Foto materiały wyborcze

Monika Falej – polityczna pomyłka Lewicy?

Dziś podczas konferencji prasowej w Olsztynie Piotr Cezary Lisiecki (pełnomocnik wojewódzki Ruchu Narodowego)  oraz Łukasz Tulwiński (członek Rady Politycznej RN) poinformowali media o przedsądowym wezwaniu do usunięcia skutków naruszenia dóbr osobistych skierowanym do poseł Moniki Falej i radnego Daniela Zdanowskiego oraz o złożenie oświadczenia o następującej treści: 

„Przepraszam Łukasza Tulwińskiego, działacza społecznego, działacza Ruchu Narodowego, byłego kandydata na senatora, za publikacje mojego wpisu na profilu społecznościowym z dnia 25 października 2020 r. w których to podawałam nieprawdziwe i pomawiające informacje jakobym została zaatakowana przez Jego osobę bądź atakował On grupę protestujących uczestników ”strajku kobiet” podczas manifestacji pod Kościołem przy ul. Wyszyńskiego 2 w Iławie 25 października 2020r. Swoim wpisem naraziłam Pana Tulwińskiego na utratę wiarygodności i zaufania”. 

To pierwszy z kroków prawnych, które podjął Łukasz Tulwiński wobec fałszywego oskarżenia o naruszenie nietykalności poseł Moniki Falej w trakcie zajść w Iławie związanych z atakiem strajku kobiet na kościół. Po wnikliwym zbadaniu okoliczności prokuratura nie dopatrzyła się czynów zabronionych. W razie niespełnienia żądania i braku przeprosin kolejnym krokiem prawnym stanie się pozew cywilny. Postępowanie dotyczyć będzie również wpisów na mediach społecznościowych szkalujących Łukasza Tulwińskiego, a nie usuniętych przez administratora oraz obecnych tam gróźb karalnych. 

Łukasz Tulwiński
asystent społeczny Posła Michała Urbaniaka 
Ruch Narodowy – Warmia i Mazury 
Poseł Monika Falej pretendowała do roli "Lwicy Lewicy". Wygląda jednak na to, że jej ryk brzmi nad wyraz podobnie do ujadania psa, któremu brak już zębów, a który koniecznie chce uchodzić za groźnego brytana. Krótka reasumpcja pokazuje, że jedyną widoczną aktywnością pani poseł w Elblągu była próba objęcia pozycji liderki protestów sygnowanych strzałkami wysokiego napięcia i co tu dużo mówić - niepiękną twarzą pani Marty Lempart wykrzykującą zdecydowanie niepiękne słowo: "Wypierdalaj". 

Główny problem jaki się pojawił jest jednak taki, że owo zbawienne dla Lewicy hasło wykrzykiwane było… z nałożonymi na twarze maseczkami ochronnymi.

Tajemnice „Ballady o Janku Wiśniewskim” - Historia - rp.pl
Gdynia, rok 1970. Robotnicy Stoczni Gdyńskiej niosą ulicą Świętojańską ciało Zbyszka Godlewskiego, który urodził się i spoczął w Elblągu. /źródło: internet/
Na czym polega wyjątkowość ubiegłorocznych wydarzeń strajku kobiet? Ano na tym, że protestujące młode dziewczyny same - pokornie jak cielęta - ubierały maski ochronne, jak rozumieć należy - w obronie własnego zdrowia i życia. Z drugiej zaś strony domagały się by dać im nieograniczone prawo do decydowania o życiu innych ludzi. I aby ta decyzja była łatwiejsza zamienili słowo "dziecko" na słowo "embrion".

Owe zamaskowane protesty to trochę tak, jakby wtedy w 1970 Gdyńscy Stoczniowcy poruszali się w szeregu po chodnikach ulicy Świętojańskiej i zatrzymywali się przed każdymi światłami, na których zapali się czerwone światło w obawie, żeby ich jakiś pojazd nie potrącił. Protest inicjowany przez panią Lempart  był zatem taki podporządkowany "globalnemu planowi ogłupienia społeczeństwa i depopulacji gatunku ludzkiego" - jak czytamy w wielu informacjach covidosceptyków.   

  
To, co pani poseł zrobiła zapewne oceni sąd. Problem jednak w tym, że jak wieść gminna niesie, pani Monika Falej jest córką....sędziny, która jak głosi inna gminna wieść, nie tylko wspierała swoje dziecko podczas studiów prawniczych ale i "zasponsorowała" jej miejsce liderki Lewicy do sejmu, co dzięki dość dobrym notowaniom Lewicy gwarantowało jej sukces i objęcie mandatu. Odrębną kwestią jest to, czy gdyby liderką listy została koza to czy mandat by objęła - mamy wszak w annałach Cesarstwa Rzymskiego konia sprawującego urząd senatora o wdzięcznym imieniu Incitatus.
Angelika Domańska, Jerzy Wcisła, Jacek Protas (przy mikrofonie) i Elżbieta Gelert przedstawił listę KO do Sejmu (fot. Michał Skroboszewski” https://www.portel.pl/wybory-2019/koalicja-rozpoczela-kampanie/113439

Co ciekawsze, liderka elbląskich „Czarnych Protestów” Angelika Domańska nie tylko zdecydowała się na start w wyborach do sejmu z list Koalicji Obywatelskiej, ale i przeniosła swoją aktywność do stolicy. Wygląda więc na to, że prawdziwa „Lwica Lewicy” jaką była inicjatorka wielu działań pro-kobiecych, „rudowłosa Walkiria” Angelika Domańska, została doceniona i zaproszona do pracy w stołecznych strukturach Partii Zielonych i Obywateli RP, a jej miejsce usiłuje dzięki wsparciu rodzinnych koneksji zająć zesłana do Elbląga olsztynianka – Monika Falej.

Zdaniem redakcji, pani Falej nigdy nie dorówna energią, determinacją i pracowitością Angelice Domańskiej i zamiana, jaka nastąpiła, zaszkodzi ruchowi kobiecemu, co już potwierdza fakt, że pani poseł jako adresatka skierowanej do niej petycji popartej i przez nasze Stowarzyszenie, żadnych działań nie podjęła. Dalszej bezczynności naszej posłanki z pewnością będziemy się dość mocno przyglądać.