W czwartek podczas nadzwyczajnej sesji Rady Miasta zapytaliśmy Komendanta Miejskiego Policji o powody, dla których podlegli mu policjanci nie zawnioskowali o zastosowanie aresztu w sprawie wypadku, w którym życie stracił Jarosław Sławek. Inspektor Robert Muraszko przyznał, że sprawę od samego początku nadzorował prokurator i stwierdził, że jego funkcjonariusze prowadzili śledztwo pod jego kierunkiem.

Skład Rady Miejskiej i jej komisji

Bezpośrednio po nadzwyczajnej sesji Rady, podczas której powołano Komisję Bezpieczeństwa i Spraw Samorządowych, w której pracuje dwóch byłych Komendantów Miejskich Policji w Elblągu: Marek Osik jako członek i Krzysztof Konert jako jej przewodniczący. Pytanie o działanie prokuratury postawione zostało bezpośrednio Prokuratorowi Rejonowemu Jarosławowi Żelazkowi. Rozmowy z prokuratorem zazwyczaj nie są przyjemne i zazwyczaj niewiele po nich można się spodziewać, tym razem jednak było zgoła inaczej.

Okazuje się, że media nie zawsze o pewnych rzeczach dowiadują się pierwsze. W tym wypadku nasza redakcja nie otrzymała od Rzecznika Prokuratury Okręgowej komunikatu o zmianie stanu faktycznego i aresztowaniu sprawcy wypadku.

Cóż, nadzwyczajnie kadrowa sesja Rady Miejskiej ma swoje szczególne znaczenie, a skład Komisji Bezpieczeństwa i Spraw Samorządowych czyni z niej, nie jak to było przez całe lata, prywatny folwark całkowicie pozbawionej kompetencji Marii Koseckiej, a narzędzie gdzie o bezpieczeństwie rozmawiać się będzie fachowo i rzeczowo. Może się okazać, że obrady tej Komisji będą swego rodzaju serialem kryminalnym pokazującym jak Samorząd walczy o bezpieczeństwo elblążan.

Komisja w takim składzie ma też mocny mandat do tego by zajmować w imieniu mieszkańców stanowisko w sprawach ważnych społecznie i tu znów wracamy do pana Jarosława Żelazka,który jako Prokuratur Rejonowy pochodzi z nominacji. W Stanach Zjednoczonych Ameryki szeryfów, sędziów i prokuratorów wybierają obywatele. W najstarszej demokracji współczesnego świata o pracy prokuratorów wypowiadają się obywatele na wprost. W Polsce do tego jeszcze nie dorośliśmy. Ale w Elblągu sprawa ma się nieco inaczej – dzięki staraniom Kazimierza Falkiewicza i „Wolnego Elbląga” w każdej sprawie, nad jaką głosuje Rada Miejska, obywatele naszego miasta mogą zabrać głos i wypowiedzieć się publicznie. Zmieniła się też ustawa o samorządzie, mocno wprowadzając dotąd niemal martwą instytucję petycji. Petycje składane dotąd do Rady traktowane były „per noga” i biegały od Annasza do Kajfasza, odbijając się od murów urzędniczej niekompetencji lub lenistwa. Taki los spotkał na przykład petycję mieszkańców ulicy Bema, niezadowolonych z wprowadzenia zakazu skrętu w ulicę Puławskiego od strony centrum, która trafiła do Roberta Turleja i w zasadzie umarła w którejś z szuflad jakiegoś z urzędników.

 

Ale społeczeństwo Elbląga potrafi protestować – przypomnijmy sobie protest wobec sposobu przeprowadzenia wyborów samorządowych w roku 2014 czy protest w sprawie wyroków dotyczących skazań elbląskich ratowników medycznych za gwałt, jakiego dopuścili się podczas szkolenia w Kaliningradzie czy choćby protest zorganizowany przez Angelikę Domańską, „uliczną” wojowniczkę strajku kobiet. Najgłośniejszy protest w sprawie działania naszej Prokuratury to sprawa Zbigniewa Stonogi, który zdaniem organów ścigania znieważył Prokuratora Rejonowego Jarosława Żelazka podczas interwencji w sprawie pobitego na ulicy Płk. Dąbka jedenastolatka. Najmniej znany jest zaś w Elblągu fakt, że lokalni działacze partii Janusza Korwina Mikkego wysłali do Zbigniewa Ziobro petycję o dymisję pana Jarosława Żelazka z funkcji Prokuratora Rejonowego.

 

 

O złoty środek, jaki pomiędzy modelem amerykańskim i polskim jest do wypracowania w sprawie sobotniego wypadku, chcieliśmy podpytać Prokuratora, przygotowując się na złożenie do Rady Miejskiej w Elblągu petycji wzywającej Prokuratora do złożenia wniosku o tymczasowy areszt wobec sprawcy najtragiczniejszego chyba w tym roku wypadku.

Dlaczego tym razem rozmowa z panem Prokuratorem była przyjemna? Ponieważ poinformował nas o fakcie, że areszt wobec sprawcy już zastosowano. Jak widać, pan Jarosław Żelazek zna przepisy Kodeksu Karnego i Kodeksu Postępowanie Karnego lepiej od funkcjonariuszy Policji i prokuratora dyżurnego, który nierozważnie, na wniosek o stosowanie dozoru, przystał.

Inną kwestią jest to, czy wobec policjantów i prokuratora zostaną wyciągnięte sankcje dyscyplinarne i o to właśnie w naszym przekonaniu powinna Prokuratora zapytać podczas swej najbliższej sesji Rada Miejska.

Realia sprawy są niejasne – w sprawie, którą poruszył Zbigniew Stonoga było tło niemal korupcyjne ponieważ ojciec sprawcy był funkcjonariuszem więziennictwa, a matka pracownikiem sądu.

