Portel.pl opublikował materiał sądowy – https://www.portel.pl/prawo-i-porzadek/czytelnik-zostalem-skazany-za-nie-swoje-winy/119101?sort=asc&th=0&wt=0&ns=5

Tytuł naszej publikacji to wpis jednego z czytelników o pseudonimie jerzyx. Opinia internauty w pełni zgadza się z opinią naszej redakcji i w stanowi podsumowanie wielu doświadczeń „paraprawnych”  jakie pokazujemy.

Na ile sądownictwo Polskie to dzieło Stalina ? Na ile w prawniczym myśleniu Zbigniewa Ziobry obecny jest duch Ławrentija Berii ? Na ile sędziowie bronią interesu obywateli a na ile elit ? Gdzie sędziowie którzy chcą służyć obywatelom a nie decydować o ich losie w oparciu o własne widzi mi się lub mi się nie widzi …..

 

Kobiety są z Wenus, a Panowie z Marsa. Prawda stara jak świat, jest też doskonałym wyjaśnieniem powodu dla którego obie ta rasy walczą ze sobą na Ziemi od tysięcy lat i dlaczego jedna z nich nie potrafi zrozumieć drugiej.

Kolejnym przykładem na istnienie owej bariery jest podejście do spraw wymiaru sprawiedliwości jakie prezentuje jedna z bardziej znanych elbląskich kobieta – Pani Teresa Bocheńska .

Racjonalne podejście do problemu sądownictwa jest już niemożliwe – stał się to problem natury politycznej, a tam gdzie polityczne zacietrzewienie odbiera rozum, nic dobrego dla Państwa i Narodu wydarzyć się nie może.

Jaki zatem problem jest z Panią Teresą Bocheńską ? Niezrozumienie.

Pani Teresa od niemal dwóch lat kontestuje wszystkie działania Prawa i Sprawiedliwości, a to w trakcie zimowych protestów pod pomnikiem Ofiar Grudnia 1970 r, a to pod Sądem Okręgowym gdzie od dawna odbywają się protesty wobec zmian w ustroju sądów.

Logicznie rzecz biorąc z męskiego punktu widzenia albo coś jest dobre i dzieła w sposób zadawalający albo nie i trzeba coś z tym zrobić. Mężczyzna widząc że coś nie działa w naturalny sposób zastanawia się co zrobić żeby zaczęło działać, ale owa proste zero-jedynkowe postrzeganie świata rozpada się w pył i proch w zetknięciu z kobiecym patrzeniem na problem.

 

Kobieta jak to kobieta – chciałby a boi się, ma aspiracje ale nie zawsze chce się jej cokolwiek zrobić i na koniec nie chciałaby robić nic i woli poczekać aż problem sam się rozwiąże a jak się nie rozwiąże to zawsze trzeba mieć kogoś kto za to odpowiada.

Błędne koło niemożności oraz totalne rozmycie zadań i odpowiedzialności oto problem numer jeden nie tylko kobiet ale i sądownictwa, które o zgrozo w coraz większym stopniu staje się zawodem sfeminizowanym.

W czerwcu 2018 miało w Elblągu miejsce spotkanie posłanek Platformy Obywatelskiej z mieszkankami naszego miasta, podczas którego nie mogło zabraknąć Pani Teresy.

Podczas owego arcyciekawego a zupełnie przemilczanego przez lokalne media spotkania, Pani Teresa powiedziała coś niebywałego – przyznała że w Polsce prawo mamy nie najgorsze ale z jego przestrzeganiem jest już tragicznie i przyznała że winę za ten stan rzeczy ponosi wymiar sprawiedliwości.

Czy można protestować przeciwko zmianie czegoś co szkodzi Państwu i jego Obywatelowi ?

Jak widać po ostatniej manifestacji pod Sądem Okręgowym w Elblągu – Tak.

Coś co działa źle i szkodzi trzeba zatrzymać i poszukać uszkodzenia. Czy któraś z Pań wsiadłaby wraz z dziećmi do autobusu którego kierowca jest pijany, a którego kierownica na 180 stopniowy luz i w którym brak hamulców ?

 

„Strachy na Lachy ” kilka lat temu nagrały cower utworu Jacka Kaczmarskiego „Czerwony Autobus”

Pędzimy przez Polską dzicz,
Wertepy, chaszcze, błota.
Patrz w tył, tam nie ma nic,
Żałoba i sromota.
Patrz w przód, tam raz po raz
Cel mgłą niebieską kusi.
Tam chce być każdy z nas,
Kto nie chce chcieć – ten musi!

W Czerwonym Autobusie
W Czerwonym Autobusie
W Czerwonym Autobusie mija czas!

Tu stoi młody Żyd,
Nos zdradza – Żyd czy nie Żyd.
I jakby mu było wstyd,
Że mimo wszystko przeżył.
A baba z koszem jaj
Już szepce do człowieka:
– Wie o tym cały kraj,
Że Żydzi to bezpieka!

Więc na co jeszcze czekasz!
Więc na co jeszcze czekasz!
Więc na co jeszcze czekasz! W mordę daj!

Inteligentna twarz,
Co słucha zamiast mówić.
Tors otulony w płaszcz
Szyty na miarę spluwy.
A kierowniczy układ
Czerwony wiodąc wóz
Bezgłowa dzierży kukła –
Generalissimus!

Dziełem tych dwóch – marszruta!
Dziełem tych dwóch – marszruta!
Dziełem tych dwóch – marszruta! – Luz i mus!

