Od wejścia Polski do zjednoczonej europy za chwilę minie 15 lat. Wielu z nas zastanawia się, gdzie podziały się miliardy euro, jakie zaabsorbowaliśmy z Brukseli. Przed niedawnymi wyborami takie właśnie pytanie postawili radni Prawa i Sprawiedliwości pytając jaki efekt społeczny dało owe 240 milionów złotych, jakie Witold Wróblewski pozyskał z Unii Europejskiej.

Pytanie z pozoru bez sensu – wiadukt na Zatorze, jaki jest, każdy widzi i choć niektórzy odliczają sekundy do katastrofy budowlanej, to większość z nas ma świadomość, że będą po nim podróżować nasze dzieci a może i wnuki. Katedra św. Mikołaja powstała w XIII wieku i ma się całkiem dobrze, a przeżyła kilkadziesiąt wojen i co najmniej dwa poważne pożary. Można…

Owa konstrukcja to też coś, co powstało dzięki zjednoczonej europie – Zakon Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie wprowadził w Prusach nie tylko „odrung”, ale i wypracował unikalną technologię budowlaną opartą na tym, czego było pod dostatkiem w naszym regionie: drewnie słomie i glinie. Mur Pruski jest więc jedną z tych rzeczy, którą powstała w ramach europejskiej wspólnoty myśli technicznej z powodu emigracji rzemieślników z zachodu europy na tereny gdzie rządzili zasobni w złoto i srebro zakonnicy.

Pytanie polityków Prawa i Sprawiedliwości nadal pozostaje bez odpowiedzi – co Elbląg zyskał z owych ogromnych sum no może poza 303-milionowym długiem. Niestety żaden z radnych Prawa i Sprawiedliwości nie potrafił odpowiedzieć na bardzo proste pytanie – ile z owych 303 milionów długu to środki, jakie poszły na wkłady własne do projektów unijnych.

Czy ktoś w Elblągu wie ile Elbląg, w ciągu owych mienionych piętnastu lat, włożył w projekty unijne i ile obecnie wart jest majątek Gminy ? A skoro mówimy o majątku gminy to czy rośnie on osiem razy szybciej, niż mógłby rosnąć, gdyby nie pozyskiwać dofinansowań z przelicznych unijnych projektów ?

I po raz kolejny wracamy do pytania, jakie postawili politycy opozycji – co mamy z owych 240 milionów, jakie pozyskał Witold Wróblewski w latach 2014-2018, ale idźmy tam, gdzie ciekawość naszych radnych nie sięga i zapytajmy o to, co robił Henryk Słonina, Grzegorz Nowaczyk i Jerzy Wilk i jaką schedę każdy z nich zostawił Elblągowi.
Chcemy czy nie chcemy, ale prawda jest taka, że za czasów prezydentury Witolda Gintowt-Dziewałtowskiego Elbląg wyrównał i wyszedł z ogromnych kłopotów, jakie powstały po pierwszym prezydencie naszego miasta w „Wolnej Polsce” śp. Józefie Gburzyńskim. Podczas prezydentury Henryka Słoniny Elbląg zaczął popadać w długi i nie stało się to przez przypadek – po utracie statusu miasta wojewódzkiego staliśmy się „Dzieckiem Gorszego Boga” więc środki finansowe, jakie pozyskiwaliśmy z dochodów bieżących, malały. Czy decyzja o zadłużaniu miasta dla pozyskania dofinansowań była słuszna ? Zapewne tak, bo stare Żydowskie przysłowie mówi, że mądry Żyd, nie stara się mniej wydać, ale więcej zarobić.

Problem jednak w tym, czy na wszystkich inwestycjach, jakie poczynili kolejni włodarze Elbląga, zarabiamy, czy tracimy ? Jak owe 15 lat posumować i jak je ocenić ? Czy Hala Sportowo Biznesowa na Grunwaldzkiej była dobrą, czy złą inwestycją ? Jak to wyliczyć i jak to ocenić? Policzyć koszty i wydatki możemy bez problemów – te dane są, ale jak wyliczyć to, że tysiące młodych ludzi spotkało się na jej boiskach w setkach imprez i zawodów ?

Unia europejska ma swoje szalone oblicze, które pokazała podczas dwudniowego szkolenia w zakresie pisania projektów, jakie przeprowadziła Dagmara Bielawska. Człowiek rozumny ma w swym działaniu cel. Celem działania powinien być efekt a efektem działania poprawa świata, w jakim żyjemy. W zasadzie logika owego wywodu jest prosta, ale nie w świecie środków unijnych.

Gmina ma pewne zadanie. Zadania wpisane są w ustawę o samorządzie i jednym z tych zadań jest zorganizowanie systemu odbioru śmieci. Logicznie rzecz biorąc, system ten, powinien być jak najtańszy i sprawiać, że mieszkańcy Elbląga będą za wywóz śmieci płacić jak najmniej. Projektu mającego na celu stworzenie optymalnego systemu odbioru odpadów w ramach projektów finansowanych przez Unię Europejską się nie da. Przynajmniej zdaniem Pani Bielawskiej i kilkunastu uczestników szkolenia.