Jakie były realia tej sprawy? Generalnie scenariusze są trzy – pierwszy to scenopis korupcyjny, w którym sprawca korzystając z stanu swego posiadania / BMW nie jest tanie/ wręczył jakiemuś adwokatowi jakąś sumę, a ten albo sumę tę przekazał policjantom, a być może prokuratorowi dyżurnemu w zamian za nie stosowanie w sprawie aresztu. To scenariusz czarny, można powiedzieć, że najczarniejszy ale w dzisiejszych czasach mało prawdopodobny właśnie z powodu zmian personalnych jakie w polskim systemie wymiaru sprawiedliwości zachodzą.

Jest i drugi scenariusz nie czarny a raczej szarawy. Być może któryś z policjantów darzył sprawcę sympatią i z czystej sympatii postanowił złożyć wniosek o środek „wolnościowy”. Powodów dla takiej sympatii może być sto – głębokie poczucie żalu, rozpacz sprawcy jego sytuacja rodzinna lub na przykład dobra opinia w środowisku. Człowiek jest tylko człowiekiem i ma prawo do pomyłki, problem jednak gdy pomyłka człowieka staje się pomyłką systemu.

Trzeci scenariusz, którego wykluczyć nie można to ten, że prokurator dyżurny zadzwonił do dyżurującego sędziego i w krótkiej relacji przedstawił mu stan sprawy, po czym obaj uznali, że w sobotnie przedpołudnie nie ma co podrywać aparatu sądowego. Dlaczego? Bo areszt tymczasowy może zastosować tylko sąd, a dozór policyjny nakłada prokurator, który i tak na miejscu wypadku był obecny.

Owe trzy scenariusze mogą się przeplatać i przenikać, bo być może sprawcę znał i lubił sam prokurator, a być może był to ktoś kogo znał sędzia – tego rodzaju dywagacji możemy snuć na pęczki i dzielić włos na ośmioro szukają powiązań rodzinnych czy towarzyskich uczestników tych zdarzeń. Tyle że wszystkie one straciły sens gdy Prokurator Rejonowy uznał za konieczną osobistą interwencję w sprawie, zakończoną zmianą środka zapobiegawczego na mniej  „wolnościowy.”

Dlaczego sprawą powinna się zając Rada Miejska skoro nie jest organem procesowym? Właśnie dlatego, że jest organem przedstawicielskim i reprezentuje ogół mieszkańców. O ile zatem choćby jeden z nich złożył do Rady petycję, to tym razem będzie musiała ona się sprawą zająć i wydać jakąś uchwałę lub jakiejś uchwały nie podjąć, a wtedy każdy z nas ma prawo poznać kto z radnych był za działaniem, a który był za bezradnością i bezczynnością w sprawach społecznie ważnych. Być może, gdyby Zbigniew Stonoga stawił się na posiedzeniu komisji rady i zaapelował o podjęcie działania przez radnych, nie stałby dziś pod oskarżeniem o znieważenie rangi i urzędu.

Szaleństwo w policyjnym mundurze

 

Rada Miejska jest organem przedstawicielskim i ma ona reprezentować Elbląg i jego mieszkańców w każdej sprawie i przed każdym organem, w każdej sprawie dotyczącej ogółu. Ale ma być też ostatnim zapasowym bastionem w walce z korupcją, bo ma działać jawnie i klarownie. Tym razem rozmowa z Prokuratorem była przyjemna bo zrobił coś, czego wielu elblążan oczekiwało i zachował się jak trzeba. Prokuratorowi gratulujemy decyzji nadzorczej, a informacji o ewentualnych sankcjach wobec funkcjonariuszy postaramy się udzielić, gdy je otrzymamy.

http://szczecin.wyborcza.pl/szczecin/7,34939,24224936,klient-znanego-adwokata-mial-odpowiadac-z-wolnej-stopy-ale.html?fbclid=IwAR1QFZElTq1byr1J-txp7bR0TOmwq_MHKMsiBL5smqaeZ0aemTwCJsjB6iY

Policjanci z elbląskiej komendy znaleźli na jednej z działek przy ul.Podchorążych ciało młodego mężczyzny z raną głowy. Prokuratura wszczyna śledztwo. 

Jak informuje prokurator rejonowy, Jarosław Żelazek – U mężczyzny stwierdzono ranę postrzałową głowy z broni czarnoprochowej. Mężczyzna oddał jeden strzał do siebie. 

Śledczy badają całą sprawę i z wstępnych ustaleń po przesłuchaniu osób związanych z mężczyzną może chodzić o czyn z art. 151 Kodeksu karnego

"Art. 151. Kto namową lub przez udzielenie pomocy doprowadza człowieka do targnięcia się na własne życie, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5"

Całą sprawę wyjaśnia elbląska prokuratura. 

Współpracownik Zbigniewa Stonogi opublikował na Facebooku dramatyczny apel po tym, jak biznesmen targnął się na własne życie.
 

Zbigniew Stonoga targnął się na własne życie. Funkcjonariuszka zdążyła odciąć sznur


„Zwracam się do wszystkich ludzi, którym wolność nie jest obojętna o udzielenie mi pomocy poprzez stworzenie miasteczka przed sądem przy ulicy Kocjana 3 i domaganie się aby zwrócono mi prawo do obrony, które zostało mi odebrane. Ja nawet nie wiem o co byłem oskarżony w tamtej sprawie. Za pośrednictwem Facebooka na którym często krytykowałem i chwaliłem policję I za pośrednictwem, którego ratowałem też życie policjantów ich kariery oraz pozostawione po śmierci na służbie dzieci i żony. Chcę serdecznie podziękować młodej dziewczynie- Policjantce z sądowego aresztu przy ul. Al.Solidarności, która podniosła alarm w dniu 25.07 i zdążyli mnie odciąć po tym jak targnąłem się na własne życie. Jestem w więzieniu nielegalnie i nikt nie chce mi pomóc”.
 