Za robotnikiem ksiądz,
Za księdzem kosynierzy
I ktoś się modli klnąc,
Ktoś bluźni, ale wierzy.
Proletariacki herszt
Kapować coś zaczyna,
Więc prosty robi gest
I rękę w łokciu zgina!

Nie ruszy go lawina!
Nie ruszy go lawina!
Nie ruszy go lawina! Mocny jest!

A z tyłu stary dziad
W objęcia wziął prawiczkę.
Złośliwy czyha czart
W nadziei na duszyczkę.
Upiorów małych rząd
Zwieszony u poręczy
W żyły nam sączy trąd;
Zatruje! I udręczy!

Za oknem Polska w tęczy!
Za oknem Polska w tęczy!
Za oknem Polska w tęczy! Jedźmy stąd!

Jacek Kaczmarski
1981

 

 

Jak widać przez owe 38 lat niewiele się w Polsce zmieniło a do dzieła klasyka można dodać jeszcze jedną zwrotkę :

Za dziadem siedzi Sędzia

Co banknot skradł staruszce

I drwi bezkarny w zmowie

Złodziei z ław sądowych

Oczu  ofiar już nie zobaczy nikt

Za kratą blinda i słońca cień

I jego też zadręczy czas

A sprawiedliwość skradł mu kat

Kto Polskę męczy?

Kto Polskę dręczy ?

Spadajmy  póki czas…

 

Senator Jerzy Wcisło

Priorytety Unii Europejskiej pokazują, że Europa idzie w inną stronę niż Polska.

Unia Europejska to wspólnota państw, które chcą się rozwijać, by zapewnić swoim obywatelom dobrobyt, bezpieczeństwo, równowagę środowiskową, konkurencyjność w dynamicznie zmieniającej się gospodarce światowej, ale także rozwiązywać bieżące problemy, także z imigrantami.

Jeśli UE będzie udawała, że tych problemów nie ma, to za parę lat linie rozwoju technologicznego i gospodarczego zaczną Europę omijać. Już szlaki handlowe przesuwają się z linii Ameryka-Europa na kierunek Ameryka-Azja.

Niestety, polski rząd w tej debacie nie bierze udziału. Traktuje UE jak bankomat. Więc nikt już nas nie słucha. Do tej pory Polska była rzecznikiem Europy Środkowo-Wschodniej i skutecznie przekonywała UE, że dla rozwoju Wspólnoty Europejskiej ważne jest wyrównywanie poziomów wewnątrz UE.

Polska PiS pokazuje bowiem, że celem Polski nie jest rozwijanie Wspólnoty Europejskiej, ale wręcz jej torpedowanie. Odwróciliśmy się od polityki wszystkich poprzednich rządów o 180 stopni.

Pamiętamy pokrzykujących na UE premierów, postawę Polski podczas wybory Przewodniczącego Rady Europejskiej, odrzucenie opinii Komisji Weneckiej, otwarta wojna z Komisją Europejską, ataki na Francję i Niemcy – najważniejsze państwa w UE. Prezentując takie postawy, nic dziwnego, że nie uczestniczyliśmy w debacie o przyszłości Europy i o efektach dowiadujemy się ostatni.

Przez 2,5 roku rząd PiS nie przekonał Europy do żadnego ze swoich pomysłów.

Wypchnął Polskę z pozycji kraju, który powinien wespół z Francją, Niemcami, Hiszpanią i Włochami dyskutować o przyszłej Europie na skrajny margines, gdzie nawet Czechy, Słowacja, Węgry nie chcą z nami rozmawiać o Europie.

 

Od Redakcji :

Z opinią Senatora Jerzego Wcisły trzeba się zgodzić – Unia Europejska to wspólnota przeszłości , wartości i interesów. Problem którego Unia nie chce dostrzec polega na tym że Europejski Trybunał Praw Człowieka od lat wydaje wyroki skazujące Polskę za naruszenie art 6 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, to jest prawa do sprawiedliwego procesu sądowego.

Czy opinia Jacka Protasa przeważy szereg prawomocnych orzeczeń Trybunału i milionowe odszkodowania wypłacane przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych ? Propozycje reform zobaczymy za rok – ile spraw zostanie do tego czasu źle osądzonych ? Tego nie wie nikt poza Sędzią Ostatecznym….

Sąd albo Małpy z Brzytwami

Minister Sprawiedliwości i Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro, były Minister Sprawiedliwości radca prawny Borys Budka i praktykujący adwokat Roman Giertych to osoby reprezentujące trzy ważne opinie o wymiarze sprawiedliwości. Ciekawe jest to, że każdy z nich swoich adwersarzy sprowadza do poziomu dewiantów intelektualnych i żaden z nich nie mówi całej prawdy o „wymiarze niesprawiedliwości” i stanie, w jakim od lat fermentuje nie tylko stan sędziowski ale cały polski wymiar sprawiedliwości z Prokuraturą i Policją włącznie.

Elbląg stał się miastem szczególnym – od czasów Referendum z roku 2013 jakby mówimy więcej i jakby łatwiej nam się z pewnymi rzeczami nie zgodzić. Mamy jedno, jedyne – unikalne w skali Polski doświadczenie pokazujące, że są chwile, gdy bez względu na animozje i spory potrafimy działać razem i robić rzeczy niemożliwe dla innych. Niestety, doświadczenia tego nie mają mieszkańcy Warszawy, których społeczna aktywność została zawłaszczona przez Jarosława Kaczyńskiego, który stał się największym autorem porażki Referendum w sprawie odwołania Hanny Gronkiewicz-Waltz z urzędu Prezydenta Miasta Warszawy.

