Są granice, których przekroczyć się nie da. Władza sądownicza podlega kontroli społecznej za pośrednictwem mediów. Siłą mediów była, jest i powinna pozostać prawda.

W tym wypadku, jakiego fałszowania rzeczywistości dopuścił się Sąd Okręgowy w Elblągu widać. Czy to sygnał, że Polskie Sady zaczynają wydawać wyroki pod dyktando Ministra Ziobry ? Niestety nie, a powody są dwa-pierwszy to błąd Prezydenta drugi Sędziego. Pierwszy przyznał, że powiedział to, czego nie powiedział , drugi nie ustalił, co ten pierwszy tak naprawdę powiedział. Trzeci aktor tej tragikomedia to sam Pan Rembelski, który włożył w usta Prezydenta to, co usłyszało paru niewydarzonych dziennikarzy . Parodia i kabaret — szkoda, że z udziałem bardzo sensownego sędziego, który wyszedł, delikatnie mówiąc, na dyletanta….

 

Sąd albo Małpy z Brzytwami

Minister Sprawiedliwości i Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro, były Minister Sprawiedliwości radca prawny Borys Budka i praktykujący adwokat Roman Giertych to osoby reprezentujące trzy ważne opinie o wymiarze sprawiedliwości. Ciekawe jest to, że każdy z nich swoich adwersarzy sprowadza do poziomu dewiantów intelektualnych i żaden z nich nie mówi całej prawdy o „wymiarze niesprawiedliwości” i stanie, w jakim od lat fermentuje nie tylko stan sędziowski ale cały polski wymiar sprawiedliwości z Prokuraturą i Policją włącznie.

Elbląg stał się miastem szczególnym – od czasów Referendum z roku 2013 jakby mówimy więcej i jakby łatwiej nam się z pewnymi rzeczami nie zgodzić. Mamy jedno, jedyne – unikalne w skali Polski doświadczenie pokazujące, że są chwile, gdy bez względu na animozje i spory potrafimy działać razem i robić rzeczy niemożliwe dla innych. Niestety, doświadczenia tego nie mają mieszkańcy Warszawy, których społeczna aktywność została zawłaszczona przez Jarosława Kaczyńskiego, który stał się największym autorem porażki Referendum w sprawie odwołania Hanny Gronkiewicz-Waltz z urzędu Prezydenta Miasta Warszawy.

Kilka dni temu po osiemnastoletniej odsiadce wyszedł z wiezienia Tomasz Komenda. Roman Giertych przypomina, że skazanie pana Tomasza miało miejsce w okresie gdy Ministrem Sprawiedliwości był śp. Lech Kaczyński, późniejszy Prezydent Warszawy i Prezydent Rzeczypospolitej.

No i tu pierwszy dylemat i pytanie – gdyby opinia publiczna wiedziała, że Lech Kaczyński sprawował nadzór nad „Ministerstwem Niesprawiedliwości” skazującym ludzi niewinnych, to czy miałby szanse objąć oba te najwyższe urzędy?
Zapewne nie ale… tylko wtedy, gdyby wyborcy o owej haniebnej wpadce wiedzieli. A że nie wiedział o niej nikt, poza samym zainteresowanym i jego bliskimi oraz prawdziwym sprawcą zbrodni to do wyboru niekompetentnego polityka na najwyższe urzędy doszło.
Wróćmy na chwilę do roku 2015 gdy w Elblągu odbywały się „Ogrody Polityki”, a w ich trakcie panel dotyczący sprawy „Gangu Kulawego” i sprawy, która na tamten moment zakończyła się skazaniem kaleki na dożywocie. Pisałem, że w Elblągu łatwiej nam protestować – nie zawsze i nie zawsze ludzie, którzy protestują, mają poparcie środowiska. Podczas tamtej debaty zadałem domniemanej wdowie pytanie: co by się stało gdyby po kilku latach jej mąż wrócił i czy jej zdaniem wtedy „Kulawy” miałby prawo jej męża i rodzinę pozbawić życia w zamian za lata spędzone w podwójnym wiezieniu – tym prowadzonym przez Ministerstwo Sprawiedliwości i tym stworzonym przez jego kalectwo?

To samo pytanie dziś stawia sobie pół Polski – jak naprawić szkodę młodego człowieka skazanego na dwadzieścia pięć lat za niewinność?
Zdaniem Romana Giertycha, Patryk Jaki mówiąc, że przypadek Tomasza Komendy stanowi kwintesencję III Rzeczypospolitej strzela sobie w stopę – i ma tu świętą rację, ponieważ to właśnie śp. Lech Kaczyński jako Minister Sprawiedliwości wydał mniej lub bardziej oficjalne zalecenie by do każdej sprawy karnej stosowany był areszt.

Podobne zalecenia dziś kieruje wobec prokuratorów Zbigniew Ziobro. Dziś obaj panowie ministrowie Ziobro i Jaki wyglądają jak małpy z brzytwami w łapach bo żaden z nich nie rozumie, że właśnie owo nierozważne zalecenie śp. Lecha Kaczyńskiego doprowadziło do niesłusznego skazania Tomasza Komendy.

Mechanizm działania Policji jest w tej sprawie bardzo prosty – trzeba szybko wytypować oskarżonego bo prokurator chce kierować wniosek o areszt, więc łapie się pierwszego lepszego i stawia mu zarzuty. Potem sędzia czyta steki bzdur wypisanych przez prokuratora i wydaje postanowienie o tymczasowym areszcie, po czym jego kolega, nawet gdyby w trakcie procesu miał wątpliwości, skazuje delikwenta bo inaczej naraziłby Skarb Państwa na odszkodowanie za niesłuszny areszt. Trzy proste mechanizmy, które doprowadziły do setek i tysięcy skazań, bo kolejną małpą z brzytwą w dłoni okazał się Borys Budka twierdząc podczas spotkania w Elblągu, że z powodu kilkuset złych sędziów nie można stawiać zarzutów blisko dziesięciotysięcznej rzeszy polskich sędziów.

Można i trzeba, właśnie dlatego, że w tym środowisku znikła przyzwoitość i jedni z sędziów kryją drugich kosztem życia i zdrowia obywateli. Wspomniałem o „Ogrodach Polityki” i nie stało się to przypadkiem ponieważ po moim pytaniu obecni na sali zwolennicy III Rzeczypospolitej okazali mi swoją dezaprobatę, oklaskami utrudniając mi zabranie głosu.


