strajk kobiet

Tekst, który Państwo czytacie, przygotowałem w listopadzie 2020 po wydarzeniach Strajku Kobiet.

Tyle, że po trzech miesiącach zdarzyło się wiele rzeczy, o których milczeć się nie da i o których powinniśmy pamiętać – na zawsze.

Prowokacja, o której zamierzałem napisać, dotyczy wydarzenia, jakie miało miejsce na Elbląskiej Starówce. Kibice ZKS Olimpii wsparli nielicznych członków ONR Brygada Warmińsko-Mazurska, która w ramach Straży Narodowej rozpoczęła akcję ochrony Katedry św. Mikołaja przed aktywnością skrajnie lewicowych działaczy Strajku Kobiet, którzy troszkę na plecach swoich koleżanek starali się „zrobić” własny polityczny kapitał. Animozje pomiędzy Policją a kibicami wszelkich drużyn piłkarskich nie są niczym nowym.

W gdańskiej siedzibie Rzecznika Praw Obywatelskich miałem okazję posłuchać opinii dwóch strażników ochrony tego obiektu, którzy wpadli na genialny wprost pomysł, żeby po meczach piłkarskich na murawę boisk wpuścić kibiców i urządzić swoiste walki gladiatorów.

Pomysł nie jest nowy, jest do przemyślenia, bo co kto lubi, a jeśli już ustawki mają się odbywać,  to może warto je potraktować jako dodatek do piłki nożnej?

KIBICE

Na razie relacje z kibicowskich ustawek zobaczyć możemy na kanałach Youtube i większość z nich kończy się interwencją Policji. Większość traktuje kibiców czy działaczy prawicy narodowej jako nieszkodliwych wariatów ze sporym zacięciem do chuliganki. Poklepujemy ich po plecach, czasami ktoś nazwie ich faszystami i w zasadzie uznajemy, że owego marginesu szczególną estymą darzyć nie należy.

Prowokacja, której wobec jednego z kibiców dokonał umundurowany funkcjonariusz Policji na służbie, polegała na tym, że ów niewydarzony stróż prawa poprosił o okazanie dokumentów, stosując język nad wyraz nieliteracki.

Tekst „Wyskakuj z papierów pedale ” jest dla większości z nas zrozumiały i często go słyszymy pod kioskami z piwem albo w trakcie wizyt w zakładach zamkniętych.

Jak widać można być kibicem i bawić się przy „Specjalu” zupełnie legalnie

Można by było założyć, że stylizacja językowa to rzecz naturalna i do pewnego stopnia uzasadniona właśnie tym, że działacze klubów sportowych często prowadzą na ulicach debatę, nad wyraz polityczną, z dzielnymi oficerami policji za pomocą niepolitycznych słów, zwrotów, a nawet zachowań.

Przed katedrą natomiast doszło do odwrócenia ról, którego dzielni policjanci nie dostrzegli, albo którego nie zrozumieli. To kibice stanęli w obronie ładu i porządku dlatego, że Policja niezbyt dobrze sobie z tym radziła. Czy policjanci z Elbląga zaprzepaścili w ten sposób szansę na swojego rodzaju sztamę z kibicami? Nie wiem, wiem natomiast, że gdyby ktoś taki tekst skierował do mnie, to zapewne dostałby szybkie sprostowanie, zakończone być może wykrzywieniem nosa.

Problem jednak w tym, że takie sprostowanie wypowiedzi policjanta na służbie może się skończyć kilkuletnim pobytem w komfortowym obiekcie przy dawnej ulicy Halickiej.

Gdyby minister Ziobro organizował turnusy resocjalizacyjne w 3-gwiazdkowym hotelu, to zapewne cieszyłyby się one popularnością, problem jednak w tym, że na epoletach munduru obecnego dyrektora Aresztu Śledczego w Elblągu Marka Sokoła prócz dwóch gwiazdek są dwie belki, a to wizję komfortowego pobytu w dawnym klasztorze znacznie spłaszcza.