Kilka dni temu po osiemnastoletniej odsiadce wyszedł z wiezienia Tomasz Komenda. Roman Giertych przypomina, że skazanie pana Tomasza miało miejsce w okresie gdy Ministrem Sprawiedliwości był śp. Lech Kaczyński, późniejszy Prezydent Warszawy i Prezydent Rzeczypospolitej.

No i tu pierwszy dylemat i pytanie – gdyby opinia publiczna wiedziała, że Lech Kaczyński sprawował nadzór nad „Ministerstwem Niesprawiedliwości” skazującym ludzi niewinnych, to czy miałby szanse objąć oba te najwyższe urzędy?
Zapewne nie ale… tylko wtedy, gdyby wyborcy o owej haniebnej wpadce wiedzieli. A że nie wiedział o niej nikt, poza samym zainteresowanym i jego bliskimi oraz prawdziwym sprawcą zbrodni to do wyboru niekompetentnego polityka na najwyższe urzędy doszło.
Wróćmy na chwilę do roku 2015 gdy w Elblągu odbywały się „Ogrody Polityki”, a w ich trakcie panel dotyczący sprawy „Gangu Kulawego” i sprawy, która na tamten moment zakończyła się skazaniem kaleki na dożywocie. Pisałem, że w Elblągu łatwiej nam protestować – nie zawsze i nie zawsze ludzie, którzy protestują, mają poparcie środowiska. Podczas tamtej debaty zadałem domniemanej wdowie pytanie: co by się stało gdyby po kilku latach jej mąż wrócił i czy jej zdaniem wtedy „Kulawy” miałby prawo jej męża i rodzinę pozbawić życia w zamian za lata spędzone w podwójnym wiezieniu – tym prowadzonym przez Ministerstwo Sprawiedliwości i tym stworzonym przez jego kalectwo?

To samo pytanie dziś stawia sobie pół Polski – jak naprawić szkodę młodego człowieka skazanego na dwadzieścia pięć lat za niewinność?
Zdaniem Romana Giertycha, Patryk Jaki mówiąc, że przypadek Tomasza Komendy stanowi kwintesencję III Rzeczypospolitej strzela sobie w stopę – i ma tu świętą rację, ponieważ to właśnie śp. Lech Kaczyński jako Minister Sprawiedliwości wydał mniej lub bardziej oficjalne zalecenie by do każdej sprawy karnej stosowany był areszt.

Podobne zalecenia dziś kieruje wobec prokuratorów Zbigniew Ziobro. Dziś obaj panowie ministrowie Ziobro i Jaki wyglądają jak małpy z brzytwami w łapach bo żaden z nich nie rozumie, że właśnie owo nierozważne zalecenie śp. Lecha Kaczyńskiego doprowadziło do niesłusznego skazania Tomasza Komendy.

Mechanizm działania Policji jest w tej sprawie bardzo prosty – trzeba szybko wytypować oskarżonego bo prokurator chce kierować wniosek o areszt, więc łapie się pierwszego lepszego i stawia mu zarzuty. Potem sędzia czyta steki bzdur wypisanych przez prokuratora i wydaje postanowienie o tymczasowym areszcie, po czym jego kolega, nawet gdyby w trakcie procesu miał wątpliwości, skazuje delikwenta bo inaczej naraziłby Skarb Państwa na odszkodowanie za niesłuszny areszt. Trzy proste mechanizmy, które doprowadziły do setek i tysięcy skazań, bo kolejną małpą z brzytwą w dłoni okazał się Borys Budka twierdząc podczas spotkania w Elblągu, że z powodu kilkuset złych sędziów nie można stawiać zarzutów blisko dziesięciotysięcznej rzeszy polskich sędziów.

Można i trzeba, właśnie dlatego, że w tym środowisku znikła przyzwoitość i jedni z sędziów kryją drugich kosztem życia i zdrowia obywateli. Wspomniałem o „Ogrodach Polityki” i nie stało się to przypadkiem ponieważ po moim pytaniu obecni na sali zwolennicy III Rzeczypospolitej okazali mi swoją dezaprobatę, oklaskami utrudniając mi zabranie głosu.


Co ciekawe, jedynym efektem tamtej debaty był artykuł Marty Wiloch, w którym stwierdziła, że pytanie było niestosowne.

Marta Wiloch Publikacja  

Pytanie o niewinność skazanego zawsze jest stosowne i na miejscu, a właśnie tego pytania nie potrafią postawić policjanci, prokuratorzy i sędziowie. Ale tragedią jest to, że pytań takich nie stawiają dziennikarze bardziej zajęci robieniem afery wokół ludzi stających wbrew większości niż poszukiwaniem odpowiedzi na trudne pytania.

Co ciekawsze, wielu z tych, którzy wtedy w roku 2015 zagłuszali wątpliwości w sprawie winy „Gangu Kulawego”, dziś staje przed Sądem Okręgowym w obronie niezawisłości sądownictwa.

 

Zabawne, jak ci, którzy kilka lat temu bronili sądowej patologii, stworzonej przez śp. Lecha Kaczyńskiego, dziś kontestują to co jego spadkobiercy tworzą. Mam wrażenie, że Temida widząc tą przekomiczną sytuację rzuca swoją wagę uznając, że bezmiar ludzkiej głupoty jest niemierzalny żadnym urządzeniem.