Zbigniew Odyniec ·

No i co sie stało? Zamkneli starego oszusta, kretacza i tyle w temacie. Piszecie jełopy o jakims samobójstwie, ja pierdole, a kto to potwierdził? -Nikt, to jest kolejny wymysł tego chorego szczura Stonogi. Napisał tak na swoim profilu , a barany uwierzyły i powtarzaja po nim. Hahahaha, ale te portalki maja kurwa poziom, normanie taka sama gimbaza pisze o jego samobójstwach, jak ta co siedzi całe dnie na jego stronce i sie onanizuje. Was wszystkich, to powinno sie kurwa leczyc w zakładach zamknietych, w tych waszych piustych łbach to nie ma ani grama rozumu, tylko sama sieczka i plewy.

od Redakcji

Pan Zbigniew Stonoga aniołkiem nie jest. Rozmawiając z agentem ochrony w Prokuraturze Rejonowej w Elblągu zachował się co najmniej bardzo niegrzecznie ponieważ użył bardzo ostrych słów wobec człowieka który usiłował dobrze wykonywać swoje obowiązki.

 

Ale leczyć należy nienawiść. W sprawie Pana Zbigniewa Odyńca pojawia się jeden dylemat – skierować go do Psychiatry czy Weterynarza ?

 

 

 
 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

43-letni mężczyzna został zatrzymany przez policjantów pionu zwalczania przestępczości gospodarczej. Pasłęczanin wpadł, ponieważ kradł energię elektryczną. To jednak nie koniec a właściwie początek jego procederu. Nielegalne przyłącze potrzebne mu było do zasilania sprzętu za pomocą, którego rozsyłał do innych mieszkańców sygnał telewizyjny – również nielegalnie.

Policjanci zajmujący się zwalczaniem przestępczości gospodarczej podejmowali czynności wobec 43-letniego mieszkańca Pasłęka podejrzanego o nielegalne przyłącze i pobieranie energii elektrycznej. W toku sprawdzenia okazało się, iż mężczyzna posiadał pozalicznikową instalację, ponieważ udostępniał innym osobom sygnał płatnej telewizji. Instalacja elektryczna zasilała te właśnie urządzenia.

– Nie pierwszy raz spotykamy się z tym, iż ktoś kto realizuje jakiś nielegalny proceder korzysta również z nielegalnego przyłącza elektrycznego – mówi policjant operacyjny pionu zwalczania przestępstw gospodarczych. – W tym przypadku instalacja była zakamuflowana w taki sposób, by nie można było jej łatwo odkryć. 43-latek oprócz ruterów zasilał nią również swoją kuchnię, gdyż tam znajdowały się urządzenia, które potrzebowały największej mocy.

Mężczyzna oprócz zarzutów kradzieży energii elektrycznej usłyszy również zarzut nielegalnego udostępniania sygnału i czerpania z tego tytułu korzyści. Mężczyzna, który zajmował się nielegalnym rozsyłaniem płatnych kanałów telewizyjnych swoim działaniem naruszył przepisy ustawy o ochronie niektórych usług świadczonych drogą elektroniczną, opartych lub polegających na dostępie warunkowym, za co może mu grozić teraz kara do 3 lat pozbawienia wolności.

podkom. Krzysztof Nowacki oficer prasowy KMP w Elblągu  

Dziś w Sądzie Rejonowym w Elblągu odbyło się posiedzenie, które może być bardzo ważne dla setek czy tysięcy  osób, które odwołały się od decyzji Zakładu Ubezpieczeń Społecznych do Sądu.

Opinia, jaka przylgnęła do lekarzy orzeczników Zakładu Ubezpieczeń Społecznych w zasadzie nie nadaje się do przytoczenia. Kilka miesięcy miałem okazję rozmawiać z jednym z tych lekarzy, którzy z owej mało zaszczytnej funkcji  zrezygnowali. Zapytany o motywy owej decyzji stwierdził, że nie można być lekarzem i orzecznikiem w instytucji gdzie lekarz ma być urzędnikiem i realizować polecenia statystyków i ekonomistów.  


Problem jednak w tym, że ZUS od wielu lat nie podlega właściwie żadnej kontroli i jego urzędnicy w zasadzie robią co chcą. Skąd ów stan wynika? Niestety, w znacznej mierze z postawy biegłych sądowych, którzy – niestety – wydając swoje opinie w zasadzie przepisują dzieła literatury fantastyczno-medycznej, którą w nieprzebranych ilościach generują  urzędnicy  ZUS z plakietkami lekarzy orzeczników.


Sprawa, którą dziś rozpoznała Sędzia Sądu Rejonowego w Elblągu Sylwia Kamola dotyczyła takiej właśnie sytuacji, z jednym wszak dodatkiem i smaczkiem. Ów smaczek polega na tym, że lekarz neurolog wydając na zlecenie Sądu opinię wymyślił zabieg operacyjny, którego badany nigdy nie przeszedł. Co więcej, lekarz ten nie tylko fakt taki stworzył, ale osadził go w realiach roku 2013 po czym stwierdził, że badany w tym samym niemal okresie nie jest niezdolny do pracy.


Sprawa trafiła najpierw do Sądu Rejonowego w Elblągu, który został przez osobę badaną poinformowany, że biegły sądowy w wydanej opinii opisał zdarzenia, które nie miały nigdy miejsca i poprosił o skierowanie akt do Prokuratury. 

Do Prokuratury trafiły jednak nie akta ale kopia opinii biegłego. Co ciekawsze, dzielni prokuratorzy z Elbląga nie uznali za konieczne by akta przejrzeć i postępowanie umorzyli.

Owo postanowienie zostało zaskarżone, ale Prokurator Rejonowy w Elblągu nie uznał za stosowne by je uwzględnić.

Na szczęście dla wymiaru sprawiedliwości owo zaskarżenie  uwzględnił sąd  Powody, owej ważnej dla setek spierających się z ZUS-em elblążan, decyzji przedstawia sama SSR Sylwia Kamola w uzasadnieniu wydanego orzeczenia :

 

https://youtu.be/ch1Igi7VFGM

 

Sąd w zasadzie rozmontował na drobne i uznał za niezrozumiałe  rozumowanie Policji i Prokuratury. Przypomnijmy zatem, że system prawa nowoczesnej Europy powstał w tym celu, by chronić interesy maluczkich przed zachłannością wielkich. Dziś wielka instytucja, która miała gromadzić i inwestować składki ubezpieczeniowe, stała się ich konsumentem. Milionowe nagrody dla pracowników i pałace, w jakich instytucja ta funkcjonuje, budzą  uzasadnione obawy ludzi, którzy są sponsorami urzędników i lekarzy, a sami żyją niejednokrotnie w warunkach  tragicznych, ledwo wiążąc  koniec z końcem i odstawiając leki, na które ich nie stać.


