Szaleństwo Unii Europejskiej

Szaleństwo Unii Europejskiej

Od wejścia Polski do zjednoczonej europy za chwilę minie 15 lat. Wielu z nas zastanawia się, gdzie podziały się miliardy euro, jakie zaabsorbowaliśmy z Brukseli. Przed niedawnymi wyborami takie właśnie pytanie postawili radni Prawa i Sprawiedliwości pytając jaki efekt społeczny dało owe 240 milionów złotych, jakie Witold Wróblewski pozyskał z Unii Europejskiej.

Pytanie z pozoru bez sensu – wiadukt na Zatorze, jaki jest, każdy widzi i choć niektórzy odliczają sekundy do katastrofy budowlanej, to większość z nas ma świadomość, że będą po nim podróżować nasze dzieci a może i wnuki. Katedra św. Mikołaja powstała w XIII wieku i ma się całkiem dobrze, a przeżyła kilkadziesiąt wojen i co najmniej dwa poważne pożary. Można…

Owa konstrukcja to też coś, co powstało dzięki zjednoczonej europie – Zakon Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie wprowadził w Prusach nie tylko „odrung”, ale i wypracował unikalną technologię budowlaną opartą na tym, czego było pod dostatkiem w naszym regionie: drewnie słomie i glinie. Mur Pruski jest więc jedną z tych rzeczy, którą powstała w ramach europejskiej wspólnoty myśli technicznej z powodu emigracji rzemieślników z zachodu europy na tereny gdzie rządzili zasobni w złoto i srebro zakonnicy.

Pytanie polityków Prawa i Sprawiedliwości nadal pozostaje bez odpowiedzi – co Elbląg zyskał z owych ogromnych sum no może poza 303-milionowym długiem. Niestety żaden z radnych Prawa i Sprawiedliwości nie potrafił odpowiedzieć na bardzo proste pytanie – ile z owych 303 milionów długu to środki, jakie poszły na wkłady własne do projektów unijnych.

Czy ktoś w Elblągu wie ile Elbląg, w ciągu owych mienionych piętnastu lat, włożył w projekty unijne i ile obecnie wart jest majątek Gminy ? A skoro mówimy o majątku gminy to czy rośnie on osiem razy szybciej, niż mógłby rosnąć, gdyby nie pozyskiwać dofinansowań z przelicznych unijnych projektów ?

I po raz kolejny wracamy do pytania, jakie postawili politycy opozycji – co mamy z owych 240 milionów, jakie pozyskał Witold Wróblewski w latach 2014-2018, ale idźmy tam, gdzie ciekawość naszych radnych nie sięga i zapytajmy o to, co robił Henryk Słonina, Grzegorz Nowaczyk i Jerzy Wilk i jaką schedę każdy z nich zostawił Elblągowi.
Chcemy czy nie chcemy, ale prawda jest taka, że za czasów prezydentury Witolda Gintowt-Dziewałtowskiego Elbląg wyrównał i wyszedł z ogromnych kłopotów, jakie powstały po pierwszym prezydencie naszego miasta w „Wolnej Polsce” śp. Józefie Gburzyńskim. Podczas prezydentury Henryka Słoniny Elbląg zaczął popadać w długi i nie stało się to przez przypadek – po utracie statusu miasta wojewódzkiego staliśmy się „Dzieckiem Gorszego Boga” więc środki finansowe, jakie pozyskiwaliśmy z dochodów bieżących, malały. Czy decyzja o zadłużaniu miasta dla pozyskania dofinansowań była słuszna ? Zapewne tak, bo stare Żydowskie przysłowie mówi, że mądry Żyd, nie stara się mniej wydać, ale więcej zarobić.

Problem jednak w tym, czy na wszystkich inwestycjach, jakie poczynili kolejni włodarze Elbląga, zarabiamy, czy tracimy ? Jak owe 15 lat posumować i jak je ocenić ? Czy Hala Sportowo Biznesowa na Grunwaldzkiej była dobrą, czy złą inwestycją ? Jak to wyliczyć i jak to ocenić? Policzyć koszty i wydatki możemy bez problemów – te dane są, ale jak wyliczyć to, że tysiące młodych ludzi spotkało się na jej boiskach w setkach imprez i zawodów ?

Unia europejska ma swoje szalone oblicze, które pokazała podczas dwudniowego szkolenia w zakresie pisania projektów, jakie przeprowadziła Dagmara Bielawska. Człowiek rozumny ma w swym działaniu cel. Celem działania powinien być efekt a efektem działania poprawa świata, w jakim żyjemy. W zasadzie logika owego wywodu jest prosta, ale nie w świecie środków unijnych.

Gmina ma pewne zadanie. Zadania wpisane są w ustawę o samorządzie i jednym z tych zadań jest zorganizowanie systemu odbioru śmieci. Logicznie rzecz biorąc, system ten, powinien być jak najtańszy i sprawiać, że mieszkańcy Elbląga będą za wywóz śmieci płacić jak najmniej. Projektu mającego na celu stworzenie optymalnego systemu odbioru odpadów w ramach projektów finansowanych przez Unię Europejską się nie da. Przynajmniej zdaniem Pani Bielawskiej i kilkunastu uczestników szkolenia.

Szaleństwo ? Unia Europejska ma pewne zadania i podobnie jak Zakonnicy Zakonu Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie powinna je realizować solidnie i z korzyścią dla wszystkich. Ile karczm, domów i pałacyków powstało dzięki systemowi Muru Pruskiego? O ile cieplejsze były te konstrukcje od klasycznych ceglanych ścian średniowiecznych zamków ? Ile milionów ton drewna miej, spalili europejczycy przez te siedem wieków, dzięki słomie stanowiącej, nawet dziś, całkiem przyzwoity materiał termoizolacyjny ?