 

 

 

 

 

Panu Borysowi Budce warto przypomnieć, że zaufanie obywateli do sądownictwa zawsze sięgało kilku procent i jego argument, że w każdej sprawie połowa stron sporu jest niezadowolona, trafia w próżnię bo najniższe zaufanie do sądów mają właśnie ci, którzy z ich pracą się zetknęli – więźniowie.

 

 

Borys Budka
Borys Budka

Jak na ironię wielu policjantów czy prawników drwi sobie z obecnej sytuacji twierdząc, że wiezienia pełne są ludzi niewinnych. Niestety w Polsce jest to prawda i nikt tej prawdy nie chce przyznać, a z pewnością nikt nie umie jej naprawić.

 

 

 

 

 

 

 

 

Wróćmy jednak do dziennikarzy i ich roli. Podczas spotkania z panem Borysem Budką padło nazwisko Sędziego Sądu Okręgowego Rafała Matysiaka, którego działalność orzecznicza nie tylko była niezgodna z polskim prawem, ale doprowadziła do przedwczesnej śmierci jednej z osób, które skrzywdził. I żaden z lokalnych dziennikarzy nie odważył się owego nazwiska powtórzyć i napisać, że w sądzie, przed którym protestują działacze Komitetu Obrony Demokracji urzęduje sędzia, który łamał nie tylko prawo Rzeczypospolitej ale i życie jej obywateli.

 

 

 

Foto- Sędzia Rafał Matysiak  w całej okazałości.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Warto bronić takich sądów i takich ludzi?

 

Mariusz Lewandowski

Borys Budka

POtyczka z POsłem Budką

13 marca w Elblągu gościła grupa posłów Platformy Obywatelskiej z panem Borysem Budką na czele. Pan Budka pełni rolę wiceprzewodniczącego Platformy Obywatelskiej, jest więc ważnym politykiem opozycji i podobnie, jak całkiem niedawno Antoni Macierewicz, jest obiektem dość ostrych i mało wyszukanych ataków hejterów sympatyzujących z Prawem i Sprawiedliwością.

Spotkanie odbyło się w Hotelu Arbiter, a jego Atrium wypełnili sympatycy Komitetu Obrony Demokracji i Platformy Obywatelskiej. Spotkanie było w całości transmitowane na profilu facebook’owym Platformy Obywatelskiej w Elblągu, zachęcamy zatem do wgłębienia się w wypowiedzi zaproszonych gości, a my pozwolimy sobie zająć się jednym z wątków owej debaty – to jest kwestią wymiaru sprawiedliwości, ponieważ pan Borys Budka jest z zawodu radcą prawnym i w roku 2015 pełnił funkcję ministra sprawiedliwości.

POrozmawiajmy o Polsce, o Elblągu.

Opublikowany przez Platforma Obywatelska RP w Elblągu Wtorek, 13 marca 2018

Można zatem powiedzieć, że w Elblągu pojawił się specjalista od wymiaru sprawiedliwości, nic więc dziwnego, że temat zajął sporo czasu i niestety nie został dokończony. Zdecydowanym pozytywem jest to, że obecnie politycy opozycji zaczęli mówić o potrzebie reformy sądownictwa i to jest bardzo poważna zmiana wobec stanu sprzed pół roku, gdy Grzegorz Schetyna nie pokazał żadnego pomysłu na reformę sądownictwa.

Były minister sprawiedliwości użył ciekawego porównania, które miało obrazować stan stanu sędziowskiego w Polsce. Zdaniem pana Borysa Budki konieczne jest usunięcie ze stanu sędziowskiego sędziów orzekających wbrew prawu. Owa wypowiedź była reakcją na opowieść o sędzim Rafale Matysiaku, który jest Przewodniczącym Wydziału Penitencjarnego Sądu Okręgowego w Elblągu. Sędzia Sądu Okręgowego Rafał Matysiak jest przykładem, że awanse w wymiarze sprawiedliwości dotyczą osób, które winny być z niego w trybie pilnym relegowane.

Sędzia Rafał Matysiak wydał bowiem orzeczenie, które w wyniku interwencji jednego z lokalnych dziennikarzy zostało poddane przez Rzecznika Praw Obywatelskich kasacji. Sąd Najwyższy orzekł, że postanowienie o wykonaniu zawieszonej warunkowo kary pozbawienia wolności było wydane z rażącym naruszeniem prawa, ponieważ uzasadnieniem wydania nakazu osadzenia skazanej w zakładzie karnym był fakt, że… skazana zmieniła adres i nie odbierała korespondencji z sądu.

Być może fakt, że sędzia Rafał Matysiak został skierowany do wydziału penitencjarnego miało na celu ułatwienie mu orzekania bo wydział ten zajmuje się sprawami osób, których adres zaczyna się od słów „Zakład Karny”. Problem jednak w tym, że sędzia, który wydał tak rażąco naruszające prawo orzeczenia winien być z funkcji sędziego relegowany, a co najmniej na dziesięciolecia pozbawiony możliwości awansu. W wypadku Rafała Matysiaka nic takiego nie zaszło – sędzia nie poniósł żadnych konsekwencji, poniosła je zaś osoba skrzywdzona jego orzeczeniem i skarb państwa.