  Opinia biegłego sądowego sporządzona na piśmie, na polecenie strony i złożona do akt sądowych nie może być zatem traktowana jako dowód z opinii biegłego. Z kolei, potrzeba zasięgnięcia opinii placówki naukowej lub naukowo – badawczej zachodzi wówczas, gdy podlegający ocenie sądu problem, że względu na jego złożoność, wymaga wyjaśnienia przez specjalistów o szczególnie wysokim przygotowaniu praktycznym i teoretycznym oraz gdy konieczne będzie wykorzystanie najnowszych wyników badań sądowych. Odpowiadając na zarzuty o wadliwość sporządzonej przez instytut opinii, Sąd wskazał, że nie było jego obowiązkiem polemizować z ustaleniami innych biegłych tej samej specjalności, zawartych w innych opiniach, czy też ekspertyzach prywatnych. Obowiązkiem biegłych z wezwanego instytutu było dokonanie własnej oceny stanu zdrowia osoby badanej na podstawie przeprowadzonego badania i analizy dokumentacji dołączonej do akt sprawy, z czego zdaniem Sądu należycie się wywiązali.

Tak orzekł Sąd Apelacyjny w Rzeszowie w wyroku z dnia 15 września 2016 r., sygn. akt I ACa 81/16


"Obowiązkiem biegłych z wezwanego instytutu było dokonanie własnej oceny stanu zdrowia osoby badanej na podstawie przeprowadzonego badania i analizy dokumentacji dołączonej do akt sprawy"- czytamy w orzeczeniu Sądu Apelacyjnego. Czy podstawą opinii może być fantastyka medyczna – niech ocenią czytelnicy. Wynik oceny Prokuratury podamy za kilka miesięcy bo tyle postępowanie zapewne potrwa. O ile biegły sądowy zostanie skazany to jego działalność "orzecznicza" zakończy się szybko. Jeżeli  jednak popełnił błąd to Prezes Sądu Okręgowego będzie musiał ocenić, czy tak mało biegłego w sztuce czytania akt biegłego sądowego  można nadal traktować poważnie i powierzać mu wydawanie kolejnych  opinii.

Kasa fiskalna to urządzenie podatkowe – tak w roku 1995 pan Dariusz Jażyna rozpoczął szkolenie serwisantów kas fiskalnych firmy SHARP prowadzone w Pruszczu Gdańskim. Smutnym pokłosiem nieznajomości owego stwierdzenia była ekspertyza, jaką członkowie  stowarzyszenia "Wolny Elbląg" sporządzili na potrzeby postępowania, które toczy się w Sądzie Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w Elblągu.

 

Jedna z firm ogólnokrajowych posiadająca filię w Elblągu zwolniła swoją pracownicę zarzucając jej braki w kwotach  przekazanych  do centrali  utargów. Sprawa spotkała się ze sprzeciwem i co ciekawsze, w jakiś sposób wymknęła się statystycznemu ujęciu Prokuratury Okręgowej



Art. 218. § 1. Kto, wykonując czynności w sprawach z zakresu prawa pracy i ubezpieczeń społecznych, złośliwie lub uporczywie narusza prawa pracownika wynikające ze stosunku pracy lub ubezpieczenia społecznego, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.


 

Kasjerka posądzona o nadużycie nie mieści sie w statystycznych ramach Polskiej Prokuratury, a Rzecznik Prasowy Komendy Miejskiej Policji nie udzielił odpowiedzi na pytanie dotyczące tej sprawy.

Na szczęście, z akt przedstawionych przez pozwaną pracownicę  wynika, że biegły księgowy nie potwierdził istnienia niedoborów, a Policja postępowanie umorzyła prawomocnie kończąc sprawę.

Do pisma procesowego pracodawca załączył szereg wydruków z system u informatycznego, które na jego zlecenie wykonał informatyk. Owe wydruki dokumentować miały stan przychodów do kasy przedstawicielstwa w naszym mieście. Problem jednak w tym, że owa lista operacji całkowicie nie pasowała do wartości raportów dobowych, jakie wygenerowała kasa fiskalna zainstalowana  w Elblągu.

808 stron załączników pokazujących przychód do kasy fiskalnej na tle dokumentu prywatnego, jaki przedstawił pracodawca i żmudne godziny spędzone nad analizą raportów to wkład, jaki w ową sprawę trzeba było włożyć, ponieważ ktoś nie wiedział, że kasa fiskalna to urządzenie podatkowe, a nie liczydło czy kalkulator.  

Czy pozwanie pracownika do  sądu na podstawie nierzetelnych dowodów z nieposiadającego pozytywnej opinii Ministra Finansów systemu komputerowego jest naruszeniem praw pracowniczych? Czas pokaże.

Prokuratura Okręgowa kilka dni temu zorganizowała konferencję prasową podając dane statystyczne za rok 2016.
Do prokuratur okręgu wpłynęły  12 632  sprawy, to jest o 11.6 % więcej niż przed rokiem.

Przybyło pracy prokuratorom średnio o 2.4%. Owa nota daje zawrotny wynik 22.9 sprawy na prokuratora. Rok ma 365 dni czyli nad każdą sprawą prokurator spędza  15,9 dnia to jest około dwóch tygodni.

Z owych 12 632 spraw wyszło 3085 aktów oskarżenia skierowanych wobec 3097 osób.
Skuteczność podana przez Prokuraturę wynosi 53,2 % i jest najwyższa w regionie Prokuratury Regionalnej w Gdańsku.