I to jest właśnie drugi powód, dla którego prowokator w policyjnym mundurze zasługuje na miano… no właśnie – jak nazwać kogoś, kto pod ochronnym płaszczem Rzeczypospolitej obraża jej obywatela określeniem „pedał”?

Ciekawe co na taką stylizację językową powiedzą Panowie Osik i Konert.

Zdarzenie z przeszłości

Dawno temu na jednej z ulic Elbląga doszło do zdarzenia, gdy do wracającej z imprezy pary z bardzo chamskim tekstem „wyskoczył” pewien nazbyt pewny siebie i kolegów specjalista od „walenia” „jeleni” metodą „na dzika”. Problem był jednak taki, że ów jeleń, którego zamierzał zamienić w dzika tenże specjalista, był dość sprawnym bokserem. Potencjalny przyszły właściciel portfela naszego boksera dostał zatem sprostowanie, po którym padł. Niestety padł na krawężnik, z którego już nigdy się nie podniósł. Autor szybkiej reprymendy trafił na kilka lat do zakładu, który wtedy stał przy ulicy Halickiej, a jego żona, zamiast czerpać przyjemność z życia, zmuszona była przynosić swojemu mężowi paczki i chodzić na widzenia. Ile ta przymusowa rozłąka by trwała, gdyby reprymenda spotkała milicjanta na służbie?

Akcja bokserska na jednej z ulic gdzieś na świecie

Inny przypadek – połowa lat 80-tych, osiedle nad Jarem. Impreza nieco zbyt głośna i nie pierwsza i nie ostatnia interwencja milicyjna. Od słowa do słowa podchmielony imprezowicz i krewki milicjant zaczęli posuwać się nieco zbyt daleko. Koniec owej spirali położył inny uczestnik owej imprezy, który pokazał milicjantowi ze służby patrolowej inną legitymację milicyjną z Komendy Wojewódzkiej Milicji Obywatelskiej w Olsztynie i zaproponował, że jeśli koniecznie chce doprowadzić do konfrontacji, to zaprasza go, by zdjął mundur i udał się wraz z nim za blok, gdzie jak przystało na mężczyzn, ustalą swoje wzajemne żale i animozje.

Owa propozycja podziałała dość skutecznie i interwencja zakończyła się notatką i pouczeniem dla właściciela mieszkania. Pouczenie odniosło spodziewany skutek i cała impreza przeniosła się pod najlepszy podówczas imprezowy adres Elbląga – do „Pałacyku” ,gdzie wszyscy bawili się do białego, ranka jak to zawsze w sobotnie noce bywało.

Zabawa Sylwester 2019 / 2020 Ostatnie wspomnienie czasów przedmaseczkowych ?

I gdyby ów wypadek przed katedrą był jedyny, to naprawdę można by było o nim zapomnieć jako o swoistym wypadku przy pracy. Niestety , prowokacja stała się w roku 2020 narzędziem pracy Policji i policjantów.

Elbląg rok 2020

Inny wypadek z Elbląga, tym razem z Placu Słowiańskiego. Jedna z elbląskich policjantek to Karolina Gąsiorowska. Na co dzień pani Karolina pełni służbę na rowerze i jest zapewne w tej pracy całkiem sprawna.W dniu 24 października 2020 r pełniła swoją służbę na piechotę i owa okoliczność zapewne tak wybiła ją z normalnego trybu polowania na panów pijących po parkach piwo, że zaczęła polowanie na młode kobiety protestujące wobec orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego. Nawyk policjantki węszącej wszędzie okazji do wydania mandatu okazała się jednak za silny…. 

Jako że wydarzenia związane z protestem kobiet były największym, jak dotąd, protestem młodego pokolenia kobiet, można powiedzieć, że wstydem byłoby tam nie być. I podczas przypadkowej rozmowy z jednym z elbląskich prawników /bynajmniej nie chodzi tu o prawnika praktykującego w Elblągu/ dostrzegłem, jak trzy młode damy zostały przez policjantów „odstraszone” od postawienia, przed siedzibą Biura Poselskiego Leonarda Krasulskiego w Elblągu, zniczy…

Kilka minut prędzej znicze takie postawiło kilkadziesiąt kobiet. Pozwoliłem sobie zapytać owych młodych dam, dlaczego z zamiaru pozostawienia zniczy zrezygnowały?

