„Trupy” z szafy Wojtka Penkalskiego

„Trupy” z szafy Wojtka Penkalskiego

Wojciech Penkalski pretenduje do urzędu Burmistrza Braniewa. Można powiedzieć, że cel, jaki wyznaczył sobie były poseł Ruchu Palikota, to swoista droga po trupach. Ile trupów zostawił Pan Penkalski za sobą ?
Pierwszy trup to trup „Ruchu Palikota” przemianowanego potem na „Twój Ruch”. Niestety działacze lewicy nie poznali się w porę na „talencie” pretendenta i poparli jego kandydaturę do sejmu. Ilu z nich uważa, że był to największy z błędów, jaki popełnili i faktyczna przyczyna rozpadu bodaj najsilniejszej ze struktur tej partii w Polsce ?
Referendum, jakie zainicjowało jedenastu mieszkańców Elbląga, w roku 2013 wstrząsnęło polską sceną polityczną, a na jego sukces pracowało całe miasto – od polityków Ruchu Palikowa po Radnych Prawa i Sprawiedliwości. Sytuacja, jaka zapanowała w Elblągu po przejściu Juliusza Dziewałtowskiego-Gintowta do Platformy Obywatelskiej / dziś ów radny startuje z listy Koalicji Obywatelskiej w Okręgu 1 i nie jest to pomimo zbieżności nazwisk były Poseł Senator i Prezydent Elbląga/ okazała się zguba – politycy Platformy uzyskali pełną władzę w mieście i w zasadzie robili, co chcieli. Podwyżki czynszów, nieprzemyślne inwestycje w drogi zamiast w rozwój przemysłu czy usług, podwyżki cen wszystkiego, co mieszkańcom dostarczały spółki miejskie, pokazały, że władza właśnie zaczęła się uwłaszczać na majątku gminy. Ostatnim akordem tragedii Elbląga okazało się zamknięci kąpieliska miejskiego – od tego momentu zaczęła wzbierać fala protestu. Problem z Posłem Penkalskim był jednak ten, że wcale go losy Elbląga nie interesowały. Pierwszym z akordów rozpadu „Twojego Ruchu” był list Kazimierza Falkiewicza do Janusza Palikota, w którym otwarcie napisał, że dalsza współpraca z ” Posłem z Braniewa” jest niemożliwa, bo poseł zupełnie nie czuje potrzeb działaczy z Elbląga, czego przykładem była odmowa użyczenia Biura Poselskiego na utworzenie Biura Porad Obywatelskich. Późniejszy pełnomocnik Grupy Referendalnej złożył legitymację partyjną, by zaprotestować wobec traktowania Elbląga jako odskoczni do kariery politycznej i zachowaniom zupełnie sprzecznym z programem „Twojego Ruchu”. W myśl ideologii Posła Penkalskiego dopuszczalny był tylko taki ruch każdego z członków, który był zgodny z jego ideologią i służył jego partykularnym interesom. Na szczęście w Grupie Referendalnej „Wolny Elbląg” znalazło się zaledwie czterech działaczy „Twojego Ruchu”, a wybór Kazimierza Falkiewicza na jej pełnomocnika, okazał się swoistym „wotum separatum” wobec osoby Posła z Braniewa. Poseł jako „persona non grata” nigdy nie brał udziału w żadnych działaniach referendalnych a jedynym wsparciem, jakie grupa odczuła ze strony ugrupowania, było zorganizowanie w Elblągu konwencji samorządowej „Twojego Ruchu”, przy której okazji, politycy tego ugrupowanie zgłosili wiele postulatów, dziś wprowadzonych do polskiego prawa przez większość parlamentarną Prawa i Sprawiedliwości. Przy okazji referendum poseł dokonał największego chyba politycznego łajdactwa, jakiego można się dopuścić – przypisał sobie pracę innych. Jak do tego doszło ? Oszołomiony sukcesem Referendum polityk rozesłał do Elblążan około 40 tys. podziękowań za udział w akcji referendalnej. Cała grupa referendalna od samego początku akcji wiedziała, że sukces referendum będzie oznaczał nieunikniony polityczny sukces wyborczy PiS-u i jego lidera Jerzego Wilka. Dla nikogo z nas nie było tajemnicą, że ostry społeczny konflikt z politykami Platformy Obywatelskiej dla którejś ze stron musi zakończyć się swoistą kompromitacją, ale nie spodziewaliśmy się w najczarniejszych snach tak podłego gestu, jaki spotkał nas ze strony Wojtka Penkalskiego z Bożej niełaski „polityka”.

