Zbrodnia Wołyńska

Już po raz kolejny w Elblągu, 11 lipca odbędą się oficjalne obchody rocznicy zbrodni wołyńskiej. O godz. 10:00 przy Pomniku Polskiego Państwa Podziemnego (Skwer Rotmistrza Witolda Pileckiego) wspólnie będziemy mogli oddać hołd pomordowanym Polakom. Bądźmy tego dnia razem.

O godzinie  18:00 w katedrze Św. Mikołaja w Elblągu zostanie odprawiona Msza Święta w intencji ofiar Wołynia, którą odprawi jego eminencja, biskup elbląski Jacek Jezierski.

Wszystkich, którzy 11 lipca będą w Elblągu lub w jego pobliżu serdecznie zapraszamy na organizowane w naszym mieście obchody 78 rocznicy Zbrodni Wołyńskiej, ku czci wszystkich ofiar ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na Obywatelach II RP.

Uroczyste obchody

78. rocznicy zbrodni wołyńskiej

11 lipca 2019 r. godz. 10:00

Miejsce

Tablica przy Pomniku Polskiego Państwa Podziemnego

Skwer Rotmistrza Witolda Pileckiego w Elblągu

Program obchodów

1. Powitanie gości

2. Odegranie hymnu państwowego Rzeczypospolitej Polskiej przez Orkiestrę Wojskową 

3. Przemówienia okolicznościowe 

4. Apel pamięci i salwa honorowa

5. Składanie kwiatów

Miasto, w którym żyjemy, jest dziwne. Stany Zjednoczone Ameryki Północnej to kraj który „wysyłał czarnych na wojnę z żółtymi za kraj, który ukradli czerwonym”. Parafrazując ową hipisowską maksymę z lat 70 tych XX wieku, można powiedzieć, że żyjemy w regionie, który Niemcy ukradli Prusom a dali go nam w prezencie Rosjanie, by osiedlić tu Ukraińców.

Na terenie województwa mieszkają przedstawiciele dziewięciu mniejszości: ukraińska, niemiecka, białoruska, rosyjska, żydowska, łemkowska, romska, ormiańska i litewska. Oznacza to, że województwo warmińsko-mazurskie wyróżnia się największą mozaiką narodowościową w kraju. Według spisu narodowego — mniejszości stanowią w naszym województwie 1,1 procent mieszkańców, natomiast zważywszy na dane szacunkowe-blisko 8 procent. Województwo warmińsko-mazurskie wyróżnia się jeszcze tym, że mieszaka tu najwięcej Ukraińców w Polsce. Autor – Warmińsko-Mazurski Urząd Wojewódzki w Olsztynie

W roku 2015 dzień 11 lipca „uczczono” w naszym mieście bardzo nietypowo – na wyspie spichrzów odbyła się impreza „Color Fest” organizowana przez pewnego przedsiębiorcę, który wynajął od Gminy plac i zorganizował imprezę masową dla około 5 tysięcy osób. Ochronę tej imprezy powierzył Agencji Ochrony „Dogmat” i za kilkanaście złotych sprzedawał kolorowe proszki, którymi młodzi ludzi posypywali się nawzajem, słuchając koncertu muzyki rozrywkowej.
Wtedy nikt o ofiarach Wołynia nie pamiętał i nikt z blisko trzydziestki młodych osób zapytanych o to, czy wiedzą co wydarzyło się w 1943 na Wołyniu, nie potrafiło tej daty zidentyfikować. Organizator odmówił uczczenia pamięci ofiar „Wołynia” minutą ciszy, ale nie zapomniał by wydać agencji ochrony polecenia usunięcia dziennikarza z terenu imprezy masowej. Niestety policjanci z Komendy Miejskiej Policji również nie stanęli na wysokości zadania i nie wprowadzili dziennikarza na teren imprezy, uznając, że jest ona „prywatna”. Na marginesie można dodać, że dokładnie tak samo swoje obecne decyzje uzasadnia Straż Marszałkowska, zamykając obywatelom wstęp na teren Sejmu i Senatu.
Zachowanie „agentów” ochrony było nie tylko niegrzeczne, ale wprost pełne pogardy, bo o ile tak naprawdę nie mogli nie wykonać polecenia organizatora, który płacił im za wykonywanie ich poleceń to sposób, w jaki je wykonali, świadczy o ich niskiej kulturze i zupełnym braku poszanowania dla pamięci historycznej. Nie musieli utrudniać nagrań i wywiadów, nie musieli okazywać pogardy wobec trudnych pytań stawianych młodzieży. Podobnie funkcjonariusze Policji zgodnie ze zgłoszeniem imprezy jako masowej mogli wydać właścicielowi i agencji ochrony respektowanie zgłoszenia charakteru imprezy masowej, ale uznali, że nie chce im się tego robić, bo ich zadaniem nie jest respektowanie przestrzegania prawa do wolności pracy dziennikarskiej.

