bezdomni

Policja

Policjanci odwieźli zmarzniętą kobietę do ośrodka wsparcia

Silny mróz, noc… policjanci z patrolu otrzymują zgłoszenie o kobiecie, która ma chodzić bez celu chodnikiem przy ul. Nowowiejskiej. Gdy przyjeżdżają okazuje się, że 60-latka nie ma się gdzie podziać i nie ma stałego miejsca zameldowania.

Była godzina 23.30 gdy policyjny patrol prewencji przyjechał na ul. Nowowiejską. Tam miała błąkać się starsza kobieta. Policjanci od razu ją zauważyli. Sprawdzili tożsamość i okazało się, że kobieta nie ma stałego miejsca zameldowania. W rozmowie z policjantami oświadczyła, iż w tej chwili nie ma gdzie pójść, i nie wie gdzie się schronić przed zimnem. Funkcjonariusze za jej zgodą przewieźli ją do ośrodka wsparcia przy ul. Nowodworskiej.

Apelujemy do mieszkańców o sygnały o osobach, które mogą być narażone na zamarznięcie lub wychłodzenie. Czasem aby uratować lub pomóc komuś wystarczy wybrać nr tel.: 997.

kom. Krzysztof Nowacki oficer prasowy KMP w Elblągu

Jesień i zima to czas szczególnie niebezpieczny dla osób bezdomnych. Spadek temperatury powietrza, deszcz i śnieg często występujący w tym okresie dodatkowo nie pomaga im w przetrwaniu, a także radzeniu sobie z codziennością.

W tym czasie bezdomni przebywają w pustostanach, na klatkach schodowych, w piwnicach, na terenach ogródków działkowych czy w komórkach, a nawet pod gołym niebem rozgrzewając się dużą ilością alkoholu, co niestety może doprowadzić do utraty zdrowia i życia.

Strażnicy miejscy od 1 stycznia do 30 października br. przewieźli do pogotowia socjalnego i pozostawili do wytrzeźwienia 277 osób nietrzeźwych; 90% z nich to bezdomni. Ogólnie wszystkich interwencji w stosunku do osób bezdomnych było 363.

Straż Miejska wspólnie z pracownikami Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej szczególnie w okresie jesienno – zimowym zwiększa kontrole miejsc przebywania osób bezdomnych informując o instytucjach pomocowych, z których mogą skorzystać w razie potrzeby. Zdarzają się osoby, które naprawdę potrzebują i chcą pomocy, lecz znaczna większość bezdomnych ją odrzuca.

W przeszłości zdarzały się już ofiary chłodów, dlatego szczególnie zimą każda forma pomocy jest ważna. Jeśli znasz miejsca, w których przebywają bezdomni poinformuj straż miejską dzwoniąc pod numer alarmowy 986.

[foogallery id=”17232″]

Karolina Wiercińska, Straż Miejska w Elblągu

Portal Bogaty Elbląg opublikował treść odpowiedzi Pana Roberta Turleja na artykuł o bezdomnych i streetworkerach.

Odpowiedź Radnego Roberta Turleja na pomysł stworzenia autobusu dla bezdomnych: „Popieram każdą inicjatywę, która ma na celu wyjście z bezdomności. ”

http://www.bogatyelblag.pl/odpowiedz-radnego-roberta-turleja-na-pomysl-stworzenia-autobusu-dla-bezdomnych-popieram-kazda-inicjatywe-ktora-ma-na-celu-wyjscie-z-bezdomnosci,73301.html

 

„Nie widzę przeszkód, aby ponownie powrócić do tego tematu na komisji i porozmawiać w kontekście uruchomienia specjalnego autobusa.”

 

Jakoś ów zapis mnie uraził, ale ponieważ po ostatnim przypadku poprawiania wpisów pewnego Radnego znalazłem się na ławie oskarżonych pozwoliłem  siebie sprawdzić, co o owym słowie powie słownik.

 

dopełniacz

autobusu

autobusów

  

Tyle o stylistyce i odmianie. Pan Robert Turlej jest nie tylko Radnym – jest też samodzielnym informatykiem Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej mocno zaangażowanym w jej promocję. Miejmy, zatem nadzieje, że w codziennej pracy promocyjnej takich błędów nie popełnia, bo inaczej ranga i renoma PWSZ mogłaby być mocno nadszarpnięta.

 

Ale nie o stylistykę tu chodzi, ale o sedno sprawy, jaką jest zgoła śmieszny pomysł umieszczania ludzi pracujących na ulicy w autobusie.

 

Trudno powiedzieć, jaki poziom znajomości języka angielskiego prezentuje Pan Robert, ale chyba nawet człowiek niespecjalnie w jego arkanach biegły zrozumie słowa street i worker połączone w określenie osoby pracującej na ulicy.

 

No i oczywiście pierwsze skojarzenia większości Panów to skojarzenie z ulicznicami. I w tym wypadku jest to skojarzenia językowo bardzo poprawne.

  Zespół „Strachy na Lachy” z niezmordowanym „Grabażem” odgrzebał stary utwór Jacka Karczmarskiego – „ Czerwony autobus „. Słuchając owego wesołego utwory widzę oczami wyobraźni czerwony autobus pełny młodych dam w czerwonych kusych sukieneczkach prowadzony przez wesołych sanitariuszy opiekujących się leżącymi po kątach mocno nieświeżymi bezdomnymi.

