„Concordia”zaprasza na 7 kwietnia

W dobrych nastrojach spędzą święta wielkanocne piłkarze Concordii. Pomarańczowo-czarni w Wielką Sobotę pokonali na boisku przy ul. Skrzydlatej Błękitnych Pasym 3:2. Dwie bramki dla elbląskiego zespołu zdobył w tym meczu Sebastian Tomczuk, a jednego Marcin Misiak. Tym zwycięstwem elblążanie zrewanżowali się Błękitnym za jesienną porażkę w Pasymiu. Concordia w pierwszych trzech spotkaniach rundy wiosennej zdobyła już 7 punktów.

W pierwszej połowie na boisku ze sztuczną nawierzchnią przy ul. Skrzydlatej niewiele się działo. Concordia posiadała przewagę, częściej była przy piłce i atakowała, ale nic z tego nie wynikało. Przyjezdni, który nastawili się na grę defensywną, mądrze i skutecznie się bronili. Od czasu do czasu próbowali akcji ofensywnych, w których prym wiódł Patryk Malanowski – czołowy strzelec IV ligi (16 goli w 16 meczach). W 15 minucie ten właśnie zawodnik próbował strzału z około 18 metrów, ale bez problemu poradził sobie z nim Adrian Kostrzewski. Jeżeli chodzi o Concordię, to bardzo bliski szczęścia był w 31 minucie Dawid Załucki. Niestety piłka po jego uderzeniu z ponad 20 metrów przeleciała o centymetry nad poprzeczką. Gdy wydawało się, że w pierwszej połowie nic ciekawego już się nie wydarzy, w 44 minucie niespodziewanie goście zdobyli bramkę do szatni. Patryk Malanowski dostał podanie ze środka boiska i oddał strzał z pierwszej piłki z około 18 metrów. Piłka przeleciała nad bramkarzem Concordii, który wyszedł przed własne pole bramkowe i wpadła do siatki. Do przerwy na Skrzydlatej zanosiło się więc na niespodziankę.

Druga połowa przyniosła znacznie więcej emocji na boisku i przede wszystkim kolejne bramki. Od początku drugiej części meczu gospodarze rzucili się do odrabiania strat, ale Błękitni nadal skutecznie się bronili. Przyjezdni w 54 minucie mogli nawet prowadzić 2:0, ale doskonałej sytuacji nie wykorzystał Malanowski, który znalazł się przed bramkarzem i strzelił wprost w niego. Niedługo później, zmarnowana stuprocentowa okazja zemściła się na przyjezdnych. W 59 minucie Daniel Ciesielski zagrał ze środka boiska do wbiegającego w pole karne Sebastiana Tomczuka, który z pierwszej piłki ładnym strzałem przelobował bramkarza. Wyrównująca bramka natchnęła pomarańczowo-czarnych, którzy jeszcze odważniej ruszyli do przodu. W 61 minucie przed ponowną okazją do zdobycia bramki stanął Tomczuk, ale tym razem wychodząc sam na sam z golkiperem uderzył obok bramki.

W kolejnych minutach miejscowi ostrzeliwali bramkę Błękitnych, ale brakowało celności. Do czasu. W 71 minucie Daniel Ciesielski zagrał przed pole karne do Damiana Kozaka, ten próbował oddać strzał, ale został zablokowany przez obrońcę. Odbita piłka trafiła pod nogi Sebastiana Tomczuka, który na wślizgu trącił piłkę w kierunku bramki. Futbolówkę próbował jeszcze ofiarnie wybić Piotr Kamiński, ale ostatecznie wpadła ona do siatki. Strzelec dwóch goli dla Concordii chwilę później musiał opuścić murawę z powodu urazu. Zastąpił go Marcin Misiak, który w 79 minucie także wpisał się na listę strzelców. 20-letni napastnik, który do Concordii trafił w zimowej przerwie, otrzymał dokładne podanie ze środka boiska od Dawida Załuckiego i z pierwszej piłki uderzył nie do obrony tuż przy słupku.

Gospodarze mieli wielki apetyt na kolejne trafienia, a tymczasem gola kontaktowego w końcówce meczu zdobyli przyjezdni. W 88 minucie Błękitni wykonywali rzut wolny tuż przed elbląskim polem karnym. Strzał Patryka Malanowskiego trafił w mur, ale dobitka tego samego zawodnika znalazła już drogę do bramki i było 2:3. Na szczęście w ostatnich sekundach spotkania nic już się nie wydarzyło i Concordia mogła dopisać do swojego konta kolejne 3 punkty w tej rundzie.

Pomeczowe wypowiedzi:

Łukasz Nadolny, trener Concordii

Wiedzieliśmy, że nie będzie to łatwe spotkanie. Grający o utrzymanie się w lidze zespół z Pasymia, zagrał dziś głęboką defensywą. Grali prostą piłkę do przodu na silnego i rosłego, utrzymującego się dobrze przy piłce Malanowskiego. To on właśnie sprawiał nam największe zagrożenie i strzelił nam dwie bramki. Cieszę się jednak z postawy całego zespołu. Mamy młodą drużynę i dziś przez cały mecz musieliśmy grać atakiem pozycyjnym. Mimo iż przed przerwą straciliśmy gola po naszym błędzie, nie załamaliśmy się. W drugiej połowie nadawaliśmy ton gry i zdobyliśmy najpierw bramkę kontaktową, a później strzeliliśmy dwie bramki, które dały nam zwycięstwo. Święta spędzimy więc w dobrych nastrojach. Przy okazji życzę wszystkim kibicom, sympatykom i członkom Concordii spokojnych, radosnych świąt Wielkiej Nocy.

Sebastian Tomczuk, kapitan Concordii

W pierwszej połowie zagraliśmy słabo, ale w drugiej podnieśliśmy się. Jestem szczęśliwy, że mogłem pomóc drużynie tymi dwoma strzelonymi bramkami. Myślę, że na tych dwóch golach się nie zatrzymam i dalej będę wspomagał drużynę skutecznością w ataku. Jesteśmy bardzo młodym zespołem i wciąż jeszcze się zgrywamy i poznajemy na boisku. Z meczu na mecz powinno to jednak wyglądać jeszcze lepiej.

Concordia Elbląg – Błękitni Pasym 3:2 (0:1)
Bramki: 0:1 Malanowski (44′), 1:1 Tomczuk (59′), 2:1 Tomczuk (71′), 3:1 Misiak (79′), 3:2 Malanowski (88′).

Concordia: Adrian Kostrzewski – Sebastian Lubiejewski, Paweł Rogoz, Edil de Souza Barros, Jakub Komuniewski, Sebastian Tomczuk (73′ Marcin Misiak), Paweł Pelc (46′ Daniel Ciesielski), Dawid Załucki, Damian Kozak (88′ Marcin Michnowski), Marcin Sawicki, Jakub Konieczki (46′ Dominik Domagała).

Błękitni: Paweł Brzozowski – Bartosz Nosowicz, Kamil Kępka, Piotr Kamiński, Aleksander Dobrzyński, Szymon Kowalski, Jakub Malec, Wiktor Abramczyk, Bartosz Kurto, Arkadiusz Foruś, Patryk Malanowski.

Żółte kartki: P. Pelc (Concordia), Dobrzyński (Błękitni)
Sędziował: Marcin Miłoszewski (Iława)

W kolejnym meczu Concordia 7 kwietnia zmierzy się na wyjeździe z Mamrami Giżycko.

http://www.concordia.elblag.pl/artykuly/udany-rewanz-concordii-na-blekitnych-pasym-sloniki-u-siebie-nadal-niepokonane,1189.htm

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.