Co ciekawe, jedynym efektem tamtej debaty był artykuł Marty Wiloch, w którym stwierdziła, że pytanie było niestosowne.

Marta Wiloch Publikacja  

Pytanie o niewinność skazanego zawsze jest stosowne i na miejscu, a właśnie tego pytania nie potrafią postawić policjanci, prokuratorzy i sędziowie. Ale tragedią jest to, że pytań takich nie stawiają dziennikarze bardziej zajęci robieniem afery wokół ludzi stających wbrew większości niż poszukiwaniem odpowiedzi na trudne pytania.

Co ciekawsze, wielu z tych, którzy wtedy w roku 2015 zagłuszali wątpliwości w sprawie winy „Gangu Kulawego”, dziś staje przed Sądem Okręgowym w obronie niezawisłości sądownictwa.

 

Zabawne, jak ci, którzy kilka lat temu bronili sądowej patologii, stworzonej przez śp. Lecha Kaczyńskiego, dziś kontestują to co jego spadkobiercy tworzą. Mam wrażenie, że Temida widząc tą przekomiczną sytuację rzuca swoją wagę uznając, że bezmiar ludzkiej głupoty jest niemierzalny żadnym urządzeniem.

 

 

 

 

 

Panu Borysowi Budce warto przypomnieć, że zaufanie obywateli do sądownictwa zawsze sięgało kilku procent i jego argument, że w każdej sprawie połowa stron sporu jest niezadowolona, trafia w próżnię bo najniższe zaufanie do sądów mają właśnie ci, którzy z ich pracą się zetknęli – więźniowie.

 

 

Borys Budka
Borys Budka

Jak na ironię wielu policjantów czy prawników drwi sobie z obecnej sytuacji twierdząc, że wiezienia pełne są ludzi niewinnych. Niestety w Polsce jest to prawda i nikt tej prawdy nie chce przyznać, a z pewnością nikt nie umie jej naprawić.

 

 

 

 

 

 

 

 

Wróćmy jednak do dziennikarzy i ich roli. Podczas spotkania z panem Borysem Budką padło nazwisko Sędziego Sądu Okręgowego Rafała Matysiaka, którego działalność orzecznicza nie tylko była niezgodna z polskim prawem, ale doprowadziła do przedwczesnej śmierci jednej z osób, które skrzywdził. I żaden z lokalnych dziennikarzy nie odważył się owego nazwiska powtórzyć i napisać, że w sądzie, przed którym protestują działacze Komitetu Obrony Demokracji urzęduje sędzia, który łamał nie tylko prawo Rzeczypospolitej ale i życie jej obywateli.

 

 

 

Foto- Sędzia Rafał Matysiak  w całej okazałości.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Warto bronić takich sądów i takich ludzi?

 

Mariusz Lewandowski

Policyjny patrol został wezwany do jednego ze sklepów sportowych. Tam, na kradzieży przyłapano 17-letnią Agnieszkę U. Młoda dziewczyna próbowała wynieść ze sklepu odzież za łączną kwotę 529 złotych. Resztę tak rozpoczętego dnia spędziła w policyjnym areszcie. Za kradzież zgodnie z Kodeksem Karnym może grozić kara do 5 lat pozbawienia wolności.

Funkcjonariusze sprawdzając dane zatrzymanej 17-latki ustalili, iż jest ona poszukiwana przez sąd w celu doprowadzenia jej do Młodzieżowego Ośrodka Wychowawczego za wcześniejsze konflikty z prawem. Tym razem dziewczyna próbowała wynieść spakowaną do torby odzież sportową za ponad 500 złotych. Została zatrzymana w momencie gdy próbowała wynieść ze sklepu towar. Wcześniej pozdejmowała z niego zabezpieczenia antykradzieżowe, myśląc że to pozwoli jej niepostrzeżenie opuścić sklep. Przeliczyła się. Teraz odpowie za swój czyn przed sądem.

kom. Krzysztof Nowacki oficer prasowy KMP w Elblągu

Na podstawie listu gończego wydanego przez Sąd Rejonowy w Elblągu Policja poszukuje:

Rafała Wiśniewskiego,
s. Bogdana i Bożeny, ur. 22.10.1986r. w Elblągu.

Skazanego za czynną napaść na funkcjonariusza publicznego oraz wymuszanie czynności urzędowych.

Prosimy wszystkie osoby, które mogłyby udzielić informacji na temat miejsca pobytu osoby poszukiwanej o ich przekazanie na numer telefonu alarmowego 997 lub 112. Wszelkie informacje dot. osoby poszukiwanej można przesyłać anonimowo na adres (policja@elblag.ol.policja.gov.pl).

Jakub Sawicki, Zespół Prasowy KMP w Elblągu

Na podstawie listu gończego wydanego przez Sąd Rejonowy w Elblągu Policja poszukuje:

Janusza Macieja Kraszewskiego,
s. Waldemara i Renaty, ur. 29.01.1968r. w Elblągu. Skazanego za przestępstwo z art. 178§1kk.

Prosimy wszystkie osoby, które mogłyby udzielić informacji na temat miejsca pobytu osoby poszukiwanej o ich przekazanie na numer telefonu alarmowego 997 lub 112. Wszelkie informacje dot. osoby poszukiwanej można przesyłać anonimowo na adres (policja@elblag.ol.policja.gov.pl).

Jakub Sawicki, Zespół Prasowy KMP w Elblągu

Debata o reformie sądownictwa trwa i trwa, a narasta wokół niej tyle kłamstw, że w zasadzie nikt już nie wie o co komu chodzi.  Już dziś na stronie Sejmu można przeczytać tekst Ustawy o ustroju sądów powszechnych, do zawetowania której namawiali prezydenta protestujący na ulicach sympatycy centrolewicowych partii politycznych.

Podstawowym zarzutem wobec ustawy było to, że dawać miała Ministrowi Sprawiedliwości nieograniczone prawo do ustanawiania prezesów sądów  – od rejonowych do apelacyjnych.

Art. 25. § 1. Prezesa sądu rejonowego powołuje prezes sądu apelacyjnego spośród sędziów sądu rejonowego albo sądu okręgowego, po zasięgnięciu opinii zebrania sędziów danego sądu rejonowego i prezesa przełożonego sądu okręgowego.

