Sapanie Starego Dziada – Cena Kultury

 

Rafał A. Ziemkiewicz wpada do Elbląga by postraszyć nas postacią Naczelnika Państwa Józefa Piłsudskiego. Mało kto dziś pamięta początki popularności jednego z bardziej malowniczych komentatorów polskiej sceny politycznej, ale co poniektórym z nas kołacze się pod siwizną dawno zapomniane określenie – literatura science-fiction.

Jak na starego dziada przystało, mam swoje dziadowskie nawyki i jednym z nich jest to, że posiadam kilka książek. Ale nie tylko książek bo mało kto pamięta, ale w zamierzchłych czasach przed powstaniem sieci wi-fi w Europie istniała kultura pisana. Owa kultura pisania objawiała się w periodykach cyklicznie wypuszczanych na półki kiosków. Dla mniej obeznanych z przeszłością informuję, iż kiosk to wymarłe zjawisko gospodarcze, które na kilku metrach kwadratowych oferowało mydełko „FA” wymieszane ze światowej klasy literaturą drukowaną przez prasę zakrapianą wodą po goleniu pod wdzięczną nazwą „Brzozowa”.

Resztki rodzinnej fortuny to obecnie zaledwie dwie półki pożółkłych w większości tomów i tomików, które przeczesałem dziś w poszukiwaniu jakiegoś dzieła imć pana Rafała. Niestety, starość nie zawsze bywa tak wesoła jak wesołe było życie staruszka opiewane przez zmarłego niedawno Wiesława Michnikowskiego. Na mojej półce ze starociami znalazłem tylko jeden tekst Rafała Ziemkiewicza, który w pierwszym numerze „Feniksa” z roku 1995 udzielał rad jak należy pisać fantastykę naukową.

Na ile owe „Rafałowe” rady się sprawdziły, dowiedzą się ci, którzy owo historyczne wydanie „Feniksa” gdzieś mają, a okazało się ono historyczne właśnie dlatego, że wielu po nim do niego się odnosiło.

Ale stare dziady mają problem z sercem – o ile je mają rzecz jasna, a moje serce zamarło na widok ceny, jaką na pierwszej stronie owego czytadełka wydrukowano.

Używany samochód można kupić za powiedzmy sobie pięć tysięcy złotych. Za dziesięć tysięcy można kupić samochód kilkuletni nie najlepszej firmy ale w przyzwoitym stanie technicznym.

Co można kupić za 25 000 zł? BMW, Audi czy Mercedesa w wieku lat kilku ze sporą ilością elektroniki, a już na pewno z własnym komputerem pokładowym.

W roku 1995 za ową oszałamiającą kwotę można było nabyć właśnie magazyn literacki z owym proroczym dziełem Rafała A. Ziemkiewicza.

Dlaczego było to dzieło prorocze? Na 172 stronie owego ponadczasowego dzieło literatury krytycznej pada stwierdzenie, że współczesny twórca literatury fantastyczno-naukowej zmierzyć się musi z „Telewizją, wideokasetami, komputerami i diabli wiedzą czym jeszcze”.

Owym czymś, o czym wiedzieli w roku 1995 diabli okazał się internet, który już zneutralizował kasety wideo i w zasadzie wykańcza telewizję, która – jak na ironię – właśnie do sieci komputerowej się przenosi.

Cena kultury spada i staje się ona coraz tańsza. Im jest tańsza tym mniej jest ceniona. Dziś więcej znaczy sprawnie umalowane oko czy wymodelowany skalpelem dekolt niż znajomość całego dorobku Ingmara Bergmana czy cytatów z „Opery za trzy grosze”. Dziś więcej czasu spędzamy słuchając o majteczkach w kropeczki niż dzieł Chopina. A życie mija….

 

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.