Szaleństwo ? Unia Europejska ma pewne zadania i podobnie jak Zakonnicy Zakonu Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie powinna je realizować solidnie i z korzyścią dla wszystkich. Ile karczm, domów i pałacyków powstało dzięki systemowi Muru Pruskiego? O ile cieplejsze były te konstrukcje od klasycznych ceglanych ścian średniowiecznych zamków ? Ile milionów ton drewna miej, spalili europejczycy przez te siedem wieków, dzięki słomie stanowiącej, nawet dziś, całkiem przyzwoity materiał termoizolacyjny ?

Szaleństwo Unii polega na tym, że zamiast szukać rozwiązań problemów, szuka nomenklatury i posługuje się wybiegami i klasyfikacjami utrudniającymi zrozumienie, jaki jest cel działania projektu. Co ciekawsze już podczas szkolenia pojawia się swego rodzaju porozumienie pomiędzy szkolącą i szkolonymi pokazujące jak dobierać parametry oceny projektu by jego efekt był mierzalny, ale nie za bardzo mierzalny i żeby w żadnym wypadku nie przyjmować zadań sprawdzalnych empirycznie, bo może się okazać, że projekt nie spełni założeń i część kosztów trzeba będzie zwrócić…

Szaleństwo unii polega na tym, że nie stawia jasnych reguł gry i od lat premiuje projekty mierzalne nie efektem wymiernym w liczbach ton czy procentach, ale takie, które podnoszą zadowolenie ich uczestników z faktu, że w owym projekcie brali udział.

Ankieta jak się okazało, jest podstawowym narzędziem mierzalności efektu projektowego. Czym jest ankieta ?

„Celowość badanych zagadnień to jedno z podstawowych wymagań, jakie spełnić powinny badania ankietowe i kwestionariuszowe. Chodzi o to, aby nie nadużywać tego rodzaju badań. Mogą one dotyczyć tylko tych zagadnień, które w obecnej sytuacji metodologicznej nie dają się zbadać bardziej rzetelnymi metodami badań oraz tych, w których sprawie osoby badane są w stanie wypowiedzieć się w sposób rzeczowy i odpowie­dzialny.”

Instytut Pedagogiki 1 Psychologii Wydziału Pedagogiki i Psychologii UMCS Mieczysław Łobucki
Zastosowanie ankiet i kwestionariuszy w poznawaniu uczniów-rok 1975.

No i dochodzimy do sedna – w ankiecie można badać pewne kwestie i oceny, ale było to narzędzie pomiarowe osoby badane, muszą mieć kompetencje do oceny przebiegu procesów, które oceniają.

Oczywiście można zapytać, czy ubiór osoby prowadzącej szkolenia był gustowny albo, czy ciasteczka podawane do kawy były smaczne. Z tego rodzaju pytań można zaś wysnuć wniosek, że kurs podnoszący kompetencje społeczne uczestników był przeprowadzony dobrze, a poziom ich zadowolenia z kursu jest duży, co świadczy o tym, że jego finansowanie ze środków Unii Europejskiej było celowe.

Czy ktoś już zauważa różnicę pomiędzy Zakonnikami Zakonu Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie a polityką projektową Unii Europejskiej ? Jeśli nie to wyjaśniam – „Krzyżacy” stawiali na efekt trwały, rozwiązujący konkretny problem, a urzędnicy Unii Europejskiej stawiają nie na rozwiązywanie problemów, ale na podnoszeniu naszego zadowolenia z działania projektów unijnych. I tak naprawdę nie ma dla nich znaczenia czy projekt, jaki mają finansować, wnosi coś w przyszłość, czy jest tylko kolejną zabaweczką naszej cywilizacji, bo miernikiem skutku jest ulotne wrażenie wyrażane najczęściej, zanim oceniający sprawdzi w praktyce, co z kursu wyniósł, poza dyplomem i długopisem.

Jak ocenić owe piętnaście lat Polski w Unii Europejskiej ? Poziomem zadowolenie dzieci z posiadanych smart fonów czy stopniem, w jakim nastolatkowie są już osobami niepełnosprawnymi ruchowo ? Zadowolenia młodzieży oczywiście możemy zbadać za pomocą ankiety, ale czy to oznacza, że powinniśmy wykreślić z planu zajęć dzieci godziny Wychowania Fizycznego i przeznaczyć ten czas na zbiorową konsumpcję batoników czekoladowych w celu ustalenia, który z nich zdaniem badanych jest najlepszy ?
Jak na ironię właśnie w badaniach receptur wprowadzanych produktów spożywczych stosuje się badania ankietowe z tą jednak różnicą, że wtedy służą one wzrostowi sprzedaży danego produktu i zyskowi producenta. Jaki zysk ma zatem Unia z podnoszenia stopnia naszego zadowolenia z jaj działania ? O tym przekonamy się za kilka miesięcy podczas wyborów do Europarlamentu.