Decyzja sędziego trafiła do policji, a jej funkcjonariusze pewnej soboty zatrzymali skazaną i przewieźli ją do Zakładu Karnego w Ostródzie, gdzie spędziła kilka miesięcy. Owo zdarzenie złamało jej psychikę do tego stopnia, że wpadła w uzależnienie od alkoholu. Jej partner, który objął opieką nastoletnią córkę i walczył o interwencję Rzecznika Praw Obywatelskich zainicjował też postępowanie odszkodowawcze. Sąd Rejonowy w Elblągu przyznał niesłusznie osadzonej kwotę stu tysięcy złotych, ale po apelacji Skarbu Państwa Sąd Okręgowy zmniejszył ową kwotę do trzydziestu tysięcy. Córka, która była świadkiem zatrzymania matki otrzymała kwotę symboliczną pięciu tysięcy złotych. Ale złamanej psychiki odszkodowanie nie naprawiło – ofiara sędziego Rafała Matysiaka zmarła z powodu schorzenia wątroby w wieku nieco ponad czterdziestu lat.

Poseł Budka uważa, że z powodu kilku sędziów wartych usunięcia z zawodu nie warto demontować Sądu Najwyższego i Krajowej Rady Sądownictwa. Ciekawe, czy byłby tego samego zdania gdyby stanął nad grobem skrzywdzonej przez wymiar niesprawiedliwości kobiety. A ile podobnych ofiar katów w togach pozostaje bez rehabilitacji i sprawiedliwości?

Protest w obronie : ”Wolnych Sądów” zgromadził około setki manifestantów. Senator Jerzy Wcisła porównał reformę sądownictwa autorstwa Prawa i Sprawiedliwości do naprawy samochodu przez kowala. Owa parafraza nie bardzo chyba pasuje do obecnej rzeczywistości, a szczere chęci senatora spełzły na niczym z  braku doświadczenia.

Obecne funkcjonowanie polskiego sądownictwa to  młyńskie koło u szyi państwa i narodu.

O ile pomoc w jego odcięciu zaoferuje kowal, a nawet kucharz, to trzeba z tej oferty skorzystać z desperacją tonącego, który jak wiemy gotów jest chwycić się brzytwy.

O ile pan senator ma szczerą chęć reformować wymiar niesprawiedliwości to winien pokazać co jego zdaniem należy poprawić i jak należy to zrobić, nawet gdy owa kuracja ma się rozpocząć od odcięcia kilku palców.


Jeżeli twoja ręka jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją; lepiej jest dla ciebie ułomnym wejść do życia wiecznego, niż z dwiema rękami pójść do piekła w ogień nieugaszony. I jeśli twoja noga jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją; lepiej jest dla ciebie chromym wejść do życia, niż z dwiema nogami być wrzuconym do piekła. Jeśli twoje oko jest dla ciebie powodem grzechu, wyłup je; lepiej jest dla ciebie jednookim wejść do Królestwa Bożego, niż z dwojgiem oczu być wrzuconym do piekła, gdzie robak ich nie umiera i ogień nie gaśnie (Mk 9, 43–48).


Ten cytat senator Wcisła winien sobie wypalić na sercu, bo nic tak nie gorszy maluczkich jak rozpasanie możnych.

Dziś w Sądzie Rejonowym w Elblągu odbyło się posiedzenie, które może być bardzo ważne dla setek czy tysięcy  osób, które odwołały się od decyzji Zakładu Ubezpieczeń Społecznych do Sądu.

Opinia, jaka przylgnęła do lekarzy orzeczników Zakładu Ubezpieczeń Społecznych w zasadzie nie nadaje się do przytoczenia. Kilka miesięcy miałem okazję rozmawiać z jednym z tych lekarzy, którzy z owej mało zaszczytnej funkcji  zrezygnowali. Zapytany o motywy owej decyzji stwierdził, że nie można być lekarzem i orzecznikiem w instytucji gdzie lekarz ma być urzędnikiem i realizować polecenia statystyków i ekonomistów.  


Problem jednak w tym, że ZUS od wielu lat nie podlega właściwie żadnej kontroli i jego urzędnicy w zasadzie robią co chcą. Skąd ów stan wynika? Niestety, w znacznej mierze z postawy biegłych sądowych, którzy – niestety – wydając swoje opinie w zasadzie przepisują dzieła literatury fantastyczno-medycznej, którą w nieprzebranych ilościach generują  urzędnicy  ZUS z plakietkami lekarzy orzeczników.


Sprawa, którą dziś rozpoznała Sędzia Sądu Rejonowego w Elblągu Sylwia Kamola dotyczyła takiej właśnie sytuacji, z jednym wszak dodatkiem i smaczkiem. Ów smaczek polega na tym, że lekarz neurolog wydając na zlecenie Sądu opinię wymyślił zabieg operacyjny, którego badany nigdy nie przeszedł. Co więcej, lekarz ten nie tylko fakt taki stworzył, ale osadził go w realiach roku 2013 po czym stwierdził, że badany w tym samym niemal okresie nie jest niezdolny do pracy.


Sprawa trafiła najpierw do Sądu Rejonowego w Elblągu, który został przez osobę badaną poinformowany, że biegły sądowy w wydanej opinii opisał zdarzenia, które nie miały nigdy miejsca i poprosił o skierowanie akt do Prokuratury. 

Do Prokuratury trafiły jednak nie akta ale kopia opinii biegłego. Co ciekawsze, dzielni prokuratorzy z Elbląga nie uznali za konieczne by akta przejrzeć i postępowanie umorzyli.

Owo postanowienie zostało zaskarżone, ale Prokurator Rejonowy w Elblągu nie uznał za stosowne by je uwzględnić.

