2-tysięczny post na portalu Elblog.pl w 5-tą rocznicę referendum elbląskiego

2-tysięczny post na portalu Elblog.pl w 5-tą rocznicę referendum elbląskiego

2-tysięczny post na portalu Elblog.pl w 5-tą rocznicę referendum elbląskiego

 

 

 

14 kwietnia 2013 r w Elblągu odbyło się najgłośniejsze referendum w Polsce. Niemal 24 000 Elblążan poszło do urn referendalnych, z czego ponad 23 000 głosów oddano za odwołaniem prezydenta Grzegorza Nowaczyka i rady miejskiej. Głosowanie to poprzedziła niemal półroczna walka polityczna rozpalająca emocje i w wielu wypadkach przekraczająca granice dobrego smaku, a nawet zwykłej ludzkiej przyzwoitości.

27 listopada 2012 w sekretariacie prezydenta Elbląga pełnomocnik grupy referendalnej „Wolny Elbląg”, Kazimierz Falkiewicz złożył zawiadomienie o zamiarze przeprowadzenia referendum w sprawie odwołania władz miasta, podpisane przez jedenaście osób.

11 grudnia 2012 r w sali koncertowej Ratusza Staromiejskiego odbyło się uroczyste podsumowanie połowy kadencji Grzegorza Nowaczyka, podczas którego członkowie grupy referendalnej „Wolny Elbląg” po raz pierwszy sprecyzowali stawiane panu prezydentowi zarzuty i po raz pierwszy publicznie zabrali głos.

 

 

 

12 grudnia 2012 pan prezydent Grzegorz Nowaczyk został po raz ostatni poproszony o to, by wniosek potraktował poważnie i rozpoczął z mieszkańcami rozmowę o Elblągu i jego problemach. Apel okazał się nieskuteczny, a ekipa pana prezydenta nadal pozostawała w silnym przekonaniu o swojej nieomylności.

W związku z faktem zupełnej bezczynności prezydenta, 21 grudnia 2012 r. podnajęto od Miasta Elbląga lokal na ulicy Czerwonego Krzyża 2 (tuż obok obecnej siedziby redakcji Elblog.pl) i tuż przed świętami Bożego Narodzenia rozpoczęto publiczną zbiórkę podpisów wprost na ulicy Hetmańskiej. Ciężka zima roku 2012 dała się we znaki wszystkim i nieraz podpisy na listach referendalnych składane były zgrabiałymi od ponad dwudziestostopniowego mrozu palcami. W skromnym kilkumetrowym pomieszczeniu grupa postawiła stolik, biurko i czajnik do parzenia kawy, a jej członkowie i wolontariusze ruszyli z kartami referendalnymi do mieszkań. Grupa, sukcesywnie dzień po dniu, pukała do setek drzwi i codziennie zbierała po kilkaset podpisów.

 

 

4 stycznia 2013 r. Biuro Prasowe Prezydenta Miasta Elbląga rozesłało do lokalnych mediów niepodpisaną przez panią rzecznik prezydenta notatkę prasową zawierającą informację, że grupa referendalna „Wolny Elbląg” kradnie energię elektryczną. Pod artykułami informującymi od tym fakcie rozpętała się istna burza hejtu, a wpisy znieważające członków grupy referendalnej, jak się potem okazało, zamieszczane były z numerów IP należących do Sądu Okręgowego w Elblągu czy Urzędu Miasta Elbląga, jak też i do członków rodzin polityków Platformy Obywatelskiej sprawujących w tamtym okresie najwyższe funkcje we władzach miasta. Owa zmasowana akcja była ostatnią próbą utrzymania przez politycznego hegemona-Platformę Obywatelską władzy w Elblągu, który zawsze był jej silnym ośrodkiem i zapleczem dla Gdańska – stolicy i bastionu liberalnej myśli politycznej.

Problem jednak w tym, że elblążanie nie zaakceptowali tego sposobu prowadzenia polityki i na listach referendalnych zaczęło przybywać po blisko tysiąc podpisów dziennie, a zbiórkę prowadziły już nawet osoby, których nikt z inicjatorów referendum nie znał. Mieszkańcy Elbląga zabierali z lokalu na Czerwonego Krzyża puste karty, a za kilka dni przynosili je wypełnione podpisami sąsiadów. kolegów z pracy czy znajomych. Samoorganizacja społeczeństwa dała zadziwiający efekt – zbiórkę podpisów rozpoczęły partie polityczne. Podpisy niemal od początku zbierał Rafał Maszka – szef Ruchu Palikota, a ideę odwołania władz miasta już w dniu 27 listopada 2012 r poparł Jerzy Wilk, radny Rady Miejskiej Miasta Elbląga z ramienia Prawa i Sprawiedliwości. Po „aferze prądowej” przeprowadzenie referendum było pewne, a „Wolny Elbląg” rozpoczął poszukiwanie 250 osób do komisji referendalnych, dysponując pewnością, że zgromadzi wymagane przepisami podpisy. Organizację przedstawicieli społeczeństwa delegowanych do komisji referendalnych przejął Lech Kraśniański, późniejszy przewodniczący Miejskiej Komisji Referendalnej.