Okazało się, że policjanci pilnujący porządku skierowali wobec młodych dam bezprawne groźby wystawienia im mandatów za zaśmiecanie miasta, gdyby znicze te złożyły.

Groźba bezprawnego wszczęcia postępowania mandatowego to prowokacja tak ordynarna i chamska, że nie można wobec niej pozostać obojętnym. Z opinią prawną organizatorek protestu absolutnie się nie zgadzam.

Wyrok, jaki wydał Trybunał , jest moim zdaniem zupełnie słuszny i w pełni wpisuje się w kształt konstytucji, napisanej zresztą przez polityków lewicy.

Moim zdaniem protest młodych dam wynika niestety z faktu, że swojego egzaminu z przygotowania do zawodu nie spełnili katecheci i sam system wychowania, który uczynił z religii nie miejsce rozwoju duchowego młodzieży a przedmiot, który należy zakuć, zaliczyć i zapomnieć.

Pytania, jakie skierowała redakcja do Kurii, pozostają bez odpowiedzi, co pokazuje, że rzecznik prasowy kurii nie potrafi zająć w tej sprawie stanowiska. Może problem faktycznie przerasta Diecezję, a może do jego rozwiązania nie jest przygotowany i polski Episkopat. Aborcja, eutanazja, apostazja to tylko kamienie milowe procesu rozkładu cywilizacji rzymskiej i dotyczą całej Europy.

Młode damy są przekonane, że skoro prawo do aborcji posiadają ich koleżanki w innych krajach starej Unii to i dla nich prawo to jest niezbędne do życia.

Fakt, że młode damy padły ofiarą socjotechniki środowisk antyklerykalnych, nie oznacza, że wolno im protestu zabronić stosując wobec nich kłamstwa o bezprawne groźby.

Pouczenia, jakie wobec młodych dam padały były oczywiście bezprawne i tylko osoba pozbawiona elementarnej zdolności do logicznego myślenia mogła tak piramidalną głupotę wymyślić.

W Elblągu są setki miejsc, gdzie pozostawiamy znicze. Kościoły, cmentarze, pomniki, miejsca, w których doszło do tragicznych wypadków. We wszystkich tych miejscach pojawiają się znicze i wszędzie tam są znakiem pamięci i wyrazem szacunku. Szef Komendy Miejskiej w Policji składał wieńce pod pomnikiem Państwa Podziemnego.

Dziesiątki ludzi stawiają tam znicze i nikt z nas nie uważa tego za zaśmiecanie miasta, mimo że służby miejskie kwiaty i znicze usuwają. Jaką bezmyślnością wykazała się zatem pani Karolina Gąsiorowska, traktując znicze jako śmieci?

Ową bezmyślność wykazałem, dokonując małej, ale jakże skutecznej prowokacji – znicze, które podarowały mi owe młode damy, złożyłem na chodniku Placu Słowiańskiego, a rzeczona pani Karolina Gąsiorowska niesiona własną niekompetencją wystąpiła z wnioskiem o ukaranie mnie za zaśmiecanie miasta.

I tu zaczyna się opowieść o wiele smutniejsza, bo pokazująca, że w elbląskiej Policji cnotą jest bezmyślność, a im owa bezmyślność większa, tym wyższe stopnie można zajmować.

Do tego, co zaszło dalej,  można przypiąć tylko jedno określenie  – szaleństwo policyjnych pagonów.

Wniosek pani Gąsiorowskiej trafił wyżej – sierżant sztabowy Milena Palczewska to kolejne bezmyślne ogniwo łańcuszka nieszczęść, jaki pomiędzy policjantami się snuje. W wypadku pani Mileny Palczewskiej można mówić o tym, że zadanie ją przerosło.

Dzielna Policjantka Karolina Gąsiorowska

Może ktoś z czytelników widział nagranie z interwencji Grzegorza Brauna wobec działań Policji na jednej ze stołecznych ulic? Jeśli nie, to zapraszamy do obejrzenia.