Art. 24. § 1. Prezesa sądu okręgowego powołuje Minister Sprawiedliwości spośród sędziów sądu okręgowego albo sądu apelacyjnego, po zasięgnięciu opinii zgromadzenia ogólnego sędziów okręgu i opinii prezesa przełożonego sądu apelacyjnego.

Art. 23. § 1. Prezesa sądu apelacyjnego powołuje Minister Sprawiedliwości spośród sędziów sądu apelacyjnego, po zasięgnięciu opinii zgromadzenia ogólnego sędziów apelacji.

§ 2. Minister Sprawiedliwości przedstawia zgromadzeniu ogólnemu kandydata na prezesa, w celu wydania opinii.

§ 3. Jeżeli opinia nie zostanie wydana w terminie dwóch miesięcy od dnia przedstawienia kandydata, Minister Sprawiedliwości może powołać prezesa sądu apelacyjnego bez opinii.

§ 4. W razie wydania przez zgromadzenie ogólne negatywnej opinii o kandydacie, Minister Sprawiedliwości może go powołać po uzyskaniu pozytywnej opinii Krajowej Rady Sądownictwa. Negatywna opinia Krajowej Rady Sądownictwa jest dla Ministra Sprawiedliwości wiążąca.

Wychodzi na to, że opozycja nie przeczytała projektu ustawy jaki zaczęła kontestować bo wprowadzone rozwiązania w niczym nie stanowią zagrożenia dla niezawisłości sądów.

Art. 27. § 1. Prezes i wiceprezes sądu apelacyjnego oraz prezes i wiceprezes sądu okręgowego może być odwołany przez Ministra Sprawiedliwości w toku kadencji w przypadku:

1. rażącego niewywiązywania się z obowiązków służbowych

2. gdy dalsze pełnienie funkcji z innych powodów nie da się pogodzić z dobrem wymiaru sprawiedliwości.

Jak zatem widać i odwołanie Prezesa Sądu nie może być pozbawione podstaw i nie może wykraczać poza sferę dobra wymiaru sprawiedliwości.


Sędziów nadal powołuje prezydent ……tu żadnej zmiany nie widać.

Art. 55. § 1.6) Sędziów sądów powszechnych do pełnienia urzędu na stanowisku sędziowskim powołuje Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa, w terminie miesiąca od dnia przesłania tego wniosku.


Co ciekawsze, przeniesienie sędziego wymaga jego zgody….

Art. 75. § 1. Przeniesienie sędziego na inne miejsce służbowe może nastąpić tylko za jego zgodą.

§ 2. Zgoda sędziego na przeniesienie na inne miejsce służbowe nie jest wymagana w przypadkach:

1) zniesienia stanowiska wywołanego zmianą w organizacji sądownictwa lub zniesienia danego sądu lub wydziału zamiejscowego albo przeniesienia siedziby sądu;

2) niedopuszczalności zajmowania stanowiska sędziego w danym sądzie wskutek wystąpienia okoliczności, o których mowa w art. 6;

3) gdy wymaga tego wzgląd na powagę stanowiska, na podstawie orzeczenia sądu dyscyplinarnego, wydanego na wniosek kolegium właściwego sądu lub Krajowej Rady Sądownictwa;

4) przeniesienia w wyniku kary dyscyplinarnej.

Kilka zapisów z jednego aktu prawnego i już można zacząć ministra Ziobrę lubić. Jednak problem nie w tym, co zrobi pan minister ale w tym, co zrobi kolegium sądu.

 

Przykład z Elbląga:


Sędzia i przewodniczący jednego z wydziałów wydawał orzeczenia poza salą rozpraw. Strony postępowania stały pod salą, w której posiedzenia sądu miało się odbyć, a Wielce Szanowny Sędzia w zaciszu swego gabineciku wydawał orzeczenia… Prawo? Sprawiedliwość? Etos? Zasady? Dla  Wielce Szanownego  Sędziego ważniejsza była wygoda, miał wszak do przejścia coś ze sto metrów po sądowych korytarzach, a może i musiałby skorzystać z windy jaką za kilkaset tysięcy do budynku sądu na Placu Konstytucji postawiono.

Pani prezes co prawda za zachowanie sędziego przeprosiła, a Sąd Okręgowy postanowienie uchylił, ale Kolegium Sądu Okręgowego w Elblągu i Rzecznik Dyscyplinarny Sądu Apelacyjnego w Gdańsku nie uznali za konieczne by wobec owego zasępionego orła temidy wszczynać postępowanie dyscyplinarne ….

                                                                                         Życie czy żart?      Niestety życie….

Dziś w Sądzie Rejonowym w Elblągu odbyło się posiedzenie, które może być bardzo ważne dla setek czy tysięcy  osób, które odwołały się od decyzji Zakładu Ubezpieczeń Społecznych do Sądu.

Opinia, jaka przylgnęła do lekarzy orzeczników Zakładu Ubezpieczeń Społecznych w zasadzie nie nadaje się do przytoczenia. Kilka miesięcy miałem okazję rozmawiać z jednym z tych lekarzy, którzy z owej mało zaszczytnej funkcji  zrezygnowali. Zapytany o motywy owej decyzji stwierdził, że nie można być lekarzem i orzecznikiem w instytucji gdzie lekarz ma być urzędnikiem i realizować polecenia statystyków i ekonomistów.  


Problem jednak w tym, że ZUS od wielu lat nie podlega właściwie żadnej kontroli i jego urzędnicy w zasadzie robią co chcą. Skąd ów stan wynika? Niestety, w znacznej mierze z postawy biegłych sądowych, którzy – niestety – wydając swoje opinie w zasadzie przepisują dzieła literatury fantastyczno-medycznej, którą w nieprzebranych ilościach generują  urzędnicy  ZUS z plakietkami lekarzy orzeczników.


Sprawa, którą dziś rozpoznała Sędzia Sądu Rejonowego w Elblągu Sylwia Kamola dotyczyła takiej właśnie sytuacji, z jednym wszak dodatkiem i smaczkiem. Ów smaczek polega na tym, że lekarz neurolog wydając na zlecenie Sądu opinię wymyślił zabieg operacyjny, którego badany nigdy nie przeszedł. Co więcej, lekarz ten nie tylko fakt taki stworzył, ale osadził go w realiach roku 2013 po czym stwierdził, że badany w tym samym niemal okresie nie jest niezdolny do pracy.