Skierowano natomiast zaledwie 174 wnioski o warunkowe umorzenie postępowania co dowodzi, że Prokuratura nie prowadzi mediacji i nie bardzo wie jak do owej, innej koncepcji postępowania karnego podejść. Zresztą zupełnie podobne wnioski miała pani prokurator z Prokuratury Rejonowej w Kartuzach, która również ma wrażenie, że mediacja jeszcze do bram prokuratur nie dotarła.

Czy będzie taki moment, gdy do drzwi oskarżonego zapuka mediator zamiast policjanta? Zobaczymy, na pewno nie nastąpi to szybko.

Sprawców nie wykryto w 679 sprawach, jednak nie podano statystyki spraw umorzonych, a to owe dane najlepiej pokazują skuteczność prokuratury.
Odmówiono wszczęcia postępowania w 2053 sprawach i tu zapewne ukryte są sprawy najbardziej dla obywateli istotne – drobne oszustwa czy małe wyłudzenia albo groźby karalne, znieważenia, a nawet drobne rozboje.  
Przykładem na konieczność przyjrzenia się owej liczbie potwierdza odmowa wszczęcia postępowania wobec Piotra U., obecnie sądzonego za pobicie 11-latka na ulicy Płk. Dąbka.

O zastosowania aresztu wystąpiono  w 276 sprawach, z czego aresztu nie zastosowano w 19 z nich.
W owej statystyce również znajduje się Piotr U., obecnie izolowany w Areszcie Śledczym w Elblągu, gdzie do emerytury pracował jego ojciec.
 
Dozory policyjne to 413 przypadków, a 25 razy wyznaczono poręczenia majątkowe;  61 osób objęto zakazem opuszczania kraju, a 14  razy zatrzymano paszporty.

 Mniej osób zaskarża orzeczenia – wskaźnik spadł z niemal 8 % za rok 2015 do 5,1 % w 2016. Ów parametr jest jednym z najważniejszych wskaźników pracy wymiaru sprawiedliwości ponieważ pokazuje on jak wiele, a raczej jak niewiele osób skazanych nie zgadza się z wydanymi orzeczeniami.  Ale jest i druga strona medalu – jest to też wyznacznik wiary w prawidłowość kontroli instancyjnej.

Podsumowanie konferencji jest zatem dwojakie – z jednej strony generalna poprawa statystyk, z drugiej jakby mało czytelny system statystycznej prezentacji danych.

Czy czujemy się bezpieczniejsi po zmianach w Kodeksie Karnym i Kodeksie Postępowania Karnego – nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że jedna poważna wpadka psuje obraz całości.

W roku 2016 wizerunek Prokuratury  nadszarpnął  pan Zbigniew  Stonoga, robiąc zamieszanie w sprawie pobicia 11-latka. I słusznie, ponieważ mówić warto o sprawach trudnych i bolesnych. Inna sprawa, gdzie i z kim się o tym rozmawia oraz jakim językiem owa rozmowa się toczy, ale o tym innym razem….

 

Prokurator Okręgowy – Leszek Gabriel

Z-ca Prokuratora Okręgowego – Jarosław Kembłowski

Rzecznik Prasowy Iwona Piotrowska

 


Proces w sprawie pobicia jedenastolatka, który ruszył wczoraj w Sądzie Rejonowym w Elblągu nie jest prosty i już widać, że Sąd nie na wszystkie pytania znajdzie odpowiedzi.

Postarajmy się jednak wgłębić w problem zasadniczy i ustalić, jak doszło do wykolejenia oskarżonego.

Rodzice Piotra U. chcieliby zaliczać się do elity intelektualnej naszego miasta. No może nie oboje, ale z pewnością zaliczyć się do niej powinna pracownica administracji sądowej.

Zeznająca  na sali rozpraw koleżanka ojca poszkodowanego dziecka powiedziała, że przerażał ją fakt, że na sytuację nie zareagował żaden z obecnych na miejscu przechodniów.

Nas  zastanawia jednak inna o wiele bardziej drastyczna sytuacja – dlaczego na fakt, że Piotr U. używał siły wobec swojej matki nie zareagował żaden z pracowników sądu i żaden z sędziów?


Podobno, żeby zwyciężyło zło wystarczy by dobrzy ludzie nic nie robili. Dlaczego świadomi i przygotowani do wkraczania w życie innych funkcjonariusze sądownictwa nie wkroczyli w życie ich koleżanki, którą jak udało nam się ustalić, nie raz i nie dwa pobił jej syn?

Jeszcze ciekawszą postacią jest ojciec Piotra U – były funkcjonariusz Służby Więziennej w Areszcie Śledczym w Elblągu, gdzie dziś przebywa jego syn.

Rolą ojca bywa konieczność zatrzymania dzieci, gdy zaczynają błądzić, a funkcjonariusz Służby Więziennej jak mało, kto ma umiejętności i doświadczenie zawodowe by takie błędy rozpoznawać.

Piotr U. jest ofiarą swoich rodziców – ich nadopiekuńczości, która wyhodowała kogoś, kto przypomina serialową postać „Januszka”. Co gorsza, w toku postępowania wyszło, że to bezczynność prokuratury doprowadziła do eskalacji agresji i tragedii, do jakiej doszło z udziałem chłopca.
 
Problem jednak w tym, że jedyny naoczny świadek zajścia zdecydowanie i pod przyrzeczeniem zeznał, że młody rowerzysta sięgał prawą ręką po postawione na chodniku piwa i niestety wszystko wskazuje na to, że owo zeznanie ma pełne odzwierciedlenie w nagraniu wideo, jakie Policja przekazała do mediów szukając sprawców pobicia.

Kim jest młody chłopiec, który padł ofiarą pobicia? Słuchając dzisiejszych zeznań wyłania się bardzo pozytywny obraz młodych człowieka, który nosi mundur harcerski i czynnie brał udział w życiu swojej szkoły. Czy ktoś taki mógł ukraść komuś piwo? Pewnie nie, problem jednak w tym, że niekoniecznie mógł mieć świadomość, że czteropak postawiony na chodniku do kogoś należy ponieważ jego właściciel postawił go w sporej odległości od samochodu. Młody człowiek jadąc do domu mógł dostrzec coś, co stało na chodniku i wydawało się nie mieć właściciela. Fatalna pomyłka można by rzec, gdyby nie fakt, że słowo „fatalna” nie bardzo tu pasuje.