Nie tylko Unia Europejska ma swoje zajączki. Przesławny w całej galaktyce Uniwersytet Warmińsko Mazurski z inicjatywy paru studentów w ramach ćwiczeń z przedsiębiorczości badał poziom zadowolenia klientów Olsztyńskich pabów, kawiarenek i klubów. Życie towarzyskie żaków z pewnością na projekcie zyskało, a przy okazji, z pewnością nauczyło ich, jak łączy przyjmie z przyjemniejszym.

Pytanie, czy ta umiejętność jest kompetencją społeczną, o istotnym znaczeniu pozostaje otwarte. Pewne jest zaś to, że ćwiczenia to przygotowało studentów do pracy za barem, co z pewnością przyda im się w Londynie czy Dablinie, gdy skończą już staż zawodowy na zmywaku.

Związek Socjalistycznych Republik Europejskich

Znany rosyjski dysydent, antykomunista, autor wielu książek Włodzimierz Bukowski na przykładach pokazuje w jakiej Europie żyjemy i jak to się dla nas skończy. Ten krótki filmik dedykujemy miłośnikom Donalda T, Angeli M i całej Unii Europejskiej!!!!

Opublikowany przez Anty Media Wtorek, 6 września 2016

Kampania wyborcza roku 2018 na finiszu. Ostatnie godziny przed II Turą i trudny wybór Prezydenta Elbląga. Co zrobił, a czego nie dążył zrobić, Jerzy Wilk ? Jaka była ta kampania i jak czuje się polityk, oddając głos na samego siebie ?

 

 

 

Wielu z nas zastanawia się, jaki będzie wynik wyborów samorządowych w Elblągu. Informujemy, że spodziewamy się katastrofalnej porażki Prawa i Sprawiedliwości i Jerzego Wilka. Dlaczego ? Ponieważ takiego wyniku wyborów spodziewają się sami kandydaci Zjednoczonej Prawicy do Rady Miejskiej i sam Jerzy Wilk.

Kilka tygodni temu Sebastian Bona Kuchejda podzielił się z czytelnikami jego postów spostrzeżeniem, że wykonując montaż filmu z uroczystości ślubnej, dowiaduje się o nowożeńcach więcej, niż wiedzą o nich ich znajomi. Mimo że kariera dziennikarska Sebastiana dobiegła chyba końca, to warto tej opinii przyznać rację i wyjaśnić, dlaczego tak jest.

Wykonując montaż surówek, po kilkanaście razy widzimy nagrane na kartach pamięci sekwencje ruchów, gesty i słyszymy słowa. Widzimy rzeczy niedostrzegalne i zachowania umykające uwadze podczas spotkań i konferencji a doskonale widoczne w zaciszy studia montażowego, gdy na monitorach widzimy tylko nagranie, a w słuchawkach słyszymy tylko głos jego bohaterów.

Praca montażysty to praca żmudna, ale i wymagająca umiejętności wybrania ujęć i słów wartych pokazania w przestrzeni publicznej. To od montażu zależy efekt, jaki zrobi film i, prawdę mówiąc, to często anonimowi pracownicy montażu decydują o tym, co zobaczymy w gotowym materiale.

Dwa lata temu w Braniewie gościł ówczesny Minister Antoni Macierewicz i jak zawsze towarzyszyło mu kilka telewizji w tym nieodłączna ekipa TVN. Ponieważ Antonii Macierewicz zawsze był ulubieńcem środowiska słuchaczy Radia Maria, nie ma się co dziwić, że ekipa TVN spotkała się z niezbyt serdecznym powitaniem ze strony kilku starszych Pań. Niestety nie miałem przyjemności być świadkiem owych ekscesów, bo należało wyjaśnić drogim fanką Antoniego Macierewicza, że o przekazie, jaki niesie ze sobą nagranie, w mniejszej części decyduje operator, a w większej montażysta właśnie dlatego, że widzi więcej i wybiera co, chce pokazać.


Jednym z kandydatów do Rady Miejskiej jest Paweł Kowszyński. Pan Paweł jest liderem Solidarnej Polski i w roku 2013 kandydował na urząd Prezydenta Elbląga, konkurując z Jerzym Wilkiem – zwycięzcą tamtego bardzo ostrego wyścigu wyborczego. Dlaczego wspominam o tamtej kampanii ? Dlatego że Paweł Kowszyński był do tamtych wyborów przygotowany wprost fenomenalnie nie tylko pod względem merytorycznym, ale pod względem aktorskim. Jerzy Wilk i kandydaci na radnych powinni oglądać nagrania z wystąpień Pana Pawła i uczyć się od niego mowy ciała.