Sprawa trafiła najpierw do Sądu Rejonowego w Elblągu, który został przez osobę badaną poinformowany, że biegły sądowy w wydanej opinii opisał zdarzenia, które nie miały nigdy miejsca i poprosił o skierowanie akt do Prokuratury. 

Do Prokuratury trafiły jednak nie akta ale kopia opinii biegłego. Co ciekawsze, dzielni prokuratorzy z Elbląga nie uznali za konieczne by akta przejrzeć i postępowanie umorzyli.

Owo postanowienie zostało zaskarżone, ale Prokurator Rejonowy w Elblągu nie uznał za stosowne by je uwzględnić.

Na szczęście dla wymiaru sprawiedliwości owo zaskarżenie  uwzględnił sąd  Powody, owej ważnej dla setek spierających się z ZUS-em elblążan, decyzji przedstawia sama SSR Sylwia Kamola w uzasadnieniu wydanego orzeczenia :

 

https://youtu.be/ch1Igi7VFGM

 

Sąd w zasadzie rozmontował na drobne i uznał za niezrozumiałe  rozumowanie Policji i Prokuratury. Przypomnijmy zatem, że system prawa nowoczesnej Europy powstał w tym celu, by chronić interesy maluczkich przed zachłannością wielkich. Dziś wielka instytucja, która miała gromadzić i inwestować składki ubezpieczeniowe, stała się ich konsumentem. Milionowe nagrody dla pracowników i pałace, w jakich instytucja ta funkcjonuje, budzą  uzasadnione obawy ludzi, którzy są sponsorami urzędników i lekarzy, a sami żyją niejednokrotnie w warunkach  tragicznych, ledwo wiążąc  koniec z końcem i odstawiając leki, na które ich nie stać.


  Opinia biegłego sądowego sporządzona na piśmie, na polecenie strony i złożona do akt sądowych nie może być zatem traktowana jako dowód z opinii biegłego. Z kolei, potrzeba zasięgnięcia opinii placówki naukowej lub naukowo – badawczej zachodzi wówczas, gdy podlegający ocenie sądu problem, że względu na jego złożoność, wymaga wyjaśnienia przez specjalistów o szczególnie wysokim przygotowaniu praktycznym i teoretycznym oraz gdy konieczne będzie wykorzystanie najnowszych wyników badań sądowych. Odpowiadając na zarzuty o wadliwość sporządzonej przez instytut opinii, Sąd wskazał, że nie było jego obowiązkiem polemizować z ustaleniami innych biegłych tej samej specjalności, zawartych w innych opiniach, czy też ekspertyzach prywatnych. Obowiązkiem biegłych z wezwanego instytutu było dokonanie własnej oceny stanu zdrowia osoby badanej na podstawie przeprowadzonego badania i analizy dokumentacji dołączonej do akt sprawy, z czego zdaniem Sądu należycie się wywiązali.

Tak orzekł Sąd Apelacyjny w Rzeszowie w wyroku z dnia 15 września 2016 r., sygn. akt I ACa 81/16


"Obowiązkiem biegłych z wezwanego instytutu było dokonanie własnej oceny stanu zdrowia osoby badanej na podstawie przeprowadzonego badania i analizy dokumentacji dołączonej do akt sprawy"- czytamy w orzeczeniu Sądu Apelacyjnego. Czy podstawą opinii może być fantastyka medyczna – niech ocenią czytelnicy. Wynik oceny Prokuratury podamy za kilka miesięcy bo tyle postępowanie zapewne potrwa. O ile biegły sądowy zostanie skazany to jego działalność "orzecznicza" zakończy się szybko. Jeżeli  jednak popełnił błąd to Prezes Sądu Okręgowego będzie musiał ocenić, czy tak mało biegłego w sztuce czytania akt biegłego sądowego  można nadal traktować poważnie i powierzać mu wydawanie kolejnych  opinii.

Kasa fiskalna to urządzenie podatkowe – tak w roku 1995 pan Dariusz Jażyna rozpoczął szkolenie serwisantów kas fiskalnych firmy SHARP prowadzone w Pruszczu Gdańskim. Smutnym pokłosiem nieznajomości owego stwierdzenia była ekspertyza, jaką członkowie  stowarzyszenia "Wolny Elbląg" sporządzili na potrzeby postępowania, które toczy się w Sądzie Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w Elblągu.

 

Jedna z firm ogólnokrajowych posiadająca filię w Elblągu zwolniła swoją pracownicę zarzucając jej braki w kwotach  przekazanych  do centrali  utargów. Sprawa spotkała się ze sprzeciwem i co ciekawsze, w jakiś sposób wymknęła się statystycznemu ujęciu Prokuratury Okręgowej



Art. 218. § 1. Kto, wykonując czynności w sprawach z zakresu prawa pracy i ubezpieczeń społecznych, złośliwie lub uporczywie narusza prawa pracownika wynikające ze stosunku pracy lub ubezpieczenia społecznego, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.


 

Kasjerka posądzona o nadużycie nie mieści sie w statystycznych ramach Polskiej Prokuratury, a Rzecznik Prasowy Komendy Miejskiej Policji nie udzielił odpowiedzi na pytanie dotyczące tej sprawy.

Na szczęście, z akt przedstawionych przez pozwaną pracownicę  wynika, że biegły księgowy nie potwierdził istnienia niedoborów, a Policja postępowanie umorzyła prawomocnie kończąc sprawę.

Do pisma procesowego pracodawca załączył szereg wydruków z system u informatycznego, które na jego zlecenie wykonał informatyk. Owe wydruki dokumentować miały stan przychodów do kasy przedstawicielstwa w naszym mieście. Problem jednak w tym, że owa lista operacji całkowicie nie pasowała do wartości raportów dobowych, jakie wygenerowała kasa fiskalna zainstalowana  w Elblągu.

808 stron załączników pokazujących przychód do kasy fiskalnej na tle dokumentu prywatnego, jaki przedstawił pracodawca i żmudne godziny spędzone nad analizą raportów to wkład, jaki w ową sprawę trzeba było włożyć, ponieważ ktoś nie wiedział, że kasa fiskalna to urządzenie podatkowe, a nie liczydło czy kalkulator.  

Czy pozwanie pracownika do  sądu na podstawie nierzetelnych dowodów z nieposiadającego pozytywnej opinii Ministra Finansów systemu komputerowego jest naruszeniem praw pracowniczych? Czas pokaże.