Czy owa okoliczność może usprawiedliwić napaść na 11-latka?

Zdecydowanie nie, ponieważ wybuch agresji Piotra U nie może być usprawiedliwiony.


Problem jest też z obrażeniami, jakie dziecko odniosło w wyniku tej napaści, ponieważ jak zeznała kobieta, która zareagowała na owa sytuację, dziecko nie miało żadnych widocznych śladów pobicia.


Nagranie, jakie przedstawiła Policja pokazuje bardzo brutalne zachowanie sprawcy i jest to fakt materialny, problem jednak w tym, że gdyby sprawca będący młodym, dobrze zbudowanym uprawiającym biegi mężczyzną faktycznie uderzył 11-latka pięścią to by mu  dziecinną twarz zmasakrował. Skoro zatem bezpośredni świadek zdarzenia nie widział żadnych śladów, to jak ów fenomen wyjaśnić?

Zadanie, jakie czeka biegłych jest karkołomne – jak wyjaśnić coś, czego wyjaśnić się nie da?

Z jednej strony nikt faktu kopania dziecka nie neguje bo widać to  na nagraniu, z drugiej zaś strony poszkodowany nie odniósł w ich wyniku żadnych widocznych obrażeń. Cud ?

Ale cud jest w tej sprawie podwójny – prokurator odmówił wszczęcia śledztwa wobec Piotra U. za groźby kierowane wobec innej dorosłej  osoby.

Być może gdyby Policja wtedy złożyła akt oskarżenia to do pobicia chłopca by nie doszło.
Kto i kiedy odmówił prowadzenia śledztwa? Zapytamy Prokuratury Rejonowej, ale o tym za jakiś czas.


Na uwagę zasługuje też Sędzia Sądu Rejonowego Piotr Ulewicz, a to z dwóch powodów. Pierwszy z nich to ten że dość sprawnie poradził sobie z mediami bardzo licznie zgromadzonymi w  sali rozpraw. Drugi, o wiele ważniejszy, to ten że poradził sobie również z emocjami rodziny pobitego chłopca, rzeczowo wyjaśniając co jest istotą procesu i które z kwestii jakie podnosił Ojciec chłopca nie maja dla sprawy znaczenia.

Czyżby zmiana pokoleniowa ? W maju przesłuchanie biegłych i owa czynność być może będzie mogła być nagrywana ponieważ Biegli jak sam Sedzia czy Prokurator są funkcjonariuszami publicznymi i nie korzystają z ochrony wizerunku.

Inna sprawa że przedmiotem oceny mają być okolicznosci związane ze stanem zdrowia pobitego  chłopca, a to może spowodować wyłączenie jawności rozprawy w tym zakresie i w trakcie prowadzenia  tych dowodów .

 

Ślepy pozew wytropi hejtera

„Ślepy pozew to inicjatywa skupiona wokół Rzecznika Praw Obywatelskich, na razie będąca na etapie konsultacji prawnych i społecznych, w których również mieliśmy przyjemność uczestniczyć. Dzięki temu jesteśmy przekonani, że sprawy zmierzają w dobrym kierunku. Chodzi w niej o to, by w ramach procesu cywilnego stworzyć narzędzia zbliżone w skutkach swojego działania, dzięki którym przeciętna osoba chcąca pozwać kogoś anonimowego w sieci, będzie w stanie uzyskać jego dane osobowe.”

Ślepy pozew sprawi, że to sąd znajdzie za nas hejtera

Niestety opinia Pani Mecenas jest przykładem myślenia życzeniowego.

Łukasz Piśkiewicz Dyrektor Elbląskiego EPEC-u i członek  Platformy Obywatelskiej w okresie gdy trwała akcja referendalna zmierzająca do odwołanie ze stanowiska Prezydenta Elbląga użytkował w swoim mieszkaniu niezabezpieczoną hasłem sieć WiFi. Ciekawe ile danych firmy wyciekło z laptopa Pana Prezesa i jak owe dane się mają do spraw jakie dziś bada w tej firmie Centralne Biuro Antykorupcyjne, pewne jest zaś że z tego numeru IP publikowano wpisy oskarżające „Wolny Elbląg” o kradzież energii elektrycznej.

Grupa Referendalna oskarżona o kradzież prądu!

Tekst Infoelblag


 

Ale przy tej właśnie sprawie wyszło na jaw jak łatwo można się od odpowiedzialności uwolnić ponieważ…

Partyjny kolega Łukasza Piśkiewicza Witold Strzelec pełniąc rolę doradcy ekonomicznego odwołanego w Referendum z 14 kwietnia 2013 r Prezydenta Elbląga Grzegorza Nowaczyka był posiadaczem kolejnego otwartego rutera Wi-Fi z którego również padały dość poważne pomówienia wobec grupy referendalnej „Wolny Elbląg” .

 

 

 

 

 

Sam Pan Witold  Strzelec został zaś przez nieznanego z imienia i nazwiska pracownika Sądu Okręgowego w Elblągu w jednym z komentarzy nazwany „Witkiem Kopertą” a za przytoczenia owego określenia w jednym z artykułów skazany z art 212 kk został redaktor Sebastian Bona Kuchejda z portalu Elbląg24.


 

Kuriozum tej sytuacji jest to , że nie można wykluczyć takiej sytuacji  że Sędzie skazujący redaktora portalu Elbląg24 był autorem wpisu który Pan Redaktor upowszechnił….

 


 

Co ciekawsze z numerów IP Sądu Okręgowego w Elblągu i Urzędu Miejskiego w Elblągu padały też inne naruszające dobra osobiste członków grupy referendalnej wpisy ale niestety informatycy Komendy Wojewódzkiej Policji ani zespoły informatyków obu tych instytucji nie potrafiły ustalić kto z pracowników tych instytucji  imiennie wpisów tych dokonał.