Ofiara

Nagranie opublikowane na profilu Grzegorza Brauna 16 stycznia 2021 r

O ile „szeregowy policjant” może dać się zrobić w konia i wykonywać jakiś „wydany w domyśle” rozkaz czy na siłę starać się „pokazać swoje znaczenie” podczas ulicznego sporu, o tyle osoba, do której taki wniosek trafia, powinna być kompetentna i ocenić czy opinia zawarta we wniosku o ukaranie jest zgodna z prawem i czy podane w aktach okoliczności uzasadniają dalsze jej prowadzenie. Oczywiste jest też, że w wypadku stwierdzenia braku podstaw to autor takiego wniosku powinien ponieść odpowiedzialność dyscyplinarną zarówno za to, że nie jest dostatecznie do służby patrolowej przygotowany,  jak i za to, że narusza dobra osobiste obywatela, oskarżając go o popełnienie wykroczenia.

Aktorzy tragikomedii

Odpowiedzialność pani Mileny jest zatem duża i w tej sprawie okazało się, że i ona nie ma elementarnej znajomości kodeksu wykroczeń i orzecznictwa sądowego. Kilka linijek powyżej przywołałem nagranie z Grzegorzem Braunem i nie był to przypadek. Młoda dama, którą na swoją ofiarę wybrał jeden ze stołecznych patroli za pomocą telefonu komórkowego, w kilka minut znalazła orzeczenia sądowe i wskazała policjantowi zarysowaną w nich linię orzecznictwa.

I pozwólcie Państwo, że dalszych przykładów na patologię w działaniu Policji nie będę przytaczał, bo to temat rzeka, a raczej ocean łez i krzywd.

W każdym razie w tej sprawie okazało się, że pani Milena Palczewska o prawie i jego przestrzeganiu nie ma ani zielonego, ani bladego pojęcia. Kolejne większe ogniwo niekompetencji ma się zatem dobrze, a zasada, że im kto jest do wykonywania zadań niekompetentny, tym lepiej zdaniem swoich zwierzchników w KM Policji Elbląg je wykonuje.

Zwierzchnikiem pani Mileny jest podinspektor Piotr Cioła.

/ Podinspektor Policji (podinsp.) – stopień w korpusie oficerów starszych. (źródło: Wikipedia). /

Co z tego faktu wynika? Deprecjacja stopnia oficerskiego przez pana Ciołę wynika nie tylko z faktu, że toleruje w swoim wydziale niekompetentnego podoficera, ale że sam się pod bzdurami napisanymi przez obie wskazane panie podpisał.

Komendant Miejski Policji w Elblągu Robert Muraszko uważa że jego podwładni są do pracy przygotowani prawidłowo.
A że polskie prawo jest dla nich wielką zagadką – tym gorzej dla prawa….

No to mamy seksizm, nietolerancję i za chwilę działaczki strajku kobiet, wezmą obie panie w obronę , udowadniając, że to, co czyniły ze zniczami na Placu Słowiańskim, było w istocie zaśmiecaniem miasta. O ile istnieje przyjęta za mechanizm psychologiczny „Solidarność Jajników”, o tyle żadna solidarność nie zwalnia oficera starszego z obowiązku znania prawa i nie pozwala mu bez plamy na honorze swoją niekompetencją się chełpić.

Oczywiście, w świetle zachowań oficerów Biura Operacji Antyterrorystycznych w Warszawie pacyfikujących kobiety za pomocą pałek teleskopowych można stwierdzić, że oficerowie Policji stają się zwykłymi damskimi bokserami, a noszenie munduru Policji w roku 2020 pozbawia mężczyznę zdolności honorowej, tak jak czyniło to noszenie ubioru specjalnego Zmotoryzowanych Odwodów Milicji Obywatelskiej, w roku 1982. Problem jednak w tym, że Polski Kodeks Honorowy opublikowany w 1919 r. w polskim prawie pisanym przez sowieckich komisarzy ludowych miejsca nie znalazł , jest w nim od dawna art. 231, który penalizuje zarówno niedopełnienie obowiązków, jak i przekroczenie uprawnień.