Proces w sprawie pobicia jedenastolatka, który ruszył wczoraj w Sądzie Rejonowym w Elblągu nie jest prosty i już widać, że Sąd nie na wszystkie pytania znajdzie odpowiedzi.

Postarajmy się jednak wgłębić w problem zasadniczy i ustalić, jak doszło do wykolejenia oskarżonego.

Rodzice Piotra U. chcieliby zaliczać się do elity intelektualnej naszego miasta. No może nie oboje, ale z pewnością zaliczyć się do niej powinna pracownica administracji sądowej.

Zeznająca  na sali rozpraw koleżanka ojca poszkodowanego dziecka powiedziała, że przerażał ją fakt, że na sytuację nie zareagował żaden z obecnych na miejscu przechodniów.

Nas  zastanawia jednak inna o wiele bardziej drastyczna sytuacja – dlaczego na fakt, że Piotr U. używał siły wobec swojej matki nie zareagował żaden z pracowników sądu i żaden z sędziów?


Podobno, żeby zwyciężyło zło wystarczy by dobrzy ludzie nic nie robili. Dlaczego świadomi i przygotowani do wkraczania w życie innych funkcjonariusze sądownictwa nie wkroczyli w życie ich koleżanki, którą jak udało nam się ustalić, nie raz i nie dwa pobił jej syn?

Jeszcze ciekawszą postacią jest ojciec Piotra U – były funkcjonariusz Służby Więziennej w Areszcie Śledczym w Elblągu, gdzie dziś przebywa jego syn.

Rolą ojca bywa konieczność zatrzymania dzieci, gdy zaczynają błądzić, a funkcjonariusz Służby Więziennej jak mało, kto ma umiejętności i doświadczenie zawodowe by takie błędy rozpoznawać.

Piotr U. jest ofiarą swoich rodziców – ich nadopiekuńczości, która wyhodowała kogoś, kto przypomina serialową postać „Januszka”. Co gorsza, w toku postępowania wyszło, że to bezczynność prokuratury doprowadziła do eskalacji agresji i tragedii, do jakiej doszło z udziałem chłopca.
 
Problem jednak w tym, że jedyny naoczny świadek zajścia zdecydowanie i pod przyrzeczeniem zeznał, że młody rowerzysta sięgał prawą ręką po postawione na chodniku piwa i niestety wszystko wskazuje na to, że owo zeznanie ma pełne odzwierciedlenie w nagraniu wideo, jakie Policja przekazała do mediów szukając sprawców pobicia.

Kim jest młody chłopiec, który padł ofiarą pobicia? Słuchając dzisiejszych zeznań wyłania się bardzo pozytywny obraz młodych człowieka, który nosi mundur harcerski i czynnie brał udział w życiu swojej szkoły. Czy ktoś taki mógł ukraść komuś piwo? Pewnie nie, problem jednak w tym, że niekoniecznie mógł mieć świadomość, że czteropak postawiony na chodniku do kogoś należy ponieważ jego właściciel postawił go w sporej odległości od samochodu. Młody człowiek jadąc do domu mógł dostrzec coś, co stało na chodniku i wydawało się nie mieć właściciela. Fatalna pomyłka można by rzec, gdyby nie fakt, że słowo „fatalna” nie bardzo tu pasuje.

Czy owa okoliczność może usprawiedliwić napaść na 11-latka?

Zdecydowanie nie, ponieważ wybuch agresji Piotra U nie może być usprawiedliwiony.


Problem jest też z obrażeniami, jakie dziecko odniosło w wyniku tej napaści, ponieważ jak zeznała kobieta, która zareagowała na owa sytuację, dziecko nie miało żadnych widocznych śladów pobicia.


Nagranie, jakie przedstawiła Policja pokazuje bardzo brutalne zachowanie sprawcy i jest to fakt materialny, problem jednak w tym, że gdyby sprawca będący młodym, dobrze zbudowanym uprawiającym biegi mężczyzną faktycznie uderzył 11-latka pięścią to by mu  dziecinną twarz zmasakrował. Skoro zatem bezpośredni świadek zdarzenia nie widział żadnych śladów, to jak ów fenomen wyjaśnić?

Zadanie, jakie czeka biegłych jest karkołomne – jak wyjaśnić coś, czego wyjaśnić się nie da?

Z jednej strony nikt faktu kopania dziecka nie neguje bo widać to  na nagraniu, z drugiej zaś strony poszkodowany nie odniósł w ich wyniku żadnych widocznych obrażeń. Cud ?

Ale cud jest w tej sprawie podwójny – prokurator odmówił wszczęcia śledztwa wobec Piotra U. za groźby kierowane wobec innej dorosłej  osoby.

Być może gdyby Policja wtedy złożyła akt oskarżenia to do pobicia chłopca by nie doszło.
Kto i kiedy odmówił prowadzenia śledztwa? Zapytamy Prokuratury Rejonowej, ale o tym za jakiś czas.


Na uwagę zasługuje też Sędzia Sądu Rejonowego Piotr Ulewicz, a to z dwóch powodów. Pierwszy z nich to ten że dość sprawnie poradził sobie z mediami bardzo licznie zgromadzonymi w  sali rozpraw. Drugi, o wiele ważniejszy, to ten że poradził sobie również z emocjami rodziny pobitego chłopca, rzeczowo wyjaśniając co jest istotą procesu i które z kwestii jakie podnosił Ojciec chłopca nie maja dla sprawy znaczenia.

Czyżby zmiana pokoleniowa ? W maju przesłuchanie biegłych i owa czynność być może będzie mogła być nagrywana ponieważ Biegli jak sam Sedzia czy Prokurator są funkcjonariuszami publicznymi i nie korzystają z ochrony wizerunku.

Inna sprawa że przedmiotem oceny mają być okolicznosci związane ze stanem zdrowia pobitego  chłopca, a to może spowodować wyłączenie jawności rozprawy w tym zakresie i w trakcie prowadzenia  tych dowodów .

 

Życie w Polsce lekkie nie jest. Życie w Elblągu nawet w skali Polski patologicznej lekkie nie jest ale to, co widzimy u nas, jakby blednie widząc to, co dzieje się zaledwie kilkanaście kilometrów od nas.