 


 

Mamy zatem w Polsce taki stan prawny w którym każdy hejter może skutecznie uciec od odpowiedzialności karnej z art.212 kk i odpowiedzialności cywilnej w bardzo prosty sposób – podając organom ścigania że korzysta z niezabezpieczonej sieci Wi Fi czego oczywiście żaden z tych organów weryfikować nie będzie .

 

 

 


Sprawa cywilna wobec Łukasza Piśkiewicza trafiła do Sądu Apelacyjnego w Gdańsku który wyrok oddalający roszczenie wobec właściciela łącza internetowego utrzymał w mocy.

 

 

 

 

 

Mamy zatem w Polsce taki stan w którym właściciel mieszkania ponosi odpowiedzialność za pomyje jakie mogą zostać wylane z jego mieszkania przez okno,  ale nie ponosi już żadnej odpowiedzialności za te pomyje które z jego „okna” wylewa się do  sieci internetowej .


 

Prokurator Generalny zlecił wszczęcie śledztwa wobec „przecieku” treści  Wyroku Trybunału Konstytucyjnego który prasa opublikowała przed jego wygłoszeniem .


Czy ów przeciek oznacza że Polska uporządkuje system prawny w zakresie odpowiedzialności właściciela łącza za skutki internetowego hejtu ?

 

 

 

 

kajetan-poznanski

Poszukiwany za zabójstwo listem gończym Kajetan Poznański jest prawdopodobnie psychopatycznym seryjnym morderca. Był już najmniej trzykrotnie przesłuchiwany w charakterze świadka w sprawach zaginięcia, mordowania i rozczłonkowania ciała innych ofiar.

Choć wiele wskazywało na seryjnego mordercę i psychopatę Poznańskiego, prokuratura umarzała śledztwa. Kajetan Poznański ma rodzinę w Izraelu, z którym Polska nie ma umowy o ekstradycję.
Według nieoficjalnych informacji Poznański był widziany na lotnisku w Modlinie. Miał tuż przed odlotem pobrać z bankomatu dużą sumę pieniędzy.

[Chcieliśmy zwrócić uwagę na piękne polskie nazwisko – Poznański, z tego samego koszyka co Wrocławski, Nowojorski czy Amsterdamski – ale nie ma takiej potrzeby. Nie ma też potrzeby komentować jego bezkarności, zobacz również poniżej. – admin]

Morderca byl wielbicielem seryjnego mordercy Hannibala Lectera. Poświęcał mu wiersze pisane po łacinie
Hannibal Lecter to fikcyjna postać głównego bohatera powieści Thomasa Harrisa Czerwony smok, Milczenie owiec, Hannibal i Hannibal – po drugiej stronie maski oraz główny bohater głośnych filmów pod tymi samymi tytułami. Wiersz „Uczta Hannibala Lectera” opublikowany w czasopismie, z pasją opowiada o krwawej biesiadzie, podczas której pożerane są fragmenty ludzkich ciał.

W bibliotece na Warszawskiej Woli ( bpwola.waw.pl ) gdzie Poznanski pracował, po łacinie wygłaszał prelekcje z pochwałami morderstw dokonywanych z zimną krwią.

Prezydent „Bul” Komorowski wręczył nominacje mamusi zabójcy (Anna Maria Poznańska ) na prokuratora apelacyjnego. Matka seryjnego zabójcy od roku jest oddelegowana do Prokuratury Generalnej.

Policja zwlekała z opublikowaniem wizerunku mordercy. Długo trwało wydanie listu gończego i morderca mógł spokojnie opuścić Polskę.

„Prokuratura odstąpiła jednak od wniosku o europejski nakaz aresztowania, podał TVN” Jak to jest możliwe że odstąpiła? To dobrze, że TVN informacje podał, bo jednak później „Prokuratura Okręgowa w Warszawie skierowała wniosek o Europejski Nakaz Aresztowania Kajetana Poznańskiego”. Czekali 5 dni !

Kubuś Puchatek – „Wypadek to jest taka dziwna rzecz, której nigdy nie ma, dopóki się nie wydarzy…”

W lipcu 2014 roku inny synuś prokuratora, 32-letni kierowca Hondy, staranował 23 osoby na deptaku przy ul. Bohaterów Monte Cassino w Sopocie, a następnie na molo. Sprawca wypadku, po uderzeniu w przeszkodę, został zatrzymany na miejscu przez świadków zdarzenia i przekazany policji.

Śledztwo zostało umorzone bowiem biegli orzekli, że mężczyzna w momencie popełnienia przestępstwa był niepoczytalny.

Przemysława Wałęsę w 1995 roku sąd wyrozumiale skazał na karę roku i 9 miesięcy więzienia w zawieszeniu na cztery lata za spowodowanie po pijanemu wypadku, którego ofiara została dożywotnią kaleką na wózku inwalidzkim. Biegli stwierdzili wówczas nieznana medycynie „pomroczność jasną” u synalka TW Bolka.

Przemysław Wałęsa został w 2003 roku znów skazany na rok więzienia w zawieszeniu na trzy lata za jazdę samochodem pod wpływem alkoholu. Walesa miał 2 promile alkoholu we krwi i był w stania upojenia alkoholowego.

W 2011 roku Jarosław Wałęsa uległ wypadkowi, który sam sprowokował. Według biegłych, na drodze z ograniczeniem do 90 km/h szalał swoim motocyklem z prędkością co najmniej 148 km/h. Kierowca samochodu osobowego, z którym doszło do kolizji, włączając się do ruchu nie naruszył zasad bezpieczeństwa. Mimo tego Sąd Rejonowy w Sierpcu uznał za winnego wykroczenia kierowcę samochodu i nakazał mu wypłacić Wałęsie zadośćuczynienie w wysokości 20 tys. zł. Walesa dostał tez od ubezpieczyciela 100 tys. zł odszkodowania !

Taka to mamy w „Najjaśniejszej Pomrocznej” sprawiedliwość.