Tomasz Filimonow: byłem szaleńcem zakładającym Ruch Poparcia Palikota w Olsztynie

Okazało się, że to nie wszystko – potem spotkała nasz rzecz jeszcze gorsza, oskarżenie o to, że rozliczenie akcji referendalnej było nierzetelne, a grupa rzekomo skorzystała z niezgodnej z prawem pomocy finansowej „Twojego Ruchu” na zawrotną kwotę blisko pięćdziesięciu tysięcy złotych. Na szczęście w tej sprawie pomógł nam obecny senator Platformy Obywatelskiej Jerzy Wcisło, kierując do Prokuratury stosowne zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Wszystkie wydatki „Wolnego Elbląga” finansowane były ze składek ludzi związanych z referendum, a najpoważniejszym wydatkiem, był druk zawiadomień o zamiarze przeprowadzenia referendum i rozwieszenia ich na słupach będących w zarządzie ZBK.
Jak podało Radio Olsztyn „Po złożeniu wyjaśnień spotkał się z dziennikarzami i oskarżył o prowokację czworo byłych działaczy elbląskiej struktury Ruchu Palikota. To jest zorganizowana grupa przestępcza, która miała na celu oczernienie i zdezawuowanie mojej osoby, a także podjęcie prób szantażu – oświadczył Wojciech Penkalski. „

Oszust czy mitoman ? Kim jest człowiek, który nie wie, co mówi, i plecie głupoty, których nikt zdrowo myślący nie może zrozumieć ? Mam wrażenie, że gdyby Burmistrzem Braniewa został Wojciech Penkalski to już po siedmiu miesiącach i tam konieczne by było Referendum, bo odwołany w Elblągu Grzegorz Nowaczyk to przy „Pośle z Braniewa” naprawdę doświadczony samorządowiec i człowiek godny zaufania, bo przynajmniej wiedział, co mówi, i na jaki temat.

Są jednak takie chwile, gdy nasz nad wyraz gadatliwy polityk milknie – gdy padają konkretne pytania o jego dorobek zawodowy, pracę i dochody. No cóż w akcji referendalnej się nasz parlamentarzysta nie napracował to pewnie i w pracy zawodowej woli „patronować” pracy innych, by na jej owocach unosić się na falach błogiego lenistwa i politycznej popularności. Coś Marszałek Piłsudski o politykach jednak wiedział i jak widać, świat zmienia się szybciej, niż ludzka mentalność.

Kilka lat temu podczas ostatniej wizyty Janusza Palikota w Elblągu przez kilka godzin starałem się uzyskać od naszego „Patrona” kilka informacji o tym, jak to rzekomo finansował i kierował akcją referendalną w Elblągu. Jedyne co usłyszałem od Pana Janusza to potwierdzenie faktu, że on nie kierował w żaden sposób grupą referendalną, ale wyjaśnienie co miał nasz „ex poseł”, gdy mówił o finansowaniu akcji referendalnej, nie usłyszałem.

Czy są granice łajdactwa w polityce ? Jeśli jakieś są to Wojciech Penkalski przesuwa je poza granice widoczności. Lewicowy polityk, który swoją bezczelnością rozwalił formację Janusza Palikota znalazł się wśród osób, które aspirowały do startowania z list ruchu „Kukiz 15”.