Zajączkowo to mała miejscowość zaraz za Milejewem. Jest tam kilkadziesiąt domów rozrzuconych po obu stronach drogi do Braniewa. Jest kilka domów wybudowanych przez mieszkańców Elbląga emigrujących z Elbląga na peryferia naszej mało metropolitarnej „metropolii”. Ale jest tam też jedno gospodarstwo rolne jakby żywcem wyjęte z okresu tuż po drugiej wojnie światowej i dziś właśnie o takim siedlisku i jego mieszkańcach napiszemy. Ale nie o wszystkich. W telewizji właśnie widać piękną twarz Izy Mikko promującej adopcję psów. Pani Iza mówi o sympatii empatii i świecie w jakim żyjemy. Aktorka mówi, że dobro okazane innym wraca i rośnie czyniąc świat lepszym.

img_6982

Opowieść, którą zaczynamy snuć jest smutna – jest to opowieść o biedzie, która rodzi patologię i o tych, którzy, zamiast pomagać w powrocie do normalności, szkodzą. Będzie to też opowieść o patologii polskiego sądownictwa i ludziach, którzy pod sędziowskim łańcuchem chcą ukryć fakt, że ich serce jest czarne jak wrota piekieł. Będzie to opowieść o programie 500 Plus i jego plusach i minusach ale i o tym, że bez niego wielu ludzi zanurzonych w nędzy nie ma żadnych szans na normalność. Opowieść będzie długa i pewnie ciągnąc się będzie przez całe miesiące bo z marginesu nie wraca się w kilka godzin. Tylko, że Polska to nie jest kraj dla dobrych ludzi bo dobrzy ludzie czują się tu nie na miejscu. Dobrze za to czują się tu wszelkiej maści egoiści i kombinatorzy, którzy z cudzego nieszczęścia potrafią zrobić sobie całkiem dobrze prosperującą fabrykę pieniędzy.

 

img_6991Pani Magda nie jest już nastolatką, a jej urodę zniszczyło życie jakie wiedzie – a żyje w warunkach ekstremalnych. Ocenę jej życia zaczerpnąłem z wyroku sądowego. Wyrok ten wydały trzy kobiety – Sędzia Sądu Okręgowego Lidia Kryszewska – Watkowska oraz ławniczki Liliana Rucińska i Jadwiga Kowalewska. Oceniać innych nie jest łatwo, ale rozpoczynając owo zadanie wypada zrobić to rzetelnie i z życzliwością.

 

 

Sąd w Polsce to nadal stalinowska instytucja ucisku i odpowiada za to profesor Adam Strzembosz, który jako Minister Sprawiedliwości w latach 1989-1990 nie potrafił doprowadzić do oczyszczenia sadownictwa z komunistycznych funkcjonariuszy nominowanych do pełnienia sprawiedliwości przez partyjnych kacyków, bardziej zainteresowanych obroną własnej pozycji niż czynieniem dobra. Kryteria doboru sędziów były zatem proste: bierny, mierny ale wierny. I posłuszny. Potem owo posłuszeństwo nieco się zmieniło, czego przykładem była  afera Amber Gold. Przez całe lata środowisko sędziowskie uczone było PO-słuszeństwa wobec sędziów wizytatorów, którzy w większości składali ślubowania na wierność konstytucji gwarantującej, że przewodnią siłą narodu będzie Polska Zjednoczona Partia Robotnicza.

Jak widać z uzasadnienia wyroku V C 1073/15 ów stalinowski sposób myślenia ma się w środowisku sędziowskim bardzo dobrze. Owe trzy szacowne sędziny, oceniając życia matki trojga dzieci, uznały, że nie jest ona warta by swoje dzieci wychowywać. Najstarsza córka Pani Magdaleny z wolna dorasta ale dorasta w rodzinie ojca. Kilka lat temu pozbawiono ją praw rodzicielskich, a córkę umieszczono w rodzinie zastępczej ze strony ojca. Pani Magda nie widziała jej od sześciu lat. Ale nauczona ową tragiczną i bolesną lekcją życia Pani Magda stara się odzyskać dwóch swoich młodszych synów, obecnie również umieszczonych w rodzinie zastępczej dziadków z tego powodu, że warunki mieszkaniowe nie pozwalają na ich pozostawienie wraz z matką. Czy decyzja procesowa była słuszna już wiemy – Sąd Apelacyjny w Gdańsku wyrok uchylił i przekazał do ponownego rozpoznania w Elblągu. Jak widać, więcej dobrego serca i zaufania do matki znaleźli sędziowie w odległym Gdańsku niż sędziny wygodnie rozparte w fotelach naszego Sądu. Pewne jest jednak to, że warunki w jakich przyszło żyć Pani Magdzie są ekstremalnie trudne i pewne jest to, że na miarę własnych, nader skromnych możliwości stara się ona je poprawić.

 

Znalezione obrazy dla zapytania so elblągSąd w Elblągu oparł się w swoim orzeczeniu na wywiadzie środowiskowym wykonanym przez pracowników Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Milejewie. Niedzielny poranek to nie najlepsza pora na wizytę w tej instytucji, choć dobry pracownik pomocy społecznej nie patrzy na godziny pracy bo ten rodzaj pracy nie jest zwykłą urzędniczą pracą wykonywaną za biurkiem w określonych godzinach. Ale w rozumowaniu sędziny Lidi Kryszewskiej – Watkowskiej jest inaczej.

 

 

Na jednej ze stron uzasadnienia, jakie sporządziła, znalazłem obrażający zasady zdrowej logiki zapis, że pomoc ze strony gminy okazała się nieskuteczna ponieważ Pani Magdalena utrudnia kontakt z asystentem rodziny. Co ciekawsze, Sąd narusza jej dobra osobiste stwierdzając w uzasadnieniu wyroku, że jest ona kłamcą. Czytając owe fragmenty zastanawiam się, czy którakolwiek z szacownych Pań tworzących skład sędziowski pofatygowała się na miejsce zamieszkania Pani Magdy.

img_6986Dom, w jakim Pani Magda mieszka, to stare rozpadające się siedlisko odległe o około kilometr od drogi Elbląg -Braniewo. Wejście do jej domu nie ma zamka, a drzwi zamykane są za pomocą kołka. Jak zatem Pani Magda mogła utrudniać pracownikom GOPS kontakt? Uciekała do lasu czy może siadała na owym malowniczym kołku zastępującym zamek i udawała, że jej nie ma? Ale jest w tym wyroku i bardzo wyraźne oskarżenie wobec pracowników pomocy społecznej, ponieważ pomimo stwierdzenia, że Pani Magda nie radzi sobie z formalnościami, to nie pomogli oni w złożeniu wniosku o zasiłek rodzinny.