Uwaga Sebastiana Bona Kuchejdy dotyczy bowiem tego, czego nie słyszymy i czego prawie nie widzimy, a co stanowi tak naprawę 55 % informacji, jakie odczytujemy z otoczenia – przynajmniej tego społecznego. Mowa Ciała to nie tylko poetyczna nazwa pantomimy, ale i bardzo poważna część psychologii, dzięki której bez wariografu możemy ocenić, kto kłamie, a kto mówi prawdę. I to właśnie dzięki możliwości wyboru kadrów i ujęć czy ustawień kamery możemy pokazać, że ktoś jest mądry, czy głupi, wysoki czy niski albo przystojny lub odpychający. Od kadrowania, zależy też, co zobaczy odbiorca i jakie wnioski z materiału wyciągnie.
Dwie godziny konwencji pokazały, że kandydaci Prawa i Sprawiedliwości są wycofani i niestety boją się porażki. Wszyscy kandydujący jak jeden mąż zajmowali pozycję żałobnika, z uporem wartym lepszej sprawy zaplatając dłonie na podbrzuszu. Odrobina psychologii i od razu widać, że to postawa obronna mająca chronić przed atakiem najważniejsze organy ciała. Czego mogli się bać rośli Panowie wewnątrz chronionego przez Agencję Ochrony „Dogmat” obiektu ? Katastrofy budowlanej lub politycznej porażki. Szans na tę pierwszą raczej nie było więc od razu widać, że pomimo mocnej kampanii i dobrej miny całaWataha Wilka jest zestresowana i obawia się porażki.
Co ciekawsze takie wycofane zamknięte postawy obronne prezentowali wszyscy kandydaci Zjednoczonej prawicy i w trakcie prezentacji kandydatów do Rady, jak i w trakcie wykonywania zdjęcia grupowego.

Słowa mają wartość, ale tylko w dwóch wypadkach – gdy je zapamiętamy i gdy w nie uwierzymy. Słowa można dobierać,cyzelować, cedzić i modelować – modelowanie mowy ciała to trudna praca, która sprawia, że potrafimy wcielić się w skórę innego człowieka, To sztuka aktorska mało dostępna dla ludzi, którzy nie poświęcili się sztuce stwarzania pozorów zawodowo.
Słowa to tylko 7% procent tego, co dostrzegamy w drugim człowieku i o tej prawdzie cyzelowanej przez miliony lat ewolucji politycy Zjednoczonej Prawicy zapomnieli, pozwalając, by ich ciała pokazywały strach i obawy.

Podstawowe pytanie, jakie się nasuwa po Konwencji to to, dlaczego członkowie partii sprawującej władze i korzystający ze splendoru partii przodującej w przedwyborczych sondażach nie wierzą we własny sukces ? Na znalezienie odpowiedzi pozostał nam miesiąc, bo równo za miesiąc poznamy wyniki liczenia głosów, jakie znajdą się w urnach.

Dzisiejsza konwencja PiS przebiegła bardzo spokojnie, nawet można nawet powiedzieć, że za spokojnie. Nie było fajerwerków tańców na rurze czy pokazu tanecznego roznegliżowanych dam były natomiast dwie godziny prezentacji programu Jerzego Wilka na pięć lat kadencji i była pewność sukcesu. Pani Monika Borzdyńka nie przez przypadek użyła tytułu Prezydent Jerzy Wilk, bo pomimo że walka wyborcza dopiero się zaczyna już widać, że Wilcza Wataha jest gotowa na krwawy sport i z pełną determinacją rzuci się do gardeł politycznej konkurencji. Zabrakło kilku rzeczy, o kilka rzeczy było za wiele i sam program wydaje się nazbyt rozwlekły. Było też uzasadnienie, dlaczego akurat te, a nie inne rozwiązania dla Elbląga widzi Prezydent Jerzy Wilk. Aktualne pozostaje pytanie-Jerzy Wilk jest prezydentem byłym czy przyszłym, ale o tym dowiemy się z komunikatów Obwodowych Komisji Wyborczych za miesiąc.

 

Na skrzynki pocztowe elblaskich redakcji wpłynęło zaproszenia na dzisiejszą konwencję wyborczą Prawa i Sprawiedliwości :

” Zapraszamy na konwencję wyborczą kandydata na prezydenta miasta Elbląga Jerzego Wilka, która odbędzie się dnia 21.09.2018 roku o godzinie 17:00, miejsce: Elbląska Uczelnia Humanistyczno-Ekonomiczna w Elblągu. Na konwencji zostaną przedstawieni kandydaci na radnych z ramienia Prawa i Sprawiedliwości, hasło wyborcze oraz program wyborczy.”

Na konwencji PiS mogą się jednak pojawić goście nieproszeni ponieważ działacze KOD-u wprost nawołują do kontstowania wydarzeń wyborczych partii rządzacej….

„Idziemy na Konwencję wyborcza PiS z Konstytucją.
No może nie na samą konwencję, bo pewnie nas nie wpuszczą, zwłaszcza jak ubierzemy się w koszulki z obraźliwym słowem na „K” Ale już przez OPNT w Olsztynie, gdzie odbywa się konwencja, jak najbardziej możemy pójść i przypomnieć politykom PiS- i tym lokalnym i przyjezdnym- że każdy program wyborczy dobry dla Polski musi zakładać poszanowanie Konstytucji. A każdy, który pozwala na jej łamanie, jest podły i szkodliwy.