 

Ale kradzież prądu nie była bynajmniej jedynym „numerem z rękawicą” ze strony władz, jaki spotkał członków grupy inicjującej referendum. Kazimierz Falkiewicz został skazany przez Sąd Rejonowy w Elblągu za stosowanie słynnego na cała Polskę maluszka (czyt. Fiat 126p) z tubą nagłaśniającą i było to pierwsze polityczne zastosowanie ustawy o ochronie środowiska do zwalczania wolności słowa i politycznych opinii.

Zdecydowanie najjaskrawszym przykładem stosowania prawa lokalnego do zwalczania opozycji jest zaś decyzja, jaką wydał Zarząd Budynków Komunalnych na osobiste polecenie wiceprezydenta Tomasza Lewandowskiego. Za wystawienie bez zezwolenia dwóch tablic informujących o miejscu zbiórki podpisów na podstawie przepisów o prowadzeniu sprzedaży ulicznej, zażądano kwoty ponad dwóch i pół tysiąca złotych. Sprawa ta nie jest do dziś rozwiązana pomimo, że decyzję wydano już po dacie gdy grupa referendalna „Wolny Elbląg” uległa rozwiązaniu z mocy ustawy o referendum lokalnym.

Opowieści o tamtych dniach można snuć godzinami ale o wiele ciekawsza jest opowieść o kampanii wyborczej z roku 2013 gdy wiadomości z Elbląga otwierały każdy serwis informacyjny każdej telewizji ogólnokrajowej i lokalnej. W tamtym czasie można było przy piwie pogadać z rzecznikiem prasowym PIS-u czy iść do Ratusza Staromiejskiego na spotkanie z Ryszardem Kaliszem.

 

 

Janusz Korwin-Mikke przedstawiał swoje poglądy polityczne na letnich stolikach jednej z staromiejskich restauracji, a Jarosław Kaczyński prowadził desant Prawa i Sprawiedliwości z wody. Premier Donald Tusk bronił dominującej pozycji swojego ugrupowania i toczył rozpaczliwą walkę o zwycięstwo Elżbiety Gelert, którą przegrał. Efektem owego pojedynku jest fatalnie usadowiony najwyższy sąd w Polsce, który właśnie został zasiedlony urzędnikami wymiaru sprawiedliwości. A na Modrzewinie w Specjalnej Strefie Ekonomicznej powstało kilka fabryk dzięki zmianom wprowadzonym przez ówczesnego wicepremiera Janusza Piechocińskiego.

W kwietniu przypada nie tylko rocznica naszego lokalnego referendum. 10 kwietnia to przede wszystkim rocznica katastrofy smoleńskiej, a 13-ty kwietnia to umowna data wspomnienia Ofiar Katynia.

Jakie znaczenie ma przy tych datach tak mało znaczące wydarzenie jak odwołanie władz Elbląga? Dwudziestu trzem tysiącom mieszkańców Elbląga warto jednak podziękować za to, że pięć lat temu poszli do urn i pokazali, że demokracja to ustrój, który ma nie tylko swoje wady ale też i zalety. Problem jednak polega na tym, że wady tego ustroju dotykają nas na codzień, za to by skorzystać z jego zalet, trzeba toczyć boje i potyczki.

14 Kwietnia 2013 r Elbląg swoją walkę wygrał i dziś Gmina Miasto Elbląg, dzięki bardzo oszczędnej polityce Witolda Wróblewskiego spłaca zobowiązania, które lekką dłonią zaciągał Grzegorz Nowaczyk, kreśląc nam przed iluzoryczne wizje z mchu i paproci. Dziś, dzięki tamtej decyzji spłacamy trzysta milionów zamiast sześciuset, bo zapewne taki byłby rachunek za mgliste i kosztowne kierunki polityki gospodarczej ludzi nie mających żadnego doświadczenia w zarządzaniu ponad stutysięczną populacją Elbląga.

Tekst, który Państwo czytacie jest dwutysięcznym postem jaki publikuje portal Elblog.pl. Jego przedruk umieścimy w wydaniu bezpłatnego miesięcznika papierowego, który z założenia jest stałym kanałem informacyjnym przeznaczonym do wspierania aktywności społecznej, sportowej, kulturalnej i politycznej elblążan. Miejmy nadzieję, że będzie to trwały wkład stowarzyszenia „Wolny Elbląg” w rozwiązywanie tych problemów, z którymi Elbląg jeszcze się nie uporał. Miejmy nadzieję, że problemów będzie ubywać, a nasze łamy będą przynosiły tylko dobre wiadomości.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.