Na szczęście dla wymiaru sprawiedliwości owo zaskarżenie  uwzględnił sąd  Powody, owej ważnej dla setek spierających się z ZUS-em elblążan, decyzji przedstawia sama SSR Sylwia Kamola w uzasadnieniu wydanego orzeczenia :

 

https://youtu.be/ch1Igi7VFGM

 

Sąd w zasadzie rozmontował na drobne i uznał za niezrozumiałe  rozumowanie Policji i Prokuratury. Przypomnijmy zatem, że system prawa nowoczesnej Europy powstał w tym celu, by chronić interesy maluczkich przed zachłannością wielkich. Dziś wielka instytucja, która miała gromadzić i inwestować składki ubezpieczeniowe, stała się ich konsumentem. Milionowe nagrody dla pracowników i pałace, w jakich instytucja ta funkcjonuje, budzą  uzasadnione obawy ludzi, którzy są sponsorami urzędników i lekarzy, a sami żyją niejednokrotnie w warunkach  tragicznych, ledwo wiążąc  koniec z końcem i odstawiając leki, na które ich nie stać.


  Opinia biegłego sądowego sporządzona na piśmie, na polecenie strony i złożona do akt sądowych nie może być zatem traktowana jako dowód z opinii biegłego. Z kolei, potrzeba zasięgnięcia opinii placówki naukowej lub naukowo – badawczej zachodzi wówczas, gdy podlegający ocenie sądu problem, że względu na jego złożoność, wymaga wyjaśnienia przez specjalistów o szczególnie wysokim przygotowaniu praktycznym i teoretycznym oraz gdy konieczne będzie wykorzystanie najnowszych wyników badań sądowych. Odpowiadając na zarzuty o wadliwość sporządzonej przez instytut opinii, Sąd wskazał, że nie było jego obowiązkiem polemizować z ustaleniami innych biegłych tej samej specjalności, zawartych w innych opiniach, czy też ekspertyzach prywatnych. Obowiązkiem biegłych z wezwanego instytutu było dokonanie własnej oceny stanu zdrowia osoby badanej na podstawie przeprowadzonego badania i analizy dokumentacji dołączonej do akt sprawy, z czego zdaniem Sądu należycie się wywiązali.

Tak orzekł Sąd Apelacyjny w Rzeszowie w wyroku z dnia 15 września 2016 r., sygn. akt I ACa 81/16


"Obowiązkiem biegłych z wezwanego instytutu było dokonanie własnej oceny stanu zdrowia osoby badanej na podstawie przeprowadzonego badania i analizy dokumentacji dołączonej do akt sprawy"- czytamy w orzeczeniu Sądu Apelacyjnego. Czy podstawą opinii może być fantastyka medyczna – niech ocenią czytelnicy. Wynik oceny Prokuratury podamy za kilka miesięcy bo tyle postępowanie zapewne potrwa. O ile biegły sądowy zostanie skazany to jego działalność "orzecznicza" zakończy się szybko. Jeżeli  jednak popełnił błąd to Prezes Sądu Okręgowego będzie musiał ocenić, czy tak mało biegłego w sztuce czytania akt biegłego sądowego  można nadal traktować poważnie i powierzać mu wydawanie kolejnych  opinii.

W radiu TOK FM toczy się ciekawa rozmowa w sprawie ławników. Kim jest ławnik? Otóż ławnik jest sędzią społecznym i jako taki powinien być solą ziemi i dbać by to, co się w sądzie dzieje nie obrażało poczucia sprawiedliwości.

Przed mikrofonem zasiadł filozof prawa dr hab. Piotr Juchacz – pracownik  Instytutu Filozofii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu i próbował wyjaśnić czym instytucja ławnika jest i czym ma być. Liczba ławników spadła z 55 tysięcy przed dekadą do zaledwie 14 tysięcy obecnie. Z czego to wynika? Ano ze zmiany porzepisów Kodeksu Postępowania Karnego, który spowodował, że sąd ze składu trzyosobowego skurczył się do składu jednego sędziego zawodowego.

Czynnik społeczny zanikł zatem z postępowań karnych w zasadzie całkowicie. Czy owa strata ma znaczenie? Jak zawsze- warto zacząć od pytania: dla kogo?  Dla sądu to oczywiście mniejsze koszty prowadzenia spraw i mniejsze problemy ze zmianą składu sądu. Ale dla oskarżonych to rzecz zgoła odmienna – błąd sędziego to w Polsce rzecz  nagminna i zwyczajna. Sedziowie zaś, majac świadomość swojej omylności, żądają ochrony tejże omylności, myląc niezawisłość w orzekaniu z odpowiedzialnością za wyrok, jaki zapada.

Genaralnie od owej zmiany sąd karny stał się sędzią i jeśli sędzia wstał z łóżka lewą nogą, to ludzie stawający przed jego obliczem z zasady czuli się jak piasek w betoniarce.

W Elblągu jest pewien sędzia, z którego śmieje się całe środowsiko prawnicze. Dlaczego? Ponieważ nie panuje nad swoimi emocjami. Sędzia, który podczas porcesu okazuje niechęć wobec oskarżonego to największa sromota dla wymiaru sprawiedliwości, a jeśli podczas rozprawy podnosi on głos i krzyczy, to jest to nie tylko porażka ale i sromota dla środowiska sędziowskiego. Niestety w Elblągu " dziś prawdziwych prawników już nie ma" można sparafrazować słowa znanego przeboju Maryli Rodowicz.

Ale skoro nie ma prawników, to nie ma też ławników. No, w zasadzie nie ma, pomimo że fizycznie są. Siedzą na ławach sądu pracy ale czy ktoś, kto przed tym organem staje, widzi ich aktywność?

