Procesy myślowe prokuratury

Procesy myślowe prokuratury

W czwartek podczas nadzwyczajnej sesji Rady Miasta zapytaliśmy Komendanta Miejskiego Policji o powody, dla których podlegli mu policjanci nie zawnioskowali o zastosowanie aresztu w sprawie wypadku, w którym życie stracił Jarosław Sławek. Inspektor Robert Muraszko przyznał, że sprawę od samego początku nadzorował prokurator i stwierdził, że jego funkcjonariusze prowadzili śledztwo pod jego kierunkiem.

Skład Rady Miejskiej i jej komisji

Bezpośrednio po nadzwyczajnej sesji Rady, podczas której powołano Komisję Bezpieczeństwa i Spraw Samorządowych, w której pracuje dwóch byłych Komendantów Miejskich Policji w Elblągu: Marek Osik jako członek i Krzysztof Konert jako jej przewodniczący. Pytanie o działanie prokuratury postawione zostało bezpośrednio Prokuratorowi Rejonowemu Jarosławowi Żelazkowi. Rozmowy z prokuratorem zazwyczaj nie są przyjemne i zazwyczaj niewiele po nich można się spodziewać, tym razem jednak było zgoła inaczej.

Okazuje się, że media nie zawsze o pewnych rzeczach dowiadują się pierwsze. W tym wypadku nasza redakcja nie otrzymała od Rzecznika Prokuratury Okręgowej komunikatu o zmianie stanu faktycznego i aresztowaniu sprawcy wypadku.

Cóż, nadzwyczajnie kadrowa sesja Rady Miejskiej ma swoje szczególne znaczenie, a skład Komisji Bezpieczeństwa i Spraw Samorządowych czyni z niej, nie jak to było przez całe lata, prywatny folwark całkowicie pozbawionej kompetencji Marii Koseckiej, a narzędzie gdzie o bezpieczeństwie rozmawiać się będzie fachowo i rzeczowo. Może się okazać, że obrady tej Komisji będą swego rodzaju serialem kryminalnym pokazującym jak Samorząd walczy o bezpieczeństwo elblążan.

Komisja w takim składzie ma też mocny mandat do tego by zajmować w imieniu mieszkańców stanowisko w sprawach ważnych społecznie i tu znów wracamy do pana Jarosława Żelazka,który jako Prokuratur Rejonowy pochodzi z nominacji. W Stanach Zjednoczonych Ameryki szeryfów, sędziów i prokuratorów wybierają obywatele. W najstarszej demokracji współczesnego świata o pracy prokuratorów wypowiadają się obywatele na wprost. W Polsce do tego jeszcze nie dorośliśmy. Ale w Elblągu sprawa ma się nieco inaczej – dzięki staraniom Kazimierza Falkiewicza i „Wolnego Elbląga” w każdej sprawie, nad jaką głosuje Rada Miejska, obywatele naszego miasta mogą zabrać głos i wypowiedzieć się publicznie. Zmieniła się też ustawa o samorządzie, mocno wprowadzając dotąd niemal martwą instytucję petycji. Petycje składane dotąd do Rady traktowane były „per noga” i biegały od Annasza do Kajfasza, odbijając się od murów urzędniczej niekompetencji lub lenistwa. Taki los spotkał na przykład petycję mieszkańców ulicy Bema, niezadowolonych z wprowadzenia zakazu skrętu w ulicę Puławskiego od strony centrum, która trafiła do Roberta Turleja i w zasadzie umarła w którejś z szuflad jakiegoś z urzędników.

 

Ale społeczeństwo Elbląga potrafi protestować – przypomnijmy sobie protest wobec sposobu przeprowadzenia wyborów samorządowych w roku 2014 czy protest w sprawie wyroków dotyczących skazań elbląskich ratowników medycznych za gwałt, jakiego dopuścili się podczas szkolenia w Kaliningradzie czy choćby protest zorganizowany przez Angelikę Domańską, „uliczną” wojowniczkę strajku kobiet. Najgłośniejszy protest w sprawie działania naszej Prokuratury to sprawa Zbigniewa Stonogi, który zdaniem organów ścigania znieważył Prokuratora Rejonowego Jarosława Żelazka podczas interwencji w sprawie pobitego na ulicy Płk. Dąbka jedenastolatka. Najmniej znany jest zaś w Elblągu fakt, że lokalni działacze partii Janusza Korwina Mikkego wysłali do Zbigniewa Ziobro petycję o dymisję pana Jarosława Żelazka z funkcji Prokuratora Rejonowego.

 

 

O złoty środek, jaki pomiędzy modelem amerykańskim i polskim jest do wypracowania w sprawie sobotniego wypadku, chcieliśmy podpytać Prokuratora, przygotowując się na złożenie do Rady Miejskiej w Elblągu petycji wzywającej Prokuratora do złożenia wniosku o tymczasowy areszt wobec sprawcy najtragiczniejszego chyba w tym roku wypadku.