Jednak największą zbrodnią na pamięci okazało się to, co zrobili tak zwani „Elbląscy dziennikarze”. Zawód dziennikarza to misja – w Elblągu nie ma dziennikarzy, a zawód ten wykonują ludzie, zarabiający na życie pisaniem teksów, co z dziennikarstwem niestety, nic wspólnego nie ma. W przeddzień 11 lipca 2015 r. wszystkie elbląskie redakcje i ponad sto innych dostały prośbę o przypomnienie tematu 11 lipca 1943 a publikacji rocznicowej nie opublikował żaden liczący się portal internetowy. Polityka niepamiętania jest więc w Elblągu podstawowym wyznacznikiem tego, co w portalach internetowych jest, a czego nie ma…

11 lipca 2018 r. w 75 rocznice „Krwawej Niedzieli” pod pomnikiem Polskiego Państwa Podziemnego kwiaty złożył i przedstawiciel Prezydenta Elbląga Pana Adam Jocz i Komendant Komendy Miejskiej Policji w Elblągu i Pani Grażyna Kluge Dyrektorka Urzędu Marszałkowskiego Województwa Marszałkowskiego w Elblągu.  Tym razem relację z wydarzenia zamieścili już wszyscy „patriotycznie” nastawieni dziennikarze I oczywiście zapomnieli, że 11 lipca 2015 r. liczył się dla nich wyłącznie proces posypywania się młodzieży barwnikami. O posypaniu swoich redakcyjny głów popiołem oczywiście żaden z przedstawicieli „ dziennikarskopodobnej elyty paraintelektualnej” nie pomyślał.

Czy warto było wtedy w roku 2015 pytać o to, o czym wszyscy chcieli zapomnieć ? Na to pytanie odpowiedzi warto poszukać w niebie, gdzie zapewne jest jakiś „Wołyń” i gdzie ofiary nieludzkich tortur już o swojej męce nie pamiętają, a gdzie winy sprawców przebaczono. Tu po tej stronie tęczy mamy jednak pewne obowiązki, a pierwszym z nich to ten, by o tej zbrodni pamiętać.

Wł Mańkut

Dziś rano w TOK FM odbyła się rozmowa ”komentatorów” na temat nowelizacji ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej. Rozmowa ta aby była ciekawa winna się odbyć pomiędzy ludźmi prezentującymi różne poglądy. Ale jak widać, w TOK FM i w tzw. „mediach narodowych” owa zasada przestaje obowiązywać, a redakcje – zgodnie z opinią Tomasza Sekielskiego – zmieniają się z redakcji prasowych w agencje Pijarowskie, natomiast dziennikarze stają się „Ryś-ami” pochlebiającymi gustom swoim czytelników.

 

Władysław Mańkut jest byłym Wojewodą Warmińsko-Mazurskim, a jego korzenie sięgają właśnie pogranicza Polski i Ukrainy.

Polacy przez kilkaset lat odpierali turecką nawałnicę siekąc niemiłosiernie Turków, Tatarów i Janczarów. Odsiecz Wiedeńska zmieniła losy Europy i gdyby nie Bracia Pancerni pod berłem Jana III Sobieskiego, to świat w jakim żyjemy mógłby nigdy nie powstać. Ale gdy Polskę rozdarli jej niedawni wasale i lennicy to właśnie Turcja tego nie uznała i jako jedyny kraj świata ciągle miała na swym dworze dyplomatów z Lechistanu.