 

Zastanawiam się jakie ma kompetencje pracownik socjalny, który do takiej sytuacji dopuścił i jak swoje obowiązki wykonuje wójt, skoro toleruje tak rażące naruszenie obowiązków? Ale i sam Wysoki Sąd nie czytał z należytą uwagą akt i nie potrafił wyciągnąć z nich podstawowych informacji. Rodzina Pani Magdy mieszka w ruderze – to najlepiej pokazują fotografie, jakie tam wykonaliśmy. Ale nie jest prawdą, by w pokoju jaki obecnie zajmuje wraz ze swoim partnerem panował brud. Pokój jest w fatalnym stanie technicznym ale rolą ośrodka pomocy nie powinno być tępe i leniwe odnotowanie owego faktu  ale zmiana tej sytuacji by rodzina mogła egzystować w warunkach odpowiednich dla ludzi. Temu zadaniu jednak ani Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej ani wójt gminy nie sprostali. Dlaczego tak się stało postaramy się ustalić. Zapytamy też pasterza Parafii p.w. Św. Stanisława ( biskupa i męczennika) proboszcza, księdza Antoniego Falińskiego – na jaką pomoc może Pani Magda liczyć od wspólnoty, w której żyje od urodzenia i w której przyszły na świat jej dzieci. Rzecznik Sądu Apelacyjnego w Gdańsku została poproszona o przesłanie informacji o orzeczeniu jakie zapadło i przebiegu służby sędziów, którzy je wydali. Za kilka dni postaramy się wskazać jakie błędy logiczne znalazł Sąd Apelacyjny.

Apelacja, jaką złożyła Pani Magda została sporządzona przez kogoś w kanonach prawa zorientowanego ale i on zapomniał o kilku ważnych sprawach. Po pierwsze, w żadnym z dokumentów sądowych nie ma słowa, że Pan Magda zakupiła pompę i wykonała instalację, która miała jej zapewnić dostęp do bieżącej wody. Problem okazał się jednak głębszy, ponieważ bez większej dozy wiedzy fachowej, można stwierdzić, że powodem problemów Pani Magdy z wodą jest obniżenie poziomu lustra wody w jej studni.

img_6997 img_7000

Obecnie poziom ten opadł do poziomu około 5 metrów poniżej gruntu, stąd mała pompa zasilana napięciem 230 V nie jest w stanie wody zassać. Pani Magdzie potrzebna jest zatem pompa zanurzeniowa zasilana większym napięciem i zanurzona dużo głębiej. Zmiana warunków hydrologicznych jest faktem, o którym wójt gminy wiedzieć powinien i pewne jest, że starania Pani Magdy o rozwiązanie problemu wody winny znaleźć się w dokumentach sądowych. W siedlisku brak jest też szamba i faktem jest, że jego mieszkańcy nadal korzystają z wychodków naturalnych. Nie powinno zatem nikogo dziwić, że dzieci korzystają z nocników – w końcu nie po to owe nocne naczynie wymyślono by z niego nie korzystać. Czy jednak z owego faktu można czynić zarzut Pani Magdzie? Owszem można – jeśli jest się człowiekiem szalonym. Warto zatem ustalić czy owo szaleństwo się gdzieś w Milejewie nie zalęgło.

Autor apelacji na wprost uznał, że przyczyną obecnego stanu rzeczy jest „opór ojca, obojętność dziadka i brak zaangażowania ośrodka pomocy”. Pani Magda od urodzenia walczy ze światem. Walczy z biedą i próbuje żyć normalnie. Dzięki programowi 500 Plus ma szanse, ponieważ po raz pierwszy od 1989 r ktoś się za nią ujął i dał jej szansę na godne utrzymanie jej dzieci. Moim zdaniem prędzej warto by było zwolnić pracowników pomocy społecznej niż z programu tego zrezygnować i miejmy nadzieję, że owa dłoń doprowadzi do tego, że rodzina znów będzie razem. Ale żeby się tak stało potrzebna jest pomoc i Kościoła i Samorządu i wielu ludzi dobrej woli.

 

Znalezione obrazy dla zapytania wspolnotaBudowanie wspólnoty zaczyna się od rzeczy małych – czy firma „Cleaner” zechce udzielić Pani Magdzie rabatu na postawienie u niej kabiny toaletowej, obecnie zabranej z braku wpłat, zobaczymy. Czy Gmina pokryje koszty ponownej instalacji owego sanitariatu, zobaczymy. Czy sklep, który sprzedał Pani Magdzie pompę zechce ją zamienić na pompę zanurzeniową okaże się za kilka dni.

 

 

 

Sprawa Pani Magdy została przekazana osobie znanej z wielkiego serca, Panu Janowi Puchalskiemu, członkowi klubu Elbląskiego Lions Club. Miejmy zatem nadzieję, że lwi pazur Lwów z Elbląga rozerwie owo koło złych zdarzeń, jakie się wokół Pani Magdy i jej dzieci obraca. Miejmy nadzieję, że Pani Magda znajdzie pracę, a może i mieszkanie w Elblągu i że wraz z nią do naszego miasta emigrują jej dzieci. Miejmy nadzieję, że MOPS w Elblągu będzie umiał lepiej się nią zaopiekować. A  za kilka dni pokażemy inną sprawę, która niestety i naszym urzędnikom dobrego świadectwa nie daje.

NRA przedstawiła MS postulaty dotyczące usprawnienia dostępu do sądów

Ministerstwo Sprawiedliwości zwróciło się do NRA z prośbą o przedstawienie opinii dotyczącej bieżącego stanu sądownictwa, jego największych problemów i wizji poprawy stanu. NRA przekazała swoje postulaty 30 grudnia br.

W piśmie, podpisanym przez adw. Jacka Trelę, wiceprezesa NRA, Naczelna Rada Adwokacka zwraca uwagę na potrzebę zmiany art. 364 ustawy o księgach wieczystych i hipotece, poprzez rozszerzenie o adwokatów i radców prawnych kręgu osób uprawnionych do wielokrotnego i nieograniczonego korzystania z centralnej bazy danych ksiąg wieczystych.