Prawo czy bezprawie ?

O ile zatem można powiedzieć, że nazwanie Naczelnika Wydziału Prewencji KM Policji podinspektora Piotra Ciułę , człowiekiem pozbawionym honoru nie niesie dla niego skutków prawnych, o tyle stwierdzenie, że utrata przymiotu bycia człowiekiem honorowym wiąże się z faktem, że podpisał się pod dokumentem oskarżającym osobę niewinną, już taki skutek niesie. Czyni mu bowiem zarzut, że nie dopełnił powierzonych mu obowiązków służbowych. Tyle, że jeśli powiemy, że pan Piotr stracił twarz i przynosi sromotę mundurowi i stopniowi, to jak nazwać i określić jego kolegów z pałkami teleskopowymi?

Biuro Operacji Antykobiecych w Warszawie
Zastanawiające jest to, że najłatwiej hańbić mundur, zakładając cywilne ubrania.
Prawda o Po-Mi-licji 2021 XXX rocznica 13 grudnia 1981 jeszcze przed nami.

Inna sprawa, że wewnątrz samej Policji widać ruch ludzi, którzy honoru munduru bronią, odmawiając pacyfikacji protestujących kobiet. Wygląda zatem na to, że jest wobec bezprawnych rozkazów policyjnej wierchuszki opór i tylko z tego powodu nie można pozbawiać „walorów honorowych” wszystkich funkcjonariuszy.

Pewne jest zaś to, że Sąd Rejonowy w Elblągu w dniu 12 lutego 2021 roku występując w osobie Sędziego Sądu Rejonowego Pawła Ulewicza postępowanie z wniosku owych dzielnych i upartych, acz zupełnie pozbawionych kompetencji policjantek i jednego nie mniej niekompetentnego policjanta, umorzył.

12 lutego to rocznica zburzenia przez Elblążan Zamku Zakonu Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie, więc wydarzenia z roku 1454.

Makieta zamku Zakonu Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie jaki do 12 lutego 1454 r stał w Elblągu.

Jak widać Elbląg to miasto niepokorne i protesty młodych kobiet wobec militarnego czynu ich protoplastów z lekka bledną. Bo czym jest złożenie paru zniczy na przekór paru nierozgarniętym policjantom wobec zdobycia i zburzenia pierwszej stolicy Krzyżaków w tej części świata, zwanej Europą?

Mariusz Lewandowski

Czarny Piątek 2018 – wspólnie a jednak trochę osobno – Sukces z gorzkim posmakiem

Minęło niewiele czasu od „Czarnego Piątku”, a już jego główne przesłanie zostaje przyćmione przez niepotrzebne spory, przykre komentarze i próby wykorzystania walki kobiet o podstawowe prawa przez poszczególne partie. Czy naprawdę tak musi być? Czy to, o co walczą Polki nie może być sprawą samą w sobie? To przecież jest najważniejsze – Zatrzymanie okrutnego przepisu, który zmusza do rodzenia w wielu tragicznych przypadkach, nawet wtedy, gdy dziecko ma się urodzić śmiertelnie chore i umrzeć w ogromnym cierpieniu niedługo po porodzie – na oczach zrozpaczonych rodziców.

„Czarny Piątek”, który odbył się w wielu miastach Polski 23 marca 2018 roku był zrywem niezwykłym. Zorganizowanym w ciągu kilku dni protestem, odpowiedzią na komunikat Episkopatu Polski, którego głównym przesłaniem było zmobilizowanie rządu do jak najszybszego pochylenia się nad projektem „Zatrzymaj aborcję”. Niespełna tydzień później (19.03) partia rządząca skierowała ów projekt pod obrady komisji. Na zorganizowanie protestu było więc bardzo mało czasu. Mimo to udało się. Polki i Polacy wyszli na ulice licznie domagając się swoich praw. Skandowano hasła jak m.in „Martwa dziecka nie urodzę”, „Myślę, czuję, decyduję”,  „Kobieta też człowiek”, „Wolna Polka” czy „Wolność wyboru zamiast terroru”. Kobiety, a także ich partnerzy, pokazały swoją moc i to, że się nie poddadzą, nie ulegną propagandzie tych, którzy chcą na siłę narzucić im swoje poglądy. Że mówią „NIE” państwu kościelnemu. Niestety atmosfera wspólnoty, siły, ale także radości z udanej organizacji wydarzenia po części minęła.