Szaleństwo Unii polega na tym, że zamiast szukać rozwiązań problemów, szuka nomenklatury i posługuje się wybiegami i klasyfikacjami utrudniającymi zrozumienie, jaki jest cel działania projektu. Co ciekawsze już podczas szkolenia pojawia się swego rodzaju porozumienie pomiędzy szkolącą i szkolonymi pokazujące jak dobierać parametry oceny projektu by jego efekt był mierzalny, ale nie za bardzo mierzalny i żeby w żadnym wypadku nie przyjmować zadań sprawdzalnych empirycznie, bo może się okazać, że projekt nie spełni założeń i część kosztów trzeba będzie zwrócić…

Szaleństwo unii polega na tym, że nie stawia jasnych reguł gry i od lat premiuje projekty mierzalne nie efektem wymiernym w liczbach ton czy procentach, ale takie, które podnoszą zadowolenie ich uczestników z faktu, że w owym projekcie brali udział.

Ankieta jak się okazało, jest podstawowym narzędziem mierzalności efektu projektowego. Czym jest ankieta ?

„Celowość badanych zagadnień to jedno z podstawowych wymagań, jakie spełnić powinny badania ankietowe i kwestionariuszowe. Chodzi o to, aby nie nadużywać tego rodzaju badań. Mogą one dotyczyć tylko tych zagadnień, które w obecnej sytuacji metodologicznej nie dają się zbadać bardziej rzetelnymi metodami badań oraz tych, w których sprawie osoby badane są w stanie wypowiedzieć się w sposób rzeczowy i odpowie­dzialny.”

Instytut Pedagogiki 1 Psychologii Wydziału Pedagogiki i Psychologii UMCS Mieczysław Łobucki
Zastosowanie ankiet i kwestionariuszy w poznawaniu uczniów-rok 1975.

No i dochodzimy do sedna – w ankiecie można badać pewne kwestie i oceny, ale było to narzędzie pomiarowe osoby badane, muszą mieć kompetencje do oceny przebiegu procesów, które oceniają.

Oczywiście można zapytać, czy ubiór osoby prowadzącej szkolenia był gustowny albo, czy ciasteczka podawane do kawy były smaczne. Z tego rodzaju pytań można zaś wysnuć wniosek, że kurs podnoszący kompetencje społeczne uczestników był przeprowadzony dobrze, a poziom ich zadowolenia z kursu jest duży, co świadczy o tym, że jego finansowanie ze środków Unii Europejskiej było celowe.

Czy ktoś już zauważa różnicę pomiędzy Zakonnikami Zakonu Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie a polityką projektową Unii Europejskiej ? Jeśli nie to wyjaśniam – „Krzyżacy” stawiali na efekt trwały, rozwiązujący konkretny problem, a urzędnicy Unii Europejskiej stawiają nie na rozwiązywanie problemów, ale na podnoszeniu naszego zadowolenia z działania projektów unijnych. I tak naprawdę nie ma dla nich znaczenia czy projekt, jaki mają finansować, wnosi coś w przyszłość, czy jest tylko kolejną zabaweczką naszej cywilizacji, bo miernikiem skutku jest ulotne wrażenie wyrażane najczęściej, zanim oceniający sprawdzi w praktyce, co z kursu wyniósł, poza dyplomem i długopisem.

Jak ocenić owe piętnaście lat Polski w Unii Europejskiej ? Poziomem zadowolenie dzieci z posiadanych smart fonów czy stopniem, w jakim nastolatkowie są już osobami niepełnosprawnymi ruchowo ? Zadowolenia młodzieży oczywiście możemy zbadać za pomocą ankiety, ale czy to oznacza, że powinniśmy wykreślić z planu zajęć dzieci godziny Wychowania Fizycznego i przeznaczyć ten czas na zbiorową konsumpcję batoników czekoladowych w celu ustalenia, który z nich zdaniem badanych jest najlepszy ?
Jak na ironię właśnie w badaniach receptur wprowadzanych produktów spożywczych stosuje się badania ankietowe z tą jednak różnicą, że wtedy służą one wzrostowi sprzedaży danego produktu i zyskowi producenta. Jaki zysk ma zatem Unia z podnoszenia stopnia naszego zadowolenia z jaj działania ? O tym przekonamy się za kilka miesięcy podczas wyborów do Europarlamentu.

Nie tylko Unia Europejska ma swoje zajączki. Przesławny w całej galaktyce Uniwersytet Warmińsko Mazurski z inicjatywy paru studentów w ramach ćwiczeń z przedsiębiorczości badał poziom zadowolenia klientów Olsztyńskich pabów, kawiarenek i klubów. Życie towarzyskie żaków z pewnością na projekcie zyskało, a przy okazji, z pewnością nauczyło ich, jak łączy przyjmie z przyjemniejszym.

Pytanie, czy ta umiejętność jest kompetencją społeczną, o istotnym znaczeniu pozostaje otwarte. Pewne jest zaś to, że ćwiczenia to przygotowało studentów do pracy za barem, co z pewnością przyda im się w Londynie czy Dablinie, gdy skończą już staż zawodowy na zmywaku.

Związek Socjalistycznych Republik Europejskich

Znany rosyjski dysydent, antykomunista, autor wielu książek Włodzimierz Bukowski na przykładach pokazuje w jakiej Europie żyjemy i jak to się dla nas skończy. Ten krótki filmik dedykujemy miłośnikom Donalda T, Angeli M i całej Unii Europejskiej!!!!

Opublikowany przez Anty Media Wtorek, 6 września 2016