Skąd i dokąd taki autobus pojedzie? Nie bardzo wiem, wiem natomiast, że sam z wielką przyjemnością bym się w taki kurs zabrał. Problem jednak w tym, że taki kurs to w istocie kurs na manowce biegnący pomiędzy pętlami, które powoli zaciskają się na szyjach wielu bezdomnych. Panu Robertowi polecamy lekturę, „Mironczarni” Mirona Białoszewskiego przy akompaniamencie innego dzieła „ Grabaża ” pod tytułem „Poznańskie Dziewczęta ”.

 

Być może owo dzieło pozwoli Panu Radnemu zrozumieć jak wygląda życie na ulicy i zrozumieć, że pewnych rzeczy zza szyb autobusu, nawet czerwonego, nie widać.

 

 

Zastawiam się też, kto w takim autobusie przeprowadzi kontrolę biletów i co na ową propozycję powie Pan Orzech, dla którego ów pomysł może być orzechem nie do zgryzienia…

 

„Tuptuś” to „ksywka” jednego ze stu pięćdziesięciu bezdomnych mieszkańców Elbląga. Bezsens, jaki bije z tego określenia wydaje się być oczywistą oczywistością, ale jest to bezsens pozorny ponieważ zjawisko bezdomności jest okresowe. Latem 2016 roku w lokalu na Czerwonego Krzyża 2 rozpoczęliśmy remont. Lato było wspaniałe, gorące dni i ciepłe noce sprzyjały „byciu wolnym”. Dla wielu bezdomnych bycie wolnym znaczy to, że ich żyłach krąży krew wymieszana z alkoholem. „Tuptuś” zamieszkiwał skwer pomiędzy przystankiem na ulicy Hetmańskiej z dawną siedzibą „Mody Polskiej”. Całe dnie przesiadywał na murku tuż przy wejściu do Biura Poselskiego Jerzego Wilka i siedziby miejskich struktur tej partii. Piętro wyżej mieści się Stowarzyszenia Organizatorów Pomocy Społecznej. Obok owych szacownych instytucji powstała też mała siedziba naszego stowarzyszenia, ale nikomu nie udało się pomóc „Tuptusiowi” ponieważ pomimo swojej sytuacji, żadnej pomocy nie chciał przyjąć. Czy był to przejaw dumy czy szaleństwa – trudno orzec i nie sposób określić motywów jednoznacznie. „Tuptuś” jest z urodzenia warszawianinem, a z zawodu piekarzem. Do Elbląga emigrował po ślubie, a na ulicy znalazł się po rozwodzie. Dlaczego do rozwodu doszło? Nie pytałem ponieważ w sprawy alkowy z rozmową uliczną wchodzić nie wypada. Pewne jest zaś to, że pozbawiony domu zamieszkał na ulicy i na ulicy spał. Zaciszne wnęki pod sklepowymi witrynami były jego sypialnią, a kartony, jakie rozkładał wieczorem były jego łożem. Duma nie zna ceny i właśnie „Tuptuś” pokazał to przez kilka letnich miesięcy. Przyjął od nas kilka sztuk ubrań, czasami wziął jakąś kanapkę lub kupionego w „Żabce” hot-doga. „Ksywka” „Tuptusia” wzięła się ze sposobu w jaki chodził. Krótkie kroczki lekko pociągane po chodniku pokazują, że choroba, na jaką cierpi, jest poważna. I niekoniecznie jest to choroba alkoholowa bo objawem tej jest zazwyczaj syndrom „sztywnego kolanka” czyniącym z alkoholika kogoś, kto kroczy jak żuraw. Ale „Tuptuś” nie chciał ani wystąpić o dowód osobisty ani stanąć przed Powiatowym Zespołem do Spraw Orzekania o Niepełnosprawności pomimo, że jego kalectwo jest widoczne. Kilka tygodni temu rozmawiałem z dwójką innych bezdomnych, którzy zapytani o „Tuptusia” od razu powiedzieli, że od kilku tygodni zamieszkuje w domu dla bezdomnych na Warszawskiej. Dlaczego piszę o owym człowieku? Dziś rano jadąc do stowarzyszenia na chodniku zobaczyłem go stawiającego swoje charakterystyczne drobne kroczki. Ale dziś wyglądał zupełnie inaczej niż latem. Buty, spodnie, nowa kurteczka, czapka i rękawiczki. Życie „Tuptusia” zmieniło się tak, jak zmienił się jego wygląd. Czy jest to tylko zimowa zmiana, pokaże czas. Jedno jest pewne – że opieka jaką zapewnia dom dla bezdomnych ma wymierny efekt. Oby był to efekt stały i miejmy nadzieję, że z wiosną w żyłach „Tuptusia” nie zacznie krążyć alkohol. Miejmy też nadzieję, że Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej obejmie go swoją opieką i że nie wróci już na skwer, na którym go poznałem tamtego lata.


We wczorajszej publikacji użyliśmy fotografii stanowiacej własność Dziennika Elbląskiego. Po interwencji Pani RedaktorAleksandry Szymańskiej wykonano nową infografikę opartą o stronę tytułową magazynu " Uważam Rze " oraz
fotografię z serwisu Pochylnie.pl . Obie fotografie nie posiadały międzynarodowych oznaczeń ochrony praw autorskich . Za nieporozumienie przepraszamy.