Bohema u „Sąsiadów”

Bohema artystyczna w Elblągu?

Pytanie wydaje się być niezbyt poważne bo….

Po pierwsze primo – Kogo w trudnych czasach interesuje sztuka? Pani ze „spożywczaka” zachodzi w głowę jak sprzedać kilka kilogramów marchewki pomimo, że cena za jaką ją kupiła jest taka, jaką sklep „Biedronki” ma na półce. A kasjerka z tej właśnie „Biedronki” jest zbyt pochłonięta bolącymi stawami  by móc w spracowanych dłoniach  trzymać książkę. Ochroniarz z CH Ogrody zastanawia się, ile pensji musiałby odłożyć na zakup garnituru, który widzi codziennie przez kilka godzin swojej pracy. Biznesmeni myślą jak pozbyć się stresu związanego z nieustannymi kontrolami, a kontrolerzy deliberują jak nie dać nikomu powodów do podejrzeń o korupcję. Czy ktoś z nich ma czas na książkę lub tomik wierszy? Jak już, to raczej włączą kanał HBO żeby zobaczyć czołowe filmowe produkcje siódmego sortu, w których głośne nazwiska skrywają ciche tragedie rozrywające się na planie lub tuż przy nim.

Po drugie primo – Nikt z nas nie chce okazywać uczuć, to po co poznawać uczucia innych? Płacz rozmazuje makijaż, a miłość jest” de mode” i zastępuje ją szybki sex w dworcowych toaletach pomiędzy pociągami pośpiesznymi ze stacji znikąd do stacji donikąd. Kasa i sex – to nie tylko motyw piosenki Maryli Rodowicz, to motto społeczeństwa kapitalistycznego, w którym liczy się to co masz, a nie to co czujesz.

Po trzecie primo – poezja jest jak kobieta, wabi gdy jest poza twoim zasięgiem, a nudzi gdy staje się twoją codziennością. Tomik przeczytany to tomik zapomniany, a jaki sens ma tracić czas na poznawanie tego co i tak jest skazane na zapomnienie.

I takich  primów, sekundów i tercjów możemy wymieniać bez liku  – tylko po co?

Miejmy nadzieję, że zawsze i wszędzie znajdzie się kilka osób myślących bardziej sercem niż kalkulatorem i  że znajdą czas by posłuchać poetki i jej wierszy, czego sobie i innym życzyć wypada.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.