Polska jako pierwszy kraj na świecie uznała niepodległość Ukrainy i od lat wspiera ją na każdym polu. Nie jest wykluczone, że katastrofa smoleńska była bezpośrednim następstwem wizyt śp. Lecha Kaczyńskiego na Ukrainie i Gruzji.

Deklaracja prezydentów Lecha Kaczyńskiego i Wiktora Juszczenki w Hucie Pieniackiej oraz w Pawłokomie, została dziś potwierdzona przez Władysława Mańkuta, który powiedział, że ustawa o IPN w tej formie może temu, co deklarowano w 2006 roku, zaszkodzić.

 

Podczas uroczystości w Pawłokomie ze strony dwóch prezydentów padły historyczne słowa o konieczności przeproszenia i przebaczenia za dawne winy. Był to naprawdę ogromny krok ku pojednaniu, który Ukraińcy wciąż pamiętają. Dziwi zatem postawa władz ukraińskich, które dziś oczekują nie wybaczenia i pojednania, ale zapomnienia o Wołyniu.
Ale prawdą jest to, że zbrodnie wojenne to nie tylko domena Ukraińców – żołnierze wyklęci brali za krew ofiar Wołynia odpłatę nie mniej krwawą i niejedna prawosławna rodzina czy cała wieś została jej ofiarami. Prawa wilcze to prawa wojny i żołnierze Armii Krajowej nie mogli się uchylić ani od obowiązku obrony swoich pobratymców ani pozwolić sobie na przebaczenie. Skala i sposób owej odpłaty jest niewspółmierna do ofiary Kresów i nie może stanowić usprawiedliwienia zbrodni Ukraińskiej Armii Powstańczej na Polakach. Nie można też zapomnieć o zbrodniach Dywizji SS Galicja, ani o ukraińskiej obsadzie wielu Niemieckich Obozów Koncentracyjnych.

https://wiadomosci.onet.pl/swiat/ukraincy-lech-kaczynski-uczynil-wiele-dla-pojednania-miedzy-naszymi-narodami/8dec20h


 

Ale jest w przeszłości Ukrainy coś, czego Polsce oszczędzono – wielki głód. Jak owo koszmarne doświadczenie wpłynęło na zbiorową pamięć i świadomość narodową ? Czy zbrodnie Stalina doprowadziły do tego, że naród ukraiński zmienił się w zbiorowisko łaknących krwi i zemsty oszalałych cierpieniem ludzi? I dlaczego, gdy wymierała toczona głodem Ukraina, nikt o tym nie mówił na europejskich salonach? I co by było, gdyby Polska w 1932 r. podniosła szablę i ruszyła na pomoc głodującym sąsiadom, nie wiadomo. Być może byłoby to największe zwycięstwo oręża polskiego od czasów Wiednia i powód do chwały większy niż Cud nad Wisłą z roku 1920?

Pamiętamy ale przebaczamy – czy Polska nie powinna powtórzyć przesłania listu biskupów polskich do niemieckich z 1965 i zamiast grozić karami przypominać i przebaczać katom, pamiętając krew ofiar, dlatego że i Ukraina powinna wybaczyć światu milczenie w roku 1932?

 