Zgromadźmy się jak najliczniej z Konstytucją w ręce i na koszulce. Pokażmy, że Olsztyn o Konstytucji pamięta.

I tak na zachętę- będzie podobno premier Morawiecki i pomyślcie jaka to przyjemność móc mu w twarz wykrzyczeć że jest kłamcą 🙂 No chyba że ucieknie przed nami jakimś bocznym wejściem, wtedy trzeba będzie nieco głośniej- tak żeby usłyszał wewnątrz.”

https://www.facebook.com/events/558554374597457/


Przypominamy casus Zbigniewa Stonogi, którego na polecenie Prokuratora Rejonowego nie wpuszczono w mury Uczelni, co stanowi swego rodzaju ewenement w dostępie obywatela do przestrzeni publicznej. W tamtej sprawie do pewnego stopnia możną było działania policji usprawiedliwić charakterem spotkania-naradą służb mundurowych.

Problem polskiego życia politycznego polega na tym ze niektórzy z bożej niełaski politycy, idąc na skróty, próbują odgradzać się od adwersarzy-co zasadniczo wychodzi im na szkodę. Czy tym razem dojdzie do podobnych ekscesów, zobaczymy, bo tym razem polecenie działań policji może spowodować tylko decyzja Rektora lub Jerzego Wilka-gospodarzy spotkania. Miejscy jednak nadzieje, że konwencja przebiegnie spokojnie i kulturalnie i nikomu znaczki loga czy wystąpienia opozycji przeszkadzać nie będą, bo jak mawia klasyk, prawdziwa cnota krytyk się nie boi.

Janusz Hajdukowski jako osoba upoważniona przez Pełnomocnika Wyborczego Prawa i Sprawiedliwości dokonał rejestracji list kandydatów do Rady Miejskiej w Elblągu. Z ramienia partii rządzącej kandyduje trzydzieści pięć osób w pięciu kręgach wyborczych, na jakie podzielono nasze miasto.

Po raz pierwszy od dawna Jerzy Wilk przypomniał, że kierował już aparatem wykonawczym Gminy i wyjaśnił, dlaczego dokonuje szaleńczej wprost decyzji, rezygnując z fotela Posła, na rzecz powrotu do kierowania miastem. Zdaniem Posła wykonując obowiązki Prezydenta, w krótkiej półtorarocznej prezydenturze, nie wypełnił wszystkich złożonych deklaracji. I to prawda, nie udało się wtedy doprowadzić do dywersyfikacji władz wojewódzkich i przeniesienia części z nich do Elbląga. O tym następnym razem, bo dziś pokazujemy najważniejszą deklarację Kandydata — bezpłatna pomoc w pozyskiwaniu środków przez elbląskie firmy. Czy ta zapowiedz przeważy szalę zwycięstwa na korzyść Wilczej Watahy zobaczymy 22 października…. 

Kryje się coś niedobrego w mężczyznach, którzy unikają wina, gier, towarzystwa pięknych kobiet i ucztowania. Tacy ludzie albo są ciężko chorzy, albo w głębi duszy nienawidzą otoczenia. Michaił Bułhakow ( Mistrz i Małgorzata)

Jacek Andrzej Parol

Akcja ma taką samą wagę jak napisy „Solidarność” na murach w stanie wojennym , czy kotwica w okupowanej Warszawie.
Ludzie którzy je wieszają spotykają się z reakcją służb wiernych przysiędze na wierność PIS.
Władza gwałtownie reaguje na akcję ,chyba podświadome zdając sobie sprawę że napis KONSTYTUCJA na pomniku ma wagę 1000 słów napisanych na fejsbooku i 100000 wypowiedzianych przez polityków.
Ubierajmy pomniki. wspierajmy tych , którzy mają odwagę by to robić.
A włodarzy miast, którzy jeszcze nie oddali władzy Maryi Zawsze Dziewicy, albo Chrystusowi namiawiałbym do …przyłączenia się do akcji. Do ubrania miejskich pomników w koszulki z KONSTYTUCJĄ w ramach obywatelskiego przyłączenia się do tej akcji.   /PIS-ownia  postu bez korekty redakcyjnej  foto  z profilu Białe Róże /