Ci, którzy chcą zaszkodzić walczącym kobietom, ruszyli do boju. Oczywiście najłatwiej jest zostawić anonimowe wpisy w internecie, więc jest ich niezliczona ilość. Komentarze typu „Tym babom nie grozi aborcja bo są stare i brzydkie” lub „99% kobiet z marszu już zapomniało jak się bzyka” można uznać za całkiem przyzwoite… Wiele jest jednak takich, które nie tylko pełne są przekleństw, uczestniczki są w nich nazywane morderczyniami, nie brak w nich obraźliwych inwektyw, ale i często zawierają życzenia śmierci.

Sporo jest również takich, których autorzy żałują, że ci, którzy szli w marszach sami nie zostali „abortowani”. Niestety nie jest tajemnicą, iż część z nich napisanych zostało przez tzw. katolików, którzy czasami dopisują nawet, iż zamiast „łazić na durne protesty, lepiej iść wyspowiadać się czy na drogę krzyżową”. Nie ma to jak dbałość o stosowanie się do przykazań, a szczególnie to mówiące o miłości bliźniego….

Są tacy, którzy próbują walczyć poprzez personalne ataki na uczestniczki. Piszą więc, że jedna jest w takiej partii, inna w drugiej, a trzecia ma trójkę dzieci, więc jak może chodzić na marsze? Powinna siedzieć w domu i zajmować się tymi, co urodziła, a nie „walczyć o zabijanie kolejnych”. Nie brak też złośliwych komentarzy wokół jednej z ciężarnych kobiet, która została zatrzymana przez policję podczas warszawskiego „Czarnego Piątku” . Ktoś usłyszał, że jest w dziewiątym miesiącu ciąży, inny, że w ósmym, a jeszcze inny dodaje, że dziewczyna ma cukrzycę, więc jak w ogóle może chodzić z brzuchem zamiast leżeć i o dziecko dbać? Tak, jakby cukrzyca miała wykluczać z życia społecznego, a kwestia bycia na przełomie ósmego i dziewiątego miesiąca ciąży była sprawą wagi państwowej. Jednak, jak widać, ciężarna traci wszelkie prawa. Ma zajmować się tylko własnym brzuchem, a konkretnie – tym, co jest w nim, bez względu na to czy jest to pierwszy tydzień, czy ostatni miesiąc ciąży. Ona sama, jej chęci, pragnienia, przekonania się nie liczą. Jest przecież chodzącym inkubatorem, jej ciało sprowadza się do macicy. Zapewne może wyjść do kościoła i, ewentualnie ginekologa. Jednak nie na badania prenatalne! To przecież „oczywiste”, że są pierwszym krokiem do aborcji…

Pokusie uległy też niektóre partie polityczne, które na tragedii, bo jak inaczej nazwać tę sytuację, próbują zdobyć nowych zwolenników. Na wielu marszach, chociaż były przecież marszami kobiet, nie brakowało partyjnych flag, rozdawane były ulotki, charakterystyczne znaki widać było z daleka. Wystąpienia polityków i polityczek można, oczywiście, zrozumieć, co więcej – bardzo dobrze, że angażują się w tak ważne sprawy!

Szkoda tylko, że w trakcie przemówień tak wielu z nich przypominało o przynależności do swojego ugrupowania i wykorzystywało każdy moment by pochwalić się jego dokonaniami oraz zachęcało do głosowania w m.in. zbliżających się wyborach samorządowych. Zamiast walki o wolność i prawa kobiet z głośników w niektórych miastach płynęła więc partyjna agitacja – mniej lub bardziej oczywista.