Prawda historyczna opiera się na faktach, a nie wyobrażeniach o nich. Ciszej nad tą trumną – może świat o tym zapomni, albo bezdenna głupota „rządu londyńskiego” minie bez echa. Oto historia polskiej dywizji SS, którą otrzymaliśmy w spadku po „rządzie londyńskim” i osobliwie Andersie. Po II w.ś. Rosjanie żądali wydania wszystkich obywateli rosyjskich służących po stronie hitlerowskich Niemiec w celu ukarania ich jako zdrajców. Do czego sprowadzał się zasadniczy wymiar kary tłumaczyć nie trzeba. Czy pod murem, czy na Syberii śmierć. Wniosek ten dotyczył między innymi SS-manów 14 Dywizji Grenadierów SS „Galizien”. I właśnie wówczas dzięki usilnym staraniom „rządu londyńskiego” (a szczególnie Andersa) wszystkich SS-manów 14 Dywizji Grenadierów SS „Galizien” alianci (Brytyjczycy), przychylając się do prośby „rządu londyńskiego” uznali za obywateli polskich, co uchroniło ich przed deportacją do ZSRR. Celem działania „rządu londyńskiego” nie było bynajmniej ukaranie ich, a coś odwrotnego – ochrona ok. 8 000 SS-manów z SS „Galizien” przed karą. W tej sytuacji nie można powiedzieć, że „Pracownicy są moi, ale zakład w którym pracują nie jest mój.”. W wyniku tego posunięcia 14 Dywizja Grenadierów SS „Galizien” formalnie stała się polską dywizją SS, bo służyli w niej sami Polacy. Żeby było śmieszniej – ostatni jej dowódca Pawło Szandruk dzięki londyńskim świrom w roku 1965 stał się kawalerem orderu Virtuti Militari. Nie możemy się więc wyprzeć, że nie było polskiej dywizji SS. Była – to właśnie 14 Dywizja Grenadierów SS „Galizien”. Pikanterii dodaje fakt, że niektóre pododdziały tej dywizji brały udział w Rzezi Wołyńskiej po stronie ukraińskich nacjonalistów, w której zamordowano ok. 200 tys. Polaków. Dziś córka Andersa, który uratował od stryczka wielu oprawców Polaków z Wołynia jest przewodniczącą Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa.

Post o tej treści znalazł się pod jednym z linków do artykułu o wojennej przeszłości Elblążan.

SSmani z Festung Elbing

 


 

Po opuszczeniu na rozkaz generała Pawło Szandruka linii frontu 7 maja 1945, oddziały dywizji przeszły rzekę Mur, przechodząc do brytyjskiej strefy okupacyjnej Austrii. 10 maja 1945 SS-Brigadeführer Fritz Freitag popełnił samobójstwo, bezpośrednią komendę nad dywizją przejął gen. Mychajło Krat. Oddziały dywizji skapitulowały przed Brytyjczykami i Amerykanami w rejonie Tamsweg. Po kapitulacji jeńcy zostali przez Brytyjczyków poprzez obóz w Spittal przewiezieni do obozu w Bellaria, a następnie Rimini (w Romanii), na terenie operacyjnym II Korpusu Polskiego we Włoszech.

Generał Pawło Szandruk bezpośrednio po kapitulacji jednostki zażądał od Brytyjczyków spotkania w cztery oczy z generałem Władysławem Andersem, swym dowódcą z września 1939 r. (ówcześnie dowódcą II Korpusu Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie na froncie włoskim), które mu umożliwiono.

W konsekwencji osobistej interwencji gen. Andersa w Londynie, a także stanowiska Stolicy Apostolskiej[25], Brytyjczycy mimo sowieckich żądań nie wydali żołnierzy ukraińskich Stalinowi, gdyż uznali ich za obywateli polskich (byli nimi bezsprzecznie do 1939agresja i okupacja sowiecka z 17.09.1939 nie zmieniała ich statusu prawnego) i umożliwili im osiedlenie się w r. 1947 w Wielkiej Brytanii i krajach Wspólnoty Brytyjskiej[26].

 

Wbrew powszechnej opinii[27] dywizja nie uczestniczyła w tłumieniu powstania warszawskiego. Z formacji kolaboracyjnych złożonych z Ukraińców w walkach z powstańcami w drugiej połowie września 1944 na Czerniakowie i w Puszczy Kampinoskiej uczestniczył Ukraiński Legion Samoobrony[28][29].

Wikipedia o SS Galizien

Dyvizia Galychyna.svg


 

Protest Amabasadora RP w Kanadzie


 

Ale protest niestety może się okazać nie do obrony w żadnym sądzie. Przypomnijmy, że Kanada do dziś pozostaje monarchią konstytucyjną z Elżbietą II jako głową państwa, jest więc w faktycznej unii personalnej z Wielką Brytanią i jest największym powierzchniowo krajem Wspólnoty. Sądy Kanady będą zatem respektowały kwalifikację żołnierzy SS Galizien jako obywateli Polski w jej granicach z 1939 r jak uczynił to rząd Wielkiej Brytanii w odpowiedzi na wnioski Stalina.