No to mamy w Polsce wojnę religijną. Posejdon zwany przez Rzymian, Neptunem musiał wypić kilka głębszych z Lechem Wałęsą i postanowił zaprotestować w obronie Konstytucji. W Elblągu zaś jak wieść gminna niesie, doszło do innej emanacji mrocznych sił. Jak ustaliła Policja Państwowa niezbyt grzeczne / i fatalnie dobrane kolorystycznie/ napisy na budynku Biura Posła Jerzego Wilka namalowała Baba z Jagą. Za kilka dni zapewne pojawią się oficjalne listy gończe za owymi służebnicami Messera i nie jest wykluczone, że w sprawę zamieszany był Bechemot, ale w tej sprawie na razie Policja milczy. Jak widać nie przez przypadek, na uczelniach wyższych powstają kierunki demonologiczne, bo tam, gdzie nie radzi sobie słynny ze skuteczności Porucznik Borewicz czy Gajowy Marucha, pozostaje tylko wezwać egzorcystę…. Dziś mamy jedno z najpiękniejszych świąt w kalendarzu kościoła-Matki Boskiej Zielnej. Czy Królowa Polski też stanie w obronie Konstytucji, nie wiadomo,rzecznik prasowy Pana Boga milczy jak zaklęty. Krasnoludki donoszą, że w obronie konstytucji wystąpi Piekarczyk i Mikołaj Kopernik. Czy nasz astronom zatrzyma Jarosława Kaczyńskiego jak zatrzymał swego czasu słońce zobaczymy.

Dewastacja Pro Polityczna ?

 
Trudno porównać Jarosława Kaczyńskiego z Królem Słońcem Ludwikiem XIV, choć reformy i centralizacja władzy poniekąd czynią ich do siebie podobnymi i gdyby nie owe dwa wieki demokracji to może droga do rządów autorytarnych byłaby sensowna. Episkopat Polski wreszcie zajął stanowisko w obronie jednego z najważniejszych praw ludzkich, prawa wyborczego, które zgodnie z nauką Matki Naszej Kościoła, ma być równe dla wszystkich. I chwała Bogu, że siły ziemskiej części kościoła zaczynają pokazywać lwi pazur w obronie praw podstawowych wywiedzionych na wprost z dekalogu. Jest jednak z tymi protestującymi pomnikami pewien problem czysto prawny, który wpis Pana Jacka Parola pokazuje, autorów owej zabawnej formy protestu w zasadzie nie da się skutecznie oskarżyć o wykroczenie przeciwko porządkowi publicznemu, bo nie jest nim wywieszenie nazwy jednego z dwóch podstawowych źródeł prawa w Polsce.

Art. 261. Znieważenie pomnika lub innego publicznie urządzonego miejsca  Dz.U.2017.0.2204 t.j. – Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. – Kodeks karny
Kto znieważa pomnik lub inne miejsce publiczne urządzone w celu upamiętnienia zdarzenia historycznego lub uczczenia osoby, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności.

Położenie kwiatów albo przytoczenie aktu nazwy lub fragmentu obowiązującego aktu prawnego nie jest zniewagą i tu żaden Sąd boski ludzki czy PIW-owski wątpliwości mieć nie może. I może szkoda papieru w Policyjnych notatnikach na takie bzdurne oskarżenia ?   Jest jednak z owej akcji jedna poważna korzyść – młodzi policjanci mogą zapisać w swoich notatnikach imie nazwisko adres i telefon co bardziej namiętnych uczestniczek protestu. Bo jak się okazuje, numer telefonu jest zaliczany do  danych osobowych. 

W tej sprawie winna się jednak wypowiedzieć Wenus.

fot. KMP w Elblągu

Szanowni Państwo,

Z wielką przyjemnością chciałbym Państwa zaprosić na konsultacje społeczne w sprawie przekopu Mierzei Wiślanej. Odbywać się one będą w moim biurze poselskim, ul. Czerwonego Krzyża 2-6 w Elblągu.

Konsultacje społeczne w sprawie przekopu Mierzei Wiślanej są niezwykle ważne. Chcemy poznać opinie mieszkańców i rozwiać ich wątpliwości w sprawie tego przedsięwzięcia. Od początku założyliśmy sobie, że żadna inwestycja, a w szczególności tak strategiczna, jaką jest przekop Mierzei Wiślanej, nie może być realizowana bez opinii mieszkańców. Tak naprawdę robimy tę drogę wodną dla bezpieczeństwa Polski, ale też dla bezpieczeństwa mieszkańców, którzy mieszkają nad Zalewem Wiślanym i w tej części Polski.

Przedsięwzięcie ma służyć bezpieczeństwu militarnemu, ale też rozwinięciu możliwości gospodarczych regionu, mieszkańców Elbląga i mieszkańców portów nadzalewowych.

W trzecim kwartale tego roku spodziewane jest wydanie pozwolenia na budowę, po szeroko przeprowadzonych konsultacjach. W czwartym kwartale przeprowadzony zostanie przetarg na wyłonienie generalnego wykonawcy robót budowlanych i wraz z uzyskaniem pozwolenia na budowę inwestor będzie mógł przygotować teren pod inwestycję. Ma się to stać na przełomie tego i przyszłego roku. Według rządu przekop Mierzei Wiślanej to inwestycja kluczowa, która ma ożywić gospodarczo Warmię i Mazury, a jednocześnie projekt ten realizowany jest pod kątem bezpieczeństwa państwa.

Przekop przez Mierzeję Wiślaną, jeden z głównych projektów rządu PiS, ma powstać w miejscowości Nowy Świat, liczyć będzie ok. 1300 m długości i 5 m głębokości. Ma umożliwić wpływanie do portu w Elblągu jednostek o zanurzeniu do 4 m. Przez kanał będą mogły przepływać statki o długości 100 metrów i szerokości 20 metrów.