Adwokaci postulują też zmianę art. 46 ustawy o ewidencji ludności poprzez dodanie punktu, który ustanawiałby dostęp adwokatów i radców prawnych do bazy danych. Tłumaczą, że w każdym postępowaniu konieczne jest ustalenie prawidłowych adresów stron. Dodatkowo, w przypadku postępowań cywilnych, obok wskazania adresów zamieszkania, należy podać numery PESEL uczestników postępowania, przy czym, w przypadku gdy sądy nie będą w stanie ustalić we własnym zakresie numerów PESEL, postępowanie zostanie zawieszone do czasu wskazania tych danych przez stronę inicjującą postępowanie. Również na mocy art. 50532 kpc w elektronicznym postępowaniu upominawczym obowiązek wskazania adresu zamieszkania i numeru PESEL obciąża stronę inicjującą takie postępowanie. Zdaniem adwokatów, wprowadzenie tej zmiany przyczyni się do zwiększenia bezpieczeństwa obrotu prawnego.

W piśmie NRA apeluje o dostosowanie portali informacyjnych sądów, które niebawem staną się formą komunikowania z pełnomocnikami w ramach elektronicznego biura podawczego, do wymogów bezpiecznego obrotu prawnego. Adwokaci proponują, aby uprawnienia te wprowadzić już na etapie testowania systemów, przed wejściem w życie przepisów o elektronicznym doręczeniu.

NRA zaproponowało także wprowadzenie przepisów o obowiązkowym zastępstwie stron w sprawach gospodarczych przez adwokatów lub radców prawnych.

Ponadto NRA zadeklarowała wolę uczestnictwa w pracach ministerialnych nad reformowaniem sądownictwa na dalszym etapie. Poinformowała również, że Prezydium NRA zwróciło się do całego środowiska adwokackiego z prośbą o przedstawienie rozwiązań, które mogłyby wpłynąć na usprawnienie wymiaru sprawiedliwości.
NRA przedstawiła MS postulaty dotyczące usprawnienia dostępu do sądów Ministerstwo Sprawiedliwości zwróciło się do NRA z prośbą o przedstawienie opinii dotyczącej bieżącego stanu sądownictwa, jego największych problemów i wizji poprawy stanu. NRA przekazała swoje postulaty 30 grudnia br. W piśmie, podpisanym przez adw. Jacka Trelę, wiceprezesa NRA, Naczelna Rada Adwokacka zwraca uwagę na potrzebę zmiany art. 364 ustawy o księgach wieczystych i hipotece, poprzez rozszerzenie o adwokatów i radców prawnych kręgu osób uprawnionych do wielokrotnego i nieograniczonego korzystania z centralnej bazy danych ksiąg wieczystych. Adwokaci postulują też zmianę art. 46 ustawy o ewidencji ludności poprzez dodanie punktu, który ustanawiałby dostęp adwokatów i radców prawnych do bazy danych. Tłumaczą, że w każdym postępowaniu konieczne jest ustalenie prawidłowych adresów stron. Dodatkowo, w przypadku postępowań cywilnych, obok wskazania adresów zamieszkania, należy podać numery PESEL uczestników postępowania, przy czym, w przypadku gdy sądy nie będą w stanie ustalić we własnym zakresie numerów PESEL, postępowanie zostanie zawieszone do czasu wskazania tych danych przez stronę inicjującą postępowanie. Również na mocy art. 50532 kpc w elektronicznym postępowaniu upominawczym obowiązek wskazania adresu zamieszkania i numeru PESEL obciąża stronę inicjującą takie postępowanie. Zdaniem adwokatów, wprowadzenie tej zmiany przyczyni się do zwiększenia bezpieczeństwa obrotu prawnego. W piśmie NRA apeluje o dostosowanie portali informacyjnych sądów, które niebawem staną się formą komunikowania z pełnomocnikami w ramach elektronicznego biura podawczego, do wymogów bezpiecznego obrotu prawnego. Adwokaci proponują, aby uprawnienia te wprowadzić już na etapie testowania systemów, przed wejściem w życie przepisów o elektronicznym doręczeniu. NRA zaproponowało także wprowadzenie przepisów o obowiązkowym zastępstwie stron w sprawach gospodarczych przez adwokatów lub radców prawnych. Ponadto NRA zadeklarowała wolę uczestnictwa w pracach ministerialnych nad reformowaniem sądownictwa na dalszym etapie. Poinformowała również, że Prezydium NRA zwróciło się do całego środowiska adwokackiego z prośbą o przedstawienie rozwiązań, które mogłyby wpłynąć na usprawnienie wymiaru sprawiedliwości.

Tomasz Parol

Sędziowie w Polsce otrzymują nieoprocentowane pożyczki na budowy domów w miejscach orzekania i pobierają jednocześnie kilometrówki na dojazdy do tych miejsc. Przed odpowiedzialnością za ten przekręt chroniła ich Krajowa Rada Sądownictwa z Burym w swoich szeregach, która teraz sama czuje się zagrożona zdjęciem klosza TK nad sobą. TK obronił też Naczelną Radę Adwokacką przed otwarciem zawodu na warunki rynkowe. To tyle odnośnie źródeł opinii Sądu Najwyższego, byłych Sędziów, korporacji prawniczych i wykładowców wydziałów prawa na których fali jedzie Rzepliński, GW i TVN.

ae2a229f3ef199648fcc5c88a2298628

Między fałdami sukni
schowała w skrytości
jeszcze jeden atrybut:
To róg obfitości.

I strzeże go zazdrośnie,
a kto chce, niech wierzy
że oddaje każdemu,
co mu się należy.

Niekiedy filuternie
spod opaski zerka:
Czy zagrać w ciuciubabkę?
czy bawić się w berka?

Jak wybrać nieomylnie?
A co za tym idzie,
Co się bardziej opłaci
bezstronnej Temidzie?

temida-i-sprawiedliwoc59bc

Od redakcji – czytając tekst Kazimierza Falkiewicza odnosimy wrażenie że spór o Trybunał Konstytucyjny to szlachetny bój o parytety władzy . Czytając opinię Tomasza Parola odnosi się wrażenie że Trybunał Konstytucyjny to tylko jedna z zorganizowanych grup obrony interesów prawników. Kto z tych Panów ma rację ? I czy faktycznie Polsce potrzeba aż tylu prawników którzy toczą bój bardziej ze sobą i dla siebie niż ze zbójami w naszej obronie ?

Odpowiedzi na to pytanie wypada poszukać na sądowych korytarzach u tych którzy z usług sądów muszą korzystać …