosłych, z kwotą niespełna 1,5 tys. zł.

Mając możliwość samodzielnego decydowania o tym, gdzie i jak będą wydawane przekazane przez nas pieniądze, powinniśmy to wykorzystać i wpływać na to, co dzieje się w naszym najbliższym otoczeniu. Rozliczanie PIT-ów on-line zdecydowanie to ułatwia. Aplikacja udostępniona na stronie e-pity pozwala wyszukać organizacje pożytku publicznego działające w danym regionie, a dodatkowo zweryfikować je pod kątem charakteru działalności. Możemy odnaleźć je kierując się adresem ich siedziby, a w sezonie rozliczeniowym z poziomu wyszukiwarki wesprzeć OPP na danym terenie. – mówi Artur Kaczmarek z e-file. Co równie istotne, narzędzie udostępnia informacje, ile środków w danym roku trafiło do organizacji z terenu danej gminy. Liczymy, że będzie to motywator do tego, aby zapoznać się ze szlachetnymi inicjatywami z najbliższej okolicy i efektywniej wspierać najbardziej potrzebujących właśnie lokalnie – dodaje.

1% to nie grosze

Wśród wielu ludzi wciąż pokutuje przeświadczenie, że 1% podatku to tylko kilkadziesiąt złotych, które niewiele wniosą do jakiegokolwiek budżetu. Tymczasem kwota ta dla większości OPP jest podstawą, a czasem i jedyną formą finansowania działalności. Siłę kumulacji tych środków najlepiej obrazują wyniki największych beneficjentów, uzyskujących po kilka, a nawet kilkadziesiąt milionów przychodów. Dzięki odrobinie dobrej woli możemy sprawić, aby podmioty w naszym najbliższym otoczeniu były hojniej wspierane. Pamiętajmy, że przekazując 1% z własnego PIT-a, nie tracimy ani złotówki, a jedynie rozdysponowujemy kwotę, która i tak trafiłaby do fiskusa. Również sama czynność nie jest absorbująca, bo udostępniane w tym celu narzędzie są ogólnodostępne i intuicyjne.

Same organizacje powinny natomiast mieć na uwadze, że warto włożyć wysiłek w nagłaśnianie swoich potrzeb, a także chwalić się sukcesami związanymi z działalnością, gdyż ludzie chętniej okazują wsparcie finansowe, kiedy widzą konkretne efekty wynikające z ich pomocy.

 

Źródło:

  • Ministerstwo Finansów: Informacja  dotycząca kwot 1% należnego podatku dochodowego od osób fizycznych przekazanych organizacjom  pożytku publicznego w 2018 roku (z rozliczenia za 2017 rok), Departament Podatków dochodowych, Wrzesień 2018, Warszawa, na podstawie wniosków podatników zawartych w: 1.  zeznaniach podatkowych, w których opodatkowanie następuje według: skali podatkowej (PIT-36, PIT-37), 19% stawki podatku od dochodów z pozarolniczej działalności gospodarczej lub działów specjalnych produkcji rolnej (PIT-36L), 19% stawki podatku od dochodów z zysków kapitałowych (PIT-38), 19%  stawki podatku od dochodów uzyskanych z odpłatnego zbycia nieruchomości i praw majątkowych (PIT-39), ryczałtu od przychodów ewidencjonowanych (PIT-28), 19% stawki od dochodów z zagranicznej spółki kontrolowanej (PIT-CFC). 2. Oświadczeniu o przekazaniu 1% podatku organizacji pożytku  publicznego (PIT-OP) 1 .

  • Aplikacja E-Pity do elektronicznych rozliczeń podatkowych, e-file, wrzesień 2018.

 

Czy nowa twarz Naczelnika Urzędu Skarbowego w Elblągu to nowe oblicze fiskusa? Naczelnik Urzędu Skarbowego w Elblągu — Pan Maciej Maciejewski brał udział w dzisiejszej konferencji na temat wsparcia przedsiębiorczości.

Z pewnością odwiedzimy gościnne progi Pana Naczelnika z kamerą, by pokazać nowe, miejmy nadzieję, bardziej ludzkie oblicze tej dotąd nieludzkiej instytucji.