Wspólnota Brytyjska w Wikipedii


 

Kanada, pod rządami centrolewicowego Williama Lyon Mackenzie Kinga, wypowiedziała wojnę Niemcom niezależnie, w trzy dni po tym gdy uczyniła to Wielka Brytania. Pierwsze jednostki Armii Kanadyjskiej pojawiły się w Wielkiej Brytanii w grudniu 1939 roku[20]. Kiedy tylko przemysł zaczął produkować na potrzeby armii kanadyjskiej, Wielkiej Brytanii, Chin oraz ZSRR gospodarka ruszyła gwałtownie. Pomimo kolejnego kryzysu mobilizacyjnego w Quebecu, Kanada zakończyła wojnę jako kraj, który posiadał jedną z największych armii na świecie[20]. Podczas II wojny światowej, w 1942 r. Kanadyjczycy dokonali desantu w okupowanej przez państwa Osi Europie. Rajd na Dieppe zakończył się jednak niepowodzeniem. Siły kanadyjskie odegrały później znaczną rolę w Bitwie o Atlantyk, inwazji na Włochy oraz oswobadzaniu Holandii z okupacji niemieckiej w 1945 r.

Kanada w Wikipedii


 

Od Redakcji :

Mało znany fragment przeszłości. Przypomnijmy, że w jednym z odcinków o słynnym agencie 007 wspomniano przeszłość żołnierzy innej jednostki Wafen SS, złożonej z żołnierzy pochodzących z regionów nadbałtyckich – jednak to była tylko fikcja literacka.

Problem stosunków polsko- ukraińskich istnieje od czasów Powstania Chmielnickiego i chrystianizacji Ukrainy. Problem istniał za sarmatów i pozostał do dziś.

Skoro jednak,  jak podaje Wikipedia, za ukraińskim SS-manami wstawił się Generał Anders to należy zadać sobie pytanie, czy był to akt odpuszczenia win za Krwawą Niedzielę na Wołyniu i wszystkie inne zbrodnie, jakie na tej granicy zostały dokonane?

SS Galizia to jednostka zbrodnicza i mało kto znał lepiej te zbrodnie niż żołnierze Andersa.

Nikt nie został też, tak jak oni owymi zbrodniami pokrzywdzeni, tracąc w morzu krwi matki żony i córki.

Czy Generał Anders mógł te zbrodnie odpuścić? Nie wiadomo. Wiadomo jednak, że uchronił jeńców z tej jednostki od niechybnej śmierci z rąk Psów Stalina, których nagany jeszcze pamiętały trudne dni i noce ciężkiej pracy w Ostaszkowie i Katyniu.

Ale Polska o Wołyniu zapomniała i nie chce pamiętać. Nowo powołany Komendant Miejski Policji w Elblągu Krzysztof Konert właśnie odpowiedział na skargę, jaka wpłynęła do niego w związku z wyrzuceniem dziennikarza „Twierdzy Elbląg ” z terenu transowej zabawy zorganizowanej 11 lipca 2015 r w Elblągu.

Pan komendant pisze, że ponieważ organizator uznał, że prowadzenie z młodzieżą wywiadów na temat Rzezi Wołyńskiej w ocenie organizatora zakłócało przebieg tego przedsięwzięcia, to pracownicy firmy Dogmat mieli prawo dziennikarza z terenu pozostającego w gestii Prezydenta Elbląga Witolda Wróblewskiego usunąć.

Zadziwiająca wykładnia prawa prasowego rodem z czasów, gdy porządku konstytucyjnego w Polsce Ludowej  pilnowała  Milicja i ORMO.

 

Krzysztof Konert nowy komendant Policji w Elblągu (z zasobów Portel.pl)

 

Warto zapytać, jak ma wyglądać Polska w oczach polityków Polskiego Stronnictwa Ludowego, skoro ich lokalny  lider pozwala na taki rodzaj imprez plenerowych w takim dniu.

Prezydent Elbląga Witold Wróblewski /PSL/

 

Orzeł na czapkach policjantów nie zapłonął wstydem gdy odmówili ochrony pamięci o krwi ich ojców, ale postawa pana komendanta wprost woła o pomstę do nieba bo kto jak kto, ale komendant winien wiedzieć jakie są obowiązki policjantów wobec pamięci narodowej.