Również w wydziale rodzinnym nie widać zbyt wielkiej aktywności ławników, ale niestety danych nie podamy ponieważ Sędzia Sądu Okręgowego Dorota Zientara przebywa na urlopie do połowy marca.

Pewne jest natomiast to, że ławników jacy w naszych sądach orzekają wybrała Rada Miejska. pewne jest też to, że zaskakująco licznie reperezentowane wśród wybranych było nazwisko dziwnie podobne do tego, jakie nosi jeden z radnych Sojuszu Lewicy Demkoratycznej.

Zastanowić się warto bardzo dokładnie, jak politycy Prawa i Sprawiedliwości w pełni świadomi patologii, jaka w wymiarze sprawiedliwości istnieje, godzą się na jej pogłębianie przez obsadzanie w roli ławników osób z grona politycznie powiązanego z Sojuszem Lewicy Demokratycznej.

Jeśli reforma wymiaru sprawiedliwości ma się dokonać za sprawą polityków lewicy i przedstawicieli ich zaplecza wyborczego, to obawiać się można, że znów wrócą czasy "Archipelagu Gułag"…

 

 

 

 

 

Polskie sądownictwo jest strukturą patologicznie obciążoną  patologią i tylko jak na ironię fakt ten widzą wszyscy poza samymi sędziami. Są jednak w owej patologii  światełka dające nadzieję na jakąś poprawę i wyjście z totalnej zapaści władzy sądowniczej.
Szczytem owej patologii było postępowanie elektroniczne prowadzone przez  Sąd Rejonowy w Lublinie. Na czym owa patologia polegała? Otóż wierzyciel pisał elektroniczny pozew, wysyłał go do elektronicznego sądu, który bez zbędnej zwłoki i rozwagi uznawał roszczenie, które następnie zupełnie realnie egzekwowali komornicy z kont bankowych czy wynagrodzeń ponieważ wystarczyło w pozwie wskazać nieaktualny adres "dłużnika" by dowiedział się o prawomocnym nakazie zapłaty od komornika.

Znalezione obrazy dla zapytania postępowanie upominawcze

Eldorado komornicze trwa dalej w najlepsze, ale o tym napiszemy w innym artykule o wiele obszerniejszym. Dziś pokażemy tylko jedno z owych światełek nadziei, jakie zabłysło dla jednej z elblążanek.
Alior Bank S.A. pozwał panią Halinę o zwrot ponad  sześciu tysięcy złotych. Zastanawiające  jest, jak skromna emerytka z dochodem netto  mniejszym niż tysiąc złotych uzyskała tak poważny kredyt, ale to zostawmy już nadzorowi owego banku. Tak czy tak, sprawa trafiła do Sądu Rejonowego Lublin Zachód gdzie  referendarz sądowy, Ewelina Dziechcież  uznała, że okoliczności sprawy budzą wątpliwości. Niestety wątpliwości tych nie miał referendarz  Sądu Rejonowego w Elblągu Roman Owczarski, który 25 listopada 2016 roku wydał nakaz zapłaty w postępowaniu upominawczym. Problem  jednak w tym, że pani Halina zagubiła się w gąszczu spraw i postępowań i nie ma elementarnej pewności czy ktoś się pod nią nie podszył biorąc kredyt.
Na szczęście ów nakaz zapłaty trafił do stowarzyszenia "Wolny Elbląg", które wątpliwości pani Haliny przetworzyło w  sprzeciw do nakazu zapłaty skutecznie anulujący tak pośpiesznie ustalone zobowiązanie.  
Dziś w Sądzie Rejonowym w Elblągu odbyła się pierwsza rozprawa, niestety odroczona z tej przyczyny, że poruszająca się o kuli pozwana nie dotarła do sądu na czas.

 

Sędzia prowadzący sprawę odroczył jej prowadzenie żądając by Alior Bank S.A. uzupełnił materiał dowodowy.
Niestety, pomimo kilku prób nie udało nam się dodzwonić do sądu i ustalić nazwiska sędziego, który jak widać rozpoczął postępowanie od dość solidnej analizy akt.
Szkoda, że podobnej analizy nie przeprowadził prezes sądu, który odpowiada za to by informacja o pracy sądu była dostępna. Po kilku próbach udało się ustalić, że sprawę z właściwą sądowi wnikliwością prowadził Sędzia Sądu Rejonowego Tomasz Weiert, któremu należy się uznanie za przygotowanie do rozprawy i szybki jej przebieg. Szkoda tylko, że w tym wypadku zawiodła komunikacja miejska w wyniku czego pani Halina stawiła się w Sądzie pięć minut za późno i dokładnie owe pięć minut starczyło na wydanie odpowiednich zarządzeń.
Jak zatem widać, pomimo zamieszania w polskim sądownictwie młodzi sędziowie rozwijają skrzydła – czy zostaną Orłami Temidy czy też zostaną jej Sępami, pokaże czas. Pewne jest zaś to, że Sędzia Sądu Rejonowego Tomasz Weiert  szanuje czas. Miejmy nadzieję, że rozstrzygnięcie sprawy nastąpi szybko i wątpliwości, jakie sprawa nasuwa, pozwolą się szybko rozwiać.

 

 

 

 

„Kino w San Marino „sprawa  Witolda Jerzego Pisarskiego

Pani  urzędniczka sądowa nie wiedziała jak przyjąć pismo. Propozycja by apostatę umieściła na swojej pupie nie byłą grzeczna- przyznaje Pan Pisarski. Ale czy na pewno ?

https://www.youtube.com/watch?v=GCIyn1dt02o

 


 

1 godz. 29 min.