Dlaczego tym razem rozmowa z panem Prokuratorem była przyjemna? Ponieważ poinformował nas o fakcie, że areszt wobec sprawcy już zastosowano. Jak widać, pan Jarosław Żelazek zna przepisy Kodeksu Karnego i Kodeksu Postępowanie Karnego lepiej od funkcjonariuszy Policji i prokuratora dyżurnego, który nierozważnie, na wniosek o stosowanie dozoru, przystał.

Inną kwestią jest to, czy wobec policjantów i prokuratora zostaną wyciągnięte sankcje dyscyplinarne i o to właśnie w naszym przekonaniu powinna Prokuratora zapytać podczas swej najbliższej sesji Rada Miejska.

Realia sprawy są niejasne – w sprawie, którą poruszył Zbigniew Stonoga było tło niemal korupcyjne ponieważ ojciec sprawcy był funkcjonariuszem więziennictwa, a matka pracownikiem sądu.

Jakie były realia tej sprawy? Generalnie scenariusze są trzy – pierwszy to scenopis korupcyjny, w którym sprawca korzystając z stanu swego posiadania / BMW nie jest tanie/ wręczył jakiemuś adwokatowi jakąś sumę, a ten albo sumę tę przekazał policjantom, a być może prokuratorowi dyżurnemu w zamian za nie stosowanie w sprawie aresztu. To scenariusz czarny, można powiedzieć, że najczarniejszy ale w dzisiejszych czasach mało prawdopodobny właśnie z powodu zmian personalnych jakie w polskim systemie wymiaru sprawiedliwości zachodzą.

Jest i drugi scenariusz nie czarny a raczej szarawy. Być może któryś z policjantów darzył sprawcę sympatią i z czystej sympatii postanowił złożyć wniosek o środek „wolnościowy”. Powodów dla takiej sympatii może być sto – głębokie poczucie żalu, rozpacz sprawcy jego sytuacja rodzinna lub na przykład dobra opinia w środowisku. Człowiek jest tylko człowiekiem i ma prawo do pomyłki, problem jednak gdy pomyłka człowieka staje się pomyłką systemu.

Trzeci scenariusz, którego wykluczyć nie można to ten, że prokurator dyżurny zadzwonił do dyżurującego sędziego i w krótkiej relacji przedstawił mu stan sprawy, po czym obaj uznali, że w sobotnie przedpołudnie nie ma co podrywać aparatu sądowego. Dlaczego? Bo areszt tymczasowy może zastosować tylko sąd, a dozór policyjny nakłada prokurator, który i tak na miejscu wypadku był obecny.

Owe trzy scenariusze mogą się przeplatać i przenikać, bo być może sprawcę znał i lubił sam prokurator, a być może był to ktoś kogo znał sędzia – tego rodzaju dywagacji możemy snuć na pęczki i dzielić włos na ośmioro szukają powiązań rodzinnych czy towarzyskich uczestników tych zdarzeń. Tyle że wszystkie one straciły sens gdy Prokurator Rejonowy uznał za konieczną osobistą interwencję w sprawie, zakończoną zmianą środka zapobiegawczego na mniej  „wolnościowy.”

Dlaczego sprawą powinna się zając Rada Miejska skoro nie jest organem procesowym? Właśnie dlatego, że jest organem przedstawicielskim i reprezentuje ogół mieszkańców. O ile zatem choćby jeden z nich złożył do Rady petycję, to tym razem będzie musiała ona się sprawą zająć i wydać jakąś uchwałę lub jakiejś uchwały nie podjąć, a wtedy każdy z nas ma prawo poznać kto z radnych był za działaniem, a który był za bezradnością i bezczynnością w sprawach społecznie ważnych. Być może, gdyby Zbigniew Stonoga stawił się na posiedzeniu komisji rady i zaapelował o podjęcie działania przez radnych, nie stałby dziś pod oskarżeniem o znieważenie rangi i urzędu.

Szaleństwo w policyjnym mundurze

 

Rada Miejska jest organem przedstawicielskim i ma ona reprezentować Elbląg i jego mieszkańców w każdej sprawie i przed każdym organem, w każdej sprawie dotyczącej ogółu. Ale ma być też ostatnim zapasowym bastionem w walce z korupcją, bo ma działać jawnie i klarownie. Tym razem rozmowa z Prokuratorem była przyjemna bo zrobił coś, czego wielu elblążan oczekiwało i zachował się jak trzeba. Prokuratorowi gratulujemy decyzji nadzorczej, a informacji o ewentualnych sankcjach wobec funkcjonariuszy postaramy się udzielić, gdy je otrzymamy.

http://szczecin.wyborcza.pl/szczecin/7,34939,24224936,klient-znanego-adwokata-mial-odpowiadac-z-wolnej-stopy-ale.html?fbclid=IwAR1QFZElTq1byr1J-txp7bR0TOmwq_MHKMsiBL5smqaeZ0aemTwCJsjB6iY

Podobne

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.