Gdy tego najgorszego, moim zdaniem, z polityków regionu zobaczyłem podczas konwencji wyborczej Pawła Kukiza w Lubinie, niemal oniemiałem i znając postulaty antyklerykalne, podczas konferencji prasowej, zapytałem o ową osobę lidera ruchu. Być może tylko dzięki temu nie doszło do porozumienia, pomiędzy skazanym za pobicia Wojciechem Penkalskim i skazanym za pobicia i oszustwa ex-dyrektorem Biura Klubu Poselskiego Kukiz ’15 Dariuszem Pitasiem i wystawienia „Posła z Braniewa” do sejmu z List Kukiz 15.

Nowy poseł Andrzej Kobylarz (KUKIZ’15) do braniewian: „Gwarantuję być z Wami”. Poparcie Wojciecha Penkalskiego pomogło w wygranej


Nie mniej dobra komitywa, jaka zadzierzgnęło się pomiędzy obecnym posłem ziemi elbląskiej Andrzejem Kobylarzem a Wojciechem Penkalskim niczego nie gwarantuje. Skoro w sejmie interesy polskich górników, którzy pod wodzą Dominika Kolorza, blokowali tory w Braniewie, protestując wobec importu węgla z Rosji, może reprezentować Andrzej Kobylarz, były prezes spółki „Weko” zajmującej się właśnie takim importem, to nic nie stoi na przeszkodzie by ruch Kukiz 15 stojący na straży hasła „Bóg Honor i Ojczyzna” reprezentował poseł, który wraz z Januszem Palikotem żądał usunięcia Krzyża z sali plenarnej Sejmu Rzeczypospolitej.

 

W końcu chyba dla nikogo już nie jest tajemnicą, że Paweł Kukiz sprzedał za sejmową dietę wszystkie ideały, z jakim szedł „do polityki” poza może jednym – nadal nie korzysta z dotacji budżetowej dla partii politycznych. Skoro w ruchu Kukiz 15 „pretorianów” zastąpiły salonowe lewki, to nie ma powodu, by ludzi o światopoglądzie katolickim nie zastąpili wojujący antyklerykałowie. Nie takie cuda Dariusz Pitaś już robił i nie takie łajdactwa Paweł Kukiz toleruje.

Czy to jedyny „trup” w szafie z nazwiskiem Wojciech Penkalski – i wcale nie chodzi tu o sprawę pobić, za jakie naszego dzielnego kandydata kiedyś skazano.


https://www.se.pl/wiadomosci/polska/burmistrz-braniewa-powiesil-sie-bo-przegral-wybory-aa-DaYf-ePPr-gKXW.html


 

Henryk Mroziński. Gdy w Braniewie gościł z wizytą Stanisław Karczewski, Marszałek Senatu, gościa powitał właśnie Henryk Mroziński. Był to przepiękny gest polityka, dla którego ważniejsze były interesy i wizerunek miasta, niż polityczne animozje pomiędzy PIS-em i PSL-em. Niestety tamto spotkanie to już tylko zapis na jakimś dysku i następnego obdarzonego takim zmysłem gospodarskim polityka zapewne Braniewo długo mieć nie będzie. Jak doszło do śmierci Pana Henryka ? Czy w niemal cztery lata od tamtego tragicznego wydarzenia można już do niego wracać, nie raniąc uczuć bliskich ? Nie wiem, ale mam wrażenie, że to, co Wojciech Penkalski mówił i robił, podczas tamtej kampanii, warto zanalizować i powiedzieć gdzie przechodzi granica pomiędzy wymianą argumentów a zwykłym kłamstwem i politycznym łajdactwem. Bo są granice, które warto wytyczyć na nowo i przypomnieć, że nie można ich przekraczać bezkarnie.

                                                                                                                                                Mariusz Lewandowski