Młody chłopak rozpoczyna pracę na niewielkiej stacji kolejowej. Zmaga się z problemami typowymi dla wieku dorastania.

 Scena w której na prześlicznej pupie pewnej nad wyraz chętnej do prac biurowych panny pojawia się kilak pieczątek jest czymś tak irracjonalnym że niemal niemożliwym w latach 60 pełnych realizmu socjalistycznego.
Dziś pół wieku po premierze nikogo naga pupa nie wzrusza ale pokolenie naszych ojców czy dziadków obraz tej pupy miało przed oczami całe lata siermiężnego socjalizmu.
Ale jak widać z opowieści Pana Witolda polski wymiar sprawiedliwości niezawodnie nas zawodzi i jak za Stalina obowiązuje zasada że do człowieka zawsze jakiś paragraf da się dopasować.
Jak widać da się też dopasować poszkodowanego i samo przestępstwo.
Czeska produkcja zdobyła  nagrodę Oscar

 

Ślepy pozew wytropi hejtera

„Ślepy pozew to inicjatywa skupiona wokół Rzecznika Praw Obywatelskich, na razie będąca na etapie konsultacji prawnych i społecznych, w których również mieliśmy przyjemność uczestniczyć. Dzięki temu jesteśmy przekonani, że sprawy zmierzają w dobrym kierunku. Chodzi w niej o to, by w ramach procesu cywilnego stworzyć narzędzia zbliżone w skutkach swojego działania, dzięki którym przeciętna osoba chcąca pozwać kogoś anonimowego w sieci, będzie w stanie uzyskać jego dane osobowe.”

Ślepy pozew sprawi, że to sąd znajdzie za nas hejtera

Niestety opinia Pani Mecenas jest przykładem myślenia życzeniowego.

Łukasz Piśkiewicz Dyrektor Elbląskiego EPEC-u i członek  Platformy Obywatelskiej w okresie gdy trwała akcja referendalna zmierzająca do odwołanie ze stanowiska Prezydenta Elbląga użytkował w swoim mieszkaniu niezabezpieczoną hasłem sieć WiFi. Ciekawe ile danych firmy wyciekło z laptopa Pana Prezesa i jak owe dane się mają do spraw jakie dziś bada w tej firmie Centralne Biuro Antykorupcyjne, pewne jest zaś że z tego numeru IP publikowano wpisy oskarżające „Wolny Elbląg” o kradzież energii elektrycznej.

Grupa Referendalna oskarżona o kradzież prądu!

Tekst Infoelblag


 

Ale przy tej właśnie sprawie wyszło na jaw jak łatwo można się od odpowiedzialności uwolnić ponieważ…

Partyjny kolega Łukasza Piśkiewicza Witold Strzelec pełniąc rolę doradcy ekonomicznego odwołanego w Referendum z 14 kwietnia 2013 r Prezydenta Elbląga Grzegorza Nowaczyka był posiadaczem kolejnego otwartego rutera Wi-Fi z którego również padały dość poważne pomówienia wobec grupy referendalnej „Wolny Elbląg” .

 

 

 

 

 

Sam Pan Witold  Strzelec został zaś przez nieznanego z imienia i nazwiska pracownika Sądu Okręgowego w Elblągu w jednym z komentarzy nazwany „Witkiem Kopertą” a za przytoczenia owego określenia w jednym z artykułów skazany z art 212 kk został redaktor Sebastian Bona Kuchejda z portalu Elbląg24.


 

Kuriozum tej sytuacji jest to , że nie można wykluczyć takiej sytuacji  że Sędzie skazujący redaktora portalu Elbląg24 był autorem wpisu który Pan Redaktor upowszechnił….

 


 

Co ciekawsze z numerów IP Sądu Okręgowego w Elblągu i Urzędu Miejskiego w Elblągu padały też inne naruszające dobra osobiste członków grupy referendalnej wpisy ale niestety informatycy Komendy Wojewódzkiej Policji ani zespoły informatyków obu tych instytucji nie potrafiły ustalić kto z pracowników tych instytucji  imiennie wpisów tych dokonał.

 


 

Mamy zatem w Polsce taki stan prawny w którym każdy hejter może skutecznie uciec od odpowiedzialności karnej z art.212 kk i odpowiedzialności cywilnej w bardzo prosty sposób – podając organom ścigania że korzysta z niezabezpieczonej sieci Wi Fi czego oczywiście żaden z tych organów weryfikować nie będzie .

 

 

 


Sprawa cywilna wobec Łukasza Piśkiewicza trafiła do Sądu Apelacyjnego w Gdańsku który wyrok oddalający roszczenie wobec właściciela łącza internetowego utrzymał w mocy.

 

 

 

 

 

Mamy zatem w Polsce taki stan w którym właściciel mieszkania ponosi odpowiedzialność za pomyje jakie mogą zostać wylane z jego mieszkania przez okno,  ale nie ponosi już żadnej odpowiedzialności za te pomyje które z jego „okna” wylewa się do  sieci internetowej .


 

Prokurator Generalny zlecił wszczęcie śledztwa wobec „przecieku” treści  Wyroku Trybunału Konstytucyjnego który prasa opublikowała przed jego wygłoszeniem .


Czy ów przeciek oznacza że Polska uporządkuje system prawny w zakresie odpowiedzialności właściciela łącza za skutki internetowego hejtu ?