W maju 2016 r. specjalną uchwałę w sprawie budowy kanału żeglugowego pod nazwą „Budowa drogi wodnej łączącej Zalew Wiślany z Zatoką Gdańską” podjął rząd. Koszt przekopu, który miałby powstać w latach 2017-2022, szacowano na 880 mln zł. W ubiegłym roku parlament przyjął specjalną ustawę w tej sprawie. Sejm przyjął także nowelizację specustawy ws. przekopu Mierzei Wiślanej dostosowując ją do obowiązujących przepisów Prawa wodnego. Według nowelizacji to nie marszałkowie województw, a Wody Polskie wydają zgody i pozwolenia wodno-prawne.

 

Z wyrazami szacunku        Poseł Jerzy Wilk

 

Salta Kaczyńskiego

Są różne figury gimnastyczne, a jedną z najbardziej spektakularnych jest salto. Wydaje się, że tak obciążająca figura gimnastyczna jest domeną ludzi młodych ale to, co zrobił Jarosław Kaczyński zapowiadając, że politycy jego partii przekażą nagrody i premie na rzecz Caritasu to salto i to tym trudniejsze, że jest symultaniczne i dotyczy całego ugrupowania i wszystkich jego członków.

Nie jest to jednak pierwsze salto, jakie wykonał Prezes Jarosław Kaczyński na przestrzeni dwóch lat rządów PiS-u w Polsce.

Elbląg jest miastem specyficznym i wyjątkowym w skali Polski, a jego mieszkańcy czasem wydają się być lemingami niezdolnymi do zmian większych niż zmiana kanału telewizyjnego (za pomocą pilota oczywiście), a czasem dokonują rzeczy niemożliwej w skali żadnego większego miasta w Polsce. Mamy też, jako obywatele, zmienne sympatie i raz okazujemy politykom jakiejś partii zaufanie, a raz nie. Słodkie prawo demokracji nie raz malowało na twarzach polityków maski zawodu i niemal wyciskało łzy z ich oczu, gdy pewni zwycięstwa padali w pyle podniesionym przez tych, którzy ich jednak pokonali w wyborczym wyścigu do urn.

Polityka to sztuka czekania aż wyborcy zapomną o porażkach i sztuka przypominania własnych sukcesów nawet wtedy, gdy ich nie było. Ale jest i trzecia ze sztuk, którą politycy ćwiczą dość intensywnie – sztuka wdrażania w życie cudzych pomysłów jako własnych recept na problemy.

Ruch Palikota to już niemal zapomniana lewicowa formacja, która padła ofiarą własnego sukcesu i własnej bezmyślności. Dziś los tej formacji dzieli Kukiz’15 obecnie sypiący się jak zamek z piasku. I co ciekawsze, przyczyny owego rozpadu są dokładnie takie sama jak te ,które zniszczyły formację Janusza Palikota – kacykostwo lidera i promowanie szumowin deklarujących mu ślepe posłuszeństwo zamiast ludzi z zasadami i kręgosłupem, których do niczego zmusić się nie da nakazami ani kupić obietnicami numerków na listach wyborczych.

No i mamy sedno demokracji – ta zawsze przegra z totalitaryzmem, bo zawsze łatwiej podporządkować sobie ugrupowanie niż stworzyć formację, w której znajdą się ludzie mający własne poglądy. Ale Jarosław Kaczyński nigdy nie krył, że tworzy ugrupowania dyktatorskie i że każdy jego członek ma w nim swoje miejsce i ma je znać realizując to, co Pan Prezes mu zleci.

Ale i dyktatorski system sprawowania władzy ma wady – główną z nich jest ta, gdy Prezes uzna za stosowne wprowadzić w życie koncepcje, które członkowie jego ugrupowania uznają za bzdurne.

Dokładnie tak stało się w Elblągu i to w kilku sprawach. Pierwszą z nich była kwestia obniżenia diet Radnych i uposażeń Prezydenta, którą zainicjował były działacz Ruchu Palikota Rafał Maszka.

Ale dokładnym powtórzeniem postulatów samego Janusza Palikota było skrócenie możliwości sprawowania funkcji Prezydenta lub Burmistrza do dwóch kadencji.

Jarosław Kaczyński potrafi zatem sprawdzić co postulowali jego polityczni oponenci i gdy uzna, że mieli rację wprowadza je w życie zupełnie nie biorąc pod uwagę, że ośmiesza w ten sposób lokalnych polityków własnej partii.

Wczoraj nasza redakcja dostała opasłe, kilkusetstronicowe opracowanie gospodarczych pomysłów Mateusza Morawieckiego – drugiej osoby w państwie po Prezydencie Andrzeju Dudzie. Postaramy się je pomału przybliżać naszym czytelnikom.