A nie o to chyba przecież chodziło? Czy pomoc w ważnej sprawie usprawiedliwia „reklamę” partii czy swojej osoby? W czasie, gdy maszerujący chcieli się jednoczyć, działacze próbowali walczyć o coś innego niż prawa kobiet. Nie pomogło to ani w utrzymaniu atmosfery w czasie ani komentarzach po wydarzeniu.

Nie brakło też sporów o organizację samą w sobie – kto miał bardziej istotny wkład, komu należą się większe brawa. Czy jakaś z inicjatorek akcji należy do danej organizacji i czy w związku z tym ma prawo głosu? Ciosy padają więc nie tylko z zewnątrz, ale i z wewnątrz. Te drugie są boleśniejsze i trudniejsze do pokonania. Jednak przecież siła kobiet jest wielka i prawdziwa jedność może zwyciężyć.

Ale tym razem – Miało być wspólnie, a wyszło momentami trochę osobno… Przynajmniej wtedy, gdy skończył się już Piątek, a nastąpiły kolejne dni. Co nie znaczy, że następnym razem nie może być lepiej.

http://puellanova.pl/czarny-piatek-2018-wspolnie-a-jednak-troche-osobno-sukces-z-gorzkim-posmakiem/

Interesujący tekst wart przemyślenia. O ile ktoś sztukę myślenia opanował rzecz jasna.

” 2017 był rokiem kobiet. Wybrałem ich 17. Brały się za bary z państwem PiS. Przemawiały, pisały, rysowały, demonstrowały, blokowały, organizowały protesty, pisały skargi, politykowały. Wszystkie gościły w OKO.press, niektóre były naszym „odkryciem”. Były dla mnie – autora, czasem redaktora tekstu – źródłem otuchy, że ktoś ma tyle determinacji, energii, odwagi ”

oko press

Znalezione obrazy dla zapytania angelika domańska sejm

Angelika Domańska w silnych dłoniach Polskich Policjantów – rok 2017  fot. facebook.com

 


Czy kobiety chcą pokonać Prawo i Sprawiedliwość i czy walka z kobietami jest czynem chwalebnym ? Policjanci maja trudne zadanie, z jednej strony rozkaz z drugiej poczucie przyzwoitości.

Czy nazwa partii Jarosława Kaczyńskiego nie jest obietnicą że takich dylematów ani Policjanci ani Polacy rozwiązywać już nie będą musieli ?

Czy rok 2017 był okresem „Burzy i Naporu” ? Jaki będzie rok 2018 ? Opamiętanie i wyciszenie czy wojny polsko polskiej część dalsza – pokaże czas.

 

 

"Strajk Kobiet" w Elblągu zaskoczył. Pośród pań wyrasta przywódczyni na miarę Mandeli czy Wałęsy. Po czym można poznać kogoś, kto porywa tłumy? Po tym, że robi rzeczy prosto z serca, nie dbając o poprawność polityczną.

Pani Domańska pokazała dziś coś, na co mało kogo byłoby stać – po pierwsze wbrew powadze marszu i strajku zaopiekowała się pewną mewą.

"Mewka Ewka" – pomyślałem  niemal od razu, kojarząc ptaka z imieniem  matki wszystkich matek ale po chwili zostałem zaskoczony jeszcze bardziej, ponieważ obiety zgromadzone na Placu Jagiellończyka zgodnie zaintonowały " PiS PO – jedno zło".

Dokąd pojedzie tramwaj  kobiecego niezadowolenia nie wiadomo, wiadomo natomiast, że nie będzie to droga trudna szczególnie trudna dla młodej damy, która intonując owe hasło, zerwała z twierdzeniami, że akcja ta jest akcją byłych działaczy Platformy Obywatelskiej wymierzoną w "Prawo i Sprawiedliwość". Oczywiście na manifestacji nie zabrakło antypisowskich haseł i napisów, ale wołanie o wolność to tak naprawdę najważniejsze przesłanie strajku.

Miejmy nadzieję, że kobiety nie zechcą swego protestu okazać,, gdy ich ciała okryje mrok  wieczoru, bo istotą kobiecości jest miłość, a miłość bez wolności umiera. Słowo "wolność" jest jak widać słodkie i dla kobiet.