GUS podaje ze prokuratorów w Polsce jest 6200. W tym gronie byli już pijani kierowcy co usiłowali samochodem potrącić policjantów, agresywni bandziorkowie, łapówkarze i złodzieje.

Zdaniem Prokuratury poznański prokurator Z. popełnił 128 przestępstw. Z. podejrzanym (także o poważne przestępstwa) proponował np. warunkowe umorzenie sprawy albo dobrowolne poddanie się karze. Mieli jedynie u niego wpłacić pieniądze na określony cel społeczny.

Taką decyzję może podjąć jedynie sąd, a pieniądze są wpłacane na konto wskazanej instytucji społecznej.
Tymczasem podejrzani zostawiali gotówkę na cel społeczny w gabinecie prokuratora a Z. ja zabierał. Niektórym podejrzanym Z. wystawiał nawet „druki KP”, czyli potwierdzenia wpłaty pieniędzy.

Prokuratura domaga się uchylenia immunitetu i aresztowania podejrzanego prokuratora ale … zgodę musi wyrazić sąd dyscyplinarny, któremu zdecydowanie się nie spieszy.
Podejrzany usuwał też za pieniądze dowody z akt, a podejrzany stawał się świadkiem.

Póki co Z. pobiera pełne wynagrodzenie prokuratora.

GUS podaje ze prokuratorów w Polsce jest 6200. W tym gronie byli już pijani kierowcy co usiłowali samochodem potrącić policjantów, agresywni bandziorkowie, łapówkarze i złodzieje.

Zdaniem Prokuratury poznański prokurator Z. popełnił 128 przestępstw. Z.  podejrzanym (także o poważne przestępstwa) proponował np. warunkowe umorzenie sprawy albo dobrowolne poddanie się karze. Mieli jedynie u niego wpłacić pieniądze na określony cel społeczny.

Taką decyzję może podjąć jedynie sąd, a pieniądze są wpłacane na konto wskazanej instytucji społecznej.
Tymczasem podejrzani zostawiali gotówkę na cel społeczny w gabinecie prokuratora a Z. ja zabierał. Niektórym podejrzanym Z. wystawiał nawet „druki KP”, czyli potwierdzenia wpłaty pieniędzy.

Prokuratura domaga się uchylenia immunitetu i aresztowania podejrzanego prokuratora ale … zgodę musi wyrazić sąd dyscyplinarny, któremu zdecydowanie się nie spieszy.
Podejrzany usuwał też za pieniądze dowody z akt, a podejrzany stawał się świadkiem.

Póki co Z. pobiera pełne wynagrodzenie prokuratora.

Jerzy Matusiak

Prokuratorzy chronili seryjnego mordercę?


 

 

Od Redakcji :

Blog „Gajowego Maruchy” to seria dość kontrowersyjnych tekstów pisanych mocnym językiem i pełen bulwersujących faktów.

„Wszystkim odwiedzającym gajówkę, serdecznie dziękuję za uwagi i komentarze – ale nie odpowiadam za ich treści.” Gajowy jest trochę w błędzie ale niech tam mu będzie w końcu to gajowy i do tego Marucha.

 


„Jako dyplomowany gajowy habilitowany Wacław Marucha, niejedno mam do powiedzenia, a jeszcze więcej do przemilczenia.Spędziłem w borach i gajach większość życia, bo wolałem spotykać dziki, niż świnie. Wiem, jak zasznurować gumiaki z cholewami i jak ugotować herbatę z liści łopianu. Potrafię strzelić do jelenia z odległości 1500 metrów: prawie nigdy nie trafiam, ale przecież jaka to odległość!

Odróżniam grzyby jadalne i trujące od jagód, umiem rozpalić ognisko przy pomocy lutlampy i bańki z benzyną a także opędzać się od dzikich pszczół.

Niespecjalnie imponują mi tzw. inteligentni i wykształceni ludzie z dużych miast. Człowiek prosty może być głupi, ale rzadko w swej głupocie spada tak nisko, jak głupi ćwierćinteligent.

Wbrew pozorom nie jestem żadnym krewnym Anny Maruszeczko.

Stopniowo będę wyjawiał coraz więcej o sobie, gdyż tego życzy sobie gromadnie tu zebrana publiczność oraz mój wierny pies Cimocha”

 

 Pozdrawiamy Gajowego i jego psa z typowym polskim pozdrowieniem łowieckim „Skocz po flaszkę”. Czytając o tym jak działa polski wymiar niesprawiedliwości nie pozostaje nic innego jak się upić. 

https://www.youtube.com/watch?v=EcipyROBOeI&list=RDEcipyROBOeI#t=17

 

 

 

 

  Sławomir Sadocha 

Dla prokuratora powinien być to nieuchronny koniec kariery. Wiarygodność „Haniora” była od początku tak cuchnąca, jak rzetelność tombaku w oczach rutynowanego jubilera. Ale istotniejsze jest, kto „Haniora” namówił do takich zeznań i co mu w zamian zaproponował. I tu dopiero mogą się pojawić prawdziwe ciekawostki. Bo nie ulega wątpliwości, że całej tej bzdurnej narracji „niezależny” prokurator sam sobie nie wymyślił. Na tym polegał geniusz poprzedniej reformy prokuratury, że odpowiedzialność za tego typu przekręty ucinała się relatywnie nisko.

Staruchowicz był oskarżony o kupno kilograma amfetaminy, „przygotowanie do wprowadzenie do obrotu” kolejnych 4 kilogramów oraz ukrywanie dowodów…
wpolityce.pl
Od Redakcji :
POkazowa akcja policji, z nadania jak się mówi  Pana Grzegorza Schetyny .
Platforma Obywatelska upadła – czy rozsypie się w pył zobaczymy i zobaczymy czy ten pył będzie biały jak proszek o handel którym oskarżano „kiboli”. Pan Sławomir zapomniał jednak dodać że Polski wymiar sprawiedliwości przypomina posąg ” Grupy Laokoona” .
O ile oczywiście jest w nim ktoś kto z wężowymi splotami układów korporacji i ” lewotek”  jeszcze chce walczyć .