 

 

Piotr Ikonowicz     Zarobki poselskie nie były podnoszone odkąd pamiętam. W czasach gdy ja posłowałem zarabialiśmy równowartość bodaj sześciu średnich krajowych. Teraz to jest coś ok. dwóch średnich krajowych. A maja być jeszcze zmniejszone o 20%. Naród nie chce lepiej wynagradzać posłów, bo widocznie nie jest zadowolony z ich pracy. Jeżeli pójdziemy drogą wyznaczoną obecnie przez Kaczyńskiego to bodźce ekonomiczne nie będą kierowały tymi, którzy zechcą dostać się do polityki. To byłoby piękne.

 

Czy dla polityka może być piękniejszy laur niż uznanie ze strony kogoś, kto jest wobec niego w opozycji? Chyba nie i tym razem wypada się cieszyć, że i lewica i prawica uznaje, że do polityki nikt nie powinien się pchać po pieniądze…

 

 

Sejm to nie tylko nocna zmiana ale i poranne powroty.

A jak to bywa temu kto rano wstaje temu Pan Bóg daje

 

Bez tytułu

Fotografia z profilu Jerzego Wilka. Rozumiemy radość Parlamentarzysty i bardzo cieszy że Polacy uczą się powoli mówić publicznie o swoich politycznych wyborach ale…. gdyby pojazd taki woził dzieci do szkoły w okresie wyborczym to trzeba by się było bardzo poważnie nagłowić czy nie naruszałoby to Kodeksu Wyborczego i zasady bezstronności szkolnictwa w kwestiach wyborczych.

Dlaczego w kwestiach wyborczych a nie politycznych ?

Polityka (z gr. poly: mnogość, różnorodność; polismiasto-państwo) – pojęcie właściwe naukom społecznym, rozumiane na wiele sposobów.

U Arystotelesa jest rozumiana jako rodzaj sztuki rządzenia państwem, której celem jest dobro wspólne. W starożytności i średniowieczu dominowała idealizacja polityki i polityków oraz wywodzenie jej źródeł z praw natury bądź woli sił nadprzyrodzonych, służąca uzasadnianiu nierównoprawnych podziałów na uprzywilejowanych rządzących i podporządkowanych ich interesom poddanych.

Polityką powinien się zatem zajmować każdy zawsze i wszędzie . Noszenie kapci to też polityka – tyle że nie każdy z nas sobie z tego zdaje sprawę przyjmując że polityka to nie sztuka wspólnego kierowania krajem ale sztuka zdobywania władzy dla kierowania innymi w interesie własnym.

 

 

Antonio de Maciarewicz

Minister Obrony Narodowej Antoni Maciarewicz dla wielu ludzi jest postacią śmieszną i karykaturalną.
Zarzuca się PISowi że ” schował ” jego twarz w czasie kampanii wyborczej dzięki czemu osiągnął tak świetny wynik wyborczy. Na jednym z profili widziałem jakieś stare nagranie z któregoś ze spotkań zapewne wyborczych .
Opis nie pozostawiał wątpliwości – autor tego nagrania był nastawiony szalenie krytycznie do wyborców PIS-u i bardzo słusznie bo zachowanie starszych ludzi z powagą ich siwych głów wiele wspólnego nie miało , ale mnie zafrapowało zachowanie owej karykaturalnej zdałoby się postaci jaką jest Pan Maciarewicz.

Dlaczego ? Ponieważ zachował się szlachetnie stając się tarczą , przewodnikiem i osłoną dla kogoś kto swoją wypowiedzią jak widać zwolennikom PiS-u do gustu nie przypadł.
Antonio De Maciarewicz to oczywiście lekka drwina ponieważ w tradycji polskiej szlachty brak takiego tytułu .

Słowo De występuje co najmniej w 17 językach : polski , baskijski , duński, esperanto,francuski,haitański,hiszpański,holenderski,interlingua,łaciński,norweski (bokmål), portugalski,sranan tongo, szwedzki,tok pisin(zadziwiająca zbieżność nazwy języka Papui-Nowej Gwinei i partii Pana Antoniego) oraz węgierski.

O znaczeniach tych liter pewnie można by pisać doktorat ale w większości języków słowo to oznacza pochodzenie lub grupę z której się coś lub ktoś wywodzi.

Dla Polaków jednak jest to synonim tytułu szlacheckiego i tu owo krótkie nagranie pokazuje dlaczego można o Panu Antonim De Maciarewiczu powiedzieć że jest spadkobiercą Panów Braci .

Nie jest trudno bronić silniejszych nie jest też trudno bronić „swoich” przed „obcymi” , ale tylko ludzie szlachetni potrafią bronić „obcych” i „słabszych” przed „swoimi” i „silniejszymi”.

88184_1416675325_60663600

I na koniec wypada tylko wyrazić żal że taką szlachetnością serca nie potrafił się w Elblągu wykazać Pan Jarosław Gowin któremu jak widać wobec Antonio De Macierewicza nie staje ani odwagi ani poczucia sprawiedliwości .

https://www.facebook.com/dominik.janas